Strona 83 z 170
: 10 stycznia 2014, 08:27
autor: deliad
Magazyn nr 13, 39 dzień kepon-ranu, zmierzch
Ręka Huskuna zadrżała gdy rzucał ciężko wyłudzone pieniądze od kapłana Arianny. Przez to monety spadły bliżej i potoczyły się w różnych kierunkach. Gdy rabusie tępo przypatrywali się toczącej sięmonecie, Huskun uchwycił amulet i wykrzyknął słowa zaklęcia.
Stojący obok niego gnom, zareagował odruchowo i rzucił własny czar. Później zastanawiał się nad swoją nerwową reakcją i doszedł do wniosku, że wynikała ona z czasów gdy pobierał nauki. Jego mentor posiadał trzech uczniów, których chciał nauczyć działania w stresie. Organizował więc pojedynki na czary. Oczywiście stosując zaklęcia z typu gest śmiechu. Wykrzyczane przez Huskuna zaklęcie, uruchomiło w Drayaharusie jak najszybszą ripostę. Na szczęście ciśniętą w stronę drabów, a nie swoich towarzyszy.
Efekt czarów był tragikomiczny. Zbir objęty czarem goblina cisnął broń na ziemię, oddał mocz do nogawicy i jęcząc rzucił się między stosy skrzyń na tyle magazynu. Widząc to dwóch jego ziomków buchnęło śmiechem i po chwili zaczęli się zataczać ryczeć jak osły. Widząc to ich szef splunął na ziemię i wycofał się za uciekającym. Gdy znikał za jedną ze stert skrzyń wskazał swoim grubym paluchem Nieulękłych i krzyknął.
- Już jesteście trupami. Nieżyjecieeee!
Jednocześnie na piętrze zadudniły kroki, po czym dało się słyszeć skrzypnięcie i za plecami Nieulękłych wylądował zbir, dotąd kryjący się na górze, obecnie także ratował się ucieczką.
Kości wam sprzyjają. Huskun 46 i Draya 37 - udane rzuty na UM.Nikt nie odparł rzuconych czarów. Gest śmiechu zadziałał na dwóch zbirów, a przerażenie na jednego.
Całkiem zapomniałem o jednej sprawie! Wraz z powrotem Bazookha powrócił plecak Huskuna wypchany skarbami. Z tego co wiedzę Bazookh przejdzie w stan NP-ca.
Gusłek idzie do "Zielonej przystani", tak jak proponowała Senil?
: 10 stycznia 2014, 08:48
autor: namakemono
: 10 stycznia 2014, 09:26
autor: deliad
Zielona przystań, 39 dzień kepon-ranu, zmierzch
Senil wymknęła się z pokoju, uprzednio sprawdziwszy, że korytarz jest pusty. Gusłek pozostał sam w pokoju. Miał wyjść za parę minut. Przez chwilę rozważał co zabrać ze sobą. Zdecydował się na niezbędne minimum, nie zapominając, że idzie jako osoba duchowna.
Przeszedł przez miasto, kierowany instrukcjami Senil. Karczma "Zielona Przystań, była przynajmniej o dwie klasy gorsza od "Rezolutnego goblina", podobnie jak jej klientela.
Kryjąc twarz w głębokim czarnym kapturze ruszył do jednego z małych pokoi zlokalizowanego w suterenie. Senil już na niego czekał. Nie była sama, towarzyszyło jej dwóch zbrojnych odzianych w kolczugi, miecze i kryte hełmy.
- Witaj - rzekła Senil -
pójdźmy więc do mojego ojca. Wybacz środki ostrożności, ale musimy ci zakryć oczy. Niczego się nie obawiaj. Za kilka minut będziemy na miejscu.
Gusłek zgadze się na założenie opaski na oczy?
: 10 stycznia 2014, 09:38
autor: namakemono
- Może jeszcze spętacie mi członki i wrzucicie do wora??!! Desperacko szukasz pomocy, moja pani, a stawiasz coraz to nowsze warunki nie zgodziwszy się na warunki moje czy mego wiernego ucznia. Nie, tak być nie może. Jam jest kapłanem boga łagodnego usposobienia, alem nie jest głupi czy naiwny. Gotów jestem pomóc, ale na takie upokorzenia się nie zgodzę. A jak mi nie ufasz, to nic tu po mnie. Tu i teraz zdecyduj jak bardzo zależy ci na mej pomocy.
: 10 stycznia 2014, 16:04
autor: namakemono
Tylko żeby nie było, że Gusłek zlekceważył sytuację i nie przewidział różnych możliwości. Kapłan zdaje sobie sprawę co może znaczyć obecność zbrojnych (poza oczywistą funkcją eskorty). Dlatego jest gotów na ewentualny atak (gotów do odskoku i ucieczki lub innej reakcji adekwatnej do sytuacji).
: 10 stycznia 2014, 19:33
autor: deliad
Zielona przystań, 39 dzień kepon-ranu, zmierzch
Kobieta wykonała niecierpliwy ruch dłoni kierowany do zbrojnej eskorty, po czym zwróciła się do Gusłka.
- Wybacz kapłanie, zdaje sobie sprawę jak to wygląda. W pełni rozumie twoje zdenerwowanie. Jednak to dla bezpieczeństwa. Względy bezpieczeństwa wymagają jak największej dyskrecji. Tu chodzi o życie. Gdyby niepowołane osoby dowiedziały się w jak ciężkim stanie jest mój ojciec i gdzie się znajduje, oznaczało by to straszne rzeczy. Dla niego, dla mnie, dla wielu, wielu osób. Także dla ciebie. Niewiedza czasami bywa błogosławieństwem. W ty przypadku tak właśnie jest. Jeżeli nie będziesz znał drogi, nikt z ciebie jej nie wyciągnie, ani siłą, ani magią. Zaufaj mi. Nie mam żadnych powodów pragnąć twojej krzywdy. Poza tym jesteśmy w podrzędnej karczmie w piwnicach, gdybym chciała ci coś zrobić, zrobiłabym tutaj. Zgódź się, a zapłacę sporą premię.
: 10 stycznia 2014, 20:55
autor: namakemono
- Jak więc to sobie imaginujesz? W trosce o bezpieczeństwo wasze, dobre imię i interesy, ja, choć osoba skromna, to wymagającego powagi stanu kapłańskiego, na pośmiewisko i palcem wytykanie ma się wystawiać? Jak to sobie imaginujesz zapytuję powtórnie. Tu, w piwnicznym ustroniu opaskę mi nałożycie, ale wyjść stąd jakoś trza, i pośród ludzi, którzy mnie w mieście znają i autorytet mój już niemały cenią, mam bezwolnie, niczym baran na rzeź być prowadzony? Raz jeszcze powiadam - nie godzi się to! Chyba że... Rozumiesz sama, pani, mam nadzieję, jak niewygodna to dla mnie sytuacja. Gdybym stanu kapłańskiego powadze się sprzeniewierzył, ludzie by nie wybaczyli, ale stokroć gorsze, że pan mój, Pian..., on sam by mi nie wybaczył i oblicze swe ode mnie mógłby na wieki odwrócić. Konsekwencje strasznymi być by mogły, sama byś tego niebawem zapewne doświadczyła. Moc moją wyrokiem boga mego utraciwszy, pomocą nijaką służyć, mimo chęci najszczerszych, już bym nie mógł. Całe zatem nasze szlachetne zamiary na nic by się zdały. Ani tobie pomóc bym nie mógł, moc swą, profesję i sens życia mego sromotnie utraciwszy. Ryzyko dla mnie zatem jest nieliche. Przeto ponad obiecaną premię i zapłatę (ku chwale Pana Uciech rzecz jasna ofiarnie składane) jeszcze przysługę będziesz mi, pani, winna. Powiem krótko i szczerze: Pian jest panem łagodnego usposobienia, ale pasterze jego nieraz na niebezpieczeństwa wielkie a i śmiertelne narażeni bywają, przez wrodzoną swą łagodność, przez wielu za naiwność nawet braną. Przeto o zbrojnego ramienia użyczenie mnie się rozchodzi. Jeden raz jeno. Ród twój potężny i siłę oręża nielichą zapewne posiada, zatem przysługa owa to drobnostka. Ja zamilknę, pytań zadawać nie będę i na niewygody narażony słowem skargi nie pisnę, ale i ty o nic pytać nie będziesz. Zgadzasz się, pani?
: 10 stycznia 2014, 22:56
autor: Keth
Proponuję, by najwięksi z nas (bądź najgroźniejsi z wyglądu) złapali tych nie dość szybkich przeciwników biorąc ich w niewolę! Następnie poddamy ich zastraszaniu, poniewieraniu i potrząsaniu, by przemocą wydobyć informacje na temat całej tej bandy, kryjówek, potencjału i zaskórniaków! Tylko nie robić im krzywdy większej jak nabite guzy i posiniaczenia!
A za ostatnim, który da nogę Huskun pośle Magiczny Pocisk!
: 10 stycznia 2014, 23:24
autor: 8art
- A Ty słuchoj szczylu jeden, bo powtarzać nie będa dwa rozy. - olbrzym pogroził palcem posikanemu ze strachu zbirowi: - idź ciulu jeden kaj ten twój watażka urzęduje i rzeknij mu coś widzioł i że dług uregulowany prze wielebnego Gusłka, a jak wom przyjda jeszczo do pustych łbów jakie głupie pomysły to... - Barthur zniżył głos i starannie sylabizując słowa, aby wywarły jak największe wrażenie na draniu: - Widza ja wasza przyszłość i mówia wam, że jak nie usłuchata, to Gusłek taką na wos klątwa rzuca, że wom kuśki powysychają i nie przymierzając ino się na kabanosy bydom nadawać. I nie żartuja jakem Barthur pianicki wróżbita.
Olbrzym przyłożył głowicę swojego młota do podbródka wciąż dygotającego ze strachu bandziora, świdrując wzrokiem biedaka i czekając aż zbir potwierdzi iż zrozumiał złowrogi przekaz.
: 11 stycznia 2014, 10:04
autor: Keth
Łapcie wszystkich, co najmniej trzech! Samo grożenie i puszczenie to nie wszystko, Huskun potrzebuje od nich kilku bardzo ważnych informacji, ale jest zbyt mały i tchórzliwy, żeby rzucać się na nich samemu!
: 11 stycznia 2014, 10:35
autor: Araven
Zaraz MG jeszcze nie zareagował, może da się dogadać bez łapania ich, ale jak mieli by stąd zwiać to łapiemy kilku.
Chciałem się targować mocno, na pewno nie płacić całości.
: 11 stycznia 2014, 10:56
autor: deliad
Magazyn numer 13, 39 dzień kepon-ranu, zmierzch
Dwóm ucapionym przez Barthura za karki zbirom przestało być do śmiechu, gdy zorientowali się, że pozostali jako jedyni, a pozostali wraz z szefem dali nogę. Grzecznie odłożyli broń i zaczęli się wiercić i pomstować.
Balin, który poszedł poszukać pozostały wgłąb magazynu, znalazł jedynie otwarte niewysoki drzwi prowadzące do przyległego całkowicie pustego magazynu po drugiej stronie.
Huskun rozważał jeszcze czy nie pogonić za uciekającym, który wyskoczył z piętra, ale miał złe przeczucie co do zapuszczania się w ciemne zaułki w których zbiry czuły się jak we własnym domu. Dwóch do przesłuchania musiało wystarczyć.
: 11 stycznia 2014, 11:09
autor: deliad
karczma "Zielona przystań", 39 dzień kepon-ranu, zmierzch
Senil wyraźnie zaczynała się niecierpliwić.
- Gusłku nie musisz obawiać się o swoją opinię, bo nikt cię nie zobaczy. Tam gdzie idziemy nikogo nie spotkamy po drodze. Prawdą jest, że ród mój ma pewnie wpływy i możliwości, powiedzmy ponadprzeciętne. Proszę cię o przysługę więc i sama mogę obiecać przysługę ze strony seniora mego rodu. Pierwej jednak trzeba go do pełni władz fizycznych i umysłowych doprowadzić. Zatem jeżeli się zgaszasz, pójdźmy już. Tu mam opaskę.
: 11 stycznia 2014, 12:23
autor: Keth
Magazyn numer 13, 39 dzień kepon-ranu, zmierzch
Huskun upewnił się, że obaj więźniowie zostali rozbrojeni i nie mogli mu w żaden sposób zaszkodzić. Pozbierawszy wcześniej rozrzucone po podłodze monety, goblin wsadził złoto do kieszeni i podszedł do obu brańców taksując ich wielce w swoim przekonaniu władczym wzrokiem.
- Prawdziwie słusznie było nie wchodzić z nami w zwadę - oznajmił kapłański akolita - Chybaście rozum postradali chcąc podnieść na nas rękę. Bylibyśmy sługami kthana Seta czy Morglitha, już byście martwi leżeli, od środka flakami wywróceni czarną magią. Wasze szczęście, że mój pan Gusłak nie od parady zwany jest Miłosiernym. Jam jest w czarodziejskich arkanach wielce biegły, ten tu oto gnomi mistrz arkanów jeszcze lepszy. Po jednym nam słowie stykło, cobyście na przemian sikali po nogach i rechotali ze śmiechu, chociaż wcale wam do śmiechu nie było, ale wierzajcie mi, mogło się to dla was skończyć bardzo, bardzo gorszej!
Huskun umilkł na chwilę wwiercając się oczkami w twarze obu więźniów.
- Mistrz Gusłak powrócił do miasta ze świętą misją i nie lza mu przeszkadzać, a już na pewno nie wolno szargać mu ciężko wypracowanej reputacji. W naszej to leży gestii, by się na czas z takimi jak wy rozprawiać nicponiami, aleśmy pianiccy czciciele, do zabijania nieskorzy. Odstąpicie od waszych głupich żądań, zachowacie życie, cała parszywa banda. Będziecie Gusłaka nadal napastować, straszniście źle skończycie.
Wyciągnąwszy przed siebie palec Huskun wymierzył go w jednego z więźniów i wypowiedział donośnym głosem kilka słów w goblińskim dialekcie. Wszyscy obserwujący tę scenę z więźniami na czele spięli się momentalnie w oczekiwaniu na rezultat kolejnego rzucanego zaklęcia, nic się jednak nie stało. Na usta Huskuna wpełzł w zamian bardzo złośliwy uśmieszek.
- Żaden z was mieszczuchów nie słyszał zapewne o wiedźmie Mirabelce Rumburak, co? - zapytał retorycznie czarownik - Pewnie, że nie, wy tępe pały. Okrutna i przebiegła była z niej kurwibaba, zaprawdę powiadam wam. To ona wynalazła klątwę, którą żem teraz na was rzucił. To przekleństwo, które was nękać zacznie, jeśli nie odstąpicie od szkodzenia memu pryncypałowi, a życie wam doszczętnie zrujnuje. Myślicie, że umrzecie w męczarniach? Och, to byłoby zbyt łatwe! Będziecie żyli, ale cóż to będzie za życie! Klątwa sprawi, że do ostatnich swych dni będziecie żarli dupami, a srali gębami! Umiecie to sobie w łebach wyobrazić?
Dam im chwilę na stosowne wyobrażenia, a potem polecą pytania. Ilu ich jest w bandzie, kto przewodzi, jakie mają atuty, jaki ekwipunek, gdzie są kryjówki, gdzie chowają łupy, jakiego rodzaju procederem się trudnią!
: 11 stycznia 2014, 16:02
autor: Dobro
- Czcigodny towarzyszu mój, czy zdążyłeś już nadmienić o tym, że klątwa ma też bardzo pozytywne aspekty? Uprawiania miłości będziecie mieli pod dostatkiem! Ręczę wam za tym moim szlacheckim słowem! - dumnie uderzył się w pierś Drayaharus, robiąc srogą, zimną twarz.
- Juści, miłości będzie dużo... z bykami, pszczołami, a i jak się szczęście trafi - to i ze świnkami świntuszyć będziecie! Bowiem klątwa ta zaurocza wszystkie zwierzątka do waszych cudownych osobowości, powodując iście płomienną miłość dążącą do konsumpcji! - dodał, prostując palec wskazujący.