PBF - Cedar Creek by Night

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 16 maja 2018, 15:50

Post porządkujący chronologię napisanych dwóch wcześniej postów.
Silos w Hedlar, noc

- O tej porze, to tu się same nienormalne diabły kręnco... - skończył Gura.

Tropicielka zamrugała oczami i nie wytrzymała.

"- Na wszystkich bogów Gura ! Coś Ty kurwa założył na twarz !..."

I nagle świat nabrał szaleńczego tempa. To Osa. W jednej chwili wszędzie jej było pełno. Tu na jednego krzyknęła, tam zabrała maskę i za chwile już była przy kimś kolejnym. Była w amoku w jaki potrafią wpadać tylko kobiety. A wypowiadała przy tym taką masę słów i z taką prędkością, że Cargo z trudem nadążał za ich sensem. Spojrzał na Toksyka szukając wsparcia ale tamten z wyraźnym strachem w oczach odsunął się cichaczem poza kręg światła w mrok, nie chcąc wejść w drogę temu ludzkiemu tornado, które krążyło po wnętrzu siolsu.

- No... ale... - zająkał się Gura, ale nie dała mu skończyć. Złowrogi błysk w jej oczach podpowiadał mu, żeby się zamknąć bo nadchodziło najgorsze. Odruchowo, dyskretnie zasłonił jaja ręką. Uderzenie nadeszło ale tym razem nie w niego. Na szczęście kopnięcie wymierzone było w związanego więźnia i jak szybko ocenił Gura, litościwie skierowane było w najmniej ważną część ciała, czyli w głowę.

Kiedy energia kobiety znalazła w końcu swe ujście, Gura spojrzał na rzuconą w kąt skórę z twarzy i ośmielił się cicho odezwać:

- ...no, bo to taki kamuflaż był... żeby ten drugi pomyślał, że jestem jego kumplem i żeby się ujawnił...

Przerwał zmrożony wzrokiem Osy i w tym momencie uświadomił sobie głębię głupoty jaką przed chwilą chlapnął.

- ...No jasne... ale głupi jestem... przecież powinienem też założyć po jednej na moich braciaków. Dlatego nas poznał. Niech pomyśle może nie wszystko jeszcze stracone... Tam lezy jeden martwy i mogę mu na szybko zdjąć... no i ewentualnie tego związanego też mógłbym oskurować... To TRZY! Miałbym komplet. - Zakończył uradowany wyliczeniami.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 16 maja 2018, 17:39

Silos w Hedlar, noc

- ...no i ewentualnie tego związanego też mógłbym oskurować... To TRZY! Miałbym komplet - Osa skrzywiła się słysząc wyliczankę Gury. Na całe szczęście związany bandyda wciąż był nieprzytomny w przeciwnym razie zacząłby wyć jeszcze głośniej.

- Dobrze już dobrze, na razie nikogo nie będziesz skórować - uśmiechnąwszy się niespodziewanie ciepło dziewczyna poklepała Gurę po policzku - Połóż się natychmiast koło ogniska. Ostrożnie ! Musimy obejrzeć tę ranę na Twoim brzuchu bo krwawi okropnie. Śmierdziel ruszysz się wreszcie czy mam Twoją dupę wsadzić do tego kotła !!!
Osa uspokaja Gurę bo trzeba go w końcu opatrzyć. I czekam na reakcję Śmierdziela :D Lepiej, żeby się w końcu ruszył do pomocy dwd;
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 16 maja 2018, 19:57

