Strona 9 z 16

: 01 lipca 2014, 11:49
autor: Denver
Motłoch przymierzył, złożył się i wypuścił powietrze kładąc palec na spuście. Czerwony błysk w oku nagle przerwał ułożoną już sekwencję działania. Chowając się sprawnie zauważył "coś" idące w stronę mundurowych i jeńca. Był pewien, że snajper nadal czeka, aż Motłoch wystawi łeb. W sumie mógłby tego poprańca uratować. Może się jeszcze przydać, a sytuacja nie była najweselsza....

Odetchnał głeboko. Po pierwsze - zmienić pozycję, po drugie - celnie strzelać. Ścisnął mocniej automat, skok adrenaliny. Wychylił się w zupełnie innym miejscu, wiedząc że snajper musi przycelować ponownie - Motłoch na pamięć wymierzyłł w gościa z detonatorem - był właściwie tuż przed nim - i wywalił serię właściwie nie celując. Sus z powrotem za ścianę. Przeanalizował skutki ułamków sekund....

: 01 lipca 2014, 12:58
autor: koszal
Przekoziołkował w kierunku progu. Wyłonił się całkowicie zaskakując przeciwnika.
Sasza stał półtora metra od linii strzału. Motłoch bez wahania nacisnął spust.
Zasypał wroga gradem ołowiu. Pociski kalibru 7,62 mm dosłownie rozerwały szyję i tors żołnierza czyniąc okolicę krwawą domeną śmierci.
Wpakował w pechowca kilkanaście kul, po czym odskoczył w kierunku korytarzyka nanosekundy przed tym, jak snajperski pocisk wyrwał w futrynie otwór wielkości pięści.

Kątem oka dostrzegł, jak Sasza rzuca się na ziemię usiłując skryć się za osłoną gruzu.

Zimni. Wyrachowani. Żaden nawet nie krzyknął, widząc nieludzką śmierć towarzysza.

Coś wpadło do środka z ciężkim uderzeniem odbijając się od przeciwległej do głównego wejścia ściany. Obróciło się w powietrzu.

Serce Motłocha waliło jak oszalałe. Runął z całym impetem wgłąb korytarza.

[center]***[/center]

Zmarznięte, zmęczone ręce podciągnęły stalowy kadłub ku sobie.
Sasza musiał poświęcić kawałek koszuli, by nie poparzyć się wciąż rozgrzaną puszką. Zaczął siłować się z zaciśniętą na rewolwerze poszatkowaną ołowiem karykaturą cyberręki. Nie miał narzędzi, żeby poradzić sobie z pewnym, nadludzko silnym uchwytem.
We łbie widniala jednak obiecująca dziura. Może .. dałoby radę.

Obojętne sensory Tani odnotowały mało profesjonalne wymontowanie drugiego oka. Świat doznań wzrokowych odszedł w niepamięć.

Drużyno- konkretnie, kto gdzie jest, co robi? co planuje?

: 01 lipca 2014, 13:40
autor: Denver
Motłoch spieprza byle dalej od granatu :) każdy większy załom to ratunek, ale preferuję pomieszczenie czy skręt korytarza.

: 01 lipca 2014, 14:40
autor: 8art
Techniczny

Trumna będzie dobrą miejscówką. W razie czego Kmicic będzie od razu gotowy na pogrzeb (szkoda tylko ze garniaka nie ma, bo by łapiduchy już w ogóle nic do roboty nie mieli). Jak wojacy wejdą w pułapkę to odpalę ładunek, chyba, że już ich płaczka zdąży załatwić. Najlepiej żeby rozwalić żołdaków i płaczkę za jednym zamachem.

: 01 lipca 2014, 17:51
autor: Dobro
- Do kwadransa to mogą rozjebać tą budę z twoim cennym ładunkiem - sapnął Borys, siląc się na złość. Trochę kiepsko mu, zważając jeszcze na to, że ciekła mu krew, czuł się jakby wchodził na techno party z mega kacem. Nagle zauważył coś kątem oka, co wpadło do środka i odbiło się od ściany. Natychmiast rzucił telefon, i wydając z siebie zduszone "kurwa mać" rzucił się do najbliższej osłony.

