Drakwald, późna zima roku 2509
Przełykający bezwolnie ślinę Gunter podkradł się do bliższego z ludzkich ciał, leżącego na plecach z rozrzuconymi szeroko rękami. W szyi mężczyzny brakowało sporego fragmentu wydartej zębami tkanki, a jego płaszcz przesiąknięty był krwią. W otwartych oczach zbrojnego malowało się skrajne przerażenie, wręcz zwierzęce w swym bezbrzeżnym wymiarze. Hummel z trudem oderwał wzrok od twarzy zabitego, odrzucił w bok połę jego zakrwawionego płaszcza. Na nabijanym mosiężnymi guzami pasie strażnika wisiał pęk ciężkich metalowych kluczy.
Stirlandczyk roześmiał się wbrew własnej woli, w wyrazie zrodzonej z lęku radości. Dusząc z miejsca w ustach ten groteskowy chichot uczeń czarodzieja rozejrzał się trwożnie wokół siebie, po czym wykręcił ręce za plecami w sposób umożliwiający zdjęcie kluczy z pasa martwego zbrojnego.
Dobiegające z zewnątrz budowli odgłosy walki ucichły, wycie wilków umilkło niosąc uszom młodzieńca złowieszcze przesłanie. Albo świta hrabiego zdołała odeprzeć atak watahy albo bestie pozagryzały wszystkich pozostałych przy życiu obrońców; każda z tych ewentualności wcale nie była Hummelowi na rękę. Po grzbiecie młodzieńca przebiegł lodowaty dreszcz, kiedy wyobraźnia przywołała mu przed oczy ostatnie chwile nieszczęsnego Bernarda Knappe.
W dworku ukrywał się prawdziwy wilkołak! Dziecię Ulryka czy pomiot Chaosu, to akuratnie było Gunterowi całkowicie obojętne. Śmierć rozszarpanego w okrutny sposób myśliwego dobitnie świadczyła o tym, że bestia nie zamierzała tracić czasu na roztrząsanie zagadki tożsamości każdego napotkanego obcego.
Manipulując zwinnymi palcami młodzieniec zdołał w końcu rozpiąć kajdany, odłożył je z cichym westchnieniem na kamienną posadzkę dokładając starań, by metal nie zaszczękał zdradziecko o skałę. Na obnażonej skórze przedramion Guntera rysowały się czerwone pręgi, ale uczeń czarodzieja nie zwracał na tak nieistotne niedogodności najmniejszej uwagi.
Najważniejsze było w tej chwili odnalezienie bezpieczniejszej kryjówki.
Żeby nie było zbyt łatwo, wykonałem dla Hummela test Zr na otwarcie kajdan, zaliczony z wynikiem 28 na 1k100. Odzyskawszy swobodę ruchów, Stirlandczyk może czym prędzej pierzchnąć ze składziku albo wpierw nieco się doekwipować. Obaj zagryzieni przez wilkołaka zbrojni mieli po mieczu i sztylecie, do tego kolcze koszulki, skórzane czepce, skórzane rękawice i porządne buty. Nie wiem, czy Gunter chce tracić czas na przebieranki, ale jeśli zamierza w trakcie ucieczki uchodzić za jednego z ludzi Hrothgara, to chyba najlepszy możliwy kamuflarz!