PBF - Oddech ciemności

Herudaio
Reactions:
Posty: 105
Rejestracja: 12 stycznia 2014, 19:59

Post autor: Herudaio » 02 sierpnia 2014, 12:22

- Jeśli nie macie szeryfie więcej do nas... interesów, do zoabaczenia w spokojniejszych okolicznościach. Bywaj!

Hawke nie pił dużo i poszedł spać wcześnie wiedząc, że mają długą drogę przed sobą. Obraz Rogana i Trzeciego tylko utwierdził, że to była dobra decyzja choć wiedza o przewodniku mogła być nieoceniona to Hawke nie mógł się opanować by co chwilę nie uśmiechać się na widok lekko mówiąc wczorajszych kompanów wsiadających przed nim na konie.
"I ask only for an enemy worth fighting,
and a cause worth fighting for."
- Spartan prayer

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 02 sierpnia 2014, 21:41

Rogan mówiąc bardzo oględnie nie czuł się najlepiej. Takie określenia jak rześki czy może "niczym młody bóg" ustępowały z drogi ze wstydem przed określeniom bardziej kolokwialnym, jak na przykład "troll przy nim wyglądał by jak młoda dziewica przed pierwszym razem" lub "styrany niczym karczmareczka po spotkaniu z Ivashem Nazarko".
Z tych właśnie względów Vain usadowiwszy się na siodle spozierał jedynie swoim smoczym okiem starają się rozdmuchać żar hubki i zapalić cygaro oraz nie rzucać się w oczy zarówno pracodawcy jaki szeryfowi.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 sierpnia 2014, 20:10

29 Katesh 608 OR, szlak do Divinium

Mimo wczesnej pory na gościńcu już znajdowało się wielu zmierzających do Divinum pielgrzymów, podróżujących w przeważającej mierze na piechotę. Byli wśród nich ludzie zamożni i odziani bardzo skromnie, wywodzący się spośród wielu warstw cygnarskiego społeczeństwa, zjednoczeni w głębokiej wierze w Morrowa. Modlitewne śpiewy niosły się wzdłuż solidnego ubitego gościńca, towarzysząc przez długi czas podróżującym w siodle Grzmocicielom.

- Będzie tak, dopóki nie przyjdą pierwsze śniegi - zauważył z miną znawcy tematu Stary Prescott - Ludziska ciągną do Pierwszego Kościoła hurmą, bo wojna wszystkim już srodze doskwiera, teraz każdy w Divinium się o jej koniec modli.

Wywodzący się z Clockers Cove młodzieńcy wiedzieli, o czym przewodnik mówił - późną jesienią i w zimie Divinium stawało się miejscem praktycznie odciętym od świata wskutek gęstych opadów śniegu paraliżujących na całe miesiące pogórze Wyrmwallu.

- Dobra pogoda powinna się utrzymać przez dwa dni - Prescott przeniósł spojrzenie na pogodne niebo - Szybko nam pójdzie z podróżą. Dzisiaj przenocujemy nad Norrickiem, jutro koło południa dojedziemy do Turni.

- Do samego końca da się dojechać konno? - spytał nadal osowiały Stryker, wciąż mimowolnie rozdrażniony ograniczoną sferą widzenia, do której nie potrafił się przyzwyczaić.

- W paru miejscach trza będzie zsiąść i poprowadzić zwierzaki na piechotę, ale bez wspinaczki - odparł przewodnik, wyciągając z sakwy przy siodle jakąś butelczynę.
Wczesna pora dnia, mnóstwo wędrowców na trakcie, spokojna podróż...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 03 sierpnia 2014, 21:37

Reynard zachowuje czujność, ma gotowy do strzału rewolwer.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 03 sierpnia 2014, 23:34

Stryker kiwnął ręką na przewodnika:

- Nie chlej w robocie Prescott. Słyszeliśmy co szeryf o Tobie nagadał. Żebyśmy na turnie trafili, a nie błądzili po Wyrmallu jak kozice.

Potem chciał się zaśmiać głośno, ale łeb łupał go gorzej niźli po tym jak potraktowały go po oku jaszczurki, więc tylko stęknął kilka razy. Wydawanie poleceń tego typu nie było jego rolą w przedsięwzięciu finansowanym przez Lożę.

Herudaio
Reactions:
Posty: 105
Rejestracja: 12 stycznia 2014, 19:59

Post autor: Herudaio » 04 sierpnia 2014, 00:29

- Przyganiał kocioł garnkowi Panie Trzeci-dziś-dzień-picia!
Hawke roześmiał się pogodnie podjeżdając do Strykera i przewodnika.
- Prescot, gdy rozmawialiśmy w tawernie wspominałeś, że szlak do turni zarósł od nieużywania. Wojna czy coś jeszcze spowodowało, że ta trasa jest tak nieużywana? Ci poszukiwacze złota czy innego błota musieli być nie pierwsi.
"I ask only for an enemy worth fighting,
and a cause worth fighting for."
- Spartan prayer

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 sierpnia 2014, 23:38

29 Katesh 608 OR, szlak do Divinium

Szybko okazało się, że wynajęty w Langmere mężczyzna dysponował naprawdę rozległą wiedzą, ukrytą pod maską bełkotliwego starego opoja. Popijając co jakiś czas z butelki na tyle dyskretnie, by nie widział tego jadący przodem Yaros Thane, Prescott zrównał swego konia z wierzchowcem Longswortha.

