Strona 88 z 95
: 30 marca 2015, 19:21
autor: 8art
Chudzielec w końcu odstawił pustą miskę. Prsez kilka minut można było dosłyszeć tylko jego siorbanie, mlaskanie i rytmiczne uderzenia łyżki w blaszane naczynie. Dopiero teraz zwrócił uwagę na oczekującą odpowiedzi Lacey:
- Mmmmm, zajebista szameczka złotko. Tak, myśmy się nie chwaląc, przyjechali pomóc tym ludziom. Wiesz z drogą do Vegas, to jest tak. Im szybciej razem z Flanaganem uporamy się z Kajdaniarzami, tym szybciej szlak będzie bezpieczniejszy. Ja już w zasadzie jestem gotowy do szturmu. Odbiorę jeszcze kilka granatów z kwatermistrzostwa i mogę zapierniczać do Jean. Tylko Flangan się modli nad miską.
: 30 marca 2015, 22:05
autor: Keth
Bar na Przyczółku
Kobieta w kapeluszu siedząca obok Johna zakrztusiła się swoim piwem na dźwięk przechwałek Barta, po czym stuknęła opróżnioną butelką piwa w kontuar zwracając ostrym dźwiękiem uwagę barmanki.
- Lacey, daj mi kaktusówkę - zażądała ostrym tonem - Pewnych rzeczy nie da się słuchać na trzeźwo.
Chudzielec wyjrzał zza ramienia Johna w stronę niezbyt miłej sąsiadki, ale nie zdołał skontrować od razu jej komentarza, bo akuratnie miał pełne usta. Kobieta w kowbojskim kapeluszu wzięła do ręki odkorkowaną butelkę silnej wódki, po czym zrobiła coś, co odebrało zdumionemu Simpsonowi do końca mowę.
Przystawiając butelkę do ust opróżniła za jednym razem blisko ćwierć jej zawartości, nawet się przy tym nie skrzywiwszy.
Bart omal się nie zadusił z podziwu przełykanym kawałkiem mięsa. Pierwszy raz od czasu utraty pamięci miał sposobność zobaczenia pijącej w równie ostrym tempie kobiety i widok ten wprawił go w stan niemal nabożnego szacunku.
- Wrzuć na luz, Cassidy, wieczór dopiero się zaczął - Lacey rzuciła w stronę dziewczyny w kapeluszu spojrzenie, w którym można było dostrzec cień zatroskania, chociaż na pociętej zmarszczkami twarzy barmanki rysowała się zawodowa obojętność. Odrywając wzrok od klientki Lacey wbiła oczy w oblicze jedzącego spokojnie Flanagana.
- W ciągu ostatnich paru dni coś się rzeczywiście zaczęło dziać - oznajmiła wystudiowanie neutralnym tonem - Żołnierze mówią, że Nipton poszło z dymem, a jednocześnie tubylcy z Primm zaczynają wywozić tutejszych do swojego miasteczka. Wysokie szarże zrobiły się strasznie nerwowe. Kręcicie się po okolicy, robicie interesy z Jacksonem. Naprawdę chodzi o Jean?
Konwersacja w leniwym tempie...
: 30 marca 2015, 22:21
autor: Keth
Pustkowia w okolicy Jean
Karabin Sue był od dłuższego czasu odbezpieczony, toteż dziewczyna potrzebowała zaledwie sekundy, by otworzyć z niego ogień. Wąskie języki płomieni wylotowych trysnęły z lufy M16, kiedy grad ołowianych pocisków pomknął w stronę migotliwego kształtu rysującego się ledwie dostrzegalnymi konturami na tle skalistego pustkowia. Wyrzucane z komory broni mosiężne łuski spadały z metalicznym brzękiem na kamienie, odbijając się od nich i kręcąc w powietrzu niczym frygi.
Kule, które dosięgnęły uciekającego z niezwykłą szybkością kształtu odbiły się od czegoś pośród jękliwego wizgu, krzesząc w powietrzu iskry. Kokon pola maskującego zamigotał na chwilę, utracił swą perfekcyjną integralność odsłaniając na ułamek sekundy ukrytą za ekranem postać.