-Śmierdziel ruszysz się wreszcie czy mam Twoją dupę wsadzić do tego kotła !!!- Osa użądliła niespodziewanie. Mimo, że toksyk znał ją już trochę czasu za każdym razem jej celne "ukąszenie" przenikało go do głębi budząc nietolerującą sprzeciwu, mocno wewnętrznie osadzoną potrzebę posłuszeństwa. Miał teraz świetny humor, rozbawiony żartem Gury, który tak doskonale przebrał się za obcego. Ach... cargo i jego fajne pomysły. Naprawdę lubił jego zaskakujące poczucie humoru, którego przecież możnaby się nie spodziewać u nie tak bystrego jak on sam osiłka. Jednak po raz kolejny tego wieczoru emocje i nastrój gwałtownie się zmieniły, kiedy Ruda najwyraźniej mocno zaniepokojona stanem zdrowia wielkoluda niechcący się wygadała w swej nieprzemyślanej groźbie. I to o wiele bardziej, niż by się pewnie chciała wygadać.
To nie było aż tak dawno temu, jakoś chwilę przed tym, jak cargo wpadł na pomysł na podglądanie tropicielki. Siedzieli wtedy na solidnym jeszcze daszku śmierdzielowej chatki i majtali nogami snując męskie dyskusje.
- Pszyjdzie taki czos, że nawet ty jełopie bydziesz miał swojom własnom dupe"- zagaił Gura, a kiedy toksyk z wybałuszonymi ze zdziwienia, okrągłymi jak denka od słoików oczami wyskrobał na tabliczce- jak to??? Przecie mam- i pokazał na własny zadek, wtedy olbrzym najpierw roześmiał się tak, że go w "Od Zmierzchu do Świtu" Duch słyszał, chociaż obroty silnika sprawdzał. A potem cargo opowiedział mu. Opowiedział mu o "dupach". Wszystko, co i sam wiedział. Opowiedział.

Toksyk gapił się teraz na Osę z rozdziawioną gębą. Ukrywana dotąd szczęka głucho wypadła i wbiła się w muskany lekkim nocnym wiatrem pył wzniecając mały tuman szarego powietrza. Mimo, że słowa Rudej skrywały groźbę wyrażnie dowodziły, że znała tajemnicę "Cichych Chwil Boba", włącznie z tańcami, jedzonkiem i blołdżobowaniem gały (jak mu to swego czasu rzeczowo wytłumaczył nazewnictwo operacyjne Gura). Z tym ostatnim zadaniem zwłaszcza musiał swojej dupie czasami trochę tam pomagać, bo bądź co bądź- nie oszukujmy się- była jedynie kawałkiem mopa, wstążęk, kilku błyskotek i przyklejonego obrazka Osy.
A teraz.... Rudowłosa chciała ją ugotować w jednym kotle ze zdobyczną zupą.. Z kradzionej ręki! Skurwysyny... myśli Śmierdziela na chwilę odbiegły od tematu. Lękliwy wniosek, stawiający w umyśle toksyka nieśmiałe niczym nagie dziecko pośród stada wilków kroki nasuwał się jednak tylko jeden. Osa nie była zdenerwowana. Była zazdrosna.

Wydając z siebie ciche, nieartykułowane piski podniecenia Śmierdziel poczuł napięcie we wpijających się obecnie nieco w zadek rybaczkach po czym ruszył nadmiernie, jak mogłoby się w lepszym świetle wydawać zaśliniony w kierunku dwójki przyjaciół. Zmotywowany, by doskonale wykonanym niesieniem Gurze pomocy jeszcze bardziej zaimponować przyjaciółce, bowiem najwyraźniej wreszcie wpadł jej w oko.
Nakręcony. Podbudowany. Zmobilizowany, czy jak to tam cholera było za to wyczerpanie toksyk z bonusem (sterczącym nieco) pomaga Gurze. Normalnie tak mu pomaga, że jak się da wziąć dwa punkty wyczerpania, to oba bierze.
Ostatnio zmieniony 16 maja 2018, 20:46 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
Malauk winien mie? opisan? w bestiariuszu cech? specjaln?- Malauckie szcz??cie.
Opis- masz szcz??cie, jeste? Malaukiem.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 maja 2018, 20:51

Silos w Hedlar, noc

Usadowiony przy palenisku Gura z lubością wciągał w nozdrza smakowity zapach mięsnej zupy, rozglądając się wokół coraz bardziej podekscytowanym wzrokiem. Źródłem tej ekscytacji nie było bynajmniej wspomnienie elektryzującego zabójstwa w walce na noże ani świadomość zdobycia mnóstwa łupów - nie, niecodzienne pobudzenie Gury spowodowane było czymś zupełnie innym. Kiedy długie szczupłe palce opatrującej go rudowłosej muskały zrogowaciałą skórę na mięśniowych splotach olbrzyma, ten z niewyobrażalnym trudem powstrzymywał się od niskich pomruków rozkoszy. Fragmenty ciała Gury dotąd ustawicznie zesztywniałe teraz rozluźniały się ku kompletnemu zaskoczeniu mutanta, inne zaś - te zazwyczaj sflaczałe - przybierały z chwili na chwilę większych rozmiarów.

