Strona 9 z 9
: 28 kwietnia 2016, 17:55
autor: Keth
Świątynia Mitry w Asgalun
Myślący bardzo szybko Garro podniósł wzrok w górę ku obliczu podeszłego wiekiem kapłana. Głęboka wiara nie pozwalała mu wprost okłamać tak wysokiego rangą duchownego mitriańskiego kultu, toteż musiał bardzo starannie dobrać liczne niedopowiedzienia i zaowalowane sugestie mogące poprzeć jego wcześniejsze oświadczenie.
- Jestem Garro Sarradus z Kordawy, urodzony Zingarczyk i członek mitriańskiej kongregacji w stolicy mego królestwa. Nim wyłożę swe racje i zarzuty, mus wam wiedzieć, przeciwko komu będziecie musieli wystąpić. Czarnoksiężnik ów zwie się Menkara, aczkolwiek w tym mieście może ukrywać się pod fałszywym mianem, by nie ściągać na siebie czujnych oczu. Zaprzysięgły setyta, morderca i bluźnierca. Znacie go, o czcigodny?
Wciąż nie zdążyłem przygotować listy oskarżeń pod adresem naszego nemezis, ale wrzucam tę krótką wstawkę, by dowiedzieć się, czy tutejszy kler Mitry w ogóle zna osobę Menkary.
: 09 maja 2016, 12:21
autor: Sigil
Karczma "Zbuntowany strażnik"
Nehaher po chwili namysłu, zajął miejsce przy stole, przy siedzieli już Szabla i Morty. Pomyślał, iż poczeka jeszcze chwilę na pozostałych członków grupy, aby nie powtarzać dwa razy tych samych wiadomości. Miał nadzieję, że zjawią się niebawem - wszakże do spotkania z Menkarą nie pozostało dużo czasu, a warto było wcześniej załatwić kilka drobiazgów... Przez chwilę siedział w milczeniu, po czym także nalał sobie nieco rozcieńczonego wodą wina i odezwał się półgłosem, kierując swe pytanie do siedzących przy stole mężczyzn:
- I cóż rzekniecie? Zali przemyśleliście moją propozycję?
Poza powyższym pytaniem niewiele robię, czekając na pozostałych członków drużyny.
: 17 maja 2016, 19:46
autor: Zin-Carla
[center]Karczma "Zbuntowany strażnik"[/center]
Eyria pominęła milczeniem wzmiankę o charakterze knajpy udając, że wcale jej to nie zaskoczyło. Bez ogródek pochwyciła wężyka podanego przez Shemite i ... zastanowiła się przez chwilę. Ostatnim razem gdy wzięła coś od tej przeklętej nacji, skończyła w lochu. Wiedziała co znajduje się w dzbanie dziwnego kształtu, choć nigdy nie próbowała... znaczy się wiedziała z opowieści. Nie zamierzała jednak dać po sobie widać, że boi się wyzwań albo nie ma odwagi. Skrzywiła się z niemym przekleństwem i... wzięła duży wdech.
Chmura dymu wydobyła się z jej nozdrzy i dusząc kaszel ledwie powstrzymała łzy, które zajrzały do jej oczu.
- Hva for faen? - zaklęła dusząc dym w płucach i wywołując lekki śmiech swoich Shemickich towarzyszy. Szybko jednak obdzieliła ich spojrzeniem, które ich uciszyło.
- Lepiej powiedzcie mi, gdzie mogę znaleźć jakiegoś maga. Szukam kilku przedmiotów dla mojego najemcy. Czy... znacie może jakieś... miejsca. Może z rzeczami z drugiej reki... no wiecie? - dodała szeptem
- Czarowników ci trzeba, eh? - zapytał jeden z shemitów, ściszając głos. Zaciągnął się z fajki i wydmuchując gęstwinę dymu, rzekł:
- Jest czarownica Isilla w kryształowej wieży, na wschodzie miasta. Jesteś Menkara, w wieży węża, ale ten to plugawiec jest, tfu! - mężczyzna splunął. - Stygijskie nasienie. Magiczne rzeczy również sprzedają też kapłani, ale dla nich trzeba dużo złota, a ty złotem nie śmierdzisz.