- Z tą Turnią to było tak, że jakieś dziesięć lat temu byli tu kartografowie z Caspii, z Uniwersytetu, co to mieli mapy sporządzać. Jeden z nich się nazywał Sandholm, ten, co potem spadł z grani i kark sobie skręcił, a inni dla uczczenia tego zgonu nazwali turnię jego mianem. Sprawdzali tam wtenczas, czy aby rudy żelaza tam nie ma, a o złocie nikt ani wtedy nie wspominał, ale chyba nic nie znaleźli, bo szybko się zabrali i poleźli mapy gdzie indziej rysować.

Przewodnik skręcił gwałtownie koniem ratując się w ostatniej chwili przed najechaniem na jakieś niesforne dziecko towarzyszące pielgrzymującym do Divinium rodzicom.

- Zacna pani pilnuje dzieciuka, bo mu się jeszcze jaka krzywda stanie! - ofuknął kobietę przewodnik, odwracając się ponownie w stronę Hawke'a - Potem, będzie jakie cztery lata temu, pojechały tam krasnoludy, prawdziwe Rhulity z enklawy w Orvenie, co to pozwolenie dostały od miłościwego króla na kopanie w cygnarskich górach. Ci to byli prawdziwe kopacze, oni to od razu się za wszytko wzięli porządnie, nawet drogę całkiem solidną zrobili wzdłuż Norricku do Turni, co to potem zarosła.

- I co tam wykopali? - zapytał z nieudawanym zainteresowaniem Hawke, zmieniając jednocześnie pozycję w siodle.

- Pojęcia nie mam - wzruszył ramionami Prescott - Pół roku cosik tam robili, ale naszych tam nie wpuszczali, cięgiem tylko tajemnica i tajemnica. A potem znikli z dnia na dzień, zabrali się z Turni i nigdy tam nie wrócili. Widzi mi się, że nie znaleźli tego, co szukali.
Podróż trwa, dla jej umilenia towarzyska konwersacja z przewodnikiem!

Herudaio
Reactions:
Posty: 105
Rejestracja: 12 stycznia 2014, 19:59

Post autor: Herudaio » 05 sierpnia 2014, 07:13

Hawke pokiwał w zamyśleniu głową
- Nikt nie sprawdził co zostawiły po sobie Rhulity? Mnie by skręcało, by sprawdzić, skoro z takim zapałem eksplorowali na początku.
"I ask only for an enemy worth fighting,
and a cause worth fighting for."
- Spartan prayer

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 05 sierpnia 2014, 10:25

Rogan zrównał konia z Hawke i Prescottem. Robiąc ten manewr przegonił warknięciem jakiegoś mało ruchliwego pielgrzyma.

-Jak znam ludzi to miejsce prac krasnoludów już dawno przepatrzono i przekopano. Gdy jest tajemnica to wokół niej narasta legenda, w wraz z legendą złoto, skarby, pradawna wiedza, moc i władza. Dobrze mówię Prescott?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 sierpnia 2014, 15:44

29 Katesh 608 OR, szlak do Divinium

Gadatliwy przewodnik potrząsnął w odpowiedzi głową, przez większość czasu zerkając bacznie na niesforne dzieci należące do maszerującej poboczem gościńca pielgrzymki.

- Paru tam się rzuciło z łopatami, ale szybko wrócili - wzruszył ramionami Prescott - Podobno znaleźli tylko część krasnoludzkich machin, co to je Rhulity porzucili, ale ja tego nie widziałem, byłem wtenczas w Mercirze. A zresztą ludziska szybko przestali się Turnią interesować, bo sami przecie wiecie, co się cztery lata temu stało.

Towarzyszący przewodnikowi Grzmociciele pokiwali ze zrozumieniem głowami, a wysłannik Loży sposępniał mimowolnie.

