PBF - Bournemouth after Midnight

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 07 grudnia 2014, 16:09

-Chętnie przespaceruję się kilka kroków na świeżym powietrzu... -rzucił cichym, jakby zmęczony głosem Koroviev

W nie zrozumiały sposób deszczowa aura zaczynała go z wolna przytłaczać, gasiła coś co kłębiło się we wnętrzu plątaniną zdawałoby się niezwiązanych ze sobą myśli i skojarzeń. Jeszcze przed chwilą wątki zdawały mu się układać w pewną chwiejną, lecz spójną całość. Teraz wypełniała go jedynie pustka.
Niepokojąca pustka, z którą wahał się pozostawać na osobności.

-Dlaczego zatem Vallo, który czuł się zagrożony wybrał się na spotkanie bez obstawy? -niespodziewanie wypowiedział na głos.

-Sam bez cienia wątpliwości ufam Pinkiemu- rzekł czule obejmując ukrywające się pod przemokniętą marynarką stworzenie, czasami kojarzone z kundlem.

-Nigdy nie zrobiłbyś Panu krzywdy prawda? Gdybym kiedykolwiek chciał Cię zostawić w domu, to tylko w bardzo zasadnym celu. Lecz ja nie mam niczego ważnego, czego należy pilnować, chyba że..

..że obawiałbym się, że jakiś okrutny i niemiły ktoś pozbawi mnie Ciebie, lub pomiesza Twoje niewinne zmysły narzucając Ci swą chorą, zdeprawowaną wolę.

Przez moment Marcus zastanowił się nad niepokojącym skojarzeniem. Czasami nie pamiętał wszystkich szczegółów swych sesji terapeutycznych z dr Zachariaszem. Często rozmyślał nad tym. Pinki zaś w jakiś niewytłumaczalny sposób tak często wyczuwał te myśli. Nawet teraz.

Spod mokrych połaci jeszcze niedawno białej marynarki dało się słyszeć niespokojne, narastające powarkiwanie paskudztwa. Szamoczący się pysk wychynął na zewnątrz, w kącikach ust pojawiła się piana.

-Spokojnie, no już. Pan Marcus o Ciebie zadba- Koroviev uspokoił psa głaszcząc go delikatnymi ruchami.
Wybieram się z Cwetanem i Xavierem.
Ostatnio zmieniony 07 grudnia 2014, 16:46 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 07 grudnia 2014, 22:33

- Obawiam się że bierze mnie pan za kogoś kim nie jestem. To przekracza moje umiejętności ale ma pan rację co do tego że faktycznie może znajdziemy tam coś co popchnie sprawę. Jak zamierza pan wejść do środka? Oto mój numer telefonu podejrzewam że zidentyfikowanie właściciela samochodu nastąpi zanim wejdziemy do środka.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 08 grudnia 2014, 01:04

Bournemouth; St. Michael's Rd; 17.11.14 po północy;

Policjant siedzący w radiowozie wystraszył się nieco, gdy Steinbach zastukał w boczną szybę. Moreau czekał nieco dalej. Po co ktoś miał widzieć ich obu? Tremere zamienił kilka słów z policjantem i wręczył mu zawinięty w papier dysk. Rozmowa potrwała jeszcze chwilę i policjant podał kartkę papieru rozmówcy. Po chwili Thomas podszedł do Achile:

- Zaraz się stąd odjedzie. Mam jeszcze ten numer rejestracyjny. R686LUF.