Zdumiona dziewczyna wstrzymała mimowolnie ogień próbując pojąć, na kogo właściwie spogląda. Jej wzrok natrafił na człowieka w dziwnym pancerzu, przypominającym bardziej kompozytową zbroję niż wojskową kamizelkę RNK. Człowiek był w nim całkowicie ukryty, a mimo to poruszał się z zawrotną szybkością, najwyraźniej nie odczuwając żadnych niedogodności związanych z ogromnym obciążeniem.
Ściskając w okrytej wielką rękawicą dłoni broń o futurystycznym kształcie, intruz przesadził pryzmę kamieni i zniknął snajperce z pola widzenia. Sue miała tylko tyle czasu, by zapamiętać nieznany jej symbol naniesiony lakierem na naramiennik zbroi obcego, porysowany w kilku miejscach rykoszetującymi kulami.
Intruz zdołał uciec bez szwanku, przyjmując na siebie ostrzał z broni Sue. Poniżej dwie wizualizacje: pierwsza przedstawia symbol namalowany na naramienniku futurystycznej zbroi, druga natomiast zaobserwowaną u intruza broń. Jakieś reakcje ze strony Sue na tak dramatyczny obrót wydarzeń?
[center]

[/center]
[center]

[/center]
: 30 marca 2015, 22:39
autor: Keth
Pustkowia w okolicy Jean
- Wycofujemy się! - rzucił zduszonym głosem Duncan Moore, oglądający się bacznie w stronę wzniesienia, za którym wciąż słychać było odgłosy wystrzałów z M16 - Wpadła w zasadzkę!
Podrywając się z nóg członkowie patrolu zaczęli zawracać w stronę wzgórza, dzieląc swą uwagę pomiędzy odległy więzienny kompleks oraz swe najbliższe otoczenie. Wszyscy poruszali się z bronią dociśniętą do ramion, gotowi pociągnąć w każdej chwili za spusty. Jim biegł przodem słysząc za plecami przyśpieszone oddechy, zdjęty nagłą trwogą o życie pozostawionej na pastwę losu Sue.
- Niech to kurwa szlag! - wydyszał potykając się o jakiś kamień - Trzeba było z nią zostawić pastora!
Fala ulgi omal odebrała mężczyźnie dech, kiedy zbiegając w dół wzniesienia dostrzegł znienacka podnoszącą się z ziemi i wymachującą swym karabinem Sue. Dziewczyna poruszała M16 w powietrzu w sposób, który miał zapewne sugerować uspokojenie skołatanych nerwów towarzyszy, ale Kalifornijczyk wcale nie zwolnił kroku, dobiegając w ciągu kilkunastu sekund do pozycji dziewczyny i omiatając lufą broni jej najbliższe otoczenie.
- Co się stało?! - wykrzyknął depczący Jimowi po piętach Moore - Do kogo strzelałaś?
Oddaję pałeczkę w ręce Kargana, niech się sam tłumaczy!

: 31 marca 2015, 08:44
autor: Kargan
-
A żebym to ja wiedziała - wzruszyła ramionami Sue -
Próbował mnie podejść jakiś...człowiek
Zamyślona Sue przetarła spocone czoło i rozejrzała się uważnie wokół.
-
Chyba człowiek - dodała po chwili -
Używał pola maskującego i bardziej go usłyszałam niż zobaczyłam.
Kazałam mu się ujawnić, albo zacznę strzelać i ponieważ zaczął zwiewać wygarnęłam do niego.
Sue zamilkła na chwilę starannie coś rozważając.
-
Pobiegł w tamtą stronę - wskazała kierunek lufą swojego M16 -
Odradzam jednak ściganie go. Ciężko go wypatrzeć
a jeszcze ciężej zranić. Trafiłam go całą serią i nic sobie z tego nie zrobił... Chyba powinniśmy się zbierać.
