PBF - Drapieżna ekstaza
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Mus wam znat, szczo wujaszek Makara z Szetką toże za wami do grodu priszli i pewno tak sję uradują, że Wam skóry wygarbują w tej radoscji. Myśmy naprawde mysleli, szczo Was jakie zło spotkało. - Stiwerdził Volkh, któremu kamień naprawdę spadł z serca, gdy tylko ujrzał trójkę młodych junaków ze Stołpianki.
Czy my wiemy, gdzie mieli się zatrzymać Makara z Szetką?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
23 dzień Martusu 602 OR, pod "Dzikiem"
Sprowadzeni przez Ivasha pod "Dzika", Khardowie narobili zrozumiałego rwetesu, kiedy niemal wtargnęli jeden po drugim do niewielkiego pokoiku na piętrze, wymieniając z myśliwymi uściski dłoni i klepiąc ich po plecach. Hałas zrobił się w pewnej chwili tak znaczący, że zwabił na górę gospodarza, jego obiekcje rozwiał jednak z miejsca stosik złotych monet wciśniętych w rękę karczmarza przez wyraźnie zadowolonego z życia Makarę.
- Daj znać w kuchni, coby nam cosik gorącego nawarzyli - polecił naczelnik - I piwa też niech naszykują, a tu przyniosą.
- Wszyscy tu chcecie spać? - zdziwił się niepomiernie gospodarz, bo i po prawdzie izdebka na piętrze mogła pomieścić w wygodny sposób ledwie cztery osoby, a w jej ciasne ściany wtłoczyło się znienacka dziewięciu chłopa.
- Tu tylko pić - oznajmił wyniośle Levanid Makara, rozpinając swój płaszcz i noszony pod spodem barani kożuszek - Zjemy na dole, a co do łóżek, chętnie prześpimy się w inszym pokoiku, byle tylko blisko tych oto nicponiów.
- To się da załatwić, byleście tylko za bardzo nie nicponili - odrzekł gospodarz, w którym uznanie dla szczodrości Makary ścierało się w boju z wyobrażeniem porządków pozostawionych na piętrze przez zgraję puszczańskich ludków spędzających całą noc na niczym nie skrępowanym piciu.
Sprowadzeni przez Ivasha pod "Dzika", Khardowie narobili zrozumiałego rwetesu, kiedy niemal wtargnęli jeden po drugim do niewielkiego pokoiku na piętrze, wymieniając z myśliwymi uściski dłoni i klepiąc ich po plecach. Hałas zrobił się w pewnej chwili tak znaczący, że zwabił na górę gospodarza, jego obiekcje rozwiał jednak z miejsca stosik złotych monet wciśniętych w rękę karczmarza przez wyraźnie zadowolonego z życia Makarę.
- Daj znać w kuchni, coby nam cosik gorącego nawarzyli - polecił naczelnik - I piwa też niech naszykują, a tu przyniosą.
- Wszyscy tu chcecie spać? - zdziwił się niepomiernie gospodarz, bo i po prawdzie izdebka na piętrze mogła pomieścić w wygodny sposób ledwie cztery osoby, a w jej ciasne ściany wtłoczyło się znienacka dziewięciu chłopa.
- Tu tylko pić - oznajmił wyniośle Levanid Makara, rozpinając swój płaszcz i noszony pod spodem barani kożuszek - Zjemy na dole, a co do łóżek, chętnie prześpimy się w inszym pokoiku, byle tylko blisko tych oto nicponiów.
- To się da załatwić, byleście tylko za bardzo nie nicponili - odrzekł gospodarz, w którym uznanie dla szczodrości Makary ścierało się w boju z wyobrażeniem porządków pozostawionych na piętrze przez zgraję puszczańskich ludków spędzających całą noc na niczym nie skrępowanym piciu.
Ivash był pod zegarem sam, ale szczęśliwie doprowadził przyjaciół do "Dzika". Teraz pozostaje jedynie odpoczywać w dobrym towarzystwie i czekać na posłańca od Chaleria...
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Volkh choć nie ukrywał radości, że udało się odnalleźć młodych Khardów całych i zdrowych, to gdzieś w głębi duszy wciąż niepokój. Mieli się tu spotkać z wysłannikiem Chaleria i to nie dawało spokoju Kossycie.
Markotnie odmawiał picia trunków, które jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawiły się na ławie, gdy tylko Makara błysnął niechudym trzosem. Ale naciskany przez stołpiankową starszyznę, kuzynów i trzy odnalezione zguby uległ i po kilku kubkach miejscowej śliwowicy uśmiech wrócił na twarz Volkha.
Markotnie odmawiał picia trunków, które jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawiły się na ławie, gdy tylko Makara błysnął niechudym trzosem. Ale naciskany przez stołpiankową starszyznę, kuzynów i trzy odnalezione zguby uległ i po kilku kubkach miejscowej śliwowicy uśmiech wrócił na twarz Volkha.
