Strona 9 z 70
: 14 listopada 2012, 18:12
autor: Araven
I runda
Belvas zamoranski zabójca z dwoma ghanatańskimi szyletami przypominającymi zębate miecze ruszył na spotkanie wroga wyprowadził morderczy cios na prawa noge Pikta, ten nie zdołał uniknąć ciosu i padł martwy z niemal odrąbaną nogą, drugi Pikt zadał cios toporem ale Belvas go uniknął, dochodzi do Ciebie trzeci Pikt, nadal masz dwóch.
Tranicos z dwoma mieczami zaatakował raz, ale Pikt się uchylił, kontra Piktów jeden z maczugą, drugi z toporem, uniknąłeś nader groźnego ciosu topora dostałeś maczugą w lewą nogę za 4 obrażenia, wykonałeś częściowy unik, inaczej byłoby gorzej.
PIKTOWIE
VANKO. Uniknąłeś maczugi, dostałeś toporem w tors za 1 obrażenie, zbroja Cię ochroniła. Twoja kontra sejmitar wznosi się do ciosu, trafiasz Pikta w brzuch powalając go masz kolejnego.
Zorian , aquiloński renegat dzierży tarczę i miecz, staje się celem ataku dwóch Piktów z klanu Niedźwiedzia, wymanewrowałeś obu, nie trafili Cię, ty zaś potężnym cięciem odrąbałeś Piktowi lewą rękę, trafienie krytyczne, podchodzi kolejny.
Druss potężny Cymerianin z dw toporem, dwa pityjskie diabły uderzyły, dostałeś toporem w lewą noge za 5 obrażeń, oraz maczugą w lewą rekę, ale ten cios częściowo sparowałeś i nie przebił zbroi. Cięzki topór Cymeryjczyka wznosi się do ciosu, i odrąbuje głowę Pikta cios specjalny. Dochodzi kolejny.
Zabici Piktowie 4.
Runda II
Belvas uderzył ponownie ale Pikt uniknął ciosu. Czas na kontrę wrogów. Topór Pikta rani Cię w prawa nogę za 6 obrażeń, cios specjalny
Tranicos atakuje ponownie mieczem, krytyczny cios przebijasz serce Pikta dochodzi kolejny, maczuga i topór zmierzają w twym kierunku, uniknąłeś topora i sparowałeś dwoma mieczami cios maczugi.
PIKTOWIE
Vanko, znowu jesteś celem dwóch ataków, unikasz topora ale maczuga trafia Cie w głowę za 4 obrażenia. Twoja kontra niemal odrąbałes Piktowi nogę dochodzi kolejny.
Ataki Piktów na Zoriana, jeden odbity tarcz a, drugi uniknięty, kontra Zoriana, zwinny Pikt unika ciosu.
Druss, cymeryjczyk o stalowych muskułach, znowu Piktowie atakują, uniknąłeś topora i sparowałeś cios maczugą, twój dwuręczny topór zdolny zabić byka wznosi się w górę, odrąbałeś Piktowi prawe ramię, umiera.
Zabici Piktowie 7.
III runda
Belvas dzierżąc , dwa ghanatańskie ostrza uderzył ponownie, cięcie w brzuch powala Pikta. Atak kolejnych dwóch, unikasz ciosu maczugi, topór Pikta trafił w brzuch ale zbroja Cię ocaliła.
Tranicos, uderzył ponownie ciężko ranny Pikt dostał w ramię i padł, cios jego towarzysza zranił Cię w noge za dwa obrażenia.
Piktowie
Vanko, musisz przetrwać ataki dwóch wojowników, zdołałeś się wywinąć, twój sejmitar uderza w odpowiedzi, Pikt odbija jego ostrze maczugą.
Zorian, uniknąłeś ciosów Piktów. Twoja kontra, niemal odcięła Piktowi lewą rekę.
Druss, piktyjski topór i maczuga zmierzają w twą stronę: uniknąłeś maczugi ale dostałeś cios w lewe ramię za 3 obrażenia. Cios w tors zabija Pikta.
Zabici lub wyeliminowani Piktowie 10.
Nagle ponad szczęk oreża, bo walka odbywa się niemal w ciszy, przerywanej jękami rannych i zabitych, przebija się głos wodza Piktów, na jego stanowcza komendę Piktowie powoli odstępują. Wódz, rzekł także po aquilońsku Biali nie walczyć, to być zła magia, my nie chcieć wojna. Co robicie?