: 02 lipca 2014, 00:51
autor: Rikandur
Śnię o elektrycznych owcach. :)
Chyba że mogę łapką ruszyć. Jak tak ... to bij zabij. Oko moje !

: 03 lipca 2014, 13:13
autor: koszal
Rozpierzchli się w poszukiwaniu osłony.
Zaktkać uszy, otworzyć usta, skryć głowę w ramionach. Cisza.

Nieokreślony trudny do porównania z czymkolwiek dźwięk, stłumiony silnym uciskiem dłoni osłaniających głowę. Coś jakby.. pękająca sprężyna, setki sprężyn.

Motłoch otworzył przyklejając się do podłogi, błyskawicznie wymierzył karabin. Kmicic ostrożnie wychylił się ponad gorylem ściskając rękę na zapalniku.

Plątanina cienkich strun fortepianowych wypełniała niemalże całe pomieszczenie wejściowe, całkowicie izolując ich od jedynej drogi ucieczki. Kmicic zaklął siarczyście. Gdyby ktokolwiek z nich znalazł się razem z tym cholerstwem w jednym pokoju w momencie eksplozji zdobiłby teraz równocześnie podłogę, ściany i okapywał mało wytwornie z sufitu.

Byli odcięci.

Pełna seria z AK. Krzyk niosący w sobie śmierć. Miarowe, basowe prucie z rewolweru.

Czyżby Tania się pozbierała? Motłoch z niedowierzaniem wybałuszył oczy.

Znowu cisza.

Głosy. Sasza.
Zasłona ze struny fortepianowej uniemożliwia wyjście tą samą drogą. Zostaje dziura w dachu, lub wysadzenie ściany bocznej (co grozi zawaleniem budynku).
Siedzicie w środku czekając cierpliwie na niewiadomą, czy usiłujecie się wydostać? Jeśli tak, to jak?

: 03 lipca 2014, 13:22
autor: Denver
Jak wysoko jest dziura?

: 03 lipca 2014, 13:50
autor: koszal
Motłoch da radę doskoczyć, ale kiepsko mu wygląda, by dach go utrzymał. Może Kmicic nie runie z tym na dół. Jest wysoki, ale chudy jak szczapa.

: 03 lipca 2014, 14:01
autor: Denver
Motłoch z powątpiewaniem rzucił okiem na dach. Rozejrzał sie po pomieszczeniu.
Przewiesił automat przez plecy podchodząc do więżnia sprężystym krokiem - Kmicic spiął się widocznie.
- Kukniesz przez tę dziurę, chudy. Może uda Ci się coś zdziałać. Tylko na snajpera uważaj, żeby Cię nie kropnął.

Zanim Kmicic odrzekł cokolwiek, Motłoch ruszył do trumien i zaczął bezceremonialnie wywalać zwłoki na podłogę i ustawić pod dziurą piramidę z solidnych skrzyń.

: 04 lipca 2014, 22:51
autor: 8art
- Dawaj wpierw nieboszczyka. Snajpier jemu pierwej łeb odstrzeli. - Kmicic nie miał zamiaru od razu wytawiać swojej głowy na odstrzał, ale głowie trupa pewno było już wszystko jedno, czy dostanie ekstra kilkanaście gram ołowiu.

Wątek techniczny

Wystawmy najpierw trupa. Jak snajper odstrzeli mu łeb na dziendobry, to Kmicic się tam pierwszy nie będzie pchał.

: 05 lipca 2014, 06:55
autor: koszal
Smród. Robactwo toczące dawno zapomniane truchło.
Ledwie powstrzymany odruch. Sinożółte butwiejące ochydztwo.
On.. a raczej to, albo ja.
Kmicic wypchnął robaczany strach na wróble ponad wyrwę w dachu. Odwrócił twarz. Pustka. Cisza.
Czekali.
Wyjrzał. Dźwięk zwrócił jego uwagę. Szum wirników helikoptera.
I nic ponad to.

Telefon Jelcynowa odezwał się mącąc śmierciowróżbną ciszę.

Komando ratunkowe jest u celu. Odkryjcie swoją pozycję.
[center]
***[/center]
Spoiler!

Pstryk!

Pstryk!

Łysy gość budzi Cię ze snu.
Jak się nazywasz?