- Nie myśl, że tego nie widzę - wycedziła przez zęby Osa, ale Gura nic sobie z tego nie zrobił, bo przekonany był, że dziewczyna strofowała Śmierdziela, kręcącego się wokół niej z zamiarem niesienia przyjacielowi pomocy, ale zarazem niezgrabnie ocierającego się co rusz o plecy dziewczyny.

- Chwilę odpoczniesz, ale myślę, że dasz radę wrócić o własnych siłach do miasta - oszacowała na głos tropicielka, kiedy już skończyła wiązać wokół torsu olbrzyma opatrunek zrobiony z należącej do któregoś kanibala spłowiałej koszuli.


Mechanika testu opatrywania
Spoiler!
Rzuty k10 i k8 na PT 5 dla Osy oraz 2k12 dla Śmierdziela. Wyniki 8 i 5 oraz 8 i 3, więc krwotok został zatamowany z wielką wprawą i równie wielką przyjemnością dla Gury. Osa, uważaj, żeby cargo nieszczęśliwie nie powalił Cię ciosem czegoś, co może w półmroku śmiało uchodzić za solidną pałkę!
Gura został opatrzony i może spokojnie ruszać w powrotną drogę. W liście poniżej znajdziecie wykaz wszystkich łupów raz jeszcze, zdecydujcie, kto co bierze dla siebie, a co ewentualnie chcecie spieniężyć w mieście. Jak długo jeszcze pobędziecie w silosie? Co zrobicie z więźniem? Jakieś specyficzne deklaracje na drogę powrotną?
Lista łupów:
Spoiler!
Rewolwer 0.38 i sześć naboi. Jeden nóż wojskowy oraz trzy sprężynowce. Cztery pary butów, cztery pasy z pochwami na noże. Sześć kompletów podniszczonych ubrań cywilnych, jeden uszkodzony strój paramilitarny. Dwie lekko uszkodzone i jedna zmasakrowana kurtka z utwardzonej skóry (+1). Paczka papierosów, paczka kiepskiego tytoniu, zapałki, dwa krzesiwa. Kompas. Fajka. Pięć mięsnych konserw. Pięć manierek z wodą (nie wiadomo, czysta czy skażoną) - jedna wojskowa, cztery cywilne. Cztery wełniane koce. Zestaw narzędzi, zestaw części zapasowych. Trzy puszki Buzzera. Harmonijka ustna. Kupony Unii o wartości 5 ammo. Dziwna metalowa kasetka. Kociołek. Mięsna zupa... chyba niczego nie pominąłem...

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 16 maja 2018, 21:01

Smierdziel chce tylko kociołek z zupą, szczękę (chociaż teraz, po wyznaniach Osy to sam nie wie...), no może jeszcze manierkę i z jedną konserwę, a fajkę z tytoniem, to by z Gurą po cichu wypalili. No i po Buzzerku by może tak teraz, pod tę zupkę wypili?
Malauk winien mie? opisan? w bestiariuszu cech? specjaln?- Malauckie szcz??cie.
Opis- masz szcz??cie, jeste? Malaukiem.

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 16 maja 2018, 21:38

Silos w Hedlar, noc

Osa obejrzała z uwagą wszystkie łupy. Noży nie potrzebowała bo jej Ka-Bar był lepszy niż wszystko co leżało tu na kocach ale uznała, że z pistoletu będzie miała największy pożytek z całej trójki. W zasadzie walczyli tylko Gura i ona, ale chcąc nie chcąc byli drużyną więc i Śmierdzielowi należało się coś więcej niż metalowa szczęka i ustna harmonijka.

- Zabieram rewolwer, jedną parę butów, pas, wojskową manierkę z wodą, kompas i mundur tego nieszczęśnika - stwierdziła autorytarnie Osa oglądając rozłożone na jednym z koców zdobycze - Muszę ten mundur pokazać naszemu zleceniodawcy. Resztą się podzielcie po równo.