Sue przemyślała sprawę. Za dużo tu cywil-bandy. O uzbrojeniu i wyposażeniu faceta oraz tajemniczym znaku Sue porozmawia
z wojskowymi...w odpowiednim momencie
: 31 marca 2015, 10:27
autor: Keth
Pustkowia w okolicy Jean
- Pole maskujące? - Jeremy Bridges stracił na ułamek chwili swój stoicki spokój, otworzył szerzej oczy poddając w wątpliwość wiarygodność słów dziewczyny - Jesteś pewna?
- Nie jestem ślepa! - sarknęła Sue - I nie jestem głupia! Miał włączonego Stealth Boya. Pokapowałam się w ostatniej chwili, już prawie mnie miał. Odgoniłam go ostrzałem, tam uciekł.
- Nie podoba mi się to - oznajmił wyraźnie zdenerwowany Duncan Moore - Wystarczą nam Kajdaniarzy, innych kłopotów nie potrzebujemy. Zbieramy się stąd, szybko. Wracamy do Primm.
Dowódca patrolu podjął decyzję o natychmiastowym odwrocie do Primm!
: 31 marca 2015, 11:04
autor: Keth
Chronologia wydarzeń
17.10.2281 - mieszkańcy Goodsprings znajdują na swoim cmentarzu trzech częściowo pogrzebanych żywcem obcych, zidentyfikowanych później jako kurierzy Mojave Express i prześladowanych dziwną formą selektywnej amnezji, najpewniej spowodowanej użyciem na nich nowatorskiej broni energetycznej.
19.10.2281 - obcy stają do obrony osady ramię w ramię z mieszkańcami, przygotowując zasadzkę na bandę skazańców ze zbuntowanego więzienia w Jean i unicestwiając najeźdźców.
20.10.2281 - kurierzy wyruszają z Goodsprings do Primm z zamiarem pozyskania dla osady wsparcia tamtejszego posterunku RNK. Zlikwidowawszy czujkę Kajdaniarzy na autostradzie wysłannicy docierają do Primm, nawiązują kontakt z załogą RNK i mieszkańcami osady, po czym doprowadzają do nocnego szturmu na pozycje skazańców doprowadzając do ich całkowitej eliminacji. Zyskują też dowody na to, że ich niedoszli mordercy znajdowali się dzień wcześniej w Primm, najwyraźniej kierując się na południe Nevady.
21.10.2281 - kurierzy wyruszają do Przyczółka Mojave, bazy wojskowej RNK na granicy Republiki i Nevady. Mają za zadanie przekazanie listów porucznika Hayesa, jednocześnie zaś zamierzają rozejrzeć się na Przyczółku za amatorem drogich papierosów i jego pomagierami. Podczas wymiany ognia z inną grupą wędrowców ginie Pete Venkmen, a pozostali kurierzy zostają ograbieni z całego dobytku i porzuceni na pastwę pustyni. Wycieńczeni docierają wieczorem tego samego dnia do przejścia granicznego Republiki, dostarczając do tamtejszego garnizonu przesyłkę porucznika Hayesa.
22.10.2281 - wynajęci wraz z tercetem kalifornijskich awanturników, Flanagan i Simpson udają się na zwiady do położonego w głębi Nevady miasteczka Nipton. Okazuje się ono spustoszone przez grupę podjazdową Legionu Cezara. Wzięci do niewoli, członkowie grupy stają się świadkami przesłania wygłoszonego przez dowódcę legionistów, nadającego im dziwaczny status głosicieli Słowa Cezara. Zeznania odnalezionego w Nipton ocalałego z rzezi Kajdaniarza utrwalają kurierów w przekonaniu, że więzienie w Jean jest dobrze przygotowane na ewentualny szturm RNK.
23.10.2281
Powracający z Nipton zwiadowcy wpadają w zasadzkę mięsożernych mrówek, tracąc Neilla Jacksona. Złożywszy na Przyczółku odpowiednie raporty i odebrawszy wynagrodzenie wszyscy zostają wysłani do Primm jako członkowie paramilitarnej formacji wspierającej kalifornijską armię. Ich zadaniem jest pozyskanie przychylności ludności tubylczej do aneksji Primm i Goodsprings przez RNK.
