Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
Podejrzliwy Llorvas rozluźnił nieco swe mięśnie, ale wciąż okazywał jasną nieufność, zezując na przemian na Bretona i dzierżącego magiczne ostrze Ahraveena.
- Zdarzyło mi się czytać to i owo o takich mieczach - powiedział sardonicznym tonem - Ponoć bywało tak, że zaklęte przez Nordów ostrze pożerało duszę swego właściciela, wysysało ją z niego kapka po kapce, dzień po dniu, dopóki po biedaku nie został jedynie zezwłok... w twoim przypadku zapewne wysuszona gadzia skórka.
- Sstrassnie sstrassyss - zasyczał argonianin, nie odrywając na poły ostrożnego, na poły podekscytowanego wzroku od wielkiej klingi. Długi giętki jęzor jaszczura śmigał w powietrzu z niezwykłą szybkością, podkreślając oczywiste podniecenie rozumnego gada.
Przysłuchujący się rozmowie Neviers nie odezwał się słowem, ale co rusz zerkał uważnie ku ołtarzowi i jego zainteresowanie nie uszło uwadze Hastura.
- Cosik ci chodzi po głowie? - spytał Redgard stając obok Bretona i obrzucając jednocześnie bacznym wzrokiem pieczarę. Przecinający ją potok szumiał miarowo, spadająca z kaskad woda rozbryzgiwała się na skałach z donośnym szumem. Poza kilkoma wracającymi do groty nietoperzami nigdzie nie dało się spostrzec żadnego śladu życia, naturalnego bądź animowanego mocą nekromancji, wszelako Hastur wciąż wyczuwał wiszącą w powietrzu aurę niedopowiedzianego zagrożenia.
- Myślę, że winniśmy się stąd wynosić - oznajmił Neviers unikając krzyżowania spojrzeń z Hasturem - Jeśli bogowie będą nam łaskawi, nie natrafimy na więcej niespodzianek, ale wolałbym tutaj nie wysiadywać po zapadnięciu zmroku.
Wzrok ciemnoskórego wojownika pobiegł ku szczelinie w sklepieniu pieczary, oszacował po natężeniu słonecznego światła porę dnia. Mijało późne popołudnie.
Pora pogadać o łupach. Macie dwuręczny miecz rzeźnika z sarkofagu, macie pięć kompletów zardzewiałych żelaznych zbroi (do uniesienia maksymalnie jedna na grabieżcę), sporo starych toporów i mieczy, diadem z miedzi i złota, mały kryształ dusz, runiczną tabliczkę, 150 septimów wyprutych z pasów draugrów oraz znalezionych w urnach ofiarnych na podwyższeniu ołtarza, do tego jeszcze cztery ładne ametysty (leżące w tych samych urnach). Do złupienia pozostają ciała zbójów Arnulfa, truchło pająka oraz zwłoki draugrów w katakumbach. Co zabieracie, ile czego, dodatkowe deklaracje?
Chętnie przeczytałbym też obszerniejsze fabularnie posty podsumowujące wrażenia BG z wycieczki do Czarnygłazu (również komentarz na temat runicznej tabliczki - zakładam, że każdy z Was miał sposobność rzucić na nią okiem).