Strona 9 z 28
: 02 kwietnia 2018, 14:09
autor: TatTvamAsi
[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri;[/center]
Wiedźma stała przez dłuższą chwilę przed drzewem, którego duch już zasnął. Widmo nieuchronnego zdałoby spotkania z kultystami plugawych sił opadło na jej serce. Przez cały ten czas miała nadzieję, że uniknęli pościgu omijając groblę i zagłębiając się w gęstwinę wiekowej puszczy. Teraz jednak, przez świadomość nieustającego pościgu, cały spokój odpoczynku w świętym miejscu był tyleż dawnym i niemal nierealnym wspomnieniem.
- Posłuchajta mie teraz - powiedziała wyraźnie a dobitnie wiedźma - poszła ja na spytki do drzewnej pani. Olsze i dębiny mówią, że słudzy plugawych sił za nami jadą. Woje na koniach w zbrojach pełnych, ino duchy drzew cierpią na ich widok. Noc najdzie, to i oni nas sięgną, gdy na ledwie na popas staniemy. Dyć jam słyszala, że czar nad nemi ciąży i mrocznym siłom nas wskazuje. Miejta oczy i uszy szeroko otwarte, a postój będzie jak najkrótszy. Samam pocznę szukać pomocy u innych duchów, a i o trakt pytać. I niechej Naja ma nas teraz w opiece, gdy wróg jest blisko.
: 02 kwietnia 2018, 21:39
autor: Keth
[center]
Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia),[/center]
Kallan Pieśniarz Astralu upuścił z wrażenia zielarską torbę, kiedy jego rozradowany obfitością rozmaitych leczniczych roślin umysł pojął, o czym właściwie czarownica prawiła.
- Idą za nami! - guślarz jęknął łapiąc się za głowę, a jego włosy wystrzeliły na wszystkie strony niczym kolce wielkiego jeża - Na koniach! Nie lza nam tedy ani chwili tracić na popasy, jeno gnać przed siebie, dniem i nocą. Co wy na to rzekniecie, Rodanie, Vanarze? Zgroza mnie dławi na myśl o tym, że mielibyśmy nocą wędrować przez te straszne ostępy, ale czy istnieje inne wyjście?
Ściskając z całych sił swój kostur, Kallan wsparł się na nim wodząc pociemniałymi oczami po równie zatrwożonych druhach.
Muszę przemyśleć nasze opcje, ale na tę chwilę do głowy przychodzi mi jedynie dalsza ucieczka bez nocnego popasu. Inne propozycje?
P.S. Dzięki za zioła.
: 02 kwietnia 2018, 22:25
autor: lightstorm
[center]
Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia),[/center]
Rodan na pytanie kota odpowiedział krótko:
- Wypatruj charakterystycznych obiektów. Może jakie wielgachne drzewo, może kręgi kamienne, rzeka... Cokolwiek, co również zostało naniesione na mapę z której obecnie ciężko cokolwiek odczytać. Góry wiemy gdzie są, ale musimy dotrzeć w odpowiednie miejsce. Może w końcu trafimy na jakieś wskazówki w tej puszczy. Trzeba mieć oczy szeroko otwarte - zakończył wypowiedź, gdy Nętka zaczęła opowiadać swoje nowiny.
Wtem guślarz popadł w lekką panikę, zapowiadając rychły koniec. Rodan jednak nie przestraszył się, tylko podrapał się po czuprynie i dodał:
- Te Nętka... Co to za duchy ci te bujdy opowiadają? Może ci się coś przesłyszało co? Ciężkozbrojnym koniem w tą puszczę? Przecież tu drogi nie ma żadnej, a sami na stopy musimy uważać aby nie skręcić kostki. Nie bój się... Wszyscy mocno przeżywamy, to o się stało, ale najgorsze czego nam trzeba, to nielogiczne opowieści, które strach w serca wkłada.