Policyjne auto odjechało pozostawiając Bentleya na ulicy. Wampiry stały jeszcze chwilę na powoli ustępującym deszczu, patrząc na oddalający się samochód, aż w końcu Thomas odezwał się:

- Mówił, że laweta przyjedzie po auto Vallo z samego rana... Ciekawe, co tu się stało?
Nie wiem jaki plan mają teraz Moreau i Steinbach? Dysku już nie ma, więc do sklepu nie ma się po co włamywać, chyba że po czekoladki i alkohol. W Marriocie też ciężko się cokolwiek więcej dowiedzieć.
Ostatnio zmieniony 08 grudnia 2014, 13:22 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 08 grudnia 2014, 12:41

Bournemouth; Boscombe, Marina Close ; 17.11.14 po północy;

1289325... 1289326... 1289327. - Marcus przestał liczyć. Szum morza i duże krople wciąż padającego deszczu wzbudziły niepokój skrzypka. Ktoś kogo kiedyś dawno temu poznał nie lubił wody. Odruchowo wsadził ręce do kieszeni i wymacał kamyk obwiązany starym sznurkiem oraz stary wymięty banknot. Nawet nie wiedział czemu tak zrobił. Pinky zawarczał pod marynarką i zaczął wiercić się niespokojnie.

- Coś się stało Marcusie? - spytał Xavier.

- Nie... Nic.

Cwetan zapukał do drzwi apartamentu. Raz, drugi. W końcu za trzecim razem, wyczulony słuch Marcusa wyłowił dźwięk zbliżających się kroków.

- Ktoś się zbliża... - stwierdził w zasadzie nie będąc pewny czy mówi o krokach kogoś we wnętrzu apartamentu, czy o czymś innym.

Xavier poprawił węzeł krawata i podszedł do judasza, tak aby móc zostać łątwo rozpoznanym. Po chwili dosłyszał szczęk otwieranego zamku i w drzwiach ukazała się postać zaspanego mężczyzny.

- Pan Price? - zapytał zdzwiony przecierając oczy: - Proszę wejść... Pan Michael nie uprzedził mnie, że zjawi się pan dziś u mnie...

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 08 grudnia 2014, 13:30

- Cóż my tutaj jeszcze mamy zrobić? -Tremere spokojnie patrzył w oczy Achille.
Spoiler!
Wysyłam numer rejestracji ghulowi z adnotacją ustalić nuezwlocznie właściciela i wszelkie jego dane!
Spoiler!
to może trochę potrwać. Twój ghoul nie ma kontaktów w miejscowej policji, bedzie musial działać innymi kanałami, niż po prostu spytać. Łapówki te sprawy... Tylko, że nie bardzo masz na to środki:/
Ostatnio zmieniony 08 grudnia 2014, 13:49 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 08 grudnia 2014, 15:11

Jak to możliwe, że Vallo chciał bym tutaj się zjawił? Czyżby teraz dowiemy się czegoś więcej o tym, czego Vallo chciał od nas? Ten Ghul ma nam przekazać jakiś przedmiot? Zapewne zaraz się dowiem. Price myślał nad sytuacją.

Xavier wszedł do środka zaraz za gospodarzem. Na chwilę odwrócił się w stronę Cwetana i Marcusa mówiąc szeptem, tak by Ghul nie mógł tego usłyszeć:

- Zobaczymy, co powie jako pierwszy...

A może Vallo upozorował swoje porwanie? Teraz będzie bezpieczny jak się informacja rozejdzie o tym fakcie, a my będziemy dla niego załatwiać biznes. Gdybym był starszym, jadąc w deszczową noc, wiedząc że grozi mi niebezpieczeństwo nie wyszedłbym z swojego samochodu. Skąd on mógł wiedzieć, że kierowca okaże się znajomym? Nawet jak bardzo dobrze znał tego vana i jego właściciela, to nie wysiadłbym tylko odjechał i zobaczył co się stanie dalej...Przecież takich samochodów jest wiele, nie wiadomo kto jest za kierownicą... Xavier układał wszystko w umyśle. Moja ostatnia partia szachów...tak, on zrobił w niej coś bardzo podobnego. Vallo to geniusz...

Ventrue wchodząc do kolejnego pokoju, sprawdził czy jego broń jest tam gdzie powinna. A może to jakaś pułapka...- pomyślał.
Ostatnio zmieniony 08 grudnia 2014, 16:34 przez lightstorm, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 08 grudnia 2014, 16:47

Bournemouth; Boscombe, Marina Close ; 17.11.14 po północy;

Ghoul zaprosił wszystkich do apartamentu prosząc migiem o ciszę:

- Moja żona i dziecko śpią... - wyszeptał: - Muszę się upewnić, że niczego nie usłyszą. Proszę o chwilę. Nie wolno mi rozmawiać z Wami do póki nie będzie to całkowicie bezpieczne.

