PBF - Witebsk, the Oblivion
Motłoch przymierzył, złożył się i wypuścił powietrze kładąc palec na spuście. Czerwony błysk w oku nagle przerwał ułożoną już sekwencję działania. Chowając się sprawnie zauważył "coś" idące w stronę mundurowych i jeńca. Był pewien, że snajper nadal czeka, aż Motłoch wystawi łeb. W sumie mógłby tego poprańca uratować. Może się jeszcze przydać, a sytuacja nie była najweselsza....
Odetchnał głeboko. Po pierwsze - zmienić pozycję, po drugie - celnie strzelać. Ścisnął mocniej automat, skok adrenaliny. Wychylił się w zupełnie innym miejscu, wiedząc że snajper musi przycelować ponownie - Motłoch na pamięć wymierzyłł w gościa z detonatorem - był właściwie tuż przed nim - i wywalił serię właściwie nie celując. Sus z powrotem za ścianę. Przeanalizował skutki ułamków sekund....
Odetchnał głeboko. Po pierwsze - zmienić pozycję, po drugie - celnie strzelać. Ścisnął mocniej automat, skok adrenaliny. Wychylił się w zupełnie innym miejscu, wiedząc że snajper musi przycelować ponownie - Motłoch na pamięć wymierzyłł w gościa z detonatorem - był właściwie tuż przed nim - i wywalił serię właściwie nie celując. Sus z powrotem za ścianę. Przeanalizował skutki ułamków sekund....
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
Przekoziołkował w kierunku progu. Wyłonił się całkowicie zaskakując przeciwnika.
Sasza stał półtora metra od linii strzału. Motłoch bez wahania nacisnął spust.
Zasypał wroga gradem ołowiu. Pociski kalibru 7,62 mm dosłownie rozerwały szyję i tors żołnierza czyniąc okolicę krwawą domeną śmierci.
Wpakował w pechowca kilkanaście kul, po czym odskoczył w kierunku korytarzyka nanosekundy przed tym, jak snajperski pocisk wyrwał w futrynie otwór wielkości pięści.
Kątem oka dostrzegł, jak Sasza rzuca się na ziemię usiłując skryć się za osłoną gruzu.
Zimni. Wyrachowani. Żaden nawet nie krzyknął, widząc nieludzką śmierć towarzysza.
Coś wpadło do środka z ciężkim uderzeniem odbijając się od przeciwległej do głównego wejścia ściany. Obróciło się w powietrzu.
Serce Motłocha waliło jak oszalałe. Runął z całym impetem wgłąb korytarza.
[center]***[/center]
Zmarznięte, zmęczone ręce podciągnęły stalowy kadłub ku sobie.
Sasza musiał poświęcić kawałek koszuli, by nie poparzyć się wciąż rozgrzaną puszką. Zaczął siłować się z zaciśniętą na rewolwerze poszatkowaną ołowiem karykaturą cyberręki. Nie miał narzędzi, żeby poradzić sobie z pewnym, nadludzko silnym uchwytem.
We łbie widniala jednak obiecująca dziura. Może .. dałoby radę.
Obojętne sensory Tani odnotowały mało profesjonalne wymontowanie drugiego oka. Świat doznań wzrokowych odszedł w niepamięć.
Sasza stał półtora metra od linii strzału. Motłoch bez wahania nacisnął spust.
Zasypał wroga gradem ołowiu. Pociski kalibru 7,62 mm dosłownie rozerwały szyję i tors żołnierza czyniąc okolicę krwawą domeną śmierci.
Wpakował w pechowca kilkanaście kul, po czym odskoczył w kierunku korytarzyka nanosekundy przed tym, jak snajperski pocisk wyrwał w futrynie otwór wielkości pięści.
Kątem oka dostrzegł, jak Sasza rzuca się na ziemię usiłując skryć się za osłoną gruzu.
Zimni. Wyrachowani. Żaden nawet nie krzyknął, widząc nieludzką śmierć towarzysza.
Coś wpadło do środka z ciężkim uderzeniem odbijając się od przeciwległej do głównego wejścia ściany. Obróciło się w powietrzu.
Serce Motłocha waliło jak oszalałe. Runął z całym impetem wgłąb korytarza.
[center]***[/center]
Zmarznięte, zmęczone ręce podciągnęły stalowy kadłub ku sobie.
Sasza musiał poświęcić kawałek koszuli, by nie poparzyć się wciąż rozgrzaną puszką. Zaczął siłować się z zaciśniętą na rewolwerze poszatkowaną ołowiem karykaturą cyberręki. Nie miał narzędzi, żeby poradzić sobie z pewnym, nadludzko silnym uchwytem.