24.10.2281
Kurierzy dowiadują się, że patrol wysłany do Nipton po Boxcara wrócił z pustymi rękami. Rada miejska nadaje Johnowi i Bartowi status obywatelski i przekazuje domek po zmarłym szeryfie. W trakcie przekazania lokalu na wierzch wypływa temat radiokomunikatora oraz generatora prądu. Pierwsze urządzenie jest niezbędne dla rady miejskiej, chcącej utworzyć stałe połączenie radiowe z Goodsprings; drugie ma zapewnić prąd w nowym domu kurierów. Prowadząc intensywne negocjacje, bohaterowie zyskują od porucznika Hayesa drugą radiostację, z osadnikami zaś negocjują przyjęcie sporej grupy emigrantów koczujących na Przyczółku.
John i Bart jadą wraz z Nashem na Przyczółek po pierwszą grupę emigrantów, reszta drużyny pozostaje w Primm. Jim i Sue poznają bliżej radę miejską Primm, zamierzającą wybadać zamiary i motywy RNK.
25.10.2281
Kurierzy dojeżdżają wraz z patrolem RNK do wymordowanego Nipton, nie odnajdując nigdzie śladu Boxcara, lokalizując natomiast sprawny generator prądu. Próbę wywiezienia urządzenia uniemożliwia pojawienie się miejscowego myśliwego, przynoszącego wieść o obozowisku Legionu opodal Rancha Wolfhorna. Zwiadowcy odnajdują wzmiankowane obozowisko, przeprowadzają udany atak eliminując legionistów i uwalniając ich jeńców, wśród nich również kilku zbiegłych skazańców z Primm. Cała grupa powraca na Przyczółek, chociaż wcześniej w Nipton dochodzi do makabrycznej egzekucji części Kajdaniarzy, dla których zabrakło miejsca w wojskowym pojeździe.
W tym samym czasie do Primm dociera pierwsza grupa osadników. Jim, Sue i David nie mają sposobności się z nimi zaznajomić, realizują bowiem rozkaz porucznika Hayesa nakazujący im zwiad na obrzeżach Jean w asyście miejscowych ochotników. Zwiadowcy docierają niemal do samego więzienia, eliminując przy okazji bez strat własnych załogę posterunku Kajdaniarzy. Grupa dokonuje szybkiego odwrotu po przypadkowej konfrontacji z obcym człowiekiem posiadającym futurystyczny ekwipunek i pole maskujące.
: 31 marca 2015, 11:18
autor: Keth
Status realizowanych zadań
"Powrót do Jean"
Informacje pozyskane od Boxcara pozwoliły na uniknięcie ciężkich strat w efekcie pierwotnie planowanego szturmu RNK. Odwołane natarcie zostało przełożone na później, ale widać wyraźnie, że odbicie więzienia staje się dla oficerów z Przyczółka sprawą priorytetową - nic w tym dziwnego, Kajdaniarze blokują w miejscu spory kontyngent RNK, zagrażając na dodatek komunikacji pomiędzy Przyczółkiem i Nowym Vegas (wliczając w to bezpieczeństwo Primm, Goodsprings i Sloan). Eliminacja skazańców pozwoli przemieścić część garnizonu RNK w stronę linii frontu na brzegach rzeki Kolorado i ożywi ruch na I-95 (przede wszystkim cywilny).
"Własny eter"
Kurierzy weszli w posiadanie dwóch modułów komunikacyjnych, otrzymanych w drodze negocjacji od wojska. Oficjalnie mają one służyć do wymiany informacji pomiędzy agitatorami na rzecz akcesji, ale kurierzy zamierzają utworzyć z ich użyciem równoległą linię komunikacyjną pomiędzy Primm i Goodsprings - jest to pomysł tych członków rady miejskiej Primm, którzy bardzo podejrzliwie podchodzą do pomysłu połączenia się z Republiką.