Ghoul wyszedł cicho do sypialni. Xavier rozejrzał się po wnętrzu. Vallo chyba tylko czasem korzystał z tego miejsca stwoerdził w myślach. Zresztą to samo było w głowie Cwetana. Obaj byli tu zeszłej nocy i ogromny salon apartamentu zmienił się bardzo od ich ostatniej wizyty. Meble były te same, ale zniknęły szachy, a miast nich pokój był usłany nieposprzątanymi zabawkami: misiami, lalkami, kolorowymi klockami. W rogu stało krzesełko do karmienia, a z otwartej szafki w aneksie kuchennym wystawało słoiczki z jedzeniem dla dwulatków.

Mężczyzna wrócił po chwili:

- Upewniłem się, że nie będziemy niepokojeni... - oświadczył krótko: - Co panów do mnie sprowadza?

- Szukamy pana Vallo... - orzekł Cwetan.

- Rozumiem, w porządku. Ma się ze mną jutro spotkać, więc przekaże... Ale przecież... Już się z nim dziś widzieliście... Przecież mówił mi to wczoraj...- Marcus zaczął słyszeć jak w mowie ghoula zaczyna pobrzmiewać coraz większa nuta zaniepokojenia: - Czycoś się stało...?

Wątek techniczny

Ghoul wydaje się być szczerze zaniepokojony i zarazem zmartwiony faktem, że szukacie Vallo. Nie wygląda to na pułapkę, tak więc mam nadzieję, że nikt z Was nie czołga się w stronę wyjścia...;) jakieś pytania do sługi Vallo?

czak
Reactions:
Posty: 72
Rejestracja: 21 października 2014, 20:01

Post autor: czak » 08 grudnia 2014, 18:47

Bułgar nigdy nie rozumiał natury tych stworzeń. Dla niego byli ni mniej ni więcej tylko domowymi zwierzątkami swoich Panów. Często nie mieli nawet imion. Tak jak teraz, ghoul i koniec!
Dla niezależnego, nie potrafiącego wytrzymać w jednym miejscu Pajatonowa była to zbyt nienormalna postawa by chociaż spróbować ją sobie wyobrazić.

Cwetan spoglądał na mężczyznę z pod przymkniętych powiek. Ile jeszcze jest w nim człowieka, a ile bestii ? od jak dawna Vallo poił go swoim vitae? Czy jest niebezpieczny ? Nie wyglądał na wojownika ale z pewnością potrafiłby być groźny. Odwrócił na chwilę wzrok i zajrzał po raz kolejny do koszyka Marcusa. Ghoul Vallo i ghoul Korovieva jakże oni byli w oczach Cwetana do siebie podobni. Obaj bezgranicznie oddani swemu panu.
Przekrzywił głowę i przyjrzał się jeszcze raz ghoulowi.
- Kiedy ostatni raz widziałeś swojego Pana? Co DOKŁADNIE powiedział Vallo wczoraj? Czy poza spotkaniem z nami miał też inne plany? - Cwetan przechadzał się po pokoju - Nawet jeśli zabronił Ci mówić musisz to teraz powiedzieć. Twój Pan miał się z nami spotkać w bardzo ważnej sprawie, ale się nie spotkał. Zapewne jutro z tobą też się nie spotka. Może być w strasznym niebezpieczeństwie. Jeżeli nie powiesz nam wszystkiego co wiesz być może będziesz winien jego śmierci.

Mówiąc te słowa Cwetan przyglądał się podniesionemu przed chwilą z podłogi pluszowemu biało-czarnemu misiowi panda. Jednym szybkim pociągnięciem szpona rozpruł jego puchaty brzuszek i wysypał watę na podłogę.