Bard zaśmiał się, próbując rozładować nerwową atmosferę. Widząc, że nie do wszystkich dotarło począł mówić dalej:
- Opowiadasz o przeciwnikach w pełnych zbrojach, którzy są z krwi i kości... Każdego w końcu dopada zmęczenie. Przedzieranie się przez tą puszczę nas wykańcza, młodych, pełnych sił i wigoru, gdzie nie jesteśmy obciążeni tak jak nasi wrogowie. Uspokój się! To niemożliwe, żeby nas dogonili. Rozejrzyj się dookoła... Przecież tutaj nie da się normalnie koniem jechać i trzeba by go prowadzić niczym osiołka, aby nogi nie złamał. To nie ubite pola porośnięte trawą, gdzie można w galop przyspieszyć, psia jego mać. Zaczynam już się powtarzać - dodał trochę zdenerwowany Rodan.
- Paliłaś coś? Jakieś grzybki były tam może? Przyznaj się, który duch ci psikusa zrobił? Hę? - zadał pytania patrząc na minę Utra, o której Rodan wiedział jedno - nie była to przedstawicielka inteligentnych ras.
Bard nie wierzy w opowieści Nętki, gdyż są po prostu głupie. Waga opancerzonego konia i jeźdźca w pełnej płycie jadącego po puszczy bez drogi jest możliwa przez niewielki czas. Potem zwierzę i jeździec nie dadzą rady i opadną z sił. Tym bardziej że szansa na złamanie nogi wierzchowca jest wprost proporcjonalna do jego wagi i nierówności terenu.
: 04 kwietnia 2018, 16:13
autor: TatTvamAsi
[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri;[/center]
Usłyszawszy słowa Rodana początkowo przerażona młódka zreflektowała się. Wzięła w płuca haust chłodnego powietrza puszczy i zatrzymała na chwilę bieg rozpędzonych w nieładzie myśli. Początkowy strach odrobinę zelżał, pozwalając jaśniej spojrzeć na całą sytuację. Wtedy zdała sobie sprawę, iż istotnie konie tutaj tak rychło nie wjadą, bo równego podłoża z pomocą magii tylko szukać. Wróciła pamięcią do słów mądrej drzewicy, tym razem pilnując, aby jak najdokładniej przekazać przyjaciołom treść otrzymanego ostrzeżenia:
- Przepraszam was... nie, jam nico nie paliła, a i duch figla nie urobił. Chciała ja rzec, że czar ciemności nad nemi ciąży. Duch drzewa ostrzegł, że ciemno siła i jejże sługi wiedzą o naszej obecności. Za nemi jadą woje na koniach, lecz to istot z Puszczy Brodatej, powinniśmy tera się strzec. Drzewna pani powiedziała, że gdy tylko noc stanie, wyjdą z cienia stwory plugawe, aby nam zagrozić. Pościg za nemi więc i jest, a i ciemność boru wie o naszej obecności. Postaram się ja znaleźć równie pomoc u duchów w dalszej drodze, lecz musimy mieć baczenie na wszystek wokół. Niestety... póki co nie wim ja więcej nad to com rzekła o zagrożeniu...
Czarownica przysiadła na pobliskim kamieniu. Teraz była już spokojna i zastanawiała się tylko jak bardzo uległa narastającemu lękowi, że przeoczyła oczywisty fakt nierówności terenu i leśnej gęstwiny, która przecież każdemu konnemu i to w pełnym rynsztunku, skutecznie utrudnia przeprawę. Rozejrzała się przeto po pogrążonej w cieniach puszczy, zastanawiając się, z czym jeszcze przyjdzie im się zmierzyć tej nocy. Szczęściem drzewica w porę ostrzegła ich przed niebezpieczeństwem ze strony zrodzonych z ciemności istot Brodatej Puszczy. Mogą się przeto wcześniej przygotować i nim legną do jakiegokolwiek spoczynku, znajdą sposób na odparcie zagrożenia.
