Strona 84 z 87
: 01 listopada 2013, 21:49
autor: Keth
23 dzień Martusu 602 OR, kamienica Chaleria
Volkh obrócił w rękach przewieszoną dotąd przez ramię strzelbę, podrywając jej lufę w górę w tej samej chwili, w której Ivash podniósł do strzału krócicę zagryzionego w puszczy łowcy kopników. Obaj Kossyci wypalili w tym samym mgnieniu oka, prosto w pierś szczerze znienawidzonego Tyszki.
Tyle, że ich kule nie sięgnęły wcale khardzkiego zabójcy. Wyrywając nóż z oka zadźganego z bezlitosną precyzją członka kajazowej
bratki, Tyszka złapał za gardło klęczącego na podłodze Chorejkę i szarpnął go z całej siły w górę niczym żywą tarczę. Pociągnięty mocarnymi, chociaż pozornie chudymi rękami Kharda, kajaz zdołał wydać z siebie zduszone stęknięcie, które przeszło w agonalny charkot w chwili, kiedy ołowiane pociski Wilimova i Nazarka utkwiły w jego plecach.
Wnętrze kamienicy wypełnił gryzący prochowy dym, drażniący oczy i nosy. Wciąż jeszcze przytomny Semko przewrócił się na niewielki stolik przy drzwiach pokoju, bezskutecznie próbując zatamować gołymi rękami krew bryzgającą z przeciętego szeroko gardła. Stojąca na stoliku lampa rozbiła się z suchym trzaskiem, wypełniający jej wnętrze wielorybi tłuszcz buchnął jaskrawym płomieniem obejmując w swe władanie zapchany jakimiś papierzyskami ścienny regał.
Ostatni pomagier Chorejka skoczył na Tyszkę z nożem w dłoni, zwarł się z Khardem w dzikiej szamotaninie wypadając za próg stającego w coraz silniejszym ogniu pokoju.
- Miłosierny Stworzycielu! - krzyknął Karakov obracając w ręce zerwany z pasa topór - Co teraz?
Chorejko zginął, Chalerio zginął, wszędzie trupy albo umierający, coraz większy pożar. Z sieni dobiegają odgłosy dzikiej walki oraz huk wyłamanych drzwi wejściowych i następne krzyki! Co robicie?
: 01 listopada 2013, 23:09
autor: Araven
Uchodźmy pożar, wybiegając staram się zaatakować Tyszkę toporem.
: 02 listopada 2013, 10:45
autor: 8art
Watek techniczny
Keth, czy Volkh orientuje się, że jest tu jakieś tylne wyjście? Byliśmy już tutaj kilkukrotnie. Wyjście głównymi, to wdepnięcie w walkę pomiędzy ludźmi Chorejki i Tyszki jak mniemam, bo chyba nie ma tam gwardzistów albo ludzi Makary.
No i strzelam do Tyszki. Może chociaż jego ubijemy! Jak będzie dychał to mieczem dźgnę! A potem chyba w nogi.
Coś mi podpowiada, że o ile z Tverkutska uchodziliśmy ścigani przez ludzi kajaza, to od Cherovu będzimy ścigani listami gończymi:/
: 02 listopada 2013, 10:59
autor: deliad
Ivash łapie za toporek i atakuje Tyszkę.
Droga odwrotu prowadzi przez dach. Przez okienko. Mam nadzieję, że nie zabili okna na stałe.
: 09 listopada 2013, 12:47
autor: Keth
23 dzień Martusu 602 OR, kamienica Chaleria
Zerwawszy z pasa topór Nazarko przesadził wielkim susem dogorywającego na podłodze kajaza i znalazł się w sieni kamienicy, szeroko otwartymi oczami taksując wypełniający ją chaos.
Wielki Jurga, pełniący widać nader często rolę odźwiernego w domostwie alchemika, rzucił się w porywie dzikiej złości na szczepionego w walce z ostatnim
bratkiem Tyszkę, ale żylasty Khard dostrzegł go kątem oka i kopnął złośliwie prosto w krocze. Gderliwy brodacz zwalił się na kolana ściskając obiema rękami obolałe miejsce, wydał z siebie głęboki ryk przywodzący na myśl odgłos wydany przez dźgniętego oszczepem w zad żubra.
