: 21 marca 2013, 10:51
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
Porąbane okrutnie i nadpalone czarodziejskim ogniem truchło monstrualnego pająka wciąż leżało pośrodku groty, otoczone zawiniętymi w kokony truchłami górskich rozbójników. Najmici ścisnęli mocniej broń zauważając, że jeden z kokonów wciąż się rytmicznie poruszał, zdradzając zawziętą nieustępliwość pochwyconego w lepką i niebywale wytrzymałą wydzielinę draugra. Leżący na boku ożywieniec co rusz podrygiwał nieporadnie, bez większego rezultatu próbując wyzwolić się z pułapki.
- Czekajcie - wydyszał ociekający potem altmer, zrzucając niesiony na grzbiecie żelazny pancerz pod nogi. Sterta ciężkiego metalu uderzyła w skały z ogłuszającym hukiem, którego echo odbiło się kilkakrotnie od ścian rozległej pieczary - Mam coś jeszcze do załatwienia.
Ocierając rękawem spocone czoło, elf podszedł do pajęczego truchła wyciągając zza pasa jeden ze swoich sztyletów i przyglądając się uważnie śliskiemu od organicznej posoki korpusowi arachnoida.
Przyglądający się poczynaniom altmera khajiit zjeżył z odrazą sierść, kiedy Sivariael wstrzymał oddech, a potem wraził ostrze sztyletu w cielsko stwora poszerzając wycięty w nim mieczem Hastura otwór. Cuchnąca breja bryznęła z odwłoku brudząc nogawice elfa i klejąc się do jego szytych na miarę butów.
- Barr'teh woli zdrowe jedzenie - prychnął kotołak strosząc swe długie wąsy - Strawy z tego pająka nie tknie, choćby z głodu miał się przekręcić.
Porąbane okrutnie i nadpalone czarodziejskim ogniem truchło monstrualnego pająka wciąż leżało pośrodku groty, otoczone zawiniętymi w kokony truchłami górskich rozbójników. Najmici ścisnęli mocniej broń zauważając, że jeden z kokonów wciąż się rytmicznie poruszał, zdradzając zawziętą nieustępliwość pochwyconego w lepką i niebywale wytrzymałą wydzielinę draugra. Leżący na boku ożywieniec co rusz podrygiwał nieporadnie, bez większego rezultatu próbując wyzwolić się z pułapki.
- Czekajcie - wydyszał ociekający potem altmer, zrzucając niesiony na grzbiecie żelazny pancerz pod nogi. Sterta ciężkiego metalu uderzyła w skały z ogłuszającym hukiem, którego echo odbiło się kilkakrotnie od ścian rozległej pieczary - Mam coś jeszcze do załatwienia.
Ocierając rękawem spocone czoło, elf podszedł do pajęczego truchła wyciągając zza pasa jeden ze swoich sztyletów i przyglądając się uważnie śliskiemu od organicznej posoki korpusowi arachnoida.
Przyglądający się poczynaniom altmera khajiit zjeżył z odrazą sierść, kiedy Sivariael wstrzymał oddech, a potem wraził ostrze sztyletu w cielsko stwora poszerzając wycięty w nim mieczem Hastura otwór. Cuchnąca breja bryznęła z odwłoku brudząc nogawice elfa i klejąc się do jego szytych na miarę butów.
- Barr'teh woli zdrowe jedzenie - prychnął kotołak strosząc swe długie wąsy - Strawy z tego pająka nie tknie, choćby z głodu miał się przekręcić.
Elf szuka w cielsku pająka gotowych do złożenia jajeczek. Są one cennym składnikiem wielu alchemicznych substancji, przede wszystkim trucizn. Tu nadmienię, że w tym świecie alchemia nie ma zbyt wiele wspólnego z magią i każdy z Was z Trondem włącznie może spróbować się nią parać (w porównaniu do KC to bardziej zielarstwo niż klasyczna magiczna alchemia). Ktoś jeszcze prócz altmera ma ochotę na jajeczko?