Strona 9 z 28
: 18 lipca 2011, 23:04
autor: Keth
Ktoś nie doczytał fabularki... 
: 18 lipca 2011, 23:34
autor: tzeentch
Czekamy aż winko podziała... :p Jeno kose spojrzenia na towarzysza rzucam jak mi krew z nosa cieknącą obcierać rękawem idzie... :p
: 19 lipca 2011, 00:58
autor: Goldwin
Spojrzał zza węgła na rozgrywającą się scenkę. Zmarszczył brwi kładąc dłoń na stylisku toporzyska i szepnął:
- Kruca, chyba przecholował z tym jazgotem... Spiorą jeszcze...
Jednak szybko na twarz wypełzł krzywy uśmiech, dojrzał jak Aldur dopada do Moriento i zaczyna na niego wrzeszczeć po bezpiecznym odstawieniu zaprawionej zielem beczułki. Popatrzył na buńczucznych i pewnych siebie pachołów, skrzywił się i warknął do siebie cicho:
- Psia juchy, bym im pokazał co znaczy tak wrzeszczeć na krasnoluda jako na druhów!
Popatrzył na Hariquiel'a i zatarł ręce.
- Chyba wszystko poszło zgodnie z przewidywaniami, jak spiją wino to faktoria nasza - uśmiechnął się szeroko - Trza nam jeno sprawdzić czy gdzieś jakie łajzy w kątach nie pochowane bo się uwędzą...
Potarł ucho paluchami i zamyślił się na chwilę.
- Kruca, coś czuję że nie tak z tą chałupą... Śmierdzi mi ta sprawa i raczej nie o ryby tutaj idzie... Ani chybi cosik inszego możemy tu znaleźć niźli tylko ości.
Zazgrzytał cicho zębami i cofnął się w cień oczekując na spotkanie z towarzyszami.
: 19 lipca 2011, 08:52
autor: Zygi
Keth napisał(a):
Ktoś nie doczytał fabularki... 
Widać pomyliły mi się beczułki
Myślałem, że rozbiła się ta 'zaprawiona', widać mam problemy z orientacją przy pomijaniu imion itp. określników 
: 19 lipca 2011, 21:49
autor: Keth
Dziedziniec faktorii, Tahar-gar, Tabadan
Przyczajony w mroku nocy Hariquiel nie miał większych kłopotów z przyglądaniem się poczynaniom kupieckich pachołków. Posławszy za uciekającymi pijakami kilka wyzwisk na pożegnanie i zapewniwszy zgryźliwą kobietę z sąsiedztwa o przepędzeniu chuliganów mężczyźni wrócili za bramę, ryglując ją pośród cichych śmiechów i podając sobie z rąk do rąk podrzuconą przez Aldura beczułkę.
Dwaj Tabadańczycy skoczyli do jednej z pobliskich szop, wyciągnęli stamtąd niską ławę, którą przytargali chwacko tuż pod maźnicę. Miast się na ławie rozsiąść zgodnie z przewidywaniami elfa, mężczyźni usiedli w kucki wokół ławy, kładąc na niej wyciągnięte skądś gliniane kubki i odszpuntowując beczułkę ostrzem noża. Ktoś pogrzebał żelaznym prętem w maźnicy, po czym na oczach zastygłego w bezruchu młodzieńca rozpoczęła się degustacja czerpanego z beczułki wina.
Strażnicy nie ociągali się z piciem, chociaż nie można było powiedzieć, by rzucili się na szlachetny trunek jak zwykły motłoch. Zachowywali się też nad wyraz cicho, rozglądając się co chwila bacznie wokół. Hariquiel podejrzewał wpierw, że obawiają się być może pobudzenia śpiących gdzieś w szopach kamratów, którzy pewnikiem poczęliby się domagać przydziału napitku dla siebie, potem jednak doszedł do wniosku, że prędzej lękali się może, iż ktoś postronny doniesie ich pryncypałowi, że piją na nocnej służbie, a za coś takiego pewnikiem mogli postradać w miarę spokojną pracę.
Spokojną rzecz jasna do tego akurat wieczoru...
- Żłopią? - w ciemności bocznej uliczki rozległ się szept Morientiego. Krwawiący wciąż z rozbitego pięścią Aldura nosa Katańczyk przycupnął tuż obok elfa spozierając wyczekująco przez pręty bramy - Długo już tak piją?
- Napoczęli, jakeście ino nogę dali - odpowiedział ledwie słyszalnie Hariquiel - Jeno patrzeć jak...
