Strona 9 z 16
: 12 września 2014, 23:44
autor: Goldwin
Umazany posoką, zlany potem, Druss otarł dłonią twarz rozmazując pył. Westchnął powoli rozglądając się po pobojowisku, czując jak gorączka walki powoli ustępuje. Odszukał broń i ocierając ją o wiecheć dzikiej trawy ciężko podszedł do towarzyszy.
- Ciała stworów przybijcie jak najwyżej na baobabie - rzucił czarnym wojownikom - Żeby została pamiątka po nas na przyszłość. Waszych zabitych pogrzebać czy co tam macie w zwyczaju...
Machnął ręką i odkorkował bukłak. Pociągnął solidnie chcąc zmyć z ust smak krwi i brudu. Splunął pod nogi...
Chyba wracamy do wioski. Trzeba by odsapnąć i wyruszyć w poszukiwaniu gniazda. Drugi raz raczej nie nabiorą się na tą samą sztuczkę. Jak już trzeba by wysłać mieszkańców wioski by wyłapali pozostałe dzikie świnie, przygotować się na odparcie ataku pozostałych Akaana. Odpocząć i ruszać do gniazda.
: 13 września 2014, 13:50
autor: Araven
Wróciliście do wioski, lud Bogondi ogłosił was bohaterami, przygotowano wielką ucztę.
Co planujecie po wytrzeźwieniu, jakie dalsze działania chcecie podjąć?
: 14 września 2014, 23:08
autor: Goldwin
Dziki łomot bębnów do wtóru piszczałek i pokrzykiwania tańczących wojowników niósł się daleko w ciemnościach pomiędzy pagórkami. Wielkie ognisko, rozpalone pośrodku kręgu w jakim został usadzony wraz z towarzyszami, na honorowym miejscu obok Szamana i wodza, rzucało mnogość światła na twarze obecnych.
Dziwaczne cienie wyłaniające się na granicy wzroku, nie pozwalały barbarzyńcy w pełni się odprężyć. Spięty i czujny rzucał czasem spode łba krzywe spojrzenie na Vanko spijającego jakieś miejscowe trunki w ogromnych ilościach. Ów, jak zwykle czuł się w swoim żywiole, trunek i soczysta pieczeń z dzikiej świni zajmowała bez reszty jego uwagę. Zresztą, reszta towarzystwa także pochłonięta była zabawą.
Druss, oszczędnymi kęsami pogryzając ociekającą tłuszczem golonkę, od czasu do czasu popatrywał w noc zamyślonym wzrokiem. Jego wzrok przyciągnęła wstępująca tanecznym krokiem w krąg młoda kobieta. Przystrojona jedynie w krótka spódniczkę i naszyjnik z paciorków, falując biodrami w rytm uderzeń bębnów, w szybkim tańcu okrążała rozpalone ognisko.
Wyginając ciało w gibkich krokach zbliżała się coraz bardziej wpatrując wprost w niego. Rozbujane, jędrne piersi, biel zębów w pełnych wargach i ogniste spojrzenie tancerki burzyły krew najemnika. Krew zatętniła w skroniach do wtóru muzyki, mięśnie napięły się gdy nozdrza wyczuły zapach młodej dziewczyny.
- Dość! - poderwał się i łapiąc dziewczynę przerzucił sobie przez ramię - Na dziś wystarczy pląsów! Teraz czas się odprężyć...
Z dzikim uśmiechem popatrzył po obecnych, widząc w spojrzeniu szamana błysk aprobaty i czując na sobie ciepło branki odszedł w kierunku przeznaczonej dla niego chaty. Nadszedł czas na relaks, rozluźnienie po stoczonej walce i wędrówce do wioski.
Nuu... to na zakończenie wieczoru.
Rankiem optowałbym za wyruszeniem na zwiad w okolice gniazda. Możemy wziąć kilku co lepszych wojowników na wsparcie, być może z tych którzy byli w wiosce. Było nie było, morale powinno być u nich wysokie po wygranej. Rozejrzymy się na miejscu co i jak wygląda.
Być może trzeba by zebrać chrust, poukładać przy wyjściach i podpalić. Dym powinien pomóc w wypłoszeniu stworów, uniemożliwić im dobrą widoczność a nam dać szansę na utłuczenie paskudztwa. Jak się da kilka wyjść zasypać, zwalić jakieś głazy.
: 15 września 2014, 11:32
autor: Araven
Rankiem pomału trzeźwiejecie, jak duże siły chcecie zabrać w pobliże jaskiń akaana, to generalnie może być niebezpieczna dla małej grupy.
Macie około 2 dni marszu do jaskiń. Około 300 wojowników to wszystko co mają Bogondi, wielu musi zostać, w razie ataku ludożerców albo akaana.
: 15 września 2014, 12:39
autor: Goldwin
Z setkę wojowników, półtorej wskazane wziąć. Łuczników, włóczników...
Najpierw zwiad jak wyglądają owe wspomniane wejścia. Wojowników trzeba zostawić w jakiejś dolince, grocie czy czymś. Żeby ptaszydła od razu nie wypatrzyły. Mała grupa sprawdza teren. Ewentualnie jak mają dobrych przewodników, zwiadowców to bierzemy.
: 16 września 2014, 12:36
autor: Dobro
- Moja głowa... - mruknął Zorian, szczając pod drzewem. Ostatnia potyczka i uczta dały się we znak najemnikowi. - Definitywnie potrzebuje przejść na wygodne życie... Jeszcze te ptaszyska, skarb i powrót... ech... - zapiął guziki skórzanych spodni i wrócił do kwatery głównej, czyli najlepszej i największej chaty rozdysponowanej dla Białych Lwów.
- Racja. Najpierw udamy się na zwiad: musimy sprawdzić, jak wygląda ich leże, rozeznać się w terenie i wtedy pomyśleć nad zasadzką. Weźniemy łuczników i oszczepników; ptaszyska musimy wystrzelać z daleka, to jedyna nasza szansa. Zorganizujmy przewodników, zapasy i wyruszajmy dziś wieczorem, pod osłoną nocy. Za dnia mogą nas wypatrzyć.
: 16 września 2014, 14:18
autor: Araven
Info taktyczne:
Cały dzień trwały przygotowania.
Wyekwipowaliście 100 wojowników, w tym wszyscy zbrojni w łuki. W wiosce zostało około 50 łuczników tylko.
Niedługo po wyruszeniu, widzicie jak nad wioskę nadlatują akaana, ciemno jest ale dobrze ponad 100 ich leci.
Wracacie, macie około 5 minut tylko, czy idziecie dalej obronę zostawiając miejscowym?
Nalot akaana to pewnie zemsta, za niedawną zasadzkę jaką zrobiliście.
Co robicie?
: 16 września 2014, 17:24
autor: Goldwin
Trzeba by wracać... przynajmniej trochę zwiększyć szanse skoro tylko 5 minut nas dzieli od wioski. Pod osłoną krzaków, w ciemności...
Przydałoby się pchnąć kilku przodem żeby ostrzegli wioskę... Raczej szybko biegają

: 16 września 2014, 17:42
autor: Araven
Oni lecą nie ma szans ostrzec wioski nim dolecą.
: 17 września 2014, 19:48
autor: Dobro
- Szybko, wracamy! To nasza szansa! Te demony ogarnięte są zemstą, nie będą działać racjonalnie! - krzyknął Zorian, zwołując resztę i gwizdając, zawrócił i ruszył truchtem w stronę atakowanej wioski.
: 17 września 2014, 19:54
autor: Araven
Białe lwy, czyli wy, na czele 100 wojowników Bogondi, biegniecie do wioski porzucając zapasy.
Zostawiacie kogoś na straży dobytku? Czy wszyscy biegniecie do wioski, na którą spadnie duża grupa żądnych krwi akaana?.
: 17 września 2014, 19:57
autor: Dobro
Zapasy wystarczy ukryć w krzakach, z lotu nie będą widoczne.
: 17 września 2014, 21:00
autor: Goldwin
Popieram, truchtem do wioski.
Kusza i topory w akcji.
: 17 września 2014, 21:49
autor: Araven
Akaana uderzyli w ciemności, z zaskoczenia, cicho i z wielu stron.
Nim Białe Lwy i wojownicy nadbiegli kilka chat zaczęło się palić, a wioska byłą bliska paniki. Akaana grasowały wśród, siejąc śmierć.
Zdyszani wojownicy wpadli do wioski, udało się zastrzelić kilkanaście akaana trzymających się z tyłu poza wioską. Potem zaczął się bój wręcz lub z użyciem broni miotanej, szpile i gwiazdki ciskane przez Chen Shu, strzały Tranicosa, pociski z arbalestu Zoriana siały śmierć.
Udało się wam zabić około 70 akaana, jakieś trzydzieści kilka zwiało. Część ranna.
Około 100 ludzi w wiosce zginęła, w tym nieco kobiet i dzieci.
Z waszej grupy około 20 zabitych i 15 rannych macie. Z wojowników z wioski zginęło 32, i około 30 rannych.
Proszę opisy fabularne, możliwie rozbudowane.
: 19 września 2014, 20:08
autor: Dobro
Potężne chmury zwiastujące ulewę okazały się być deszczem strzał, spadających wprost w akaana, które rozwścieczone niedawnymi wydarzeniami pałały żądzą zemsty. Zorian rzucił krótkie komendy, rozkazując łucznikom strzelać bez rozkazu i trzymać się w grupach, włócznikom zaś nakazał protekcję miotaczy i strzelców i walkę w zwarciu. Sam zaś wyciszył umysł i wypuścił dwa bełty z potężnej, akwilońskiej kuszy.
Nie musiał martwić się o pozostałych Białych Lwów. To byli zaprawieni w boju ludzie i nie potrzebowali niańki.
Wystrzeliwane przez Zoriana pociski zbierały krwawe żniwo; akaana w szale atakujący ludzkie dziecko został przedziurawiony na wylot i padł martwy, zanim jego szpony znalazły się przy przerażonym kilkulatku. Kolejny bełt przebił oko innego potwora, gdy ten pikował do brzemiennej kobiety, w popłochu uciekającej w ognistej pożodze.
Kilka kolejnych pocisków pomogło wojownikom dobić bestie. Bezużyteczna kusza poszła w odstawkę; kopis i tarczę z charakterystycznym, białym lwem zastąpiły broń dystansował i żądne krwi ruszyły w taniec, prowadząc starego najemnika w danse macabre, mobilizując przy tym resztę wojowników, którzy widząc potęgę i kunszt Białych Lwów zawyli wściekle i z furią uderzyli w akaana, chcąc pomścić wszystkich, którzy przez nich ucierpieli.