: 14 listopada 2012, 18:17
autor: Araven
Opisy walki z Waszej strony mile widziane, moje są siła rzeczy uproszczone. I czekam na deklaracje czy przerywacie walkę, bo Wódż wroga jakby odzyskał panowanie nad sobą, Piktowie też są nieco w szoku czemu walczą z wami a mieli atakować inne plemię. Okazji do rucania nożem nie było, byliście zbyt związani walką wręcz.
: 14 listopada 2012, 19:10
autor: Dobro
Maczuga o włos ominęła głowę Zoriana, który wykonawszy unik uderzył znad głowy w nacierajacego, przecinając mu rękę na wysokości bicepsa. Krew trysnęła po i tak już ubrudzonym tabardzie, dodając nowych wzorków na głowie aquilońskiego lwa. Nagle odgłosy walk powoli cichną, a piktyjscy napastnicy przybierają obronną postawę i wycofują się na wzgórza.
- Na Mitrę! Trzymać szyk! Nie wiemy, czy to nie podstęp! - Zorian krzyknął, widząc jak Druss chciał wyskoczyć na cofającego się pikta. -
Niewiele brakowało, a nasz bohater wpadłby w morderczy szał - dodał w myślach.
Wtem przemówił wódz klanu Niedźwiedzia.
Aquilończyk w tym czasie rozejrzał się po pobojowisku. Odcięte kończyny, kałuży krwi i mnóstwo zabitych ciał leżało wokoło. Przez chwilę Zorian poczuł mdłości, a zawartość żołądka podeszła do gardła. Z trudem stłumił odruch wymiotny - nie chciał wyjść na mięczaka wśród towarzyszy broni.
Starzeje się...
Widok cofających się dzikich Zorian odebrał z radością. Sytuacja mogła się w każdej chwili pogorszyć, i z minuty na minute rosła ilość trupów - po obu stronach konfliktu. Najemnik rozejrzał się po towarzyszach.
- Vanko! Trzymasz się?
Póki co Zorian zostaje na pozycji, w gotowości do walki. Sam pierwszy nie zaatakuje, ale miecza póki co nie schowa. Nie jest do końca przekonany, czy to nowa sztuczka piktów, czy faktycznie sprawka - tfu! - magii.
: 14 listopada 2012, 19:18
autor: koszal
Fala dzikusów runęła niczym sztorm na pozycje obrońców. Nadciągający pikt rzucił się w powietrze w samobójczym niemalże przypływie furii wierząc w swoje zwycięstwo, lecz morderczy zapewne cios maczugi dzikiej bestii nie zdołał dosięgnąć celu. Niczym bezwładny wór mięcha nadział się na uniesiony sejmitar przygniatając na moment Vanka impetem natarcia. Ledwie zamorianin odrzucił z siebie martwe truchło zaskakujący cios topora prześlizgnął po jego torsie, a w miejscu powalonego przeciwnika naraz wychynęło kolejnych dwóch..
Potknąwszy się o ciało martwego towarzysza nieostrożny napastnik wyprowadził nieudolny cios toporzyskiem, a żądny krwi sejmitar sam upomniał się o łatwy łup rozpruwając tętnicę nogi dostawnej. Krew trysnęła obficie! Pochłonięty zwarciem Vanko zbyt późno dostrzegł wymierzoną wprost w jego czerep maczugę. Nie zdoławszy już uniknąć ciosu odstąpił kroku ogłuszony otrzymanym uderzeniem, gdy tak niechętnie przyodziewany hełm ocalił raz jeszcze jego głowę. Być może ten niezamierzony krok w tył uratował życie Vanka gdy zarówno ostrze wrogiego topora, jak i maczuga wynurzającego się właśnie z fali natarcia kolejnego pikta znów o włos minęły zamorianina. Podstępnie wyprowadzony przez najemnika cios w serce pikta został z szybkością błyskawicy odtrącony uderzeniem maczugi. Wściekłość ogarnęła Vanka, a krew uderzyła do skroni, gdy gdzieś w oddali dostrzegł całkowite zmieszanie wodza Niedźwiedzi próbującego przekrzyczeć szczęk oręża:
Biali nie walczyć, to być zła magia, my nie chcieć wojna
Odstąpcie!- krzyknął Vanko w piktyjskim potężnym niczym grom głosem.