: 04 kwietnia 2018, 20:21
autor: Keth
[center]
Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat[/center]
Słowa towarzyszy szybko uspokoiły Vilenę, chociaż jego nastroszone włosy zachowały jeszcze dłuższą chwilę swój zrodzony z napadu paniki kształt. Guślarz przykucnął nad upuszczoną wcześniej torbą, pozbierał do niej wysypane niechcący liście ziół, potem podrapał się w zadumie po nosie.
- Rzeknę wam po prawdzie, że najbardziej przeląkłem się tych kuniów - oznajmił po chwili namysłu - Ryby, żaby to rozumiem, nawet wydry. Co wodę lubi, bliskie memu sercu. Nie patrzaj tak krzywo, Vagar, nie tajemnica to, że ty wody nie lubisz, wszelako i ty bliskiś memu sercu. Ale kunie... ich Karados nie stworzył, zaprawdę wam powiadam.
Zamknąwszy torbę Kallan rozsiadł się wygodniej w wysokiej trawie, przesunął wzrokiem po twarzach przyjaciół.
- Jeśli rzecz idzie jeno o leśne pomioty Ciemności, od razu mnie lżej na duszy - dodał - Trza nam wszelako dobrze się przygotować do nocnej przeprawy, chrustu nazbierać, obozowisko otoczyć płomienistym kręgiem, dołki wykopać pod driadowe kopytka.... co tam jeszcze? Nie wiem, wojaczka mnie raczej obca, ale Vagar na pewno jakie insze pomysły podsunie.
Kallan chciałby zakląć Oślepiającymi Nasionkami dwie garści nasion. Raz już się ta improwizowana broń sprawdziła, może znowu wypali. Co więcej, zerkając na swą kartę postaci odkryłem, że guślarz nie miał jednego harpuna, tylko pięć, a zatem po przeprawie przez bagna wciąż ma cztery sztuki!
: 05 kwietnia 2018, 17:10
autor: Araven
[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat[/center]
- Mówiłech Wam jesteśwa przeklęci, jak duchy gadały Nętce co Ciemność za nami to takoż ja w to wierzę. A nie mówiły aby jak blisko Nas są wrogi nasze? Ot ja jeszcze całkiem nie wydobrzał a tu znowu pewnikiem flaki wypruwać Nam przyjdzie.
- Wiadomo kto lub co dokładnie za nami podąża? Od takiej wiedzy rodzaj przygotowań zależy. Wart po dwóch nie pojedynczo na na pewno. Modlitwy takoż wskazane, czary ochronne nie zaszkodzą...
: 07 kwietnia 2018, 13:03
autor: Sigil
[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri;[/center]
Brodata Puszcza zdradziła im krztynę, lecz i także zachowała wiele swych tajemnic. Radzi, nieradzi, ruszyli więc dalej, pokrzepiwszy się ino uprzednio paroma łykami wody z manierki. Szli i szli, coraz dalej i dalej w zieloną przepastność. Aż zdawać im się poczęło, iż wszyćko co znali: i chałupy, i trakty, i pola, i sady, i nawet żalnik wioskowy - snem było jeno. Bowiem wokół rozciągał się wszędy las wiekowy, brodami zielonych mchów kosmaty a szumiący jakoby niezgłębione morze. Z mroku zaś wychylały się ino kolejne pnie wierzbuków i grądów. Amasis kilka razy jeszcze wspinał się na wysokie chojory, jeno nie ujrzał niczego, ponad kolejne korony drzew prastarych. Wszak bystre oko Felidae pozwalało im przynajmniej kierunku nie zgubić.