Cztery lata temu królestwo Khadoru najechało bez ostrzeżenia sąsiadujący z Cygnarem Llael, podbijając w przeciągu kilkunastu miesięcy llaelijskie państwo i uderzając jednocześnie na długowiecznego sojusznika Llaelu, Cygnar. Poddani Caspii, nawykli do nieregularnych granicznych incydentów, znienacka obudzili się w zupełnie innym świecie, pod rygorem stanu wojennego i związanego z nim kryzysu, który w przeciągu następnych czterech lat jeszcze się pogłębił.
Podróż wciąż spokojna. Przepraszam za długą przerwę, zmogło mnie nawarstwienie domowych i służbowych obowiązków!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 sierpnia 2014, 16:49

A wy panie Prescott, jako miejscowy i bywały w okolicy, nie podejrzewacie, co też tam się stało, że krasnoludy stamtąd tak odeszły, po tym jak tyle włożyły trudu by zacząć tam prace?
Ostatnio zmieniony 11 sierpnia 2014, 16:55 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 11 sierpnia 2014, 17:34

Wojna na na odległych północnych rubieżach Cygnaru, bezpośrednio nie dotykała mieszkańców południa, ale Stryker na słowa Presscota wzdrygnął się mimowolnie. Ileż to mieszkańców Clockers Cove zostało zmobilizowanych do armii. Ilu chłopaków z dzielnicy przez te lata wróciło do domu potwornie okaleczonych... A ilu w ogóle nie wróciło, pochowanych w zbiorowych, żołnierskich mogiłach, gdzieś tysiące mil od domu. A to był tylko jeden z frontów wojny.


Jakich rzezi świadkami byli mieszkańcy Caspii i Sulu, gdzie Cygnar prężył muskuły w śmiertelnych zapasach z przeklętymi mennitami.

Co się działo na wschodzie? Wygnany, szalony król pow powracał z armią potwornych istot zwanych skorne.

Stryker zaiste cieszył się ze swego szczęścia, że do tej pory nie musiał przywdziać munduru piechoty okopowej. I .

Zrównał konia z panem Yarosem:

- Czy Rhulici coś tam zostawili, to dowiemy się pewnikiem niedługo, bo przecież Loża nie wysyła tam swoich na krajoznawcze wycieczki, prawda panie Thane?

yaro
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 26 lipca 2014, 00:04

Post autor: yaro » 11 sierpnia 2014, 17:42

Słowa Strykera wyrwały Yarosa z chwilowej zadumy nad przeszłymi wydarzeniami. Skupiając się na bardziej bliskich mu wydarzeniach odrzekł. - Cóż, rozczaruję pana, panie Stryker, ale nie wiem nic na temat tego czy owa przesyłka ma jakieś rulickie korzenie, a przynajmniej moi przełożeni nie uznali tej wiedzy za konieczną dla mnie. - odparł Thane, cały czas przysłuchujący się toczącej rozmowie.
- Ale jeśli wszystko przebiegnie sprawnie to nie widze powodu aby nie dowiedzieć się czegoś więcej, zwłaszcza jeśli ta wiedza może przynieść zysk nam wszystkim. - odparł Yaros obracając się do reszty.

-Oczywiście jeśli was też zainteresuje ta wiedza. - dodał po chwili namysłu.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 sierpnia 2014, 17:48

Mnie interesuje wszystko z czego powodu mogę zginąć. Niebezpieczna może być i sama rzecz i co co ją będą chcieli zdobyć.
Na razie skoro pan mówi, że nic nie wie, to pozostaje nam mieć nadzieję, że to coś niebezpieczne nie jest. Tak czy tak, by się o tym przekonać musimy tam najpierw dotrzeć.
Ostatnio zmieniony 11 sierpnia 2014, 18:06 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 sierpnia 2014, 18:02

29 Katesh 608 OR, szlak do Divinium

Kilka spędzonych w siodłach godzin zaczęło z biegiem czasu podróżnym mocno doskwierać, zwłaszcza od chwili, w której Prescott nakazał grupie opuścić skręcający na północ ku płaskowyżowi Divinium gościniec. Zjechawszy na mocno zaniedbaną górską drogę mężczyźni odprowadzili tęsknym poniekąd wzrokiem gromady rozmodlonych pielgrzymów, które szybko zniknęły za bryłami wyrastających z darni skał i gęstymi zagajnikami świerków i jodeł.

- Przenocujemy gdzieś w połowie szlaku - zaproponował jadący przodem Prescott, oglądając się zmrużonymi oczami na słońce - Lada chwila pojawi się Norrick, tam spokojnie napoimy konie, niechaj zwierzaki nieco odpoczną.

Depczący wierzchowcowi Prescotta po pęcinach Bannister rozglądał się bacznie dookoła, obserwując strome skalne turnie, górską gęstwę i krążące wysoko w górze ptaki. Para wiewiórek sprawiła, że podejrzliwy Grzmociciel aż podskoczył w siodle, po czym pierzchła ścigana mamrotanymi pod nosem przekleństwami.

Ledwie kilkanaście minut po opuszczeniu zadbanego gościńca mężczyźni znaleźli się w prawdziwej dziczy, pośród surowych, aczkolwiek na swój sposób pięknych i majestatycznych gór Wyrmwallu.
Wreszcie możecie odsapnąć od tych rzeszy irytujących pielgrzymów...

ODPOWIEDZ