PBF - Dom pełen łotrów
Przemykanie przez półmrok nocy nie było zadaniem szczególnie trudnym; nikłe światła latarni i liczne ciemne zaułki wystarczyły, by ukrywać się przed sporadycznymi patrolami. Oczywiście oprócz uciekinierów po ulicach co jakiś czas przemykały zakapturzone postacie, które albo bardzo szybko szły w konkretnym celu, albo omijały niewidzialne przeszkody idąc zygzakiem po ulicy (a niejednokrotnie nawet i tyłem, dla lepszej zmyłki dla obserwatorów).
Galbro otworzył drzwi, a jego zaspana facjata szybko zmieniła się w twarz kupca, który zwęszył okazję życia. Bez zbędnych ceregieli cała piątka weszła do domu.
- Tylko bądźcie cicho. Dzieci i żona śpią, nie chce ich zbudzić. Zejdźmy do piwnicy - rzucił krótko, prowadząc nocnych gości do chłodnej piwnicy, która - jak się chwilę później okazało - pełniła rolę kantoru, gdzie Galbro załatwiał interesy. Okrągły stół mógł pomieścić 8 osób, krzesła zaś były solidne i miały wygodne poduszki na siedzeniu. Zingarczyk skrzywił się nieco, gdy zobaczył, jak brudni byli więźniowie brudzą jego czyste miejsce do interesów, ale nie powiedział ni słowa. Zamiast tego wyciągnął z szafki dwie butelki wina, podał sześć glinianych kubków, zaś z drugiej szafki wyciągnął Kordawskie herbatniki - słono-słodkie kwadraciki wielkości karty, stanowiące dobrą zakąskę do wina.
- Więc... cóż cię do mnie sprowadza, Garro? - zapytał kupiec, a w oku błysła mu nadzieja.
Galbro otworzył drzwi, a jego zaspana facjata szybko zmieniła się w twarz kupca, który zwęszył okazję życia. Bez zbędnych ceregieli cała piątka weszła do domu.
- Tylko bądźcie cicho. Dzieci i żona śpią, nie chce ich zbudzić. Zejdźmy do piwnicy - rzucił krótko, prowadząc nocnych gości do chłodnej piwnicy, która - jak się chwilę później okazało - pełniła rolę kantoru, gdzie Galbro załatwiał interesy. Okrągły stół mógł pomieścić 8 osób, krzesła zaś były solidne i miały wygodne poduszki na siedzeniu. Zingarczyk skrzywił się nieco, gdy zobaczył, jak brudni byli więźniowie brudzą jego czyste miejsce do interesów, ale nie powiedział ni słowa. Zamiast tego wyciągnął z szafki dwie butelki wina, podał sześć glinianych kubków, zaś z drugiej szafki wyciągnął Kordawskie herbatniki - słono-słodkie kwadraciki wielkości karty, stanowiące dobrą zakąskę do wina.
- Więc... cóż cię do mnie sprowadza, Garro? - zapytał kupiec, a w oku błysła mu nadzieja.
Spoiler!
Ostatnio zmieniony 05 lutego 2015, 22:06 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Kordava, kantorek kupca Galbro
Uzdrowiciel przełknął kawałek herbatnika, po czym popił go haustem wina starając się grać na zwłokę i obrać w myślach jakąś taktykę rozmowy. Nie miał pojęcia jak wiele wieści o zabójcach arcykapłana rozeszło się po stolicy i co kupiec mógł już wiedzieć na temat stawianych znajomkowi zarzutów. Galbro nie był złym człowiekiem, ale jako śmiertelnik wyjątkowo pragmatyczny i korzystający z każdej okazji do zarobienia grosiwa nieco uzdrowiciela martwił.
Co nie zmieniało faktu, że medyceusz musiał skorzystać z jego pomocy, jeśli nie chciał bez końca ukrywać się w śmietnikach i mrocznych zaułkach Kordavy.