Osa zastanawiała się przez chwilę nad pochowaniem zabitego kuriera po chwili jednak wzruszyła ramionami. To były pustkowia. Dziś żyjesz jutro jesteś trupem. Nie ma się co roztkliwiać. Odwróciszy się na pięcie podeszła do ogniska i silnym kopnięciem wywróciła kociołek z gotującą się ludzką ręką. Niedoszły gulasz rozlał się szeroko po posadzce silosu a leżąca w kałuży niedogotowana ręka wyglądała jak morskie stworzenie, które Osa widziała kiedyś w starej książce. Kałamarnica - przypomniała sobie - wygląda jak gotowana kałamarnica

- Nikt nie będzie tu jadł ludzkiego mięsa - stwierdziła twardo dziewczyna - Dobra zbierajcie się. Zawińcie te rzeczy w jeden z kocy. Gura to poniesie. Śmierdziel zamyka nasz pochód a ja idę na szpicy.

Dziewczyna sprawdziła Springfielda i załadowała brakujące pociski. Rozejrzała się ostatni raz po silosie po czym jej wzrok spoczął na związanym bandycie, który właśnie zaczął odzyskiwać przytomność. Osa podeszła do niego szybkim krokiem i uklęknęła.

- To nic osobistego chłopie - rzuciła cicho patrząc mu w oczy - Po prostu im mniej wrogów za plecami tym lepiej.

Wydobyty błyskawicznym ruchem nóz wbił się z cichym chrząstem w tchawicę mężczyzny dławiąc rodzący się krzyk. Mężczyzna szarpnął się gwałtownie, ale Osa przytrzymując go silnie drugą ręką pociągnęła klingę noża w stronę kręgosłupa. Brodacz zadygotarł i zamarł bez ruchu a szkliste spojrzenie zdawało się wpatrywać z niedowierzaniem w nieruchomą i obojętną twarz Osy. Wyjąwszy nóż dziewczyna wytarła go starannie o bluzę mężczyzny poczym schowała równie szybkim ruchem.

- Ruszamy się panowie - rzuciła w stronę kończących pakować zdobycze towarzyszy - Do Cedar jest kawałek drogi.

Nie czekając na reakcję Osa ruszyła w stronę wyjścia...
No to komu w drogę... Nie ma sensu zostawiać za sobą żywych świadków. Cholera wie komu i po co ta kasetka. Osa nie jest w nastroju na kolację nawet jeśli załatwicie świece...
Ostatnio zmieniony 16 maja 2018, 21:45 przez Kargan, łącznie zmieniany 1 raz.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 16 maja 2018, 21:48

Silos w Hedlar, noc

- I jeszcze mnie tam niżej też boli... - powiedział patrząc w twarz Osy ale znalazł tam jedynie ironiczny uśmiech - ...naprawdę... - wyjęczał wyraźnie zawiedziony kiedy odsuwała się od niego.

Odporwadził wzrokiem z nieukrywanym smutkiem oddający się zadek Osy.

- Zabieraj te łąpska... - warknął do Śmierdziela już gotowego do niesienia pomocy w nowym źródle bólu - już mi przeszło.

Popatrzył na trupy w silosie i kociołek jak i właśnie przewróciła Osa. Ścierwo niewiele go obchodziło. Do różnych rzeczy zmusza los. Gura wzruszył ramionami.

- Poczekaj chwilę Osa. - rzucił do dziewczyny zmierzającą z nożem do jeńca. - Tak sobie myślę... że ci z ligi to tego tak nie zostawiom, jak to jaki szeryf znajdzie... preria to miejsce dla tych co ścigajom i som ścigowani. Ktoś za to wszystko beknie. Źle by się stało jakbyśmy to byli my, no bo właściwie to jesteśmy tu zupełnym przypadkiem i nic złego nie zrobiliśmy - spojrzał na rzucony w kąt strzep skóry z twarzy - To zwykły spacer przecież był. Może nim ktoś pójdzie naszym śladem, zabierzemy tego ułomka do miasta, co by się sprawiedliwie przed władzami przyznał co tu zrobili.

Podniósł się powoli z trudem i ruszył w kierunku kupki skarbów.

- ...albo nie wiem, sprzeda się go na arenę, czy coś... - rzucił gmerając w kupce gratów - ...tyle że ranny i może nie dojdzie.. ŁOOOO.... ale zajebiaszcze!

W grubej ręce trzymał malutką harmonijkę. Szybko poluźnił ubiór na karku dając więcej luzu braciom.

- Graj! - Przyłożył jednemu pod usta harmonijkę. - No dmuchaj kurwa!. Ile można prosić...

Bliźniak zamlaskał a potem powietrze rozdarł nierówny, raniący uszy dźwięk.