Przeszukiwanie baz danych. Nie wykryto odpowiednich plików.

OK. Nieważne. Szczęściarz z Ciebie.

Pstryk! Pstryk! Skup się! Podążaj za moimi palcami... Dobrze.


Cisza. Obraz. Twarz. Ciemność

Obraz kolorowy.

Dobra, Słuchaj twardzielu.

Jest szansa. Druga szansa dla Ciebie i dla nas. Wmontowałem Twój biozasobnik wymienny w moduł robotniczy.

Gadaj kurwa jak się nazywasz, zanim ruszymy dalej z tym gównem.
Rikandur- odpowiedzi dawaj w ukrytym poście. To ostatnia ikonka wyboru, przy odpowiedziach, jakby co ;)

Kmicic- totalna cisza, ale słyszysz, a potem zauważasz helikopter zmierzający w Waszą stronę- co z tym robicie?

: 06 lipca 2014, 00:04
autor: Rikandur
Spoiler!
"Protekt nazwał mnie Tania, ale stare pliki ... wspomnienia podają że nazywałam się Ivan. Dla twojego dobra lepiej bym nie wiedziała czy Protekt żyje, stara osobowość to się sypła jak gadaliśmy w głowie. A jak Protekt nie żyje ... ja tracę powód by dalej działać. Ivan chce wszystkich wyrżnąć za jakiegoś ptaszka z jajeczkami."
Tania odparła spokojnie, przeszukując obecny interfejs który wydawał się jakoś inny ...
"A pana to nazywać jak ? Łysol ? Przykro mi stwierdzić ale nawet jako mojemu dobroczyńcy nie mogę się odwdzięczyć odpowiednio. Protekt zarezerwował funkcje rozrywkowe dla siebie, musiałby pan go zapytać. A masaż chiński mi skasowało."
Ha ! Lepiej niż Robokop. Czy mniemam dobrze że łysy gościu wsadził mnie w nowe truchełko a "Tania" sobie gdzieś rdzewieje ?
Mniemasz Rikandur dobrze ;)

: 15 lipca 2014, 11:47
autor: koszal
Spoiler!
Łysol uśmiechnął się kwaśno, po czym wstał podchodząc do zawalonego rupieciami stołu. Chwilę grzebał zrzucając bezpardonowo sporo sprzętu na ziemię. Znalazł proste lusterko. Przystawił je do twarzy Ivana.

Metalowa, toporna konstrukcja rosyjskiego Kamaza. Model, który już po opuszczeniu linii produkcyjnej wyglądał jak używany. Gruba pancerna blacha na twardym podwoziu zrealizowana na potrzeby wojskowych jednostek inżynieryjnych.

Fakt faktem, że dawno nie dane mi było pohulać, wierz mi jednak na słowo stalowy bracie, że w tej sytuacji to ja się niespecjalnie rozczarowałem he he...

Pojęcia nie mam, czy Twój boss żyje, ale jeśli jeszcze dycha, będzie i dla niego szansa wygrzebać się z tego bajzlu w jednym kawałku.

Jestem Sasza. Wytargałem Twoją łepetynę z tego podziurawionego wiadra. Nieźle Cię musiało popieścić, że mnie od razu nie rozpoznałeś, ale chyba na zdrowie Ci to wyjdzie, bo rozsądniej gadasz.


Technicznie- Nowe wdzianko Ivana to dobrze opancerzony borg wojskowy o przeznaczeniu inżynieryjnym. Ekranowanie ochronne EMP i osłony przed promieniowaniem. Spawarka w łapie, skanery techniczne, narzędzia, wyciągarka i siła ciągnika.

: 15 lipca 2014, 18:36
autor: Dobro
Ogłuszony Borys przytknął mocno telefon do ucha. Słyszał jeszcze jakby był pod wodą.

- Helikopter? No pięknie! Strzelajcie do wszystkiego, co jest na zewnątrz. Jesteśmy otoczeni! - niemal krzyczał do słuchawki. - Jak będzie czysto, to zniżcie pułap, byśmy mogli wskoczyć! Wtedy wyjdziemy ze schronienia!
Czekam na potwierdzenie. Jeżeli helikopter będzie nisko - wypchnę kogoś, by poszedł sprawdzić, czy jest czysto.