We łbie widniala jednak obiecująca dziura. Może .. dałoby radę.
Obojętne sensory Tani odnotowały mało profesjonalne wymontowanie drugiego oka. Świat doznań wzrokowych odszedł w niepamięć.
Drużyno- konkretnie, kto gdzie jest, co robi? co planuje?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Techniczny
Trumna będzie dobrą miejscówką. W razie czego Kmicic będzie od razu gotowy na pogrzeb (szkoda tylko ze garniaka nie ma, bo by łapiduchy już w ogóle nic do roboty nie mieli). Jak wojacy wejdą w pułapkę to odpalę ładunek, chyba, że już ich płaczka zdąży załatwić. Najlepiej żeby rozwalić żołdaków i płaczkę za jednym zamachem.
Trumna będzie dobrą miejscówką. W razie czego Kmicic będzie od razu gotowy na pogrzeb (szkoda tylko ze garniaka nie ma, bo by łapiduchy już w ogóle nic do roboty nie mieli). Jak wojacy wejdą w pułapkę to odpalę ładunek, chyba, że już ich płaczka zdąży załatwić. Najlepiej żeby rozwalić żołdaków i płaczkę za jednym zamachem.
- Do kwadransa to mogą rozjebać tą budę z twoim cennym ładunkiem - sapnął Borys, siląc się na złość. Trochę kiepsko mu, zważając jeszcze na to, że ciekła mu krew, czuł się jakby wchodził na techno party z mega kacem. Nagle zauważył coś kątem oka, co wpadło do środka i odbiło się od ściany. Natychmiast rzucił telefon, i wydając z siebie zduszone "kurwa mać" rzucił się do najbliższej osłony.
Ostatnio zmieniony 01 lipca 2014, 18:00 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Rozpierzchli się w poszukiwaniu osłony.
Zaktkać uszy, otworzyć usta, skryć głowę w ramionach. Cisza.
Nieokreślony trudny do porównania z czymkolwiek dźwięk, stłumiony silnym uciskiem dłoni osłaniających głowę. Coś jakby.. pękająca sprężyna, setki sprężyn.
Motłoch otworzył przyklejając się do podłogi, błyskawicznie wymierzył karabin. Kmicic ostrożnie wychylił się ponad gorylem ściskając rękę na zapalniku.
Plątanina cienkich strun fortepianowych wypełniała niemalże całe pomieszczenie wejściowe, całkowicie izolując ich od jedynej drogi ucieczki. Kmicic zaklął siarczyście. Gdyby ktokolwiek z nich znalazł się razem z tym cholerstwem w jednym pokoju w momencie eksplozji zdobiłby teraz równocześnie podłogę, ściany i okapywał mało wytwornie z sufitu.
Byli odcięci.
Pełna seria z AK. Krzyk niosący w sobie śmierć. Miarowe, basowe prucie z rewolweru.
Czyżby Tania się pozbierała? Motłoch z niedowierzaniem wybałuszył oczy.
Znowu cisza.
Głosy. Sasza.
Zaktkać uszy, otworzyć usta, skryć głowę w ramionach. Cisza.
Nieokreślony trudny do porównania z czymkolwiek dźwięk, stłumiony silnym uciskiem dłoni osłaniających głowę. Coś jakby.. pękająca sprężyna, setki sprężyn.
Motłoch otworzył przyklejając się do podłogi, błyskawicznie wymierzył karabin. Kmicic ostrożnie wychylił się ponad gorylem ściskając rękę na zapalniku.
Plątanina cienkich strun fortepianowych wypełniała niemalże całe pomieszczenie wejściowe, całkowicie izolując ich od jedynej drogi ucieczki. Kmicic zaklął siarczyście. Gdyby ktokolwiek z nich znalazł się razem z tym cholerstwem w jednym pokoju w momencie eksplozji zdobiłby teraz równocześnie podłogę, ściany i okapywał mało wytwornie z sufitu.
Byli odcięci.
Pełna seria z AK. Krzyk niosący w sobie śmierć. Miarowe, basowe prucie z rewolweru.
Czyżby Tania się pozbierała? Motłoch z niedowierzaniem wybałuszył oczy.
Znowu cisza.
Głosy. Sasza.
Zasłona ze struny fortepianowej uniemożliwia wyjście tą samą drogą. Zostaje dziura w dachu, lub wysadzenie ściany bocznej (co grozi zawaleniem budynku).