- Rozumiesz co mam na myśli ? - Spojrzał na Ghoula.
Ostatnio zmieniony 08 grudnia 2014, 19:28 przez czak, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 08 grudnia 2014, 21:53

Bournemouth; Boscombe, Marina Close ; 17.11.14 po północy;

Ghoul zbladł jak ściana, niemal porażony słowami Bułgara. Jeśli obcy mówili prawdę, to życie człowieka wisiało na włosku tak samo jak swego Pana. był już tak długo sługą Vallo. Miał wszystko, o czym mógłby zamarzyć człowiek... Rodzinę, pieniądze. Dla swego Pana nadzorował wszelakie inwestycje i kilkanaście firm. Oszukiwał czas przez czas który dla zwykłego śmiertelnika był niemal jak wieczność. Ile to było lat? Dziesiątki więcej niż mógłby przeżyć. Czyżby teraz śmierć miała go wziąść w swe objęcia. Był już wystarczająco długo ghoulem aby zorientować się, że wampiry, które go nawiedził nie mają złych zamiarów wobec Vallo. To nie byli mocarze pokroju jego Pana. zapewne w wampirzej hierarchi stali niewiele wyżej niż on sam. Musiał im zaufać. Sięgnął do swej pamięci, próbując przypomnieć jak najwięcej szczegółów:

- Rozmawiałem z nim wczoraj. Oprócz naszej niemal codziennej stricte biznesowej konwersacji, której jednak szczegółów nie mogę zdradzić, nawet gdybym chciał, bo tyczą się interesów finansowych pana Vallo, powiedział, że jutro miał się spotkać z kilkoma młodymi Kainitami w Spearmint Rhino i porozmawiać o istotnych kwestiach bezpieczeństwa związanych z osobą Mary Sheley. Wspomniał też, cytuję "Będą musieli się tym zająć". Ustaliliśmy też meeting na osiemnastego, aby podsumować kwartał. I właściwie to wszystko... Co się stało? Może mogę jakoś pomóc?
Ghoul ma swoje imię, ale Xavier nie raczył go jeszcze zdradzić:) To niemniej żadna tajemnica. Nazywa się George Vaughn.
W zasadzie po zakończeniu waszego spotkania w Vaughnem i misji Moreau i Steinbacha, wasze postaci powinny sobie znaleźć jakieś miejsce do spania. Marcus, Xavier i Moreau nie muszą się tym przejmować, ale przypominam, że Thomas w zasadzie został bezdomny, a Cwetan poza niepewnym lokum w hotelu, też nic nie ma.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 09 grudnia 2014, 01:49

- ...h... heh... hehe ...hehehhe! -Koroviev zgłuszył w sobie chęć uwolnienia głośnej kanonady śmiechu w ostatniej chwili zakrywając usta. Nie wszyscy domownicy byliby tak spokojni w obliczu nocnej wizyty jakże nieprzeciętnych typów.

Odwrócił się w kierunku brujaha opuszczając rękę.

-Dłoń porusza hetmana, hetman bije gońca.. Układ się zmienia. Od teraz wszystkie figury znalazły się w polu rażenia. Zwłaszcza pionki. Właśnie wprawiłeś w ruch plotkę Cwetanie. Cóż za nieprzyjemny żart? Cóż za niefart, że ściągnąłeś to na nas? Cóż za wyrafinowany, choć nieplanowany figiel..
Pamięć, tak.. ta potrafi płatać najlepsze figle. Czy ktoś ze zgromadzonych byłby łaskaw takowy figiel sprawić gościnnemu gospodarzowi?

Po omacku ostrożnie wyciągnął dłoń ku brujahowi, a napotkawszy jego ramię przysunął się ku niemu zbyt głośny szept kierując do jego ucha.

-Cwetanie.. pozwolę sobie zauważyć.. zdaje się, że podczas twego emocjonalnego uniesienia coś pękło w twym kroku.. słyszałem dźwięk jak gdyby coś rozdzierało miękki materiał spodni..

