Strona 83 z 95

: 22 lutego 2015, 21:22
autor: Keth
Pustkowia Mojave opodal Rancza Wolfhorna

Trzymając strzelbę w zgięciu ręki, John Flanagan ześlizgnął się wzdłuż przeciwnej do obozu strony zbocza wzniesienia. Starając się nie uczynić żadnego hałasu i samemu bacznie nadstawiając uszu, jasnowłosy kurier poczołgał się wzdłuż wzgórza do miejsca, gdzie jego uskok umożliwiał przedostanie się do wąskiego jaru.

Prześlizgując się od jednego dużego kamienia do drugiego i próbując zignorować palące plecy oraz kark promienie słońca, John dotarł do skraju namiotowego miasteczka legionistów. Jego zmrużone oczy otaksowały bacznie siedzących przy ogniskach więźniów i strzegących ich wartowników. Chociaż już wcześniej był tego pewien, Flanagan raz jeszcze utrwalił się w przeświadczeniu, że Boxcara w obozie nie było. Wszystko wskazywało na to, że oglądani przez blondyna jeńcy należeli w całości do populacji nieszczęśników, którzy w trakcie rzezi Nipton wyciągnęli na loterii wyrok niewolnictwa.

Skupiony na obserwacji obozowiska John drgnął, kiedy na jego ramię osypały się znienacka spadające z wyższej partii jaru kamyki. Spoglądając w bok kurier ujrzał znienacka schodzącego w dół mężczyznę w dziwacznej skórzni Legionu, niosącego w jednej dłoni myśliwski karabin, w drugiej zaś trzymając przytkniętą do ust butelkę.

Legionista nie spostrzegł jeszcze leżącego między kamieniami obcego, ubrudzonego skalnym pyłem i zastygłego w całkowitym bezruchu - ale odkrycie obecności intruza było kwestią kilku sekund...
I co teraz?

: 22 lutego 2015, 21:52
autor: Araven
Mierzę do niego i czekam, może nasi zaczną strzelać nim mnie zauważy, jak nie będę miał wyboru strzelę dopiero wtedy.

: 24 lutego 2015, 22:25
autor: Keth
Primm, przed kasynem

Sue dociągnęła pasek hełmu czując, że podróż poprzez pustkowia w metalowej osłonie głowy wyciśnie z jej ciała niejedną kroplę potu - mimo to nie zamierzała niepotrzebnie ryzykować w trakcie zwiadu, skoro porucznik Hayes sam zaoferował wypożyczenie sprzętu.

Załadowawszy do Springfielda zachomikowane w plecaku naboje dziewczyna przewiesiła karabin przez plecy, do rąk zaś wzięła wręczony jej przez kaprala Diaza automatyczny M16 wyprodukowany w jednej z licznych zbrojeniowych fabryk Hubu. Zważywszy ciężką broń w dłoniach cmoknęła z zadowoleniem, po czym przeniosła spojrzenie na podzielonych na grupy osadników.

Uzbrojeni mężczyźni i kobiety wymienili uściski rąk i życzenia powodzenia, po czym opuścili bez dalszej zwłoki strzeżone przez republikańskich żołnierzy miasteczko zmierzając do wyznaczonych przez Hayesa stref zwiadu.

- My pójdziemy autostradą na północ - oznajmił Duncan Moore, dowodzący patrolem, do którego dołączyli kalifornijscy najemnicy - Do skrzyżowania z drogą na Goodsprings, a potem odbijemy na wschód na Sloan. Trzymamy się blisko siebie, nie strzelamy bez uzgodnienia. Spróbujemy dojść tak blisko Jean jak to tylko możliwe.
Patrol Sue, Jima i Davida wyrusza we własną misję!

: 02 marca 2015, 11:56
autor: Keth
Pustkowia Mojave opodal Rancza Wolfhorna

Flanagan okręcił się w miejscu przekładając zwinnie Remingtona, leżąc na boku wymierzył lufę swej broni prosto w brzuch schodzącego ze zbocza legionisty. Człowiek w śmiesznej zbroi dostrzegł nagłe poruszenie, przestał coś zapamiętale przeżuwać mrużąc jednocześnie oczy. Na jego twarzy pojawił się grymas zrozumienia pomieszanego z oczywistym przestrachem i czymś, co mogło się skojarzyć z dziką furią. Ręce legionisty przesunęły się ku przewieszonemu przez ramię sztucerowi, a usta zaczęły się otwierać.