- Rozumiem - odpowiedziała wciąż ściszonym głosem. - Ci przeklęci wyznawcy węża i ciemnych grobowców - również splunęła siarczyście - Oby pochłonęły ich te plugawe demony, które sami wzywają.
Pociągnęła łyk piwa próbując przepić gryzący w gardle dym fajki.
Wtem złowiła wzrokiem Nehahera, który wynurzył się ze swojego pokoju.
- Nic, na mnie już czas. Dziękuję za wskazówki. Niech wam bogowie sprzyjają. - skinęła głową i pożegnała się po czym podeszła do stołu gdzie Stygijczyk, Szabla i Morty oczyli na siebie w milczeniu.
Obrzuciła maga nieufnym spojrzeniem. Stygijczyk to Stygijczyk. No i mag. Skrzywiła się. Cóż, na razie wydaje się w porządku...
- To knajpa gdzie wynajmuje się ludzi do brudnej roboty... - wypaliła bez słowa wstępu. Może nam się przydać ta informacja... nigdy nie wiadomo. Wygląda na to, że nasz przyjaciel czarownik... - ściszyła głos - nie ma zbyt dobrej renomy w mieście. Jest tu jednak jakaś niewiasta, parająca się magią, Isilla w kryształowej wieży, na wschodzie miasta, no i kapłani... może od nich udałoby się zdobyć ten przedmiot - powiedziała do Nehahera niepewnie, ponieważ nie do końca wiedziała czego właściwie szukają - .. który, potrzebujesz by ... no, ten konsendator... konwersat... konserwa... Fy faen! No wiesz o czym mówię!
: 23 maja 2016, 13:19
autor: Sigil
Karczma "Zbuntowany strażnik"
- Kondensator - podpowiedział czarodziej uprzejmie. - Kapłanów radziłbym unikać, wszyscy oni są w jakiś sposób zaangażowani polityczne, a my nie znamy układów tutaj... Ponadto niektórzy żywią dziwaczne uprzedzenia względem obcokrajowców, co jest doprawdy, przykre...
Westchnął ciężko i szczerze.
- Jednak owa zacna niewiasta, o której wspomniałaś, budzi pewne nadzieje. Proponowałbym odwiedzić ją nim udamy się do tego płaza Menkary. Być może bowiem będzie miała to, czego nam potrzeba.
Cała rozmowę prowadzę ściszonym głosem i uważam, czy nikt nie podsłuchuje.
: 23 lipca 2016, 12:02
autor: Keth
Lagi w sesjach PBF zdarzają się często i są niejako zwyczajową częścią tej rozrywki, lecz przestój trwający dwa miesiące bywa niepokojący. Wiem, że sam nie jestem tu bez winy, bo i u mnie zdarzały się tak długie przestoje, ale chciałbym wiedzieć, czy pociągniemy tę sesję dalej. Pytam, bo jeśli nie i tym samym odpadnie mi jeden scenariusz, może będę mógł szybciej uruchomić kontynuację "Bluźnierczej otchłani". Poza tym autentycznie mi szkoda tej zabawy, bo wczułem się w rolę uzdrowiciela i klimat Conana.
Mistrzu, jak będzie?
: 24 lipca 2016, 12:10
autor: Dobro
Niestety, na tą chwilę muszę zamrozić sesję na jakiś czas. Niewykluczone, że jak będziecie mieli chęci, do wrócimy jeszcze do sesjsi za jakiś miesiąc, jak tylko uporządkuje parę pilnych spraw.
: 25 lipca 2016, 09:38
autor: Sigil
Ja zagram z miła chęcią. Naprawdę lubię swoją postać i jak dotąd grało mi się bardzo fajnie. Tak więc będę czekał na wznowienie sesji!
Z uwagi na zniknięcie naszego MG z przenoszę sesję na wysypisko. Czynię to z żalem, bo grało się dobrze. Mam nadzieję, że może kiedyś ją wyciągniemy i spróbujemy jeszcze raz...