Świadomi pościgu nie ociągali się wszakże, a stawali tylko na krótko, by oddech złapać i pokrzepić się łykiem wody i suszonych owoców garścią. Gdy dzienne ptaki powoli milknąć poczęły, wśród konarów zaległa cisza zwiastująca nadejście wieczoru. Tedy to poczęli się rozglądać za miejscem postoju godnym, co by takoż i schronienie dać im mogło. Nie szukali wszakże długo, bowiem Nętka, kierując się wskazówkami duchów, poprowadziła ich pewnie, ku niewielkiej polanie. Z trzech stron ocieniały ją zwaliste a potężne grądy, spod korzeni największego z nich zaś tryskało źródełko krystalicznie czystej wody. Drewna wokoło leżało pod dostatkiem. Ba, w nadmiarze nawet, by noc bezpiecznie przetrwać. Ziemię porastały zaś miękkie mchy i trawy, dające odpoczynek zmęczonym kościom. Na środku zaś grunt wznosił się nieco, dźwigając na swym grzbiecie dziwne kamienie runiczne. Nie były wysokie, ot, do pasa może - wszakże pokrywające je charaktery* lśniły lekko blaskiem pogodnego nieba. Zatrzymali się przeto z radością, czując, iż światło to nie miało nic wspólnego z plugastwem Mroku. Po czym, wśród gęstniejących powoli cieni, poczęli przygotowywać się do przetrwania nocy.
[center]

[/center]
Test Przetrwania na szukanie miejsca na nocleg:
Nętka - wyrzuciła krytyczny sukces! W takim wypadku uznaję, że duchy, których pytała po drodze dały jej wskazówki jak trafić w bezpieczne miejsce. Na polanie jest poza tym woda, spora obfitość chrustu i jadalnych roślin (głownie dziki czosnek, szczawik zajęczy i liście poziomki).
Kamienny krąg na środku polany nie jest duży, ma może z 5 m. średnicy. Trudno byłoby w nim wygodnie spędzić noc (zwłaszcza przy rozpalonym ognisku). Jednak poza tym na polanie jest miejsca pod dostatkiem.
* charaktery - po staropolsku znaki.
: 08 kwietnia 2018, 01:31
autor: TatTvamAsi
[center]
Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri;[/center]
Szli przez czas pewien w głąb wiekowej puszczy, gdy ostatnie promienie słońca zaczęły lekko skrzyć się na bujnym a ciemnozielonym listowiu otaczającej roślinności. Podążając w kierunku, w którym miało znajdować się pasmo górskie, Nętka wracała cały czas myślami do owej chwili, kiedy drzewica o wejrzeniu wypełnionym mądrością setek lat, ostrzegła o ciemności podążającej ich śladem. I serce wiedźmie drżało, pomne przestrogi ducha i strwożone grozą nieznanego jeszcze zagrożenia. Cienie zdawały się zaś gęste obecnością niewidocznych na pierwszy rzut oka stworzeń, a także mieszkańców świata po drugiej stronie.
Zachodząc w głowę, z czym przyjdzie się zmierzyć tej nocy, zaczęto szukać miejsca na jak najbezpieczniejszy nocny postój. Czarownica zwróciła się uprzejmymi słowy do duchów okolicznych drzew, a dzięki ich pomocy, udało się dotrzeć do przestronnej polany. Oczy wiedźmy od razu padły na magiczne kamienie. Z ostrożnością zbliżyła się doń, odkrywając na nich błękitne znaki, a że sama nie miała pojęcia czym owe mogłyby być, prócz tego, że niewątpliwie magiczne, zwróciła się tymi słowy do Iglita, demona natury w ciele nietoperza zaklętego, jej własnego chowańca -
Igicie, co że na tych kamach się rysuje? Czy zali da się tego użyć do walki z silami ciemnemi?
Po porozumieniu się w myślach ze swym chowańcem, wiedźma ozwała się również do swych towarzyszy:
- Nie znom się ja na kich stworach ciemności z borów, ale trza do walki się gotować. Winniśmy kule, co to pod chojorem były, sobie dać, a o nich pamiętać. Ja to do rzucenia kule wezmę. Ino, gdy warty przyjdzie pełnić, a i mój latopyrz nas obaczać, wianek co go splecę, obecność sił ciemnych zdradzi. - mówiąc to, czarownica jęła szukać roślin, którymi dało się upleść wieniec ochronny, przed istotami ciemności ostrzegający. W porę też nasionka przygotowała, abyż w walce cisnąć w przeciwnika i oślepić, nim zdąży zagrozić komukolwiek z jej przyjaciół.