John nie czekał ani sekundy dłużej. Otaczający obozowisko Kalifornijczycy wciąż jeszcze trwali w ukryciu, ale kurier nie mógł już dłużej czekać.

Remington rzygnął ogniem. Trafiony chmurą śrucin w brzuch i mostek, wojownik Cezara krzyknął głucho, poleciał w tył ciśnięty na plecy impetem trafienia. Część metalowych drobin zatrzymała się na jego blaszanych ochraniaczach wgniatając je głęboko, ale inne wniknęły pod skórę człowieka faszerując jego tors śrucinami.

Przeraźliwy krzyk bólu wartownika utonął w nieoczekiwanym huku wystrzałów z wojskowej broni Kalifornijczyków. Na obozowisko najeźdźców z Kolorado posypał się grad pocisków.
Strzelba ma na bliskim dystansie Precyzję +2. John strzelał z zaskoczenia, więc przyjmuję automatyczną Bombę (obrażenia ofiary zostaną podwojone przed rozliczeniem pancerza). Remington zadaje 1k8 ran, wyrzuciłem trójkę, w sumie 6 ran brutto, ale jedną odparował pancerz. Generalnie nie są to obrażenia zagrażające życiu, chyba trzeba będzie powtórzyć strzał...

: 02 marca 2015, 12:23
autor: Keth
Okolice Jean

Pierwszy etap podróży przebiegł bez żadnych niepokojących incydentów, chociaż członkowie patrolu zmuszeni byli sięgnąć po kamienie, by odpędzić w pewnej chwili stadko idących za nimi gekonów. Spalone słońcem pustkowia wydawały się opustoszałe, nigdzie nie sposób było dostrzec śladów ludzkiej obecności, przestworzy nie znaczyły żadne słupy dymu. Napotkane w pobliżu autostrady ruiny sklepów i moteli świeciły pustkami, dawno już kompletnie splądrowane i zamieszkane jedynie przez wielkie jadowite pająki.

Na wysokości skrzyżowania z drogą do Goodsprings ludzie urządzili sobie krótki postój, bo niemiłosierna aura sprawiła, że z wszystkich wraz z potem uchodziła również życiowa energia. Gromadka zwiadowców ukryła się pomiędzy gorącymi skałami wyszukując nieliczne zacienione zakamarki i starając się nie dotykać odsłoniętą skórą spieczonego słońcem gruntu.

- Jaka jest ta osada? - zapytała Sue, która podsłuchała chwilę wcześniej rozmowę Duncana Moore'a z Chrisem Butlerem, niskim krępym mężczyzną zajmującym się w Primm konserwacją ledwie działającego wodociągu.

- Utrzymujemy przyjazne stosunki - odpowiedział półgłosem kucający obok dziewczyny Duncan - Są w porządku, nigdy nie próbowali nam szkodzić. Też utrzymują się z ruchu podróżnego, też klepią teraz biedę. Mają tam dobrego lekarza, Mitchella, gość zna się na swoim fachu. Hodują kozłorogi, uprawiają ziemię, takie tam rzeczy.

- Wasi znajomi kurierzy pomogli tam podobno wykończyć bandę Kajdaniarzy - dodał Butler - Zanim załatwili tych skurwieli u nas. Jak już odstrzelimy całą tę hałastrę w Jean, zapanuje tu w końcu porządek.

- Jaki mamy dalszy plan? - spytał mokry od potu Jim - Schodzimy z drogi?

- Tak - kiwnął głową Duncan - Pójdziemy na przełaj na południowy wschód, aż do linii kolejowej, za tamtymi wzgórzami. Od teraz musimy bardzo uważać, bo czujki skazańców mogą być wszędzie. Jeremy, pójdziesz przodem?

Pytanie Moore'a skierowane było do noszącego skórzaną zbroję człowieka o krótko ściętych włosach przesłoniętych wypłowiałą czapeczką z daszkiem. Uzbrojony w zbudowany w domowej rusznikarni maszynowy pistolet kalibru 9mm, Jeremy Bridges skinął twierdząco głową, przypasał do boku metalową manierkę z wodą, po czym podniósł się ze swej kryjówki i ruszył w dół zbocza niewielkiego wzniesienia.