Trochę się zabawimy, zjemy, ale Willimov nie pije zbyt dużo spodziewając się wizyty wysłanników Ryna.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- Pijmy, pijmy, pijmy! - wołał rozweselony Ivash - jak jest okazja to trza pić. I jeść. Jeść też trza. Hej karczmarzu niechaj piwo nam przyniesie "moja" karczmareczka. Cniło mi się bez niej i jej szerokich bioder i takich... Pierwej jednak jakowejś gorzałeczki na rozgrzewkę.
Gdy karczmarz wyszedł, Ivash jeszcze raz uścisnął szczerze trzech zaginionych.
- Ależ nam napędziliście stracha. Cherow to groźne miejsce, dla takich młodzików. Można oberwać w pysk, a i nie tylko. Mówcie zaraz co się z wami działo.
Gdy karczmarz wyszedł, Ivash jeszcze raz uścisnął szczerze trzech zaginionych.
- Ależ nam napędziliście stracha. Cherow to groźne miejsce, dla takich młodzików. Można oberwać w pysk, a i nie tylko. Mówcie zaraz co się z wami działo.
Hej Keth, przypominam, że Ivash na te strzały ma zamówienie.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
23 dzień Martusu 602 OR, pod "Dzikiem"
Wypiwszy kilka kolejek za zdrowie wszystkich znajomków ze Stopianki, mężczyźni zeszli w końcu do izby jadalnej gotowiąc się na starcie z wyłożonymi na uprzątniętym wcześniej stoliku półmiskami. Prócz znanej już Ivashowi Olgi w "Dziku" pracowała tego wieczoru jakaś młoda i nader urodziwa dziewczyna o płowych włosach zdradzających płynącą w żyłach krew Khardów. Nazarko co rusz słał w jej stronę zachęcające spojrzenia, nie zniechęcając się wcale zachowaniem ignorującej jego amory blondynki.
- Bo to wszystko wina Maksyma - oznajmił Dogan wciskając sobie jednocześnie do ust łyżkę końskiego gulaszu - Też go licho podkusiło, by zaglądać do tego chędożonego sklepiku. Pociągnął za coś i się nam na głowy zwaliła cała sterta puszek i słoików. Co tam się za rwetes, a wrzask zrobił, nie do wiary! O kilka stłuczonych słoików! Żeśmy nie chcieli za szkody płacić, boć to grosiwa szkoda na takowych mieszczańskich krzykaczy, ale wtedy zrobili nam prawdziwie kuku!
- Po patrol posłali - skrzywił się kwaśno Maksym - A ci nas na noc i pół dnia do paki wsadzili, do loszku w jednej ze strażnic na mieście. A jak wypuścili, dutki zabrali co do kopytka.
- Odrobicie to, coście przetracili - oznajmił z udawaną surowością Makara - Przeto wielcem ucieszony, że wam włos z głowy nie spadł...
Do "Dzika" co rusz ktoś wchodził bądź z niego wychodził, toteż drzwi co chwila otwierały się wpuszczając do środka ku niezadowoleniu wszystkich mrożące krew w żyłach swym zimnem powietrze. Kiedy zatem w karczmie zjawił się w końcu posłaniec Chaleria, w pierwszej chwili ucztujący hałaśliwie goście nawet nie zwrócili na niego uwagi.
- Pan Chalerio czeka - oznajmił bez bawienia się w ceregiele posępny Jurga, przyboczny rzeźnik alchemika wysłany mroźnego wieczoru w roli mało życzliwego posłańca - Przesyłka już dotarła, tedy czas się policzyć. Chodźcie ze mną.
Wypiwszy kilka kolejek za zdrowie wszystkich znajomków ze Stopianki, mężczyźni zeszli w końcu do izby jadalnej gotowiąc się na starcie z wyłożonymi na uprzątniętym wcześniej stoliku półmiskami. Prócz znanej już Ivashowi Olgi w "Dziku" pracowała tego wieczoru jakaś młoda i nader urodziwa dziewczyna o płowych włosach zdradzających płynącą w żyłach krew Khardów. Nazarko co rusz słał w jej stronę zachęcające spojrzenia, nie zniechęcając się wcale zachowaniem ignorującej jego amory blondynki.
- Bo to wszystko wina Maksyma - oznajmił Dogan wciskając sobie jednocześnie do ust łyżkę końskiego gulaszu - Też go licho podkusiło, by zaglądać do tego chędożonego sklepiku. Pociągnął za coś i się nam na głowy zwaliła cała sterta puszek i słoików. Co tam się za rwetes, a wrzask zrobił, nie do wiary! O kilka stłuczonych słoików! Żeśmy nie chcieli za szkody płacić, boć to grosiwa szkoda na takowych mieszczańskich krzykaczy, ale wtedy zrobili nam prawdziwie kuku!