- Ktoś mi narobił sporego kłopotu - oznajmił w końcu odstawiając na blat stołu gliniany kubek - Mnie i moim druhom. Ledwie co przybyliśmy z Ophiru, wraz z kupiecką karawaną jadącą przez Argos. Przez pomyłkę trafiliśmy do lochu, ale uczynię wszystko, by dowieść swojej niewinności. Nie chcę cię prosić o pomoc z dobrego serca, bo wiem jak ciężko pracujesz na utrzymanie rodziny, toteż później spłacę cię w dwójnasób.
Garro sięgnął za pazuchę i wyciągnąwszy spod odzienia zabraną strażnikowi sakiewkę popchnął ją po drewnianym blacie w stronę rozmówcy.
- Wpierw muszę się wywiedzieć, co się tutaj dzieje - podjął wywód nie odrywając spojrzenia od zwężonych oczu gospodarza - Podobno arcykapłan Mitry został podstępnie zamordowany. Na pewno słyszałeś, co ludzie mówią na ten temat. I rzeknij jeszcze, co powiadają na ulicach o królu i dziedzicu tronu. Nie byłem w Zingarze zbyt długo, a w Nemedii rzadko można coś usłyszeć o naszym kraju.
Uzdrowiciel przełknął kawałek herbatnika, po czym popił go haustem wina starając się grać na zwłokę i obrać w myślach jakąś taktykę rozmowy. Nie miał pojęcia jak wiele wieści o zabójcach arcykapłana rozeszło się po stolicy i co kupiec mógł już wiedzieć na temat stawianych znajomkowi zarzutów. Galbro nie był złym człowiekiem, ale jako śmiertelnik wyjątkowo pragmatyczny i korzystający z każdej okazji do zarobienia grosiwa nieco uzdrowiciela martwił.
Co nie zmieniało faktu, że medyceusz musiał skorzystać z jego pomocy, jeśli nie chciał bez końca ukrywać się w śmietnikach i mrocznych zaułkach Kordavy.
- Ktoś mi narobił sporego kłopotu - oznajmił w końcu odstawiając na blat stołu gliniany kubek - Mnie i moim druhom. Ledwie co przybyliśmy z Ophiru, wraz z kupiecką karawaną jadącą przez Argos. Przez pomyłkę trafiliśmy do lochu, ale uczynię wszystko, by dowieść swojej niewinności. Nie chcę cię prosić o pomoc z dobrego serca, bo wiem jak ciężko pracujesz na utrzymanie rodziny, toteż później spłacę cię w dwójnasób.
Garro sięgnął za pazuchę i wyciągnąwszy spod odzienia zabraną strażnikowi sakiewkę popchnął ją po drewnianym blacie w stronę rozmówcy.
- Wpierw muszę się wywiedzieć, co się tutaj dzieje - podjął wywód nie odrywając spojrzenia od zwężonych oczu gospodarza - Podobno arcykapłan Mitry został podstępnie zamordowany. Na pewno słyszałeś, co ludzie mówią na ten temat. I rzeknij jeszcze, co powiadają na ulicach o królu i dziedzicu tronu. Nie byłem w Zingarze zbyt długo, a w Nemedii rzadko można coś usłyszeć o naszym kraju.
Będę prosił kupca o opowiedzenie wszystkiego, co usłyszał do tej pory o zabójstwie arcykapłana, a także o wieści z królewskiego dworu. Potem zagaję o możliwość przenocowania nas gdzieś przynajmniej na tę noc - może Galbro ma jakiś magazyn albo składzik, gdzie moglibyśmy się przespać? Dalsze deklaracje po uzyskaniu pierwszych odpowiedzi!
Kordava, kantorek kupca Galbro
Nehaher z wdzięcznością przyjął gościnę i poczęstunek.
- Dziękujemy ci, zacny obywatelu - rzekł z uśmiechem - to z pewnością było nam potrzebne po tak długiej i nieprzyjaznej nocy.
Siadając przy brzegu stołu skupił się na słowach Garro i z zainteresowaniem oczekiwał na opowieść kupca. Zbyt wiele bowiem było białych plam na mapie tego miasta i zbyt wiele spraw wymagało wyjaśnienia...
Nehaher z wdzięcznością przyjął gościnę i poczęstunek.
- Dziękujemy ci, zacny obywatelu - rzekł z uśmiechem - to z pewnością było nam potrzebne po tak długiej i nieprzyjaznej nocy.