- Odczekamy chwilę i pójdziemy za nim - rzucił w stronę Sue Duncan - Jeremy to świetny myśliwy, z polowaniem na ludzi też sobie radzi. Jeśli coś wypatrzy, da nam znać.
Pierwszy etap zwiadu zakończony pomyślnie, zaczyna się ta bardziej niebezpieczna część...

: 02 marca 2015, 13:35
autor: Keth
Pustkowia Mojave opodal Rancza Wolfhorna

Leżący powyżej chudzielca żołnierze zaczęli strzelać z M16 krótkimi mierzonymi seriami, śląc w dół wzniesienia grad ołowianych pocisków. Przyciskający się do gorącego gruntu Simpson zasyczał przeciągle, kiedy kilka łusek spadło mu na kark parząc i tak już sponiewieraną słonecznymi poparzeniami skórę.

Kurier podciągnął się do krawędzi wzniesienia, wyjrzał ostrożnie na drugą jego stronę przyciskając do siebie bezużyteczną z tak sporej odległości strzelbę.

W obozie legionistów zapanował istny chaos, będący oczywistą konsekwencją całkowitego zaskoczenia. Bart zmełł w ustach nienawistne przekleństwo widząc jak trafiani kulami ludzie w pancerzach Legionu przewracają się na ziemię niczym kukiełki o przeciętych sznurkach. Ściśnięci przy ogniskach więźniowie sami rzucili się czym prędzej na brzuchy, pokrzykując w panice i kuląc się z całych sił.

Kilku legionistów próbowało odpowiadać ogniem, chowając się za skrzyniami i pryzmami worków ustawionych pomiędzy namiotami. Wystrzelone przez nich kule świszczały ponad granią zajmowaną przez kalifornijskich żołnierzy, słane bardziej na oślep niż w zamiarze trafienia kogokolwiek.

- Załatwcie tych skurwysynów! - wrzasnął na całe gardło Simpson, wygrażając legionistom dla lepszego efektu pięścią - Do piachu z nimi wszystkimi!
Ukryci na wzniesieniach żołnierze mieli dość czasu, by podzielić między siebie cele i dobrze wymierzyć, toteż pierwsze sekundy ostrzału zebrały mordercze żniwo. Siedmiu czy ośmiu legionistów już nie żyje bądź dogorywa, reszta próbuje się odgryzać pochwycona w pułapkę bez wyjścia!

: 02 marca 2015, 13:48
autor: Keth
Okolice Jean

Idący przodem Jeremy Bridges wychynął zza jednego z wielkich głazów, którymi usiana była cała przestrzeń pomiędzy dwoma zachodzącymi na siebie wzgórzami. Śledząca każdy jego ruch Sue odprężyła się nieznacznie widząc przez szkła lornetki spokojny wyraz twarzy mężczyzny. Pozostali członkowie patrolu - David Gottschalk, Jim Doe, Duncan Moore, Chris Butler, Juan Sanchez, Kyle Roberts i Vera Cruz - przykucnęli cicho rozglądając się bacznie wokół siebie.

Bridges wystawił przed siebie dłoń z dwoma palcami, po czym kiwnął nią w swoim własnym kierunku.

- Dwie osoby do asysty - powiedział bezgłosem biegły w mowie znaków Moore - Chce kogoś do towarzystwa. Idziesz?

Spojrzenie Duncana spoczęło na spoconej twarzy Sue Anderson, ściskającej w jednej dłoni lornetkę, w drugiej zaś załadowanego Springfielda. Dziewczyna od dłuższej chwili nie mogła oprzeć się wrażeniu, że Moore jest nią zainteresowany bliżej, niżby sobie tego życzyła. Czytała to z jego mowy ciała, przede wszystkim spojrzeń, którymi ją taksował, kiedy sądził, że tego nie widzi. Nie był jednak natrętny, a nadto na swój sposób przystojny, więc Sue tolerowała takie zachowanie mając w duchu nadzieję, że Duncan poprzestanie jedynie na spojrzeniach.
Bridges prosi dwie osoby do asysty, więc chyba coś odkrył. Moore proponuje Sue, ale Jim może się przed nią wcisnąć, jeśli się uprze ;)