Obydwa moduły znajdują się obecnie w Primm, kwestią dyskusyjną pozostaje przerzucenie jednego z nich do Goodsprings.
"Wolne Miasto Primm"
W Primm ścierają się ze sobą dwie grupy interesu, zwolennicy i przeciwnicy akcesji. Pierwsi widzą w RNK gwaranta bezpieczeństwa i dobrobytu, drudzy obawiają się ograniczenia praw obywatelskich, poboru i wysokiego opodatkowania. Na tę chwilę nie sposób jeszcze orzec, która strona bierze górę, aczkolwiek Primm zgodziło się przyjąć za refundacją kosztów dużą grupę emigrantów z Przyczółka, co może oznaczać przechylanie szali zwycięstwa na stronę zwolenników akcesji.
"Zaginiona przesyłka ME"
Tajemnica przeszłości kurierów oraz los odebranej im przesyłki wciąż pozostają niezgłębioną zagadką - BG nie natrafili jak dotąd na najmniejszy element układanki mogący ich przybliżyć do rozwiązania!
: 31 marca 2015, 21:20
autor: Keth
Primm, kwartał RNK
Powracający do miasteczka zwiadowcy narzucili sobie mordercze tempo, nie szczędząc wysiłków w zamiarze jak najszybszego dotarcia do Primm. Opowieść o tajemniczym intruzie wyposażonym w sprzęt pokroju Stealth Boya wywołała nieskończoną ilość spekulacji, wygłaszanych podekscytowanymi głosami i za każdym razem złowieszczych w swym wydźwięku.
Porucznik Hayes wystawił uzbrojonych w lornetki wartowników na szczycie rollercastera, toteż nadciągający od strony Sloan ludzie szybko zostali spostrzeżeni i poprawnie zidentyfikowani. Porucznik pchnął w górę autostrady jeden ze swoich trzymanych w pogotowiu jeepów, podwożąc zmęczonych nad wszelką miarę zwiadowców prosto do obozowiska RNK. Słońce zaczynało już opadać ku skalistym pustkowiom Mojave, ale wyciskający każdą kroplę potu żar wciąż lał się z nieba nie dając nawet chwili wytchnienia.
Wzbijając za sobą tumany rdzawego pyłu jeep wjechał pomiędzy zaadoptowane na potrzeby wojska ruiny budynków i zatrzymał się pośród pisku klocków hamulcowych opodal Hayesa.
- Wszyscy w komplecie jak widzę - oznajmił oficer obrzucając wysiadających z wozu ludzi z wyrazem ulgi na twarzy - Reszta już zdążyła wrócić, jesteście ostatni. Jak poszło?
Zapraszam do konwersacji, nie tylko Sue, również Jima, może też Davida...
: 31 marca 2015, 21:32
autor: Keth
Bar na Przyczółku
Nasyciwszy głód Bart wytarł usta rękawem i oddał barmance wylizaną do czysta miskę, przenosząc swą uwagę na gwarne wnętrze pomieszczenia. Widniejące na propagandowych plakatach dumne oblicza republikańskich żołnierzy spoglądały z wysokości ścian na podpitych roześmianych wojskowych, ćmiących skręty i oddających się bez zażenowania hazardowi. Nawykłe do wyłapywania kobiecych krągłości oczy Simpsona szybko zlokalizowały kilka żołnierek, wysportowanych i noszących poza służbą jedynie mundurowe bluzy odsłaniające przyjemne zarysy ich ciał. Kurier z miejsca przeanalizował opcję nawiązania z którąś bliższej znajomości, żołnierki trzymały się jednak blisko męskich towarzyszy broni, a ci nie sprawiali wrażenia zachęcającego do poufałości.
- Gdyby nie Sunny, rwałbym laski jak szalony - oznajmił Bart zerkając porozumiewawczo na Johna - Na bohatera wojennego każda poleci, daję słowo. Niektóre są tak nagrzane, że zdarłyby ci spodnie po pierwszej opowieści z linii frontu.
