Strona 89 z 126

: 21 marca 2013, 10:51
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Porąbane okrutnie i nadpalone czarodziejskim ogniem truchło monstrualnego pająka wciąż leżało pośrodku groty, otoczone zawiniętymi w kokony truchłami górskich rozbójników. Najmici ścisnęli mocniej broń zauważając, że jeden z kokonów wciąż się rytmicznie poruszał, zdradzając zawziętą nieustępliwość pochwyconego w lepką i niebywale wytrzymałą wydzielinę draugra. Leżący na boku ożywieniec co rusz podrygiwał nieporadnie, bez większego rezultatu próbując wyzwolić się z pułapki.

- Czekajcie - wydyszał ociekający potem altmer, zrzucając niesiony na grzbiecie żelazny pancerz pod nogi. Sterta ciężkiego metalu uderzyła w skały z ogłuszającym hukiem, którego echo odbiło się kilkakrotnie od ścian rozległej pieczary - Mam coś jeszcze do załatwienia.

Ocierając rękawem spocone czoło, elf podszedł do pajęczego truchła wyciągając zza pasa jeden ze swoich sztyletów i przyglądając się uważnie śliskiemu od organicznej posoki korpusowi arachnoida.

Przyglądający się poczynaniom altmera khajiit zjeżył z odrazą sierść, kiedy Sivariael wstrzymał oddech, a potem wraził ostrze sztyletu w cielsko stwora poszerzając wycięty w nim mieczem Hastura otwór. Cuchnąca breja bryznęła z odwłoku brudząc nogawice elfa i klejąc się do jego szytych na miarę butów.

- Barr'teh woli zdrowe jedzenie - prychnął kotołak strosząc swe długie wąsy - Strawy z tego pająka nie tknie, choćby z głodu miał się przekręcić.
Elf szuka w cielsku pająka gotowych do złożenia jajeczek. Są one cennym składnikiem wielu alchemicznych substancji, przede wszystkim trucizn. Tu nadmienię, że w tym świecie alchemia nie ma zbyt wiele wspólnego z magią i każdy z Was z Trondem włącznie może spróbować się nią parać (w porównaniu do KC to bardziej zielarstwo niż klasyczna magiczna alchemia). Ktoś jeszcze prócz altmera ma ochotę na jajeczko?

: 21 marca 2013, 11:30
autor: namakemono
Za jajeczka dziękuję ale chętnie wziąłbym na pamiętkę pazur bądź kieł ze szczęko-czułków pająka-giganta, żeby potem na rzemieniu zawiesić na szyi jako trofeum. Pamiętam przestrogę Tronda, ponadto pamiętam, żeby pilnować bretona w drodze powrotnej, deklarowałem to w okolicach kraty.

: 21 marca 2013, 13:09
autor: Araven
Nie będę jednak tascył tego zelaza, idę z magicznym mieczem i uwazam na otoczenie, łupy podzielim potem po spienięzeniu ich.
W miarę mozności przyzwyczajam sie do miecza to dwuręczny tak?

: 21 marca 2013, 14:21
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Dobywszy własnego miecza Hastur podszedł szybkim krokiem do martwego arachnoida i nie zwracając żadnej uwagi na wysiłki altmera jął siec stalową klingą po żuwaczkach bestii, w zamiarze obrąbania jednej z nich w charakterze trofeum. Dokonawszy swego, ciemnoskóry wojownik podniósł fragment pokrytego chityną łupu i wsunął miecz z powrotem do pochwy.

- Jeśli masz już dosyć, ruszajmy - rzucił w stronę umorusanego posoką Sivariaela, tkwiącego z rękami po łokcie w odwłoku pająka i próbującymi wymacać we wnętrznościach stwora spoczywające tam jajeczka.

Nie czekając na odpowiedź elfa Hastur zerknął uważnie w stronę milkliwego od pewnego czasu Neviersa, po czym przeskoczył ponad jednym z kokonów zmierzając w kierunku wejścia do tunelu wiodącego przez katakumby Czarnygłazu.
Hastur ma swoje trofeum, Sivariael znalazł w zezwłoku sześć pajęczych jajeczek. Zakładam, że ekipa przemieszcza się dalej, poprzez katakumby do pomieszczenia z kratą, gdzie pozostawiliście dwóch żywych więźniów? Jakie macie definitywne plany względem ich osób?