Moriento syknął nagle, zesztywniał wyczuwalnie. Widząc tę reakcję elf odwrócił głowę z powrotem w stronę widzianego za prętami bramy dziedzińca: w samą porę, by ujrzeć jednego ze strażników opadającego twarzą na drewnianą ławę i drugiego osuwającego się na swoich leżących już bezwładnie towarzyszy.
- Ależ mocarny ten proszek - sapnął wyraźnie ukontentowany Katańczyk - Wszytkich wraz położył!
: 19 lipca 2011, 22:16
autor: Zygi
Zanim znów będzie, że nie doczytałem. Strażników było 4, ale położonych zostało tylko 2, mimo stwierdzenia 'wszystkich', tak? co robi w takim razie pozostała 2ka? jak zareagowała?
: 19 lipca 2011, 22:26
autor: Keth
Wątek techniczny
Jeden leży przewieszony przez ławę, drugi osunął się na parę kompanów "padłych" chwilę wcześniej. W tym momencie wszyscy czterej leżą już bezwładnie, a kiepskie oświetlenie pod postacią maźnicy sprawia, że zwykły przechodzień idący ulicą pewnie by nawet nie zauważył, że na dziedzińcu leżą nieruchome czyjeś ciała.
Z góry uprzedzę następne pytanie: bramę da się bez trudu odryglować wsadzając rękę między pręty.
: 19 lipca 2011, 22:35
autor: avnar
No, chociaż Twoje poświęcenie nie poszło na marne. Mam nadzieję że nie masz mi tego za złe Katańczyku - powiedział z polubowną miną Aldur - nie chciałem tak mocno, myślaółem że się zdąrzysz uchylić, a ty żeś się nadział na kłykcie. No ale załatwimy to jakby co później.
No to jak wchodzimy? Czy ktoś jeszcze ma jakieś pomysły?
: 19 lipca 2011, 22:44
autor: Keth
Ulica przed faktorią, Tahar-gar, Tabadan
Zbici w grupkę pod ścianą starej kamienicy najmici tkwili w pełnym napięcia bezruchu, kucając ramię w ramię i nie odrywając wzroku od nieruchomych niczym kamienie pachołków Khaleda Raffura, którzy leżeli przy maźnicy na podobieństwo porzuconych worków warzyw, niknąc w ciemnościach nocy rozświetlanych jedynie po części migotliwym, rodzącym co uderzenie serca mnóstwo nowych cieni blaskiem maźnicy. Podsycane smołą i tłuszczem płomienie strzelały iskrami w duszne parne powietrze.
Gdzieś zza sąsiednich domostw uszu mężczyzn dobiegł stłumiony dźwięk wrzeszczanej wspólnymi siłami kilku gardeł sprośnej piosenki w nieskładnym talinoi, oddalającej się z wolna w stronę portu i zdradzającj wątpliwe talenty wokalne jakowyś żeglarzy wracających z tawerny na swój statek.
Podkute żelazem buty zastukały na przeciwnym zbiegu ulic, w półmroku przesunął się jakiś odległy, owinięty długim płaszczem kształt idącego spiesznie człowieka, który minął boczną uliczkę nawet nie zajrzawszy baczniej w jej głąb.
Wątek techniczny
Zegar tyka...
: 20 lipca 2011, 00:03
autor: Zygi
..tyka więc nie ma co pozwolić kolejnym ziarnkom piasku osunąć się w dół klepsydry, by tam dołączyć do 'pospieszonych' kompanów.
Hariquiel rozglądając się delikatnie to w jedną stronę to drugą wyszedł niezauważenie z wąskiej uliczki, by już po chiwli lekko chwiejnym, powolnym krokiem zmierzyć w stronę bramy, niczym zwyczajny przechodzieć tej pięknej nocy, który dopiero na drugi dzień klnie przebiegłość doznanych wcześniej uciech.. dopiero przed samą bramą zataczający się nieznacznie imprezowicz skoczył szybko ku bramie odryglowując ją i ostrożnie przechodząc na drugą stonę. Obejrzał się w ten czas za siebie i przy zamykaniu bramy za sobą machnął na kompanów jakby przyspieszając ich i z zaskoczeniem stwierdzając, że jeszcze nikt do niego nie dołączył - jednak trwało to krótko, bo w oczekiwaniu na resztę elf zdzielił przez głowę swą laską pierwszego ze strażników, chcąc jakby dodatkowo go ogłuszyć i zaglądając poganiającym wzrokiem udał się w stronę kolejnych...
Jeśli chodzi o sam budynek, to dobrze by było, aby pierwszy wszedł ktoś komu nocna ślusarka ani pułapki bce nie są, gdyż trzeba wejść po ichu i ostrożnie, pozostała 8-16 strażników może być w środku i spać, czy też nawet czuwać, a nie warto ich alarmować.. następnie pozostaję tylko znaleźć dogodne miejsce na podłożenie ognia i dopełnienie obowiązków..