Siadając przy brzegu stołu skupił się na słowach Garro i z zainteresowaniem oczekiwał na opowieść kupca. Zbyt wiele bowiem było białych plam na mapie tego miasta i zbyt wiele spraw wymagało wyjaśnienia...
Korzystając z Uroku staram się zrobić dobre wrażenie na naszym gospodarzu, aby był nam bardziej przychylny. Tak więc uśmiecham się do niego, kiwam głową gdy Garro mówi i jestem nad wyraz uprzejmy.
Spoiler!
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Sigurd rozmyślał.
O co tu chodziło, skoro Wewnętrzny Krąg to zabójcy, to po co jeden z nich uwolnił obcych najemników, nie mając gwarancji, ze zabiją Setytę. Czemu sami się tym nie zajmą... Nic tu do siebie nie pasuje.
O co tu chodziło, skoro Wewnętrzny Krąg to zabójcy, to po co jeden z nich uwolnił obcych najemników, nie mając gwarancji, ze zabiją Setytę. Czemu sami się tym nie zajmą... Nic tu do siebie nie pasuje.
Sprawdzam zdobyczną skórznię, czy na mnie pasuje, jak nie ma nic charakterystycznego to zakładam, proszę Nehahera by sprawdził czy nie jest przeklęta.
Galbro jakby od niechcenia sięgnął po skórzany mieszek. Zważył go w dłoni, podrzucił lekko dwa razy. Zabrzęczały w środku monety. Rozsłupał rzemień i wysypał zawartość sakiewki na blat stołu. Miedziane i srebrne krążki rozjechały się w każdym kierunku. Garro ze zgrozą zobaczył, że na krążkach nie ma nic; były to gotowe do wybicia miedziane i srebrne krążki.
- Tak jak myślałem - sapnął kupiec. - Od kiedy to zajmujesz się fałszowaniem pieniędzy, co? Wiesz, że za to ścinają głowę, prawda?
Garro przełknął ślinę.
- Co zaś tyczy się Valbrosso... - kontynuował kupiec, który zamyślił się na chwilę, odpychając sakiewkę i krążki w stronę zielarza. - Został zamordowany w swojej rezydencji. Plotka głosi, że zrobiło to czterech przybłędów, którzy dzień wcześniej okradli arcykapłana, i zachęceni swoją zuchwałą kradzieżą połakomili się o więcej. Ja natomiast myślę, że...
Nie dokończył, gdyż na górze rozległo się pukanie do drzwi.
- Kogo tu niesie, do jasnej cholery... czekajcie tutaj i nie hałasujcie nadto!
- Tak jak myślałem - sapnął kupiec. - Od kiedy to zajmujesz się fałszowaniem pieniędzy, co? Wiesz, że za to ścinają głowę, prawda?
Garro przełknął ślinę.
- Co zaś tyczy się Valbrosso... - kontynuował kupiec, który zamyślił się na chwilę, odpychając sakiewkę i krążki w stronę zielarza. - Został zamordowany w swojej rezydencji. Plotka głosi, że zrobiło to czterech przybłędów, którzy dzień wcześniej okradli arcykapłana, i zachęceni swoją zuchwałą kradzieżą połakomili się o więcej. Ja natomiast myślę, że...
Nie dokończył, gdyż na górze rozległo się pukanie do drzwi.
- Kogo tu niesie, do jasnej cholery... czekajcie tutaj i nie hałasujcie nadto!
Kupiec wchodzi schodami do góry, by sprawdzić kto pukał do drzwi. Nehaher przyłożył jedynie dłoń do zbroi; była zwykła, raczej nie przeklęta a na pewno nie magiczna. Przeszukiwanie zakamarków jest owocne: znalazłeś niewielki gwizdek.
Spoiler!
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Nehaher poderwał się z miejsca jednym, płynnym ruchem:
- Nie należy oczekiwać przyjaciół o tej porze - szepnął do towarzyszy. - Jeśli to nie straż, to zapewne ktoś, kto nie życzy nam dobrze. Bądźcie czujni!
