Strona 88 z 126

: 15 marca 2013, 19:20
autor: Araven
I za tom małom płytkę my tak ryzykowali, rozumiecie co tu pisse? Ciekawe cy ten miecz mi wyssie dussse, ale jasscury chyba jej nie mają, zabieramy wszystkie łupy. Co myślicie o tych pancerzach, ja biore miecz, to nie będę niósł tego zelastwa.

: 15 marca 2013, 19:36
autor: Procjon
- "To żelastwo", jak raczyłeś nazwać znalezisko archeologiczne, za które znawcy zapłacą krocie, mogę w jednej czy dwóch sztukach wziąć ja - zwrócił się do Barr'teha. - A co do tabliczki... - elf bez wątpienia uważał ją za najcenniejsze znalezisko krypty, nie tylko dlatego że to za nią płacił mag z Białej Grani. Aż wyczuwalna była aura podniosłości i starożytności bijąca od kawałka kamienia pokrytego runami. Młody Altmer niemal widział w niej dzień zamknięcia krypty. - ...to niezwłocznie należy zbadać co to i co oznacza. A najlepiej zrobi to czarownik z Białej Grani.
Biorę dwa komplety zbroi - jeden do plecaka, drugi na siebie, poza tym dwa mieczyki. Aha, i zaopiekuję się jajeczkami pająka.

: 15 marca 2013, 23:11
autor: Trihikilius
- Hosturze, Hosturze - szepnął młody góral do wojownika, a gdy ten podszedł ciągnął dalej prawie w ucho słuchacza - nie znam się na tych wszystkich waszych czarach, ale lubię łamigłówki. Widzisz, ta mała płytka ma na dole taką samą mordę co ten tam sarkofag, czy ściana nad nim, nie wiem jak to ubrać w słowa, ale widzisz chyba - lekko kiwając głową wskazał kierunek wielkiego oblicza strachu umieszczonego na ścianie ołtarza - spytaj, bo ja nie śmiem, swego uczonego druha czy to aby cosik ważnego.

Trond odczekał cierpliwie, aż czarnoskóry wojownik przetrawi informacje po czym dodał - a i jeszcze jedno, ciągle mam przed oczami przerażający widok Bretona spowitego pasmami nieziemskiej poświaty wydobywającej się z kamiennych runów, one wszystkie wnikały w jego ciało, teraz on jest jakiś inny, uważajmy pilniej panie woju.
Co do łupów, Trond ma ambicje wykuć z prastarej stali potężną broń, zbiera więc odpowiedni kruszec i tylko kruszec, starannie go selekcjonując.

: 16 marca 2013, 09:14
autor: Araven
Gadacie co to ssselazo jessst cenne?, to wezmę jeden komplet zbroji. Ale jaj tej passkudy pajęcycy nie tykam, wysstarcy, ze ją ssagryzłem

: 16 marca 2013, 09:22
autor: Procjon
- Cenne owszem, ale nie jako zbroja czy broń. Badacze z całego kontynentu będą robić w spodnie żeby dostać coś takiego w swoje ręce - powiedział elf i trochę zgarbił się pod ciężarem tej masy metalu.

: 17 marca 2013, 13:43
autor: 8art
- Człowieki niech zbierają zjedzony metal. Khajit weźmie tylko ładne kamienie i słoneczne krążki. Dużo księżycowego cukru kupi sobie Barr'teh... - oblizał się kotołak na myśl o przysmaku, a potem prychnął nie mogąc zrozumieć, czemu ludzie przywiązują taką wagę do rzeczy, o których zaden szanujący się khajit nawet by nie raczył pomysleć.

: 17 marca 2013, 13:53
autor: namakemono
Po raz kolejny Hastur nie mógł nadziwić się swoim towarzyszom. Grabienie zwłok, w dodatku w grobowcu! Niezrozumiałe! Na przykład żołnierze przyłapani po bitwie na grabieniu poległych towarzyszy broni (a choćby nawet i wrogów) byli na miejscu, bez sądu, karani śmiercią, a najczęściej okrutną, widowiskową, mającą być przestrogą dla ewentualnych naśladowców. No trudno, trzeba do tego przywyknąć. Wszak to moi przyjaciele - pomyślał.