Nazarko ścisnął mocniej swój toporek zdecydowany w pierwszym dogodnym momencie ciąć Tyszkę, gdzie tylko popadnie, ale zausznik Zareniva zbyt szybko poradził sobie z ostatnim przeciwnikiem. Łapiąc ulicznego opryszka za prawą rękę złamał mu ją w ułamku chwili, a potem cisnął prosto w Ivasha, odgradzając się od młodego Kossyty wrzeszczącym przeraźliwie człowiekiem.
Jurga pozbierał się z podłogi szybciej niż ktokolwiek by tego się spodziewał, ale zaraz runął z powrotem z nóg, ze skręconym wprawnie karkiem. Jego zabójca - który chwilę wcześniej wyłamał z zawiasów wejściowe drzwi kamienicy - spojrzał w stronę zdyszanego Tyszki.
Był to rosły Skir o pociętej licznymi bliznami twarzy, otoczony kilkoma podobnymi sobie towarzyszami, dzierżącymi w rękach miecze, toporki i pałki.
- Brać ich! - sarknął Tyszka wskazując czubkiem zakrwawionego noża Nazarka - Muszą być żywi, ale niekoniecznie zdrowi!
Banda Tyszki właśnie wyeliminowała do końca bratkę Chorejki! Ucieczka tyłami kamienicy nader wskazana, chociaż możemy też spróbować heroicznego last standu! Co robicie?
: 09 listopada 2013, 14:14
autor: Araven
Chodu, kuzyni za mną, wrzasnął Ivan gnając ku tylnemu wyjściu i mając nikłe nadzieje, że ogień oddzieli ludzi Tyszki od jego i kuzynów.
: 09 listopada 2013, 15:34
autor: deliad
Tylne wejście będzie obstawione. Wiejmy przez dach.
: 09 listopada 2013, 17:13
autor: Araven
To na dach, tedy zwiewajmy a chyżo.
Co też Ivan czyni.
: 09 listopada 2013, 19:20
autor: 8art
Volkh nie miał zamiaru zginąć głupio, nie tak głupio. Wiedział gdzie uciekać, pamiętając drogę jaką tu weszli nieco ponad tydzień temu, bedąc jeszcze na usługach alchemika Tolsova, zazdrosnego o sekrety Ryna. Nie wypalił z samopału. Przezornie zachował kulę, mając ku uwadze, że Chalerio mógł naprawić okienko na poddaszu. Strzał w zamek mógł okazać się szybszym sposobem otwarcia drogi ucieczki, niż wytrychy, czy nawet topory Ivasha i Ivana.
Nic tu po nas... wiejemy tylko się kurzy za nami. Po drodze zrzucamy na korytarze róznego rodzaju meble itp, żeby utrudnić pościg. Najlepsza byłaby szafa puszczona w dół schodów:)
: 11 listopada 2013, 21:32
autor: Keth
23 dzień Martusu 602 OR, kamienica Chaleria
Ogień w gabinecie Chaleria gorzał w najlepsze, parząc trójkę struchlałych Kossytów w plecy. Podjęta w ułamku chwili decyzja wprawiła w życie trzy pary nóg, podrywając młodych myśliwych do szaleńczego biegu po życie. Żaden z nich nie łudził się nadzieją na pokonanie gromady zbrojnych pachołków Tyszki, żaden też nie sądził, by powrót do Zarenivki z workiem na głowie i skrępowanymi za plecami rękami mógł skończyć się czymś dobrym.
- Wieją schodami! - ryknął Tyszka - Za nimi!
Depczący krewniakom po piętach Volkh wpadł na pięterko jako ostatni, w locie chwytając za skraj wielkiej drewnianej szafy wepchniętej w róg korytarza. Szarpnięta z całej siły, szafa runęła w dół schodów z ogłuszającym łoskotem, pociągając za sobą natychmiastową kakofonię dzikich wrzasków i wyjątkowo wstrętnych wyzwisk.
- Dobrze wam, sucze chwosty w rzyć chędożone! - krzyknął Wilimov nie potrafiąc odmówić sobie zasłużonej przyjemności.