Czarownica skleci Ochronny Wianek i zawiesi go na dogodnej gałęzi któregoś z otaczających nas drzew, tak, aby było dobrze widoczne w świetle ogniska kiedy ten wianek nagle obumrze pod wpływem bliskiej obecności stworów ciemności. Prócz tego przygotuje sobie kilka garści Oślepiających Nasionek jeśli ma z czego. Poprosi również chowańca o czujne nadzorowanie, czy coś się nie zbliża (też na poziomie Bliższego Astralu). Sama czarownica również odmedytuje sobie Energię po tym wszystkim, aby być w pełni sił przed walką.
Proponuję konkretnie ustalić (może w technicznym) kto jakie kule bierze jeszcze przed noca, bo mogą się bardzo przydać. Nętka może zabrać takie kule, którymi trzeba cisnąć we wroga, aby podziałały – z racji Biegłości.
: 08 kwietnia 2018, 22:20
autor: Keth
[center]
Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat[/center]
Kallan Pieśniarz Astralu przysiadł na chwilę u podstawy wzniesienia, położył się na plecach w miękkiej trawie i przymknął oczy. Całodzienna wędrówka oraz poprzedzająca ją noc, praktycznie bezsenna, niemal wyssały z młodego guślarza życiową energię i nawet złe przeczucia względem nadchodzącej nocy nie pomagały Vilenie zapomnieć o sprawiających wrażenie odrętwiałych mięśniach.
Czarownik nie poleżał długo, podniósł się słysząc pomruki dezaprobaty towarzyszy. Powłócząc ze zmęczenia nogami obszedł runiczne kamienie, przyjrzał im się nader uważnie próbując rozwikłać w myślach sekret mocy drzemiącej w kręgu.
- Kallanie, zaprzestań próżnych dumań! - zawołał z dołu Vagar, który zdążył w międzyczasie nazbierać całe naręcze chrustu - Zmierzch nad nami wisi, pomóż mi.
- Już do ciebie schodzę, przyjacielu! - odkrzyknął guślarz odrywając wzrok od runów - Trza nam więcej drewna!
Mam do Mistrza Gry pytanie - czy guślarz potrafi zidentyfikować naturę runicznego kręgu? Pytam, bo jeśli to miejsce mocy duchowej, na pewno skorzystam z opcji medytacji w celu odzyskania Energii (wszystko poszło na szukanie ziół oraz stworzenie dwóch porcji Oślepiających nasionek).
Co do dalszych deklaracji, proponuję zablokować podejście do kręgu zaporą z chrustu, którą podpalimy w dogodnym momencie (najlepiej w chwili pojawienia się nieprzyjaciela). Jak przyjdzie co do czego, brońmy się w kręgu. Ktoś powinien też w trakcie walki trzymać na widoku Kamień Królowej, bo wróg i tak wie, że go mamy, a moc klejnotu może nam wydatnie pomóc utrzymać morale!
: 10 kwietnia 2018, 16:08
autor: zmarly
[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri;[/center]
Kot zadowolony z nowej funkcji nawigatora ruszył dalej z podniesionym dumnie ogonem i dalej szary, żywy proporczyk wskazywał drogę kompanom. Gdy nie był zaś pewien drogi, znów wdrapywał się na wierzchołek prastarego drzewa i konsultował z Rodanem. Po którejś takiej próbie nawet strach przed schodzeniem zdał się Felidae trochę mniejszy, co również poprawiło mu nastrój.
Miejsce znalezione przez Nętkę spodobało się chyba wszystkim obecnym, sądząc po wyrazach ich twarzy. W czasie, gdy wszyscy uwijali się jak w ukropie, by przygotować prowizoryczne obozowisko, Amasis zajął się najważniejszym zadaniem - położył się na jednym z głazów i począł wygrzewać swe napięte ciałko czując, jak mięśnie po kolei powoli się rozluźniają. To zadanie trwało jeszcze jakiś czas, aż Kallan postawił obok kamienia miseczkę z ciepłą strawą. Przebudzony zapachem zwiadowca szybko zabrał się za jedzenie, kontemplując jednocześnie umiejętności kucharskie towarzysza. Po wszystkim wrócił z powrotem na górę i zasnął.