Rozejrzawszy się po kompanach Vanko dostrzegał z ulgą, że wszyscy jego druhowie uszli z walki zwycięsko. Dopiero po chwili gdy umysł jego odnotował wycofywanie się dzikich wojowników dotarły do niego słowa Zoriana.
Jak giez końskiego zadu przyjacielu! He he! -
nad wyraz radośnie rzucił kompanowi, gdy rozbudzona wściekłość ustąpiła miejsca radości z rezultatu walki.
: 14 listopada 2012, 19:28
autor: el
Belvas zorienotwał się, że piktów jest zbyt wielu, bu rzucać nożami, skończyłby stratowany przez dzikich. Rzucił się w stronę pierwszego z piktów. Szerokie cięcie zębatego ostrza rozszarpało udo barbarzyńcy niemal do kości. Belvas wiedział, że dzikusowi zostało kilka sekund życia. Atak na tętnice udową był jednym z jego ulubionych.
W ostatniej chwili rzucił się na plecy, unikając potężnego zamachu toporem. Nawykł do walki jeden na jednego, nie do starcia z całą zgrają barbarzyńców. Odepchnął się od ziemi i błyskawicznie natarł na wroga mierząc w punkty witalne, poślizgnął się jednak na podmokłym podłożu i ostrze ścięło ledwie kosmyk włosów wiszący przy szczęce wroga.
Belvas nie zdążył przyjąć postawy obronnej, poczuł, jak ostrze topora zagłębia się w jego nodze. Syknął z bólu, ale nie mógł pozwolić sobie na słabość. Skrócił dystans i zatopił ostrze w brzuchu barbarzyńcy, przebijając go na wylot. Bezwładne ciało osunęło się na ziemię.
Zabójca nie dostrzegł na czas dwóch wrogów zachodzących go od boku. Nieuwagę przypłaciłby życiem, gdyby nie solidny pancerz. Stalowe łuski pogięły się od uderzenia toporem, zatrzymały jednak ostrze. Zejście z linii ataku pozwoliło Zamoraninowi uniknąć ciosu maczugą.
Ktoś coś krzyczał, ale Belvas był zbyt pochłonięty śmiercionośnym tańcem by zwrócić na to uwagę. Nie czekając, aż wrogowie odzyskają inicjatywę rzucił się na topornika chcąc przebić go zakrzywionym ostrzem...
Rozsądniej byłoby przerwać walkę, ale uznałem że Belvas ma teraz zbyt wiele na głowie, by przejmować się drobiazgami. Kiedy dorżnie nacierających barbarzyńców zacznie zastanawiać się co dalej...
Nie wiem jak się ma ogólna sytuacja, jak sobie radzą nasi kolonizatorzy... Jeśli mamy przewagę proponuję schwytać kilku języków a resztę dorżnąć. Zaatakowali nas, i jeśli pozwolimy im odejść istnieje spora szansa, ze mogą wrócić w większej liczbie z żądzą zemsty... Z dzikimi się nie negocjuje.
EDIT: A zeby was... Zawsze jak piszę posta to ktoś mi wyskoczy...

: 14 listopada 2012, 19:30
autor: Araven
Piktowie są nieco zaskoczeni znajomością ich języka przez kogoś kto nie jest aquilończykiem, ale odstępują. Ich Wódz im to nakazał, ale wszystko jest nadal na ostrzu noża, obie strony mają rannych i pewnie zabitych, Osadnicy stoja twardo osadzeni poleceniem Balthusa, nie ufaja Piktom. Ale Wódz wydaje sie być zmieszany, co dalej?
Walka trwała trzy rundy czyli 36 sekund, nieco ponad pół minuty i 10-ciu Piktów na ziemi, a wy co najwyżej drasnięci i to nie wszyscy. Czekam na kolejne opisy. Czy akceptujecie taki sposób walki? Czy wolicie na rundy z deklarowaniem szczegółowych działań? Ta druga opcja jest lepsza ale trudna w praktyce, bo musielibyśmy czekać na wpisy wszystkich w każdej rundzie.
Ogólnie jest równowaga sił. Piktowie mają około 160 ludzi nadal...