- He, he... od razu wiedziałem, że ma chłopak talent.
Zabierzmy cały majdan najwyżej Gura będzie niósł. Dl siebie chciałbym:
trzy konserwy (jak równo to równo), buzzera na rano, zapałki (bo nie mam), krzesiwo, koc i manierkę. Reszta może być na sprzedaż. Muszę kupić kulę do '44 bo mi jedna wyszła.
Kargan może jeszcze warto przemyśleć końcówkę Twojego psota?
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 16 maja 2018, 22:36

Spojrzenie zasuszonego mutanta błądziło po nad wyraz wydawałoby się obecnie jędrnych kształtach Rudowłosej nimfy. Toksyk słyszał kiedyś od wędrownego handlarza maściami opowieść o tego rodzaju erotycznych hybrydach kobiet i sumów, zamieszkujących dalekie błotniste tereny na wschodzie obecnie okupowane przez wstrętnych komuchów. Niejednokrotnie od tamtej pory fantazjował swawolnie na ich temat, a podmiotem onych wyobrażeń dość często w końcowych wrażeniach okazywała się Osa. Była taka...

- Nikt nie będzie tu jadł ludzkiego mięsa - stwierdziła twardo dziewczyna wywracając kociołek. Gigantyczna kryształowa butelka zrzucona wprost z orbity na rynek w Cedar Creek eksplodowała w umyśle toksyka na tysiące części przy jednoczesnym atomowym wtórze brzęku tłuczonego szkła. Głos momentalnie uwiązł w gardle, jak gdyby zasypano je toną suchego piasku toteż Śmierdziel nawet nie jęknął. Nie zdążył też jakkolwiek zareagować, gdy miliony impulsów uderzyło weń dając się odczuć w każdym zakończeniu nerwowym. Padł w konwulsjach na ziemię. Intensywny, okalający całe ciało ból na moment odwrócił uwagę cierpiącego, lecz wbrew wszystkiemu Śmierdziel walczył z nim, by zdobyć się na działanie i powstrzymać szybko wsiąkającą w ziemię zawartość kociołka przed zmarnowaniem. Rezygnując z koniecznej teraz, choć nieprzewidzianej na ten wieczór dawki uspokajacza ogromnym wysiłkiem woli zacisnął w obu nienaturalnie wykrzywionych garściach resztki mokrego piachu niknącego bezlitośnie szybko w głodnej, surowej ziemi. Łzy rozpaczy wynikłej z jawnego okrucieństwa przyjaciółki wdarły się na policzki nabierającego pulsujących czerwienią plam toksyka daremnie starającego się wyprzeć to, co właśnie zaszło.

...nosz kurwa.... wylała mi zupę! - myślał usiłując wymacać ostatnią dawkę Euforii. Trwało to chwilę. I całe wieki. Gulasz zniknął pozostawiając jedynie po sobie napuchniętą, rozgotowaną zawartość o pięciu palcach. Śmierdziel leżał w bezruchu przez dłuższą chwilę pozwalając narkotykowi swobodnie rozlać się po całym ciele i ukoić chroniczny ból. Zanim zdecydował się podnieść odczekał, aż Osa się odwróci, by rzucić jej nienawistne spojrzenie. Był wściekły i wewnętrzenie zdeterminowany, że całą drogę powrotną będzie pluł idąc za Rudą. Po chwili do uszu jego dobiegł świszczący jazgot. Jeden z braci Gury dmuchał bez przekonania w harmonijkę ustną, która najwyraźniej wypadła toksykowi podczas całego zajścia. Gnojarza przepełniło uczucie jawnej niesprawiedliwości i krzywdy. Przez moment poczuł się, jakby znowu miał 8 lat i był w rodzinnym domu. Po chwili głęboko odetchnął z ulgą przywoławszy w myślach porównanie obu tych czasów. I w tejże chwili pojął sens słów przestrogi, jakie innego, pamiętnego dnia, kiedy to siedzieli z Gurą na daszku i majtali nogami, na sam koniec powiedział mu cargo. Wyjął niezgrabnie tabliczkę i wysmarował kredą największy, jaki mógł się zmieścić napis. Po czym starając się, by tropicielka nie widziała pokazał go Gurze:
Spoiler!
BABY SOM GUPIE!!
i porozumiewawczo mrugnął okiem, po czym odwrócił się w stronę dogasającego ognia mając nadzieję, że ten widok jak zawsze wzbudzi w nim potrzebę oddania moczu. Zamierzał oznaczyć zdobycz, którą tak łatwo porzucała Osa, by w ten sposób uchronić ją przed wygłodniałymi, dzikimi bestiami.
Toksyk ma atak chronicznego bólu. Zadowolona? No przy takim skoku adrenaliny i emocjach nie dało się uniknąć. Co da radę z mokrego piachu to starga do swojego wiaderka. Pójdzie to w kompost. Martwego podróżnika zawinie przed odejściem w koc, lub najgorsze z tych łachów. Za dnia ma zamiar wrócić w to miejsce z taczką i siekierką. Osie nie może w tej kwestii ufać, bo już WIE o co chodzi z mózgami kobiet, a ciałko zmarnować się nie powinno.
Ostatnio zmieniony 17 maja 2018, 01:46 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
Malauk winien mie? opisan? w bestiariuszu cech? specjaln?- Malauckie szcz??cie.
Opis- masz szcz??cie, jeste? Malaukiem.