Po jedzeniu wychodzę w astral, co widzę w kręgu i dookoła?
: 17 kwietnia 2018, 13:56
autor: lightstorm
[center]
Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri;[/center]
Podobnie jak Kallan, Rodan również położył się na miękkim podłożu. Przeciągnął się, a następnie leżał tak nieruchomo przez kilka minut. Przed oczyma przelatywały mu znane twarze, których nigdy nie będzie mu dane więcej zobaczyć. Zadumał się nad położeniem w jakim się znaleźli i znów miał ochotę zapłakać. Jednak nie zrobił tego, a jedynie uronił małą łzę, która płynęła po prawym policzku.
W końcu wstał i zaczął pomagać reszcie drużyny w organizowaniu obozowiska. Najważniejszy był chrust, ogień i jedzenie. Dobra strawa dawała nadzieję na zregenerowanie organizmu i dostarczenie mu sił do kolejnych wyzwań.
Gdy obóz będzie gotowy, Rodan użyje Skanowania Otoczenia, aby dowiedzieć się więcej na temat kamieni runicznych.
: 17 kwietnia 2018, 15:42
autor: Sigil
[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri;[/center]
Zakrzątnęli się wszyscy żwawo i nim noc zdołała otulić Puszczę swą miękką chustą, obozowisko było gotowe. Wszakże gęstniejące wokoło cienie i dziwna cisza, która objęła las we władanie, sprawiły, iż młodzi wędrowcy nie czuli się dobrze. W zielonej gęstwinie nie zaśpiewał żaden ptak wieczorny, nie zaszeleścił ni jeden liść. Jeno milczenie tajemne i ciężkie zawisło wśród konarów. Zdało się gęstnieć i rozrastać z każdą chwilą zapadającego zmroku. Z wielką też ulgą przyjęli wszyscy chwilę, gdy płomień niewielkiego ogniska strzelił w górę, oddalając cienie. Nie przepłoszył ich jednak całkiem przeca - oto usadowiły się wokoło, poza kręgiem światła, czekając, czekając, czekając...
Rozmowa nie kleiła się, toteż wszyscy jęli używać gąb do lepszych celów, pałaszując parujący gulasz ugotowany przez Nętkę. Skrobanie łyżek o gliniane miski i te kilka zdań, które wymienili na temat strawy nie poprawiło jednak nastrojów. Na tle ciemniejącego szybko lasu wszystko to brzmiało jakoś głucho i pusto. Ciemność pełzała między drzewami, strasząc widmami wysokich, zakapturzonych postaci, które dostrzegali jedynie kątem oka. Gdy jednak spoglądali na nie wprost okazywały się jeno krzewami lub złudzeniem tworzonym przez częściowo oświetlone pnie drzew. Rodan próbował nieco podreperować słabnące morale, opowiadając jakąś anegdotkę. W połowie opowieści zorientował się jednak, iż staje się ona dziwnie ponura i pozbawiona puenty. Zamilkł więc zmieszany. Amasis siedział zjeżony przy ogniu, co rusz strzygąc uszami w tył, jakby spodziewał się usłyszeć jakieś ukradkowe kroki. Vagar nie zdjął zbroi, a hełm, tarczę i miecz położył tuż przy sobie, by w razie potrzeby mógł sięgnąć po nie. Jego wzrok co rusz powracał do wykonanego przez czarownicę wianka, sprawdzając, czy zioła nie obumierają zwiastując bliskość Ciemnych Mocy. Kallan i Nętka także byli dziwnie milczący, nastrój puszczy udzielał im się bowiem silniej, niż całej reszcie. Siedząc w milczeniu oboje zdali sobie sprawę, że na coś czekają. To uczucie nie pozwalało odprężyć się im ani na chwilę. Cała piątka czuła zresztą, że jest obserwowana. Ta niewidzialna obecność powoli jednak zaczynała im ciążyć. Nie była bowiem tą samą, którą czuli za dnia, lękliwą i nieco ciekawską. Nie, teraz obserwowały ich inne oczy. Niewidzialne, lecz okrutne - należące do istot, które z pewnością nie życzyły im dobrze.