Siedzicie w środku czekając cierpliwie na niewiadomą, czy usiłujecie się wydostać? Jeśli tak, to jak?
Siedzicie w środku czekając cierpliwie na niewiadomą, czy usiłujecie się wydostać? Jeśli tak, to jak?
Motłoch z powątpiewaniem rzucił okiem na dach. Rozejrzał sie po pomieszczeniu.
Przewiesił automat przez plecy podchodząc do więżnia sprężystym krokiem - Kmicic spiął się widocznie.
- Kukniesz przez tę dziurę, chudy. Może uda Ci się coś zdziałać. Tylko na snajpera uważaj, żeby Cię nie kropnął.
Zanim Kmicic odrzekł cokolwiek, Motłoch ruszył do trumien i zaczął bezceremonialnie wywalać zwłoki na podłogę i ustawić pod dziurą piramidę z solidnych skrzyń.
Przewiesił automat przez plecy podchodząc do więżnia sprężystym krokiem - Kmicic spiął się widocznie.
- Kukniesz przez tę dziurę, chudy. Może uda Ci się coś zdziałać. Tylko na snajpera uważaj, żeby Cię nie kropnął.
Zanim Kmicic odrzekł cokolwiek, Motłoch ruszył do trumien i zaczął bezceremonialnie wywalać zwłoki na podłogę i ustawić pod dziurą piramidę z solidnych skrzyń.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Dawaj wpierw nieboszczyka. Snajpier jemu pierwej łeb odstrzeli. - Kmicic nie miał zamiaru od razu wytawiać swojej głowy na odstrzał, ale głowie trupa pewno było już wszystko jedno, czy dostanie ekstra kilkanaście gram ołowiu.
Wątek techniczny
Wystawmy najpierw trupa. Jak snajper odstrzeli mu łeb na dziendobry, to Kmicic się tam pierwszy nie będzie pchał.
Wątek techniczny
Wystawmy najpierw trupa. Jak snajper odstrzeli mu łeb na dziendobry, to Kmicic się tam pierwszy nie będzie pchał.
Smród. Robactwo toczące dawno zapomniane truchło.
Ledwie powstrzymany odruch. Sinożółte butwiejące ochydztwo.
On.. a raczej to, albo ja.
Kmicic wypchnął robaczany strach na wróble ponad wyrwę w dachu. Odwrócił twarz. Pustka. Cisza.
Czekali.
Wyjrzał. Dźwięk zwrócił jego uwagę. Szum wirników helikoptera.
I nic ponad to.
Telefon Jelcynowa odezwał się mącąc śmierciowróżbną ciszę.
Komando ratunkowe jest u celu. Odkryjcie swoją pozycję.
[center]
***[/center]
Ledwie powstrzymany odruch. Sinożółte butwiejące ochydztwo.
On.. a raczej to, albo ja.
Kmicic wypchnął robaczany strach na wróble ponad wyrwę w dachu. Odwrócił twarz. Pustka. Cisza.
Czekali.
Wyjrzał. Dźwięk zwrócił jego uwagę. Szum wirników helikoptera.
I nic ponad to.
Telefon Jelcynowa odezwał się mącąc śmierciowróżbną ciszę.
Komando ratunkowe jest u celu. Odkryjcie swoją pozycję.
[center]
***[/center]
Spoiler!
Rikandur- odpowiedzi dawaj w ukrytym poście. To ostatnia ikonka wyboru, przy odpowiedziach, jakby co 
Kmicic- totalna cisza, ale słyszysz, a potem zauważasz helikopter zmierzający w Waszą stronę- co z tym robicie?
Kmicic- totalna cisza, ale słyszysz, a potem zauważasz helikopter zmierzający w Waszą stronę- co z tym robicie?
Ogłuszony Borys przytknął mocno telefon do ucha. Słyszał jeszcze jakby był pod wodą.
- Helikopter? No pięknie! Strzelajcie do wszystkiego, co jest na zewnątrz. Jesteśmy otoczeni! - niemal krzyczał do słuchawki. - Jak będzie czysto, to zniżcie pułap, byśmy mogli wskoczyć! Wtedy wyjdziemy ze schronienia!
- Helikopter? No pięknie! Strzelajcie do wszystkiego, co jest na zewnątrz. Jesteśmy otoczeni! - niemal krzyczał do słuchawki. - Jak będzie czysto, to zniżcie pułap, byśmy mogli wskoczyć! Wtedy wyjdziemy ze schronienia!
Czekam na potwierdzenie. Jeżeli helikopter będzie nisko - wypchnę kogoś, by poszedł sprawdzić, czy jest czysto.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)