Kończąca butelkę kaktusówki kobieta w kowbojskim kapeluszu prychnęła na tyle głośno, by Bart poczuł się tym odgłosem szczerze poruszony. Przekręcając się w miejscu przy kontuarze kurier spojrzał w stronę sąsiadki w nader wyzywający sposób.
- Siostra, kiepsko u ciebie z manieryzmami - oświadczył karcącym tonem - Jakbyś była facetem, zebrałabyś za coś takiego po gębie, słowo daję...
- Uspokój się, Kilbur idzie - rzekł znienacka Flanagan - Chyba nas szuka...
Faktycznie, jeden ze znanych Wam republikańskich sierżantów przepycha się przez tłumek w Waszym kierunku!
: 31 marca 2015, 21:37
autor: Keth
Nim fabułą pobiegnie dalej, przyszedł czas na wyjaśnienie kwestii, czy aby nie powinniśmy tej sesji na jakiś czas "zamrozić". Nie da się nie zauważyć, że ostatnimi czasy aktywnie w grze uczestniczą tylko dwaj gracze (8ART i Kargan). Araven pojawia się z doskoku, Stone jeszcze rzadziej, Namakemono z doskonale nam znanych powodów nie może chwilowo grać, Procjon zniknął całkowicie. Trochę trudno w pełni się teraz bawić, chociaż doceniam bardzo wysiłki pary BG, którzy wciąż animują wątek fabularny.
Pytanie zatem brzmi: gramy dalej czy zawieszamy przygodę na bliżej nieokreślony czas?
: 31 marca 2015, 21:42
autor: Araven
Ja prowadzę 2 PBF-y na innym Forum i jeden tutaj. Ten PBF jest fajny, jak każdy u Ketha. Postaram się pisać więcej fabularnie, ale za wiele już nie wyduszę z siebie.
Można ew. zawiesić o ile jest szansa, że coś to zmieni, będzie więcej Graczy ale to grozi, ze nie wrócimy do niej wcale, ja mogę kontynuować też. Od czwartku do wtorku raczej nie będzie mnie wcale.
Ale gra wymieniona dwójka i ja z doskoku. A było nas 2 razy tyle.
: 31 marca 2015, 22:17
autor: Keth
Chciałem zaproponować zawieszenie akcji podobnie jak w "Narodzinach legendy", w tym przypadku do czasu odzyskania przez większość graczy możliwości ponownego aktywnego udziału w sesji. Ale poczekajmy może na deklaracje pozostałych uczestników zabawy, bo na razie wypowiedział się tylko Araven.
I taka ciekawostka odnośnie samego scenariusza: właśnie kończy się siódmy dzień czasu gry. Minął tydzień od chwili wykopania Was z grobu na wzgórzu za Goodsprings, a już nieźle zdążyliście narozrabiać!

: 01 kwietnia 2015, 16:15
autor: Kargan
Zasadniczo nie mam nic przeciwko zamrożeniu...ciężko się gra we dwójkę

I to jeszcze z Chudzielcem

(no offence). Nie mam co prawda co robić wieczorami ale skupię się na edycji książek tłumaczonych przez Ketha do wersji E-bookowej

Zatem jeśli o mnie chodzi zamrożenie jest OK.
p.s. Keth nie masz czasem tłumaczenia III części Eisenhorna ?
: 01 kwietnia 2015, 17:27
autor: 8art
ja choć czasu mam ostatnio jak na lekarstwo, to staram się jak mogę.
Gra mi się super Simpsonem (tak samo dobrze jak khajitem z Narodzin Legendy). Moja sugestia jest taka, że jeśli mamy zamrozić ewentualnie sesję, to może w jakimś breaking poincie (choć nie wiem kiedy takowy miałby nastąpić). Osobiście wolałbym grać dalej, bo mam wrażenie, że jak zrobimy przerwę, to potem będzie już ciężko wystartować znowu.