: 20 lipca 2011, 00:19
autor: Keth
Wątek techniczny
Wybiegając przed fabularkę nadmienię, że Hariquiel nie będzie miał żadnych kłopotów z otwarciem bramy, bo wystarczy wsadzić rękę między pręty, by jednym ruchem odciągnąć rygiel. Dołożenie uśpionym strażnikom kijem po głowach też nie spotka się z żadną przeszkodą, wszak biedacy nie mogą się bronić (nie zdziwię się, jeśli Moriento sobie teraz na nich z upodobaniem poużywa).
Dla mnie istotne jest teraz, czy wszyscy przedostajecie się na teren faktorii czy też pozostawiacie na ulicy jakąś czujkę oraz czy zamykacie za sobą bramę. Czekam niecierpliwie na nowe deklaracje.
: 20 lipca 2011, 00:26
autor: Goldwin
Popatrzył za szybko oddalającym się Hariquiel'em, przygotował się i szybko rzucił:
- Dyrdamy! - po czym popatrzył na ulicę, zerknął w okna i upewniwszy się iż droga pusta ile sił w nogach pognał ku bramie. Tuż przed nią wyhamował gwałtownie przeciskając się przez otwartą bramę. Rozejrzał się czujnie dookoła i pogrążył w cieniu muru.
- Rozejrzę się trochę po okolicy... - wychrypiał z ciemności.
Watek techniczny:
Używam "wykrycia ukrytości", "otwierania zamków" i oczywiście "krycia w cieniu" połączonego z "nasłuchiwaniem" w celu zapoznania się z budynkiem i okolicznym terenem. Staram się dostać do budynku. Chyba że ktoś ma lepsze umiejętności to mogę przyczaić się gdzieś na czujce. Proponuję znaleźć coś co w połączeniu z maźnicą (zalążek rozprzestrzenienia ognia) spowoduje wywołanie pożaru (najlepiej może jakiś łatwopalny olej...)
: 20 lipca 2011, 00:47
autor: avnar
No to teraz moja kolej - powiedział Aldur do Moriento i poszedł cicho do faktorii. Rozglądał się po drodze czy ktoś go nie obserwuje a po minięciu bramy schował się w cieniu.
: 20 lipca 2011, 09:24
autor: Zygi
Brama powinna zostać zamknięta, by budzić jak najmniejsze podejrzenia, jeśli zbyt słabo to zasugerowałem i komuś się zapomni to osobiście to poprawię. 
Dobrze by było też gdyby ktoś pilnował wszystkiego, tzn. mógłby stanąć na czujce i przy okazji pilnować, czy któryś ze strażników się nie budzi. Przydałoby się na przykład odciągnąć jednego z pachołków poza widok, a ktoś tej samej rasy/postury (Aldur?) mógłby usiąść przy nich i mieć baczenie.
Odnośnie wnętrza:
Chętnie podpalę osobiście, gdyż Aldur z Moriento sporo już wysiłku włożyli, a i zdolności złodziejskich nie posiadam, żeby tym się wykazać, za to pożar nie jeden już widziałem i mogę podejrzewać jak się zachowa. Jeśli wewnątrz nie czekają nas żadne 'niespodzianki' (hm.. choć w sumie brak strażników, pułapek, alarmów,... byłby dopiero zaskoczeniem) i będzie na to czas, można się rozejrzeć co naprawdę jest tam przechowywane, może podebrać i wynieść stamtąd próbkę, jeśli nie byłyby to ryby, albo udało się znaleźć jakieś ciekawe dokumenty.. ale to tylko, w razie nadmiaru czasu i przy okazji szukania jak najdogodniejszego miejsca do zainicjowania zapłonu.
: 20 lipca 2011, 09:35
autor: avnar
Dobry pomysł z tym zastąpieniem strażników. Przyglądam się czy są podobnie jakoś ubrani, mają jakieś specyficzne kolory czy znaki. Jeśli tak to staram się dobrać ubranie do mojej postury. Nieprzytomnych odciągnę gdzieś w kąt, aby ich widzieć nie było. Sprawdzę też czy żyją? Bo jeśli nie to jesteśmy w szambie.
Zgadzam się co do dokumentów i proponowałbym przed podpaleniem znaleźć dowody na to że to rzeczywiście faktoria Rafura i handluje on z Osmundem. Żeby nie wyszło że podpaliliśmy faktorię kupca wspierającego Tabadan, wrobieni przez Osmundczyków 