: 17 marca 2013, 14:41
autor: 8art
Kotołak dostrzegł zakłopotaną minę Hastura i chyba domyslił się, co też trapi Redgara. Skocznym krokiem podszedł do ciemnoskórego wojownika i razem z nim zaczął przypatrywać się rozdziewaniu trupów ze zbroji:

- Ciemny człowiek tak jak khajit nie rozmie czemu człowieki zabierają zjedzony metal? Człowieki są bardzo dziwne, że chcą na grzbietach wynosić tyle ciężkości. Jak im przyjdzie zejść z gór do wsi, to będą wiedzieć o czym mówił Barr'teh. Barr'teh i Hastur nie są głupie człowieki. - Kotołak prychnał zaśmiewając się z głupoty ludzkiej.

: 18 marca 2013, 12:05
autor: mordimer00
Llorvas zabiera co najwyżej wyprute pieniądze z pasów i nic więcej.
I jak dla mnie to można już spadać z tej pieczary.

: 19 marca 2013, 17:24
autor: Trihikilius
Czyli rozumiem, że zbieramy graty i odpuszczamy post 1308?

: 19 marca 2013, 17:39
autor: namakemono
W moim mniemaniu Trond jako jedyny w grabieniu ma cel lepszy, niż napełnienie kabzy. Tak więc Trihikilius, masz moje pełne błogosławieństwo (choć mojego błogosławieństwa do niczego nie potrzebujesz).

: 21 marca 2013, 09:18
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Oddaliwszy się od cudzoziemskich najmitów Trond zaczął oglądać każdą broń odrzuconą wcześniej przez Sivariaela, ważąc w dłoniach jej ciężar, w myślach zaś szacując czystość metalu, z którego zamierzał wykuć własny oręż.

Wyprawa do kurhanu szczerze młodzieńcem wstrząsnęła, nie tylko z powodu wrażenia złamania jakiegoś prastarego tabu. Nordowie nigdy nie uchodzili za przesądni religijnych i górskim rabusiom często zdarzało się plądrować liczne w Skyrimie grobowce, ale czym innym były dla Tronda krypty strzeżone przez Starych Bogów, czym innym zaś budzące cichą trwogę katakumby zbudowane przez wyznawców Alduina.

Spoglądający z wysokości ołtarza kamienny bóg-smok wciąż przypominał kowalowi o bestii, która spustoszyła Helgen i która wciąż czaiła się gdzieś w majestatycznych górach północnego Tamriel, gotowa uderzyć w każdej bez mała chwili. Trond nie miał pojęcia, w jaki sposób królestwo mogło się ochronić przed mitycznym potworem, który miał w sobie dość potęgi, by obrócić w perzynę pełne cesarskich żołnierzy górskie miasteczko.

Trzy pokryte patyną dwuręczne topory okazały się w mniemaniu kowala wystarczające w nadmiarze do wytopienia cennego żelaza, chociaż ich połączony ciężar wycisnął na czoło młodzieńca krople potu. Zarzuciwszy topory na ramię Trond odwrócił się w stronę ołtarza, stojąc w rozkroku na skraju szemrzącego miarowo potoku. Spojrzenie młodzieńca pobiegło wpierw ku wypełnionej blaskiem dnia szczelinie w sklepieniu pieczary, później zaś ku rozprawiającym o czymś na podwyższeniu towarzyszom.

Żaden z nich nie zwrócił uwagi na wygłoszone niepewnym tonem ostrzeżenie Tronda, ale młody góral nie był głupcem. Miał wobec Neviersa dług wdzięczności za ocalenie życia po walce na śmierć i życie w katakumbach, lecz nie potrafił jednocześnie wyrzucić z pamięci wspomnienia skamieniałego Bretona spowitego pasmami tajemniczej magicznej energii emanującej przez krótką chwilę z ołtarza podziemnego świątyni.

Bez względu na innych Trond nie zamierzał spuszczać z Neviersa bacznego oka.
Nie wiem, jakiego rodzaju broń Trond chciałby dla siebie wykuć, ale trzy dwuręczne topory powinny mu dostarczyć odpowiedniej ilości żelaza.

: 21 marca 2013, 09:37
autor: Araven
Co tam oglądass Trond, zelazo? mówiss ze Nevierssa coś jakby opętało było ? Hm trzeba uwazać na niego.
Cicho to mówię do Tronda tylko.
Muszę nieznacznie zainterweniować - Trond ostrzegł dyskretnie Hastura, zaś drugi świadek zajścia - Sivariael - niczego dotąd nie powiedział. Tym samym Llorvas, Ahraveen i Barr'teh niczego o dziwnej scenie przed ołtarzem nie wiedzą!