- Po patrol posłali - skrzywił się kwaśno Maksym - A ci nas na noc i pół dnia do paki wsadzili, do loszku w jednej ze strażnic na mieście. A jak wypuścili, dutki zabrali co do kopytka.
- Odrobicie to, coście przetracili - oznajmił z udawaną surowością Makara - Przeto wielcem ucieszony, że wam włos z głowy nie spadł...
Do "Dzika" co rusz ktoś wchodził bądź z niego wychodził, toteż drzwi co chwila otwierały się wpuszczając do środka ku niezadowoleniu wszystkich mrożące krew w żyłach swym zimnem powietrze. Kiedy zatem w karczmie zjawił się w końcu posłaniec Chaleria, w pierwszej chwili ucztujący hałaśliwie goście nawet nie zwrócili na niego uwagi.
- Pan Chalerio czeka - oznajmił bez bawienia się w ceregiele posępny Jurga, przyboczny rzeźnik alchemika wysłany mroźnego wieczoru w roli mało życzliwego posłańca - Przesyłka już dotarła, tedy czas się policzyć. Chodźcie ze mną.
Pora odebrać zapłatę za drapieżnika...
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Cjeszymy sję, szczo przesyłka cała. Możem jeszczo i kopę takich przesyłek Panu Chaleriowi prigotowat. - Hardo oznajmił Willimov, pomny słów kapitana Grodina, aby spróbować się wkupić w łaski Ryna. Nie w smak mu było jednak nigdzie wychodzić, więc postawił się i ręką wskazał na szóśtkę Khardów:
- Kuda nam ist na moroz taki i matuszkę gorzałkę ostawjat. Przeca szpony możesz tutaj dat bratku. Eto nasji prijatjele.
- Kuda nam ist na moroz taki i matuszkę gorzałkę ostawjat. Przeca szpony możesz tutaj dat bratku. Eto nasji prijatjele.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
23 dzień Martusu 602 OR, pod "Dzikiem"
Jurga skrzywił się paskudnie, mierząc Volkha pozbawionym choć krztyny życzliwości spojrzeniem i przestępując niecierpliwie z nogi na nogę.
- Pan Chalerio dutków żadnych mi nie dawał - prychnął niechętnie, patrząc na Kossytę z góry - Kazał wam przyjść czym prędzej do siebie, coby się rozmówić, bo ma cosik wam do rzeczenia.
- I tobie nic nie wiadomo, coby to miało być? - wtrącił pozornie beztroskim tonem Ivash - To do rzeczenia?
Jurga prychnął jeszcze głośnie, a potem rozpiął swój kożuch nie mogąc już widać znieść panującego w karczmie ciepła. Ivash przełknął bezwiednie ślinę dostrzegając stare plamy krwi znaczące spodnie odzienie rosłego mruka, z miejsca ponownie budzące w Nazarku skojarzenia z szalonym rzeźnikiem będącym na usługach równie szalonego, choć znacznie bardziej wyrafinowanego alchemika.
- Pan Chalerio mi wszytkiego nie rzecze - wyjaśnił - Tedy zbierajta zadki w troki, bo mi to za gorko.
Jurga skrzywił się paskudnie, mierząc Volkha pozbawionym choć krztyny życzliwości spojrzeniem i przestępując niecierpliwie z nogi na nogę.
- Pan Chalerio dutków żadnych mi nie dawał - prychnął niechętnie, patrząc na Kossytę z góry - Kazał wam przyjść czym prędzej do siebie, coby się rozmówić, bo ma cosik wam do rzeczenia.
- I tobie nic nie wiadomo, coby to miało być? - wtrącił pozornie beztroskim tonem Ivash - To do rzeczenia?
Jurga prychnął jeszcze głośnie, a potem rozpiął swój kożuch nie mogąc już widać znieść panującego w karczmie ciepła. Ivash przełknął bezwiednie ślinę dostrzegając stare plamy krwi znaczące spodnie odzienie rosłego mruka, z miejsca ponownie budzące w Nazarku skojarzenia z szalonym rzeźnikiem będącym na usługach równie szalonego, choć znacznie bardziej wyrafinowanego alchemika.
- Pan Chalerio mi wszytkiego nie rzecze - wyjaśnił - Tedy zbierajta zadki w troki, bo mi to za gorko.
Chyba jednak nie obejdzie się bez wizyty u alchemika...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
23 dzień Martusu 602 OR, kamienica Chaleria
W domostwie ryńskiego alchemika praca w zasadzie nigdy nie ustawała, a przynajmniej tak się zdawało krewniakom. Choć na ulicach miasta królowały mroźne ciemności, w środku grupka zaaferowanych czymś mężczyzn konferowała z Chaleriem oglądając się co chwila podejrzliwie w stronę stojących w przedsionku myśliwych.
- Wracaj do swej pracy, Jurga - powiedział alchemik pozdrawiając przybyszów dłonią i wracając do przerwanej ich nadejściem cichej rozmowy z trzema Khardami o aparycji dostatnich mieszczan. Dobiwszy jakiegoś targu mieszczanie wymienili z gospodarzem uściski dłoni i wyszli z kamienicy zamykając za sobą drzwi.
- Witajcie, przyjaciele - uśmiechnął się dobrodusznie Ryn - Moi ludzie przywieźli niedawno kopnika, całego i zdrowego. Zasłużyliście na swą zapłatę, a ja dbam o tych, którzy mi się przysłużyli.
Wyciągając z kieszonki kamizelki schowaną tam widać wcześniej kieskę, alchemik rzucił ją w nadstawione dłonie Nazarka.
- Po prawdzie mam do was inszą sprawę - oznajmił Chalerio, zanim Ivash zdążył otworzyć sakiewkę - Chcecie zarobić jeszcze trochę grosiwa?
W domostwie ryńskiego alchemika praca w zasadzie nigdy nie ustawała, a przynajmniej tak się zdawało krewniakom. Choć na ulicach miasta królowały mroźne ciemności, w środku grupka zaaferowanych czymś mężczyzn konferowała z Chaleriem oglądając się co chwila podejrzliwie w stronę stojących w przedsionku myśliwych.
- Wracaj do swej pracy, Jurga - powiedział alchemik pozdrawiając przybyszów dłonią i wracając do przerwanej ich nadejściem cichej rozmowy z trzema Khardami o aparycji dostatnich mieszczan. Dobiwszy jakiegoś targu mieszczanie wymienili z gospodarzem uściski dłoni i wyszli z kamienicy zamykając za sobą drzwi.
- Witajcie, przyjaciele - uśmiechnął się dobrodusznie Ryn - Moi ludzie przywieźli niedawno kopnika, całego i zdrowego. Zasłużyliście na swą zapłatę, a ja dbam o tych, którzy mi się przysłużyli.
Wyciągając z kieszonki kamizelki schowaną tam widać wcześniej kieskę, alchemik rzucił ją w nadstawione dłonie Nazarka.
- Po prawdzie mam do was inszą sprawę - oznajmił Chalerio, zanim Ivash zdążył otworzyć sakiewkę - Chcecie zarobić jeszcze trochę grosiwa?
Kto by nie chciał? A może nie? 
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Jesli Wam kopnikow trjeba nałapat pane Chalerio, to my chocby i kope tych szkodnjików możem na łańcuchach priwlec. - hardo stwierdził Willimow, dodając za chwile nieco ciszej, uważnie patrząc na saliewke, jakby sprawdzając Ryna:
- A jesli tylko nasza wypłata w pariadkje, to mozem i o innych interesach porozmawjat, bo widzjicje my sję jak Cygnarczuk z Umbrjaniom lubjim ale liczym sję jak Ryn z Rynem.
- A jesli tylko nasza wypłata w pariadkje, to mozem i o innych interesach porozmawjat, bo widzjicje my sję jak Cygnarczuk z Umbrjaniom lubjim ale liczym sję jak Ryn z Rynem.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Ivash uśmiechnął się ważąc sakiewkę w dłoni.
- Otóż, otóż prawda - potwierdził słowa kuzynów - my robotne chłopaki. Mówisz trza nam kopnika. Masz kopnika. Mówisz dach trza odśnieżyć i dach odśnieżony - dodał nieco konfidencjonalie - mówisz dach sąsiada trza odśnieżyć, ino uważajcie coby przez lufcik nie wlecieć. I dach odśnieżony - zachwalał swoją wszechstronność działania w środowisku naturalnym jak i miejskim Ivash.
- A i pyska wiemy kiedy trza trzymać zamkniętego. Ważna to zaleta w dzisiejszych czasach, jaki i wcześniejszych, a pewnikiem i przyszłych. Jak macie grosiowo to się dogadamy.
- Otóż, otóż prawda - potwierdził słowa kuzynów - my robotne chłopaki. Mówisz trza nam kopnika. Masz kopnika. Mówisz dach trza odśnieżyć i dach odśnieżony - dodał nieco konfidencjonalie - mówisz dach sąsiada trza odśnieżyć, ino uważajcie coby przez lufcik nie wlecieć. I dach odśnieżony - zachwalał swoją wszechstronność działania w środowisku naturalnym jak i miejskim Ivash.
- A i pyska wiemy kiedy trza trzymać zamkniętego. Ważna to zaleta w dzisiejszych czasach, jaki i wcześniejszych, a pewnikiem i przyszłych. Jak macie grosiowo to się dogadamy.