Wszyscy - ognisko rozpaliliście w pobliżu kamiennego kręgu, dzieli was od niego zaledwie kilka metrów. Nazbieraliście także chrustu pod dostatkiem. Jego część leży także przy kręgu.
Ochronny Wianek spleciony przez Nętkę jest na widoku. Na razie wygląda normalnie.
Wszyscy - czujecie, że coś was obserwuje. Jest to bardzo denerwujące i nieprzyjemne wrażenie, które sprawia, że nie potraficie się odprężyć. Osoby które mają Poziom Mocy równy 3 lub więcej, czują także narastające w lesie napięcie.
: 17 kwietnia 2018, 20:26
autor: Keth
[center]
Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat[/center]
Gęsta atmosfera bezimiennego lęku wiszącego w koronach czarnych drzew zaczynała dławić Kallana w gardle. Skóra cierpła Vilenie od dłuższego czasu, nie tylko na plecach i przedramionach, ale wręcz wszędzie, nawet pod kostnymi płytkami na łokciach. Niepokojące wrażenie bycia obserwowanym nie ustawało, lecz wydawało się nasilać z każdą chwilą, budząc coraz większy dyskomfort guślarza. Wraz z nadejściem zmierzchu w prastarym borze obudziły się istoty o złych intencjach, Kallan wyczułby to nawet nieświadomy ostrzeżenia przyjaznej Nętce drzewnicy.
Trzaskające w ognisku gałęzie strzelały co rusz snopami kojących oczy iskier, ale coś podpowiadało czarownikowi, że istot spozierających łakomie na wędrowców samo ognisko nie zatrzyma.
Gładząc opuszkami palców przełożony przez kolana harpun, Kallan wodził spojrzeniem na przemian po stężałych obliczach druhów i po ciemności zalegającej za linią migotliwego światła rzucanego przez płomienie ogniska.
- Coś wam muszę rzec ku przestrodze, przyjaciele - rzekł w końcu półgłosem przerywając ciężką ciszę - Tyn krąg za naszymi plecami... ogromniasta w nim drzemie moc... tako mnie się zdawa. Siedliszcze astralów, moich patroników. Nie wiem, co uczynić mogą, jeśli wszytcy do środka wlyziem, wszako pewnikiem nie będziemy mieli wyboru.
Ciemne oczy Vileny pobiegły w stronę splecionego przez Nętkę ochronnego wianka, leciutko pojaśniały.
- Trza nam pamiętać, z czyjej krwi żeśmy zrodzeni - dodał z dźwięczną determinacją w głosie Pieśniarz Astralu - Jam jest ostatni z rodu Salana Płomienia Rosy i zaklinam się na potęgę przyjaznych duchów, że jeśli przyjdzie wam polec śmiercią bohaterów, druhowie moi ukochani, poniosę Gwiazdę Olfenu do tej całej Norki Iliana, choćbym na czworakach miał tam pełzać! Aby zaś dodać wam otuchy, wyciągnę coś, co nam poprawi humory!
Vilena pogrzebał chwilę w przełożonej przez ramię sakwie, wyciągnął z niej zakorkowany pojemnik z gliny.
- Marynowane pijawki - oznajmił szczerząc w radosnym uśmiechu stożkowane białe zęby - Chciał żem ów frykas na powitanie w Norce Iliana zachować, coby z pustymi ryncami do elfów nie iść w gościnę, ale co mi tam, wyście memu sercu bliżsi jak ci tam z Norki. Częstujcie się, toż to pyszność nad pysznościami.
Mam nadzieję, że hojny gest Kallana poprawi wszystkim humory. A jak już podjemy tych pyszności, siedźmy na broni z otwartymi szeroko oczami - Mistrz Gry knuje coś paskudnego, czuję to w kościach!
