Strona 9 z 14

: 16 marca 2014, 20:43
autor: Araven
A gdzie jest twój dom pytam na głos, a także w myślach.
Dumam czy jest jakaś szansa by jej pomóc znaleźć wieczny spokój, bo coś ją trzyma tutaj, mimo, że raczej umarła dawno temu.

: 16 marca 2014, 20:52
autor: Dobro
- Nie wiem - odparła, spuszczając głowę. - Mieszkaliśmy z mamą w środku lasu, niedaleko takiej kamiennej drogi, po której chodziło wielu kupców, a czasem nawet elfy! - powiedziała radośnie, jednak wciąż stoją koło drzewa i patrząc bacznie na Den'vera, który wywąchiwał las w poszukiwaniu dalszych tropów.
Spoiler!
W powietrzu czujesz zanikającą zgniliznę i starą, zakrzepłą krew, jakieś kilkanaście metrów na prawo od miejsca, gdzie było ognisko.

: 16 marca 2014, 21:04
autor: Araven
Nie bój się nas, postaramy się znaleźć twój dom, nie bój się tego niedźwiedzia, jest z nami, nie zrobi ci krzywdy.

: 17 marca 2014, 07:26
autor: Denver
Powoli, by nie przestraszyć dziewczynki, w tej czy innej postaci, Den'ver udaje się za dawno przeminiętym zapachem, który byc może skrywa tajemnicę dziewczynki.

: 17 marca 2014, 10:08
autor: koszal
Waleczni, ale narwani nieco, jak to młodziki.. -myślał brodacz oblizując palce.

Biegać tam po lesie o pustym brzuchu,.. wiadomo to, jakie tam licho może jeszcze na kogo wyskoczyć? -mruczał pod nosem do siebie, niezadowolony z faktu rozdzielenia się kompani. Jeśli w pobliżu czaiłyby się jeszcze jakieś orki, to niemądre ludziki dałyby się złapać na prosty fortel udawanego odwrotu, który to Dwalin znał od wczesnego dzieciństwa.
Opowiedział mu o tym dziadek, kiedy wędrując po zakazanych tunelach Morii natknęli się we dwóch na oddział zielonoskórych. Dziadek zastosował udawanego taktykę odwrotu i zaskoczenia przeciwnika, choć nie całkiem skuteczną, gdyż zapomniał o zaskoczeniu i skończyło się na samym jedynie odwrocie. Niezupełnie zgodnie z planem.

: 18 marca 2014, 20:20
autor: Dobro
Niedźwiedź zniknął za krzakami, zaś dziewczynka nieśmiało podeszła do Wosa i o niemal połowę większego Dunedaina. W zasadzie, jakby duch stanął na ramieniu Nagro, to dorównywałby wzrostem Galdorowi.

Ryk niedźwiedzia przywołał towarzyszy, którzy podbiegli przygotowując profilaktycznie broń. W krzakach znajdowały się obgryzione, bezładnie rozrzucone kości, mające na sobie liczne ślady zębów. Duch również podszedł do tej sterty i beznamiętnie patrząc wskazał małą rączką jedną z czaszek, nieco różniącą się od pozostałych kości.

- To od elfa - wyszeptała.

Strażnik ocenił ją i potwierdził, że czaszka musiała należeć do elfa. Reszta kości była typowa dla ludzi. Niższych od Dunedainów, ale wyższych od Wosów.

- Leśni osadnicy - stwierdził Galdor, zbierając kości by odprawić rytuał pogrzebu. Po chwili dołączył do niego Den'ver i Nagro.
Godzinę zajęło wam pochowanie szczątek. Nie odkryliście innych, ciekawych lub wartych odnotowania śladów. Wiecie na pewno, że obozowały tu orki, zaś kości były "świeże" i należały do leśnego ludu, który zamieszkiwał Mroczną Puszczę (co prawda zostało kilka plemion, gdyż większość ucieka do innych zagajników).
Dziewczynka podążała za wami. Zarówno krasnoludy jak i hobbit nie dostrzegały ducha, śmiejąc się z trójki myśliwych, sugerując, że macie zwidy. Duch nie odzywał się prawie w ogóle: w zasadzie pojawiał się tylko podczas postoju, bawiąc się lalką i śmiejąc się, wywołując ciarki na plecach ludzi. Po kolejnych dwóch dniach trudnej podróży dotarliście do rozwidlenia. Główna droga prowadziła dalej na wschód, zaś węższa - na północ, do punktu oznaczonego na mapie jako czarna kropka.
- Poznaje to miejsce! - krzyknął duch, wywołując zimny pot na plecach Den'vera i Nagro. - Tutaj mamusia zabrała mnie na pierwszą podróż!

Drund nie widząc eterycznej istoty sam zaczął mówić, niemal zagłuszając niewidzialną dla niego istotę.