- Tędy, do góry! - wyrzucił z siebie prący przodem Ivash, wskakując na nieco węższe schodki wiodące ku stryszkowi - Pamiętam!
Zrzucona na głowy pościgu szafa znacząco zastopowała napastników, więc trójka myśliwych dotrze bez trudu na stryszek. Nie macie lamp ani latarni, a tam ciemno jak diabli, ale chyba sobie poradzicie w drodze do świetlika, co?

: 12 listopada 2013, 21:21
autor: Keth
23 dzień Martusu 602 OR, kamienica Chaleria
Ucieczka poprzez zastawiony licznymi szpargałami stryszek okazała się drogą przez męką i wszyscy trzej Kossyci nabawili się w jej trakcie licznych siniaków, ale dotarli do świetlika, nim jeszcze ścigający ich pomagierzy Tyszki pokonali pozostałości tarasującej im schody szafy.
- Zabili deskami! - jęknął Nazarko obmacując w pośpiechu rękami niewielki otwór w dachu - Co tera?
Ivan odciągnął kuzyna szarpnięciem za rękaw kurty, po czym jął rąbać w świetlik trzonkiem swego topora z zajadłością mogącą świadczyć o wielkich obawach przed szalejącym dwa piętra niżej pożarem. Zagradzające młodzieńcom drogę deski wytrzymały ledwie chwilę tak zaciekłego szturmu, pękły z głośnym trzaskiem i odpadły od futryny świetlika.
Na stryszku od razu zrobiło się nieco jaśniej, bo przez zionącą mrozem dziurę do środka wpadła blada poświata rzucana przez księżyce Caenu. Gdzieś w dole tupotały coraz głośniej liczne ciężkie buty, toteż nie bacząc na sterczące z futryny gwoździe młodzieńcy jęli się przeciskać po kolei przez otwór wypełzając na niebywale śliski, pokryty zdradliwym śniegiem dach kamienicy.
Wyraźnie słyszalna w okolicy awantura wywabiła z łóżek wielu okolicznych mieszkańców, tłoczących się teraz w uchylonych oknach domostw i pokrzykujących do siebie wzajemnie pełnymi niepokoju głosami.
- Jeno patrzać jak nam straż na łeby ściągną - zasyczał posuwający się na czworaka po dachu Ivash - Dajcie pozór, bo kurewsko ślisko...
Jesteście na dachu, co teraz? Szukacie najbliższej drogi na dół czy chcecie się przyczaić gdzieś na górze? A może zasadzicie się przy świetliku na pościg?
: 12 listopada 2013, 22:11
autor: 8art
Mamy ze sobą te cudne raki pomysłu Volkha?
: 12 listopada 2013, 22:22
autor: Keth
Nie pamiętam, żebyście zabierali, ale nie będę
Schwein i uznaję tym samym, że macie je ze sobą!

: 13 listopada 2013, 08:31
autor: deliad
W czasie jak Ivan torował drogę ku wolności, Ivash pchał, wywracał i rzucał w stronę drzwi wszystko co trafił mu pod rękę.
- Szybciej, szybciej - ponaglał kuzynów - Volkh ty masz jeszcze jedną kule w samopale to leź ostatni, zaraz cię wciągniemy cię na górę.
Ivash zaplótł dłonie na wysokości krocza robiąc schodek dla Ivana. Gdy ten na niego nastąpił maksymalnie podniósł go w górę.
- Ivan kolców nie zapomnij wysunąć. Vołk masz u mnie flaszkę gorzałki za ten wynalazek- zawołał do kuzyna -
nu dawaj wyciągaj mnie i bierzem Volkha.
Jak Ivash wlezie na dach to wysuwa kolce i wyciągamy Volkha. Musimy ocenić czy czy zdążymy zejść zanim ludzie Tyszki wylezą na zewnątrz. Jeżeli nie, będziemy musieli skakać jak ostatnio.
: 13 listopada 2013, 09:50
autor: Araven
Znaczy co czekamy na nich przy lufcilku czy schodzimy nim się tu dostaną kolce wykorzystując?
Czekanie ryzykowne, samopały i krócice mogą mieć, kurwie syny.