: 19 kwietnia 2018, 21:52
autor: zmarly
[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Gdy felidae położył się na kamieniu i zasnął czekając na strawę postanowił się rozejrzeć w astralu wokół. Uwagę jego zwrócił krąg, wokół którego leżał olbrzymi wąż, nie wyglądał on jednak złowrogo. Jego pionowe, przenikliwe ślepia przyglądały się przez chwilę zwiadowcy, lecz szybko straciły zainteresowanie przybyszem. To, co jednak bardziej zaprzątało umysł kota to powoli, acz stale rosnący niepokój dookoła, który się zbliżał.
Zbudzony przez Kallana na posiłek przeciągnął się długo, po czym powędrował w kierunku zostawionej dlań miski. Gulasz smakował wybornie jak zawsze, toteż Amasis niemal poparzył sobie język próbując wysiorbać zawartość naczynia. Zaproponowane pijawki początkowy nie zwróciły większej uwagi zwiadowcy, jednak po dłuższej chwili i kilkukrotnym rzuceniu okiem na Vilena zajadającego się owym przysmakiem sam się nie powstrzymał i podszedł do przyjaciela ocierając się przyjaźnie i mrucząc. W nagrodę został pogłaskany dwa razy po głowie i raz po tułowiu, po czym dostał kilka pijawek. (Tak tak, Cień Księżyca prowadzi w głowie notatniczek z informacją, kto, jak często i w jaki sposób go głaszcze, by wiedzieć, jak się potem do tych istot odnosić!) Gdy po dłuższej chwili skończył posiłek, odezwał się:
- Przyjaciele moi, mam cały czas wrażenie, że coś nas obserwuje. Rozejrzałem się wokół poza ciałem i powiem wam, że zamierzam spać w obrębie kręgu tu obok i wam radzę to samo. Dookoła niego leży spokojnie wężowy duch, który nie wydaje się być nam wrogi. Kto wie, być może to nawet strażnik tego miejsca. Obawiam się, iż w nocy coś nas może napaść. Moje futerko cały czas się jeży! Czy wy także podzielacie me obawy? - szary ogon wędrował nerwowo w powietrzu, gdy zwiadowca dzielił się swymi myślami z przyjaciółmi, niecierpliwie czekając teraz na odpowiedź.
: 22 kwietnia 2018, 13:56
autor: Keth
[center]
Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia),[/center]
Drugą istotą po kocurze w drużynie obdarzoną bujnym owłosieniem była rzecz jasna Nętka, toteż przysłuchujący się przemowie Amasisa Kallan zerknął odruchowo na czarownicę chcąc sprawdzić, czy i jej jeży się futerko.
- Wężowy duch, powiadasz? - dopiero po dwóch uderzeniach serca dotarło do guślarza znaczenie wszystkich słów wypowiedzianych przez felidae. Pieśniarz Astral wiedział, że stuha potrafi bez trudu zaglądać na plan astralny, czego mu po prawdzie szaleńczo i bezgranicznie zazdrościł - I tkwi w tym miejscu? Musi to być zatem prawdziwie strażnik kręgu. Nie lza nam aby zaskarbić sobie jego łaskawości, skoro nie wydaje się nam wrogi? Bo że w puszczy licho w siłę rośnie, wszyscy chyba czujemy.
Podekscytowany mnóstwem kłębiących się w głowie myśli, guślarz odłożył na bok glinianą miseczkę i podniósł się na nogi spoglądając w stronę kamiennego kręgu.
Pytanie do MG, takie techniczne. Guślarz jest pewien, że ma do czynienia z miejscem mocy Ducha. Skoro rezyduje tam byt zauważony przez Amasisa, być może zechce się porozumieć z Kallanem jako osobą obdarzoną pierwiastkiem Ducha. W jaki sposób Vilena mógłby z nim nawiązać kontakt? Jak właściwie działa Śpiew Duchów? Czy wystarczy zwyczajnie zagaić do kręgu z nadzieją, że duch odpowie?