..zważywszy na fakt, jak nieuprzejmie byłoby pozostawić cię tak obnażonego pośród wlepionych w ciebie pośród nocy oczu tych, którzy widzą więcej i wyraźniej pozwolę sobie zwrócić twą uwagę na owe rozdarcie, zarazem przypominając ... jakże istotna byłaby tu dyskrecja.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 09 grudnia 2014, 12:04

Bournemouth; St. Michael's Rd; 17.11.14 Nad ranem;

- Sam do końca nie wiem... Dziwne to wszystko. - Achile wachał się jeszcze przez chwilę co zrobić. Miał ochotę odwiedzić jeszcze raz hotel i porozmawiać znów z pracownikami, ale był coraz bardiej pewnien, że nie dowiedzą się tam niczego odkrywczego. Nocny manager mówił prawdę i niczego nie ukrywał... Zresztą nawet gdyby miał jakieś sekrety, to podziełby się nimi z Price'm.

Chwilę później BMW M5 z dwoma nieumarłymi na pokładzie oddaliło się w stronę centrum i pogrążony w ciemnościach Westcliff przestał być juz tej nocy niepokojny.
Wizyta na Westcliffie zakończona. Powoli zbliża się ranek. Gdzie Steinbach ma zamiar spać?

Macie rejestracje auta jakim zabrano Vallo, nagrania cctv i niejasną wizję tego, czego chciał od Was Vallo.

Macie jakieś plany na kolejny wieczór? Ułatwi mi to pisanie fabularki.
Ostatnio zmieniony 09 grudnia 2014, 18:01 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

czak
Reactions:
Posty: 72
Rejestracja: 21 października 2014, 20:01

Post autor: czak » 09 grudnia 2014, 17:23

Ja zakładam, że śpię tam gdzie poprzedniej nocy, chyba, że z jakiegoś powodu jest to niemożliwe. Czyli udaję się do Russel Coates Museum

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 09 grudnia 2014, 21:41

Proszę bardzo, myślę że rozdzielanie się może być dosyć niebezpieczne skoro z taką łatwością zakołkowano starszego Ventrue. Zwłaszcza że ghul zacznie się niepokoić i dzwonić w poszukiwaniu swego pana. Na pewno ma jakieś wytyczne co do działań w takiej niejasnej sytuacji więc za chwilę odpali przysługi jakie dla Vallo są niektórzy winni.

Tej nocy jeszcze chciałbym zamienić słówko z Xawierem w sprawie rejestracji samochodowej. Nawet przez komórkę.

Co do następnej nocy to mój grafik jest napięty :)
1. Adres osoby na którą zarejestrowane jest auto. Albo jego pana.
Pod warunkiem że Xawier się podzieli info.
2. Cmentarz z grobem Mary Shelley a potem kościół w którym podobno faktycznie leży.
3. Główne schronienie Vallo. Wątpliwe żebyśmy go szybko namierzyli jeśli w ogóle.
Miejsce spoczynku naszej damy. Jest o rzut beretem od kasyna.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 09 grudnia 2014, 22:10

Price wchodząc do domu specjalnie powiedział, do pozostałych by poczekali z wypowiedzą. Chciał usłyszeć, co George powie. Liczył na to, że pojawią się nowe informacje. Gdy Cwetan odezwał się pierwszy Ventrue wiedział, że jest za późno by wejść mu w słowo. Lawina ruszyła, a z Brujaha wyszedł klasyczny stereotyp - najpierw działaj, potem myśl. Możliwe, że przez Brujaha całe miasto dowie się, że Michael ma poważne kłopoty. Do tego jeszcze może wyjść na jaw, że pracujemy dla Vallo. - pomyślał.