: 21 marca 2013, 14:23
autor: Procjon
Postraszymy trochę i wypuścimy, czy dostarczymy jarlowi? Wolałbym pierwszą opcję.

: 21 marca 2013, 15:00
autor: namakemono
A ja nie widzę powodu, żeby ich wypuszczać. Wszak to zbóje są! Jestem za doprowadzeniem ich do wioski, niech tam zdecydują co z nimi zrobić, wybatożyć, wypuścić czy odesłać do Jarla.

: 21 marca 2013, 15:18
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Dwaj pozostawieni w sali z kratownicą więźniowie wciąż żyli. Słysząc zbliżające się niemo kroki obaj wpadli najpewniej w przekonanie, że w ich stronę nadciągają nieumarli strażnicy grobowca, bo nie czekając na pojawienie się intruzów zaczęli wrzeszczeć i turlać się po całej posadzce.

Widok umorusanych pajęczą posoką i własną krwią najmitów, objuczonych łupami, brudnych i bladych z wycieńczenia, bynajmniej nie poprawił brańcom humoru, wręcz przeciwnie - ich zauważalna trwoga jeszcze się spotęgowała.

- Pomiłujcie, a nie zarzynajcie! - wrzasnął nieborak, któremu Llorvas brutalnie przestrzelił wcześniej rękę - Caluśki czas żeśmy się modlili za wasze ocalenie, a bezpieczny powrót! Caluśki czas!

Dunmer prychnął donośnie i dla poprawienia sobie samopoczucia kopnął bliższego z więźniów od niechcenia, nabijając mu solidnego siniaka i budząc wśród rzezimieszków jeszcze większy popłoch.

- Stulcie gęby - sarknął zmęczony wyprawą Hastur - Nikt was zarzynał nie będzie... przynajmniej na razie. Idziecie w łyki i do Rzecznej Puszczy, tamtejsza naczelniczka rozsądzi, c oz wami dalej uczynić. Każe wypuścić, wypuścimy, każe powiesić... nie nasza sprawa. Barr'teh, Ahraveen, pomóżcie postawić tych nicponiów na nogi!
Obaj więźniowie cali i zdrowi, gotowi do odeskortowania. Zgodnie z wolą Namakemono zostaną postawieni na nogi i wyprowadzeni z kurhanu - chyba, że ktoś ma jednak inne zdanie?

: 21 marca 2013, 15:21
autor: Araven
Bedziecie żyć zbóje ale mussicie nieść zdobyczne zbroje, kazdy po jednej, jak nie zaraz wass pozabijam i zjemy wasse wątroby z kotołakiem, to jak będzie?

: 21 marca 2013, 18:04
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Uwolnieni z więzów, ale przez cały czas bacznie obserwowani, górale czym prędzej pozbierali ciężkie łupy swych prześladowców, zarzucając zwinięte w tobołki płaszcze na plecy i ruszając szybkim krokiem ze zbolałymi minami męczenników. Sunący przodek kotołak wiódł całą kawalkadę niezawodnie ku wejściu do kurhanu, strosząc co chwila uszy i oblizując bezwiednie swe przednie łapy.

Żaden z intruzów nawet na chwilę nie tracił czujności, dzieląc uwagę pomiędzy dwóch więźniów oraz ciemne zakamarki grobowca, wciąż mając się na baczności przed martwiakami, które ciągle jeszcze mogły się ukrywać w labiryncie pomniejszych krypt i odnóg Czarnygłazu. W grobowcu panowała dzwoniąca w uszach cisza, nie mniej przez to niepokojąca. Łuczywa dogasały z cichym trzaskiem płomieni, pogrążając całe połacie katakumb w ponownym objęciu smolistych ciemności podziemi.

- Przedsionek! - zamruczał radośnie khajiit, kiedy jego okrągłym ślepiom ukazał się znienacka początek schodów biegnących ku rozbitym młotami kamiennym wrotom.

Gdzieś z góry, od strony szczytu schodów, płynęła słaba dzienna poświata, wieszcząca coraz bliższy wieczór.
Zaraz znajdziecie się w przedsionku kurhanu. Przypominam, że tam również znajdują się zwłoki, które być może z dziką ochotą splądrujecie (chociaż teraz czas to złoto, więc go sobie szanujcie). Jakieś specjalne deklaracje?

: 21 marca 2013, 18:04
autor: Procjon
- Hej, oni po jednej, a ja tacham dwie? Niech każdy z nich weźmie po dwie! - zwrócił się do argonianina.
Oddaję zbroję niesioną na plecach, na sobie zostawiam.