- No! Dotarliśmy już prawie do połowy naszej drogi! Jeszcze tylko... hmmm a cóż to za dźwięk...?

Gdzieś w oddali słychać było niewyraźny stukot, który przeradzał się w regularny odgłos marszu.

- Z drogi, szybko! - krzyknął Galdor, pomagajac pchać wóz. Karawana skryła się w cieniu drzew i wielkich bloków skalnych w niewielkiej dolinie, jakieś osiemdziesiąt metrów od gościnca. Z tej pozycji byli zupełnie niewidzialni dla kogokolwiek znajdującego się na drodze.
Podkład do tego, co słyszycie (do 28 sekundy filmu): https://www.youtube.com/watch?v=V2fk_Msqw0k

: 19 marca 2014, 12:18
autor: Araven
Po przemarszu jaki słyszymy, proponuję w kilku (cała nasza drużyna) sprawdzić odnogę na północ, z czarnym punktem a potem tu wrócimy i ruszymy jak wiedzie trakt na wschód z wozami, co myślicie?

: 19 marca 2014, 14:05
autor: Denver
Za. Den' ver jest wyraźnie zaciekawiony zjawą i jej historią.

: 20 marca 2014, 10:56
autor: koszal
Strasznie tu tłoczno... -zadumał się Dwalin gładząc brodę.

Nie znam zbytnio tych okolic, choć z zasłyszanych po gospodach opowieści spodziewałem się większego spokoju myśląc, że to bujdy w większości. Zaiste jednak kryje się tu i mrok i tajemnica.

: 20 marca 2014, 10:58
autor: Araven
MG jak długo zajęłoby nam sprawdzenie tego czarnego punktu w odnodze na północy?

: 20 marca 2014, 22:10
autor: Dobro
Odgłosy przemarszu ucichły, więc drużyna postanowiła zostawić na chwilę karawanę i sprawdzić, co też się wydarzyło na szlaku.

- Czarny punkt na mapie nie może być dalej niż dwie mile na północ od traktu - Strażnik szepnął do zgromadzonych wokół niego członków wyprawy. Duch również nachylał się nad mapą, przenikając przez ciało Krasnoluda i śmiejąc się z głaszczonej brody Dwalina.

- Pamiętam, że kozy od dziadka miały taką samą brodę! - powiedziała, biegnąc w stronę północnej odnogi.

- Przynajmniej o nią nie musimy się martwić - bąknął Den'ver, przedzierając się przez kolczaste krzaki czarnych jeżyn.

*

Po kilkunastu minutach mozolnej wędrówki przez wielkie korzenie drzew i porozrzucane w nieładzie skały towarzystwo dotarło do pierwszych zabudowań. Domostwa wyglądały na nowe, ale opuszczone.

- Dom! - pisnęła dziewczynka i wbiegła między zabudowania, znikając ludziom z oczu.
Nagro miał już pognać za nią; wbiegł na ścieżkę prowadzącą wgłąb wioski ale zaraz odskoczył jak poparzony, przywierając plecami do ściany budynku. Ostrożnie wyjrzał jeszcze raz zza winkla, a następnie przybiegł z powrotem do ukrytych w cieniu drzew towarzyszy.

- Na środku wioski, koło dużej studni, stoi dwóch dziwnie odzianych ludzi. Mają hełmy w kształcie garnków, duże, prostokątne tarcze, włócznie. To chyba straż, bo nie widziałem więcej - zameldował wos, relacjonując to, co widział przed chwilą.

Galdor zauważył, że Nagro ma na plecach ślad zakrzepłej krwi, który musiał się odbić, gdy ten przywierał do ściany.

: 21 marca 2014, 02:14
autor: koszal
Pokrętne dziwactwo. Krasnoludzkie zwyczaje są uczciwsze! -narzekał Dwalin. Już miał rozpocząć tyradę na temat taktyk honorowego boju, gdy Galdor zakrył mu usta dłonią spogladając na wosa.

: 21 marca 2014, 08:37
autor: Denver
Den'ver jest w stanie zagrać zagubionego wędrowca aby zwrócić na siebie uwagę straży - liczy, że reszta będzie w stanie zyskać lepszą pozycję i wybadać sytuację. ALE - dopiero jak przedstawi ten plan pozostałym :)

: 21 marca 2014, 08:57
autor: Araven
Nargo masz na plecach krew, zraniłeś się, czy oparłeś o coś?, podejdź muszę sprawdzić czy to na pewno krew czy jakaś iluzja.
Wykrywam magię, także w okolicy, ale najpierw sprawdzam krew. Przyglądam się też strażnikom, czy są żywi, czy to też duchy.

: 21 marca 2014, 10:34
autor: Dobro
Strażnicy są żywi. Magii nie wykryłeś. Krew pachnie jak ludzka, sprzed 1-3 dni.