: 14 listopada 2012, 19:34
autor: Waylander
Piktowie spadli na nich niczym szarańcza. Dwójka wrogów która zaatakowała topornika musiała być nawykła do wspólnej walki bo działali z dobrą koordynacją. Cymmeryjczyk sparował cios maczugi paskudnie wyglądającego pikta, ale równocześnie z nim od dołu zaatakował drugi, jednak był to niedokładny atak i Druss zdołał w ostatniej chwili delikatnie usunąć się z drogi ostrza, zamiast skończyć ze zmasakrowaną toporem nogą otrzymał tylko długie, paskudnie wyglądające cięcie które mogło go co najwyżej rozwścieczyć. Wróg na dodatek wysunął się w trakcie ciosu zbyt do przodu i najemnik natychmiast z tego skorzystał ścinając mu głowę, czystym oszczędnym cieciem które komuś mniej silnemu a tym bardziej posiadającemu pośledniejszy oręż wydało by się niemożliwym. Niemal wbiegając po ciele zabitego pobratymca rzucił się na niego następny wróg ale cymmeryjczyk uniknął niewprawnego szerokiego cięcia młodzika, jednocześnie nie spowalniając ruchu własnej broni która po pierwszym ciosie poszła po łuku w górę spotykając się z maczugą pierwszego napastnika spadającą na jego głowę, siła tego bloku odrzuciła w bok broń wroga. Druss natychmiast zatrzymał swoje ostrze i odciął tamtemu ramie. Jego miejsce zajął kolejny pikt atakując licząc na to że jego maczuga zdąży dosięgnąć ramienia Drussa zanim ten zdąży wyrwać topór z ciała zabitego wroga, nie udało mu się ale spowolnił wielkoluda na tyle że młodzik zdołał pozbierać się po nieudanej szarży i zadać mi celny cios w ramie, było ono jednak zdecydowanie zbyt słabe żeby przesądzić o walce i topór cymmeryjczyka trafił topornika w pachwinę zatrzymując się dopiero na kręgosłupie. Ten cios mógł go drogo kosztować gdyby nie to że drugi pikt zamiast znowu zaatakować zaczął się cofać.
Druss miał już ruszyć na odstępującego wroga sadząc w pierwszej chwili że tamci cofają się w obliczu ich twardej obrony, nie miał zamiaru pozwolić im oddalić się zbytnio.
Powstrzymał go bardziej głos wodza niż zawołania Zoriana, ale tylko na kilka sekundę albo dwie. Nie miał już zamiaru szarżować na wroga, zamiast tego postanowił nie czekać biernie na rozwój wydarzeń i wystąpił kilkanaście kroków do przodu przed swoich towarzyszy krzycząc jednocześnie do osadników:
- Przestańcie strzelać!
Po tym wycelował swój topór w wodza piktów i wykrzyczał:
- Skoro nie chcesz walczyć, to lepiej choć tu i wytłumacz co to ma wszystko znaczyć! - Mówiąc ostatnie słowa powiódł toporem w bok wskazując pobojowisko pełne zabitych.
: 14 listopada 2012, 19:35
autor: koszal
Propozycja techniczna- w sytuacjach szybkich spróbujmy robić szybkie wpisy tzn.
Wrzucamy pusty wpis, co pozwoli zachować chronologię wydarzeń, bo jak zobaczę, że ktoś zostawił dla siebie miejsce to poczekam, aż coś tam zamieści i na to zareaguję. Próbujemy?
: 14 listopada 2012, 19:39
autor: el
Brzmi sensownie. Można też odświeżyć wątek zaraz przed wysłaniem swojej odpowiedzi. W sumie to mnie znajoma zagadała i zapomniałem o to zadbać...
: 14 listopada 2012, 19:41
autor: koszal
Vanko w milczeniu wyszedł przed szereg, stanął u boku Cymeryjczyka, otarłwszy sejmitar o nogawice odwrócił się ku swoim i krzyknął szybko:
Zabierzcie rannych, jako i oni zabiorą! Ale nie łamać szyku!
Po czym zwróciwszy się do wodza Niedźwiedzi rzekł w piktyjskim:
Wyślij kilku swoich bez broni, by pomogli rannym, a naraz podejdź w pół drogi wraz z najdzielniejszym swym wojownikiem. Trzeba nam porozmawiać.
Po czym raz jeszcze odwrócił się ku towarzyszom i krzyknął po zamorańsku do Belvasa:
Bądź czujny, w razie wątpliwości ustrzel to bydlę!