: 21 marca 2013, 10:26
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Llorvas zgarnął na sporych rozmiarów kupkę wyprute z pasów draugrów złote monety, ujmując w smukłe palce jedną z nich i przyglądając się pieniążkowi zwężonymi czerwonymi oczami. Już na pierwszy rzut oka widać było, że to bardzo dawno temu bita waluta, ale widniejące na niej znaki wciąż były czytelne, a sam kruszec ważył dostatecznie dużo, by jego ciężar przywołał uśmiech na wąskie usta dunmera.

Dramatyczna wyprawa do Czarnygłazu nieomal kosztowała elfa życie, dobitnie świadczyła o tym ziejąca czernią dziura w żelaznym napierśniku będąca pozostałością po wbitym tam całkiem niedawno mieczu draugra. Llorvas był cynicznym złośliwcem, ale nie brakowało mu rozumu, toteż świadomy był doskonale faktu, że przy odrobinie pecha wyprawa do kurhanu mogła się skończyć rzezią całej ekspedycji - w zasadzie intruzów uratował jedynie fakt, że niemal wszyscy wśród nich potrafili korzystać z leczniczej magii: rzecz na co dzień nieczęsto spotykana. Wspomnienie tego stanu rzeczy przypomniało dunmerowi znienacka coś jeszcze: coś, co sprawiło, że szkarłatne oczy elfa zaczęły gorzeć złą gorączką.

Dumas Neviers, bretoński obieżyświat i nielubiany kompan, okazał się sprytnie ukrywającym swe talenta czarownikiem, niewiele gorszym - jeśli wcale - od swoich sojuszników z Cesarstwa, lecz ujawnił swe umiejętności dopiero lecząc rany norskiego górala.

Mógł bez trudu przywrócić do zdrowia tańczącego na krawędzi życia i śmierci Llorvasa, ale tego nie uczynił, poprzestając na obojętnym spoglądaniu ku próbującemu spleść własne zaklęcie elfowi.

Wrzucając całe znalezione złoto do sakwy dunmer zerkał bez cienia życzliwości w kierunku rozmawiającego z Barr'tehem i Ahraveenem Bretona, zaciskając wąskie wargi w bezkrwistą linię.
Mordimer zadeklarował zabranie całego złota, tak też napisałem fabularkę, ale czy ktoś będzie się domagał podziału gotówki czy też pozostawi monety dunmerowi?

: 21 marca 2013, 10:40
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Neviers przyjrzał się uważnie runicznemu kamieniowi, szczególnie długo wpatrując się w znaki na przeciwnej stronie, upstrzonej złotymi gwiazdkami.

- Nie mam pojęcia, co to może znaczyć - odpowiedział w końcu, ważąc znalezisko w dłoni i wzruszając jednocześnie ramionami - Alfabet jest bardzo archaiczny, a to może oznaczać, że ta świątynia jest dużo starsza niż podejrzewałem... może nawet znacznie starsza od samego kurhanu.

- Mag z Białej Grani pewnikiem więcej o nim wie, w końcu usilnie go szuka - wtrącił zakładający na siebie z wielką nieporadnością zbroję Sivariael. Altmer pozbawił wcześniej pancerza draugra uśmierconego na schodach ołtarza, ale każdy jego ruch zdradzał dalece posunięty brak doświadczenia w noszeniu ciężkich zbroi. Stare żelazo szczękało, kiedy elf próbował założyć na siebie poszczególne osłony ciała, przywołując na usta obserwujących go z ukosa kompanów cienie kpiarskich uśmieszków.

- Muss nam uchodzić! - syknął Ahraveen, który już zdążył przywłaszczyć sobie inną zdartą z martwiaka prastarą zbroję i który stał przed ołtarzem z pochylonym mocno w przód ciałem, objuczony przygniatającym go do ziemi ładunkiem - Ssybko.

- Nim zejdziemy do wioski, zajdzie słońce - oszacował na głos Neviers, który wbrew wcześniejszym podejrzeniom najmitów nie rzucił się do grabieży łupów, tylko wciąż przyglądał się uważnie runicznemu kamieniowi - Jaszczur ma rację, lepiej nie błąkać się po górach po zmroku, zwłaszcza w takim miejscu. Draugrowie już nam niestraszni, ale po zmierzchu mogą się tu pojawić inne niebezpieczeństwa. Ruszajmy.
Uwzględniłem "zamówienia" całej ekipy łupieżców, ale z racji ogromnego obciążenia Sivariael i Ahraveen mają w tej chwili karę -5 do testów ZR (i adekwatną w ewentualnej walce). Kotołak zgarnął cztery ametysty i złoty diadem (to samo pytanie o podział łupów, co w przypadku Llorvasa), Hastur nie zabrał niczego.