- Nie należy oczekiwać przyjaciół o tej porze - szepnął do towarzyszy. - Jeśli to nie straż, to zapewne ktoś, kto nie życzy nam dobrze. Bądźcie czujni!
Wycofuję się gdzieś na tyły, aby w razie czego panowie z mieczami mieli dużo miejsca do działania. Rozglądam się przy okazji za jakąś kryjówką.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]
Po chwili Galbro wrócił do piwniczki, znosząc tacę z owocami, chlebem i żółtym serem. Spojrzał na gotowych do akcji mężczyzn a na jego twarzy pojawiło się zrozumienie.
- Spokojnie, to jeden z moich niewolników wrócił. Wasze przybycie sprawiło, że całkiem o tym zapomniałem! No, to na czym my to skończyliśmy...
- A co tam u króla? Pewnie wściekł się, że zabito najwyższego dostojnika duchownego w Kordawie? - drążył temat Garro.
- Król... powiadają, że trawi go dziwna choroba; rzadko kiedy udziela audiencji, nie pokazuje się publicznie od kilku tygodni... W każdym razie, to ludzie Villagro zajęli się sprawą zabójstwa arcykapłana. Tyle ludzie szeptają na targowisku. Oj złe do czasy dla Kordawy nastały, oj złe...
- Możesz nas przenocować gdzieś? - spytał milczący Sigurd.
- Tak, ale skoro jesteście poszukiwani, to rano straż będzie ściśle patrolować miasto, a bramy będą podwójnie obstawione. Jeżeli chcecie uciekać, to najwyższy czas... Lub udowodnić swoją niewinność - spojrzał na zielarza. - Ja wam wierzę, ale tylko ja.
- Spokojnie, to jeden z moich niewolników wrócił. Wasze przybycie sprawiło, że całkiem o tym zapomniałem! No, to na czym my to skończyliśmy...
Spoiler!
- Ach, tak! No więc ja myślę... i nie tylko ja! - poprawił się, kładąc wszystkie artykuły spożywcze na stole i biorąc jabłko wgryzł się w miąższ i przeżuł głośno. - Że to sprawka tego przeklętego księcia Villagro, który chce ożenku z młodziutką księżną Chabelą, co zapewni mu tron Zingary. Nikt inny nie miał interesu, by zabić tłuściocha, a gildia złodziei nie okrada arystokracji. Po prostu myślę, że z tych czterech biedaków... - Galbro zamilczał, spoglądając na niewyspane facjaty zebranych wokoło ludzi.Spoiler!
- Rozumiem, to was oskarżono - powiedział z przekąsem. - Wygląda na to, że byliście idealnymi kozłami ofiarnymi. Prawdziwym zrządzeniem losu dla tego padalca Villagro! Odkąd podniósł podatki dla kupców, handel jest coraz mniej opłacalny. A wracając - kontynuował, ponaglany przez spojrzenia Garro. - Po obecnym królu Ferdrugo III kolejna jest księżniczka Chabela - pod warunkiem, że wyjdzie za mąż zanim król wyciągnie nogi. Jeżeli nie - następny w kolejce jest książę Tovarro, wygnany do Asgalun, w królestwie Shem. Myślim.... myślę - poprawił się kupiec - że ten szczwany lis Villagro chce ożenku z Chabelą, a stary Valbrosso z pewnością by do tego nie dopuścił - sam potajemnie chciał poswatać swego młodszego brata, diuka Morteno z księżniczką Chabelą. Takie przynajmniej krążą plotki... - dodał ciszej, zagryzając kawałem sera.- A co tam u króla? Pewnie wściekł się, że zabito najwyższego dostojnika duchownego w Kordawie? - drążył temat Garro.
- Król... powiadają, że trawi go dziwna choroba; rzadko kiedy udziela audiencji, nie pokazuje się publicznie od kilku tygodni... W każdym razie, to ludzie Villagro zajęli się sprawą zabójstwa arcykapłana. Tyle ludzie szeptają na targowisku. Oj złe do czasy dla Kordawy nastały, oj złe...
- Możesz nas przenocować gdzieś? - spytał milczący Sigurd.
- Tak, ale skoro jesteście poszukiwani, to rano straż będzie ściśle patrolować miasto, a bramy