: 21 marca 2013, 18:10
autor: namakemono
Czujność - oto moja deklaracja. Po pierwsze - w stosunku do Neviersa. Po drugie - przy wychodzeniu z podziemi na światło dzienne (wieczorne). Proponuję postać chwilkę w półmroku i przyzwyczaić wzrok, żeby nie zostać oślepionym przez (choćby i zachodzące) słońce. Trzeba być czujnym, kto wie czy ktoś nie zaczaił się na nas przy wejściu, nie możemy być pewni, że rozprawiliśmy się ze wszystkimi zbójami.

: 21 marca 2013, 18:19
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Dobywając przezornie miecza, Redgard wślizgnął się pierwszy do przedsionka kurhanu, wodząc bacznym spojrzeniem po wciąż gorzejącym palenisku i jego otoczeniu. Ciało zastrzelonego przez Neviersa rzezimieszka wciąż leżało w miejscu, gdzie powaliła go strzała, zmarli od kąsanych ran górale również spoczywali tam, gdzie wcześniej odkryli ich najmici. Czujny i podejrzliwy, Hastur podkradł się pod główne drzwi Czarnygłazu, co rusz zerkając ku szczelinom w sklepieniu przedsionka - skoro bowiem mógł się tam zaczaić zbrojny w łuk Breton, zawsze istniało ryzyko, że ktoś poszedł w jego ślady.

Lecz bystre oczy ciemnoskórego miecznika nigdzie nie dostrzegły śladu życia, ani rozumnego ani zwierzęcego. Dobiegające z zewnątrz zawodzenie zimnego wiatru przyprawiało bezwiednie o ciarki, ale nie kryło w sobie niczego nadnaturalnego.

Przycisnąwszy dłoń do kamiennych wrót Czarnygłazu Hastur pociągnął je ostrożnie, po czym wsunął głowę w powstałą szczelinę wyglądając powoli na zewnątrz.

Taras przed wejściowymi schodami był pusty - o ile nie zwracało się uwagi na zesztywniałe trupy zasieczonych wiele godzin wcześniej wartowników, leżące w kałużach zakrzepłej krwi, która w czerwonych promieniach zachodzącego słońca przypominała bardziej plamy czarnego oleju.
Na zewnątrz nie widać na pierwszy rzut oka śladu ewentualnej zasadzki...

: 21 marca 2013, 18:25
autor: namakemono
Zatem pierwsi niech wychodzą objuczeni jeńcy. Pod groźbą ustrzelenia z łuku niech posprzątają trupy w jedno miejsce. To pozwoli nam potwierdzić, czy aby ktoś jednak się nie zaczaił. Gdy jeńcy wykonają zadanie, zwiększy się nasza pewność, że teren jest czysty.

: 21 marca 2013, 18:35
autor: Araven
Obserwuję naszych jeńców oraz otoczenie.

: 21 marca 2013, 18:38
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Hastur przywołał do siebie obu więźniów, celując w nich sztychem swego miecza i przybierając groźną minę. Dwaj mężczyźni natychmiast się zbliżyli do Redgarda, nie ukrywając swego niepokoju.

- Wyjdziecie na taras - polecił nie znoszącym sprzeciwu tonem Hastur - Przeciągniecie wszystkie zwłoki w jedno miejsce, tam na krawędzi.

Ciemnoskóry najmita wskazał czubkiem broni na wyrastający ponad przepaść skraj kamiennej platformy, górujący ponad odległym dnem rzecznej doliny.

- Pracujcie szybko i bez ociągania - ciągnął dalej odwracając głowę w stronę rzezimieszków - Jeśli przyjdzie wam do głowy coś głupiego, nim to zrobicie, zarobicie szypa i tym razem nie w dłoń, tylko w serce. Rozumiecie moje słowa?

- Rzecz jasna, zacny panie - odparł natychmiast młodszy z rabusiów, starszy zaś przytaknął mu naprędce kiwnięciem głowy - Każdeńkie słóweczko.
Chcecie obserwować pracę więźniów z wysokości progu przedsionka? Uprzedzam, że to da im sporą szansę na podjęcie próby ucieczki, jeśli przełamią swój lęk, bo taras pełen jest filarów i schodów zapewniających przynajmniej częściową osłonę przed Waszymi grotami!