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 16 maja 2018, 23:26

Sorry chłopcy, że się nie konsultowałam ale sami rozumiecie... Gura ma mięśnie i zasadniczo tylko mięśnie a Śmierdziel pisze na tabliczce za to Osa ma emocje kobiece ;) . Jak chcecie to możecie sobie tego trupa wziąć i wrzucić do gnojówki Śmierdziela, ale ktoś kto chciał zjeść drugiego człowieka nie będzie ze mną spacerował do Cedar Creek. O zdarzeniu i tak nie zamierzamy NIKOGO informować poza naszym zleceniodawcą. Nie wiadomo co to za paczka, ale coś mi mówi że im mniej osób o niej wie tym lepiej. Również dla nas... także teges - facet zostaje trupem a nas tu w ogóle nie było.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 17 maja 2018, 13:46

Silos w Hedlar, noc

Toksyk miał znowu atak, nim się ogarnął tarzał się chwilę po ziemi w którą wsiąkła zupa z człowieka. Dźwięk harmonijki zalał się z charkotem podcinanej krtani. Osa energicznym krokiem wyszła z silosa zostawiając ich na chwile samych. Gura obrócił się w stronę jeńca. Kopał ziemię nogami szamocząc się z mocnym węzłem założonym na rękach. Sznury wrzynały się głęboko w dłonie ale tamten nie przestawał walczyć by się uwolnić. Przez chwilę cargo zastanawiał się jak to jest kiedy wiesz, że życie z ciebie ucieka fala za falą w rytmie twojego serca, a nie możesz nic zrobić. Zupełnie nic. Co się wtedy czuje.

- Eeee... chyba mje się raczej ne przyda... - powiedział znudzony i wrzucił harmonijkę do tobołka, który zarzucił następnie na plecy.

Ruszył za Osą w ciemność zostawiając za sobą ugotować a ludzką rękę, zdartą ludzką twarz i kilka ciał. Najwyraźniej Osa uznała, że ten cholernie miły, zwyczajny wieczorni spacer, miał się niestety już ku końcowi. A z jej decyzjami się nie dyskutowało.

- Kończ to szczanie i idziem - rzucił w wejściu nie odwracając się do Toksyka - Gonim Osem. No idziesz czy nie? Bo jak szybko pójdziem to może za konserwę Brunhilda zrobi nam dobrze. To super fajna laska... choć trochę ostatnio przytyła. Ale za to jest tańsza niż inne. No i to jedyna laska jaką znam, która na plecach ma cyce. Wtedy można ją jechać od tyłu a ręką, no wiesz...

Głos Gury cichł kiedy oddalał się w ciemności, w kierunku cywilizacji, czyli spokojnego i niczego nie świadomego Cedar Creek.
Wybacz Koszalu. Nie zaskoczyłem, że zabrałeś harmonijką jak chcesz to możesz ją wziąć. Napisz co bierzesz ostatecznie. Żarcia bym nie oddawał, ewentualnie jedną konserwę możemy puścić za dziewczynki, wtedy będzie łatwo podzielić. Resztę gratów można sprzedać. Narzędzia pchniemy indiańcowi.
Ostatnio zmieniony 17 maja 2018, 14:36 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 maja 2018, 17:48

Pustkowia na południe od Cedar Creek, późna noc

Pozostawiwszy za sobą pogrążoną w mroku nocy i przeraźliwie cichą kotlinę Hedlar, trzej najemnicy Coltraina wspięli się na najbliższe wzgórze. Prowadziła jak zwykle Osa, umiejętnie dobierając trasę i mając cały czas baczenie na to, by dźwigający łupy mutanci nie przysporzyli jej żadnych kłopotów nadmiernym hałasem bądź niezgrabnością. Ukrywający się gdzieś w okolicy czwarty kanibal nie budził w dziewczynie najmniejszego zatroskania, ale pustkowia na południe od Cedar Creek nawiedzane były również przez inne stworzenia, niemal bez wyjątku drapieżne i nie gardzące ludzkim mięsem.