Xavier popatrzył na rozprutego pluszaka i sam nie wiedział, co ma o tym myśleć. Nie był pewien, czy było w tym więcej komizmu, czy grozy. Na szczęście słowa Marcusa skutecznie rozładowały atmosferę i tutaj Ventrue postanowił uderzyć. Wpierw czekał, aż Ghul powie co wie, zastraszony słowami Cwetana. Słysząc relację zdenerwowanego Ghula, Xavier nie zdziwił się, gdy okazało się, że Vaughn nic nie wie. Odezwał się do George'a:

- Wiesz kim jest ta osoba? - zapytał pokazując wydruk twarzy poszukiwanego. Gdy usłyszał odpowiedź kontynuował:

- Zapomnisz teraz całą naszą rozmowę i będziesz pamiętał dokładnie to, co teraz powiem. Od teraz będziesz zachowywał się jakbyśmy przed chwilą weszli do Twojego domu. Xavier powiedział spokojnym rytmicznym głosem wprowadzającym w trans.

Gdy skończył mówić, poczekał chwilę, by upewnić się, iż ghul nic nie pamięta.

- Przekażesz informację wszystkim ważnym postaciom w mieście, tj. Księciu, Harpiom, Primogenom oraz każdemu, kto coś znaczy w Bournemouth. Dokładnie to, co zamierzam teraz powiedzieć: Xavier Price kilka nocy temu rozpoczął poszukiwania wampirów, którzy pomogliby mu w ostatecznym rozwiązaniu zagadkowej napaści na Spearmint Rhino. Rekrutacja zakończyła się dziś w nocy, bowiem zebrałem zainteresowanych wśród gości swojego Elizjum. W koterii znajdują się Thomas Steinbach, Cwetan Panajotow, Achille Moreau oraz Marcus Koroviev. Ci panowie od dziś pracują dla mnie i będą działać wspólnie, by odnaleźć sprawców owej masakry. Jako opiekun Elizjum, swoją decyzję podjąłem po prywatnym śledztwie, które nie przyniosło żadnych rezultatów. Mam powody przypuszczać, że stoi za tym ktoś ważny, dlatego zdecydowałem się na ten krok. Proszę także wszystkich, którzy mogą coś wiedzieć, alby skontaktowali się ze mną, a poznają hojność klanu Ventrue. Gdy ktoś zapyta o Vallo, powiedz, że Twój Pan udzielił mi pozwolenia na skorzystanie z tego rodzaju kanału informacyjnego jakim jest Twoja osoba, w ramach klanowej uprzejmości. Sam bowiem nie posiadam innych możliwości dotarcia do najważniejszych osób, w tak krótkim czasie. Wykonaj to natychmiast.

- Cwetan, lepiej będzie jak pojedziemy teraz do mnie. Powinieneś pokazać reszcie teczkę, którą w tej chwili posiadasz. Marcusie jak nie masz się gdzie zatrzymać to też zapraszam. U mnie będziemy bezpieczni.

Xavier wyciągnął telefon:

- Achille przyjedźcie do Elizjum, to pilne. Niech Thomas też będzie z Tobą. Pojawiły się komplikacje. - po czym rozłączył się.
Spoiler!
Używam odpowiednich mocy, by efekt się udał. Jeżeli George wyjdzie z domu natychmiast, to znaczy, że się udało.
Ostatnio zmieniony 10 grudnia 2014, 07:58 przez lightstorm, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Oggy
Reactions:
Posty: 766
Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
Has thanked: 24 times
Been thanked: 10 times

Post autor: Oggy » 10 grudnia 2014, 01:51

Dlaczego pozostawił samochód Vallo? - Achille zapytał w przestrzeń, wodzac oczyma za wycieraczkami ktore miarowo oxzyszczaly przednią szybę z kropelek wody rozbryzganej przez jadaca przed nimi taksowke Streamline Warrens. - Miał kluczyki, wystarczylo odjechac nim gdziekolwiek a nie mielibysmy punktu zaczepienia.
Był sam, działał pospiesznie?
Moreau odebrał telefon Xaviera na zestawie głośnomówiącym i skrecil ku Rhino.
Poczekam z planem na rewelacje Xaviera
astrolog/alchemik 10/10 POZ

ODPOWIEDZ