: 14 listopada 2012, 19:52
autor: el
Belvas w ostatniej chwili powstrzymał cios sztyletem wymierzony w serce barbarzyńcy. Widząc że walka chwilowo zamarła zrobił kilka ostrożnych kroków do tyłu, w stronę wozu z którego ostrzeliwał dzikich.
Wbił zakrwawione ostrza w burtę furgonu i spojrzał na swoją ranę. Nie wyglądało to bardzo źle, zabójca bywał gorzej poraniony, ale należało się nią zająć możliwie szybko.
Słysząc Vanka sięgnął po kuszę i zaczął szybko kręcić korbą, przygotowując broń do strzału. Oparł łoże o burtę furgonu i wymierzył w wodza dzikich. Odległość nie była duża a czasu na celowanie miał pod dostatkiem. Jeśli obdartus zrobi coś głupiego, skończy z lotkami sterczącymi z brzucha.
Myślę że to będzie działać

: 14 listopada 2012, 19:59
autor: Araven
Piktowie przystają na propozycję zbierają swoich rannych, to samo robią osadnicy, łuki zostały opuszczone, ale nadal jest nerwowo. Wódz Piktów to Xotalanc, podejdzie z dwoma swoimi negocjować. Z Waszej strony pójdzie Balthus jak dowódca osadników i dwóch z Was. Możliwe jest byście poszli wszyscy, ale wtedy i Pikt weźmie kilku wojowników zamiast dwóch. Opatrywanie wymaga nieco czasu, na razie podwiążecie sobie rany co najwyżej, solidna pierwsza pomoc po zawarciu rozejmu, albo po walce.
Puste posty to świetny pomysł. Fajne opisy zapodaliście, Waylander sie postarał najbardziej chyba.

: 14 listopada 2012, 20:04
autor: koszal
Dalejże Balthusie, nim mech nam tu pod stopami wyrośnie. Podejdź ku nam by powitać swoich nowych sąsiadów.
rzucił lekko drwiąco Vanko. pozwolił sobie odwrócić plecami do dzikusów, by spojrzeć ku lasom na wypadek zasadzki z przeciwnego kierunku.
Żądniśmy krwi, czy nie, lepiej żeby się te dzikusy wyrżnęły między sobą, skoro szły na jatkę z Wilkami. Wcale nie jest naszym interesem, by między piktami była jedność. Nie czyny wielkie mamy tu teraz odprawiać, jeno oszczędzić dzieciom sieroctwa, a kobietom wdowiego losu.
- spokojnym tonem przemówił po cymeryjsku do Drussa, gdyż nie miał pewności, czy jego wielkie serce wojownika nie zechce uszczuplić sił piktów o kilka łbów.
: 14 listopada 2012, 20:07
autor: Procjon
Trzymam strzałę na cięciwie, tym dzikusom nie można ufać. Jeżeli dojdzie do walki, staram się unieruchomić wodza (strzał w łydkę?).
: 14 listopada 2012, 20:20
autor: Araven
Mała dawka mechaniki: W walce wręcz stosuje się losowe miejsca trafienia:
Dla Humanoida wręcz są to na k20:
1-3 Lewa noga
4-6 Prawa noga
7-9 Brzuch
10-12 Korpus (Tors)
13-15 Prawe ramię
16-18 Lewe ramię
19-20 Głowa
Można celować w określoną lokację ale to -20% do trafienia. Mającym dwie bronie pozwolę wykonać w rundzie albo jeden atak na 100% albo dwa każdy na 60%, było 50 w moich dotychczasowych wyliczeniach. Decyzja należy do was, czy robic jeden czy dwa ataki.
Leczenie obrażeń: Pierwsza Pomoc leczy od 1 do 3 punktów, wyjątkowo więcej. Naturalne leczenie to 1-3 punkty na tydzień. Medycyna daje +1 premii. Punkty życia Wasze to: CON + SIZ macie od 30 do 39 Druss. Każda część ciała ma swoją żywotność. Więc może dojść do sytuacji, że Ktoś oberwie mocno w nogę i nie będzie chodził, a zostanie mu sporo ogólnie punktów życia. Ręce mają 1/4, Nogi 1/3. Korpus 40%, głowa 1/3 bodajże. Czyli szanujcie zdrowie bo leczenie jest długie.