: 02 marca 2015, 13:58
autor: Keth
Pustkowia Mojave opodal Rancza Wolfhorna

Postrzelony w brzuch legionista przewrócił się na plecy krzycząc z bólu. John podniósł się błyskawicznie z ziemi przeładowując wprawnym ruchem Remingtona i spoglądając jednocześnie w stronę obozowiska. Huk kanonady wypełnił przestrzeń skalistej niecki, a świszczące w powietrzu pociski przeistoczyły pozornie bezpieczne schronienie w śmiertelną pułapkę. Kurier uśmiechnął się mściwie pod nosem pojmując ogrom zuchwałości, która koniec końców zgubiła ukrywających się w namiotowym miasteczku nieprzyjaciół. Przeświadczeni o swej całkowitej bezkarności, po złupieniu Nipton i rzezi jego mieszkańców pijani krwią technobarbarzyńcy przygnali świeżo pozyskanych niewolników do obozowiska będącego punktem postojowym w drodze do rzeki Kolorado i pozostali w tym miejscu zbyt długo, bo nie wierzyli w istnienie jakiegokolwiek pościgu.

Tymczasem pościg nie tylko podjął ich trop, ale i urządził morderczą w skutkach zasadzkę. Kolejni ugodzeni kulami ludzie w charakterystycznych skórzniach Legionu przewracali się wśród rozbryzgów krwi, kiedy pociski Kalifornijczyków przeszywały ich ciała na wylot.

Tylna straż grupy odpowiedzialnej za masakrę Nipton znalazła się w prawdziwej pułapce.
Aravenie, co teraz robisz? Dobijasz wartownika, rozbrajasz go biorąc w niewolę, szarżujesz na obóz, dajesz nogę?

: 03 marca 2015, 15:03
autor: 8art
Simpson zbyt dobrze znał się na broni, aby wiedzieć, że z tej odległości Remingtonem może co najwyżej pomachać nieprzyjacielowi, a bohaterskości jaks wykazał się w Primm jakoś mu brakowało. Skupił się więc na podnoszeniu morale strzelców krzycząc głośne pochwały, co do zabójczych umiejętności żołnierzy.

Na razie w dole wciąż kręciło się zbyt wielu żywych i groźnych legionistów, ale w myślach nakręcającego się własnymi okrzykami Barta już kiełkował pomysł wyruszenia do kolejnej epickiej szarży, oczywiście w dogodnym momenecie, keidy nie będzie graniczyło to z samobójstwem.

Wątek techniczny

Czekam aż degrengolada legionistow sięgnie zenitu i potem rusze do szarży z okrzykiem "Banzaaaaiiii!" (Zapewne kilka razy wywracając się komicznie).

: 03 marca 2015, 16:59
autor: _stone_
A pewno, że Jim się wciska, przed Sue, generalnie Panie przodem ale nie na wojnie.

: 03 marca 2015, 19:01
autor: Araven
Dobijam go kolejną salwą, i strzelam do jego kompanów z jego broni.

: 03 marca 2015, 23:26
autor: Kargan
Trochę byłam zajęta - wybaczcie :D
Szkoda, że się Jim wcisnął, ale niech idzie ;) Lecę jutro do Afryki...na dłużej...ale mówią, że będzie dostęp do internetu więc powinno być OK jeśli chodzi
o dalsze granie. Problem w tym, że następne dwie doby mnie nie będzie online więc proszę mnie nie zabić !!! :D

: 08 marca 2015, 12:09
autor: Keth
Okolice Jean

Sue kiwnęła znacząco lufą swego Springfielda, nim jednak zdążyła podnieść się z kucek, ubiegł ją pijący dotąd łapczywie wodę Jim.

- Pójdziemy oboje, mamy ku temu odpowiednie doświadczenie - powiedział Kalifornijczyk ściągając z ramienia przewieszony przezeń M16 - Zostańcie tutaj i pilnujcie nam pleców.