Karmazynowa burza na wschodzie odsunęła się nieco od granicy stanu, powędrowała w stronę Salt Lake City. Widząc w oddali krwiste wstęgi potężnych błyskawic tropicielka uśmiechnęła się pod nosem bez cienia wesołości, za to z pewną dawką złośliwego zadowolenia. Nigdy nie przepadała za zamieszkującymi Salt Lake City mormonami, w szczególności za ich wojowniczymi i tropiącymi wszędzie spiski diabła kaznodziejami. Takiej nocy jak ta nawet najbardziej pobożni tępiciele zła w Świętym Mieście musieli trząść mokrymi gaciami, zachodząc w głowę nad powodem takiego apokaliptycznego gniewu Stworzyciela.

Myśli Osy szybko opuściły Święte Miasto i jego mieszkańców, zaczęły w zamian krążyć natrętnie wokół tajemniczej oliwkowej kasetki I jej poprzedniego właściciela. Zamordowany w Hedlar kurier był zapewne zawodowcem, chociaż koniec końców popełnił krytyczny błąd i dał się zaskoczyć czterem żądnym ludziny degeneratom. Miał ubranie i ekwipunek sugerujący przynależność do jakiejś paramilitarnej organizacji, chociaż do jakiej, tego Osa kompletnie nie wiedziała. W skład ruchu oporu wchodziły rozmaite jednostki, tworzące zbieraninę różniących się od siebie osprzętem i doświadczeniem oddziałów. Większe regiony bądź miasta utrzymywały własne armie - nie tylko Konfederacja Odrodzenie, ale choćby Kartel z Vegas czy Kościół Moona z Cedar Creek, do tego dochodzili funkcjonariusze Agencji Dozoru i kilka innych organizacji aspirujących do miana struktur federalnych.

Pozbawiony naszywek polowy mundur kuriera nie zdradzał w najmniejszym stopniu jego tożsamości.

Zatrzymując się na chwilę na szczycie następnego wzniesienia, Osa zaczekała na truchtających w tyle druhów. Chociaż na początku wspólnej wyprawy była wręcz przerażona perspektywą wleczenia ze sobą pary zdegenerowanych amatorów, zły humor ostatecznie ją opuścił. Gura dał się poznać jako straszny dla wroga przeciwnik, co czyniło z niego pewien atut w niejasnej przyszłości Osy. Śmierdziel zaś... coś, z braku lepszych perspektyw nadawał się doskonale na jucznego muła, co też udowodnił dźwigając wypchane łupami plecaki kanibali.

Kiedy w oddali na północy zalśniły elektryczne światła Cedar Creek, tropicielka zarządziła krótki popas. Patrząc w niebo uznała, że od świtu dzieliły ją jeszcze dwie, może trzy godziny, co dawało dziewczynie pewność powrotu na czas do zleceniodawcy.

Podsumowując pracowitą noc, doszła do wniosku, że była to faktycznie opłacalna misja.
Drodzy gracze, wróciliście bez przeszkód pod Cedar Creek. Do świtu jeszcze kilka godzin, na pewno zdążycie na czas do knajpy wuja Osy. Dodatkowo przypomniałem sobie, że do łupów należy zaliczyć również pięć plecaków, jeden wojskowy i cztery cywilne (dajcie znać, ile i które zabraliście). Teraz trzeba wyjaśnić jedną kwestię. W porze nocnej istnieje ryzyko, że wpadniecie na przedmieściach na jakiś patrol z Cedar. Możecie spróbować wkraść się do miasta, co zmniejsza takie ryzyko, ale w razie złapania wzbudzicie większe podejrzenia. Możecie na bezczela wleźć do miasta przez ten sam tunel pod autostradą, którym wyszliście licząc, że nikomu nie będzie się Was chciało kontrolować. Możecie ewentualnie ukryć część łupów opodal miasta i zabrać je kiedy indziej.

Dla mnie ważne jest jak w razie kontroli wyjaśnicie powodu nocnego wypadu za miasto i posiadanie tak licznego ekwipunku? Przypominam, Cedar Creek liczy ponad pięć tysięcy obywateli, tutaj stróże prawa nie znają wszystkich z imienia i twarzy, jest też sporo przyjezdnych. Szansa na trafienie znajomego szeryfa to mniej niż 20% (chociaż Gura jest dość charakterystyczny i dużo ludzi go kojarzy z wyglądu).

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 17 maja 2018, 19:33

MG- myślę, że podejdziemy możliwie blisko, by móc przyjrzeć się wartownikom. Zakładam, że nie siedzą po ciemku i w ciszy. Może np grają w karty? Może się okazać, że ich rozpoznamy i kojarzymy (może wtedy dadzą się zbyć łapówką?). Być może znamy też to podejście na tyle, by wiedzieć, którędy się prześliznąć. W końcu Osę ciągnie na prerię to może się jakoś dotąd wymykała i wie jak? Może ktoś z nas zna procedury? Wreszcie opisz nam samo przejście. Ilu jest wartowników? Co robią? Znając odpowiedzi dobierzemy taktykę.
Malauk winien mie? opisan? w bestiariuszu cech? specjaln?- Malauckie szcz??cie.
Opis- masz szcz??cie, jeste? Malaukiem.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 17 maja 2018, 21:43

Pytanie, jak jest obwarowane miasto, murem? Jako, że Gura nic nie wie o jakiejś akcji to pewnie mógłby się przekimać przed wejście m do Cedar Creek. Tyle że jak wejdzie rano umazany we krwi to będzie lipa. Nad ranem w szarówce też mogą nas zatrzymać, za dnia strach.
Niech decyduje Osa.

Ps. A może warsztat indiańca jest na uboczu i tam się przekimamy.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 maja 2018, 22:29

Właściwa część miasta (obejmująca również elektrownię) opasana jest wysokim metalowym ogrodzeniem i jest w nocy pilnie strzeżona - w dzień też, ale nie tak skrupulatnie, ponieważ w dzień przez przejścia w ogrodzeniu do centrum przedostają się najemni robotnicy, handlarze i rzemieślnicy. W nocy jednak godzina policyjna.

Przedmieścia - w tym również Commonsy - nie mają zewnętrznego ogrodzenia, ale na samym ich skraju rozrzucone są betonowe bunkry, w których w zależności od grafiku siedzą albo świry z Kościoła Moona albo fanatycy z Ligi Chrześcijańskiej. Oprócz tego na obrzeżach miasta kręcą się w nocnej porze nieregularne patrole. Bez większego trudu powinniście się wślizgnąć do slumsów, ale jeśli ktoś Was zauważy i się przestraszy, może narobić rwetesu. Z drugiej strony, warto poszukać takiego wejścia do slumsów, gdzie coś się dzieje (jakaś pijatyka, koncert) i zyskać dzięki temu na przykrywce.

I zawsze możecie wejść otwarcie twierdząc, że wracacie z polowania (bądź cokolwiek innego).

Co do warsztatu Ducha, poziom trudności dostania się do niego jest taki sam jak w przypadku knajpy wuja Osy, na jedno wychodzi.

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 17 maja 2018, 23:32

Zakładam, że Osa zna to miasto jak własną kieszeń a także sposoby wchodzenia i wychodzenia kiedy chce. Skoro wyszliśmy wieczorem bez żadnej kontroli to i wejść powinniśmy dać radę - choćby przez te slumsy. Rwetes ? Ktoś kto robi rwetes na widok Gury robi to tylko raz :P Spróbujmy dostać się przez te slumsy - nie chce mi się czekać do rana. Kolegę mi na prerii zranił jakiś radioaktywny skorpion czy coś (Osa powinna wiedzieć co tam żyje i może zadać rany podobne do noża) i śpieszymy się do domu bo się nam polowanie nie udało. Jak nas złapią z gotowaną ręką to się będzie Śmierdziel sam tłumaczył B)
Ostatnio zmieniony 18 maja 2018, 08:28 przez Kargan, łącznie zmieniany 1 raz.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

ODPOWIEDZ