: 31 sierpnia 2014, 11:09
Pandoriański żywy mur - analiza taktyczna
Wracam do sedna tego wątku, czyli fluffu sprzed 10.000 lat! Pandorianki - jak rozumiem, to wojownicza odmiana nag człekokształtnych. Zaintrygował mnie ten żywy mur, bo natychmiast przyszły mi na myśl wszystkie obiekcje wzmiankowane przez kolegów: doskonały cel dla łuczników, jeszcze lepszy dla zaklęć obszarowych oraz artylerii pokroju katapult albo trebuszetów.
ALE logika podpowiada, że ten archipelag z racji usytuowania w pobliżu bieguna może posiadać bardzo skąpy dostęp do drewna, podstawowego budulca wojennych machin. Być może z tego właśnie powodu brakuje tam łuczników, "naturalnych" wrogów pandoriańskich murów? Trebusze wciąż są chyba wykonalne, bo taki rodzaj machiny miotającej da się chyba odlać z żelaza, prawda? Ale ogromny ciężar mógłby bardzo utrudniać przemieszczanie takiej broni na pustkowiach rozciągających się poza kaskadowymi miastami.
Skuteczną bronią przeciwko murowi pozostają wciąż czarodzieje, ale tutaj logika podpowiada dla odmiany kontrę w postaci pandoriańskich zaklinaczek - lodowe wiatry, lodowe pancerze, śnieżne zadymki pełniące rolę zasłony dymnej: długo można by wyliczać. Zakładam, że na tym archipelagu istnieją zaklęcia zupełnie nieznane czarodziejom z Centralnego, zwłaszcza te oparte na magii lodu (mrozu/śniegu - niepotrzebne skreślić).
I jeszcze taka myśl odnośnie praktycznego zastosowania samego muru. W defensywie coś takiego nie ma racji bytu, bo tylko UTRUDNIA obronę (chyba, że każdy rząd powyżej najniższego jest uzbrojony w broń miotającą, wtedy to wyborna formacja strzelecka) - co innego w szarży. Potrafię sobie wyobrazić armię szarżujących pandorianek, które w ostatnim momencie ataku "spiętrzają się" tworząc mur, który w krótkiej chwili wyrasta ponad linie przeciwnika, a potem zwala się na nie lądując w głębszych szeregach bądź na tyłach obrońców. Skoro krzepa pandorianek pozwala im utrzymywać na sobie niewyobrażalny ciężar stojących w górze towarzyszek, być może pozwala też na bezkarne skakanie z dużych wysokości. Obroną przed takim "murem" mogą być oddziały z bronią drzewcową, ale sam efekt psychologiczny też mógłby wystarczyć, by złamać morale nieprzygotowanych na widok "żywego muru" przeciwników.
Wracam do sedna tego wątku, czyli fluffu sprzed 10.000 lat! Pandorianki - jak rozumiem, to wojownicza odmiana nag człekokształtnych. Zaintrygował mnie ten żywy mur, bo natychmiast przyszły mi na myśl wszystkie obiekcje wzmiankowane przez kolegów: doskonały cel dla łuczników, jeszcze lepszy dla zaklęć obszarowych oraz artylerii pokroju katapult albo trebuszetów.
ALE logika podpowiada, że ten archipelag z racji usytuowania w pobliżu bieguna może posiadać bardzo skąpy dostęp do drewna, podstawowego budulca wojennych machin. Być może z tego właśnie powodu brakuje tam łuczników, "naturalnych" wrogów pandoriańskich murów? Trebusze wciąż są chyba wykonalne, bo taki rodzaj machiny miotającej da się chyba odlać z żelaza, prawda? Ale ogromny ciężar mógłby bardzo utrudniać przemieszczanie takiej broni na pustkowiach rozciągających się poza kaskadowymi miastami.
Skuteczną bronią przeciwko murowi pozostają wciąż czarodzieje, ale tutaj logika podpowiada dla odmiany kontrę w postaci pandoriańskich zaklinaczek - lodowe wiatry, lodowe pancerze, śnieżne zadymki pełniące rolę zasłony dymnej: długo można by wyliczać. Zakładam, że na tym archipelagu istnieją zaklęcia zupełnie nieznane czarodziejom z Centralnego, zwłaszcza te oparte na magii lodu (mrozu/śniegu - niepotrzebne skreślić).
I jeszcze taka myśl odnośnie praktycznego zastosowania samego muru. W defensywie coś takiego nie ma racji bytu, bo tylko UTRUDNIA obronę (chyba, że każdy rząd powyżej najniższego jest uzbrojony w broń miotającą, wtedy to wyborna formacja strzelecka) - co innego w szarży. Potrafię sobie wyobrazić armię szarżujących pandorianek, które w ostatnim momencie ataku "spiętrzają się" tworząc mur, który w krótkiej chwili wyrasta ponad linie przeciwnika, a potem zwala się na nie lądując w głębszych szeregach bądź na tyłach obrońców. Skoro krzepa pandorianek pozwala im utrzymywać na sobie niewyobrażalny ciężar stojących w górze towarzyszek, być może pozwala też na bezkarne skakanie z dużych wysokości. Obroną przed takim "murem" mogą być oddziały z bronią drzewcową, ale sam efekt psychologiczny też mógłby wystarczyć, by złamać morale nieprzygotowanych na widok "żywego muru" przeciwników.