Duncan Moore skinął po kilku sekundach głową, chociaż Doe odniósł wrażenie, że z jakiegoś powodu wcale nie był jego deklaracją zachwycony. Nie czekając na dalsze słowa para Kalifornijczyków wyślizgnęła się z dusznego cienia skał i ześlizgnęła się po zboczu w kierunku kryjówki Butlera dokładając wszelkich starań, by nie uczynić w trakcie tego ruchu żadnego hałasu.

Niewielkie skalne okruchy zgrzytały cichutko pod podeszwami butów, a promienie słońca padające wprost na wypożyczone wojskowe kamizelki sprawiały, że oboje najemników poczuło się niczym w piekarniku po zaledwie kilku sekundach.

- Powinniśmy byli wyjść na zwiad po zmroku - wyszeptał zbolałym tonem Jim, ponownie ociekający potem sączącym się z wszystkich porów - Chyba tu zdechnę.

Anderson nic nie odrzekła, docierając zwinnymi krokami do rozpłaszczonego na ziemi Chrisa i padając na brzuch tuż obok niego, pod osłoną tworzących niewielką pryzmę skalnych okruchów.

- Co się dzieje? - spytała niemal bezgłośnie, próbując jednocześnie wyszukać jakąkolwiek szczelinę w naturalnym kamiennym wale.

- Posterunek Kajdaniarzy - odrzekł zwiadowca - Przy linii kolejowej. Pilnują podejścia do głównej bramy więzienia.

- Zauważyli cię? - dziewczyna przełożyła karabin w zgięcie łokcia i złapała za wiszącą na szyi lornetkę. Słysząc jej pytanie Butler uśmiechnął się kącikami ust w bardzo pobłażliwym wyrazie.
Patrol dotarł do zewnętrznego posterunku Kajdaniarzy, usytuowanego opodal więzienia. Wyniki oględzin z dystansu w osobnym wpisie.

: 15 marca 2015, 14:44
autor: Keth
Pustkowia Mojave opodal Rancza Wolfhorna

Postrzelony w brzuch wartownik krzyczał przeraźliwie, wzbogacając swą pełną bólu nutą kakofonię dźwięków rozlegających się w całym obozie. Poświęciwszy sekundę na upewnienie się, że w pobliżu nie ma żadnego następnego strażnika mogącego odkryć obecność intruza, John Flanagan przystawił lufę Remingtona do głowy rozkrzyczanego legionisty i zdecydowanym ruchem pociągnął za spust broni.

Huk wystrzału ze śrutówki nie wybił się w żaden znaczący sposób ponad królującą w obozowisku kanonadę, ale przeraźliwy wrzask wartownika umilkł w jednej chwili. Nie zwracając uwagi na obryzgane krwią i mózgiem nogawki spodni, John przeładował ponownie strzelbę opadając w tym samym czasie na kolana i przenosząc spojrzenie w stronę obozu legionistów.

Już tylko dwóch z najeźdźców ostrzeliwało się nieporadnie zza sterty zbitych z desek skrzyń. Jeden z nich posyłał w stronę kryjówek żołnierzy krótkie serie z pistoletu maszynowego domowej produkcji, drugi strzelał raz za razem z myśliwskiego sztucera. Kule Kalifornijczyków uderzały w improwizowaną osłonę legionistów, odłupywały z trzaskiem kawałki drewna zagłębiając się we wnętrz skrzyń. Leżące wkoło trupy wojowników Cezara poruszały się co chwila mimowolnie, kiedy kalifornijscy żołnierze na wszelki wypadek pakowali w nie dodatkowe pociski nie chcąc paść ofiarą podstępu ze strony jakiegoś udającego śmierć przeciwnika.

Odkładając Remingtona na ziemię John przekręcił się w stronę zabitego przez siebie legionisty i pochwycił jego upuszczony na kamienie myśliwski karabin.
Dwóch przeciwników w polu widzenia Johna. Jak rozpisać strzelanie od strony mechanicznej? (Punkty Akcji, ilość strzałów, ewentualne celowanie).

: 15 marca 2015, 15:05
autor: Araven
John sięgnął po zdobyczny karabin, przycelował, pozostało dwóch żołnierzy legionu
3 dodatkowe PA na strzał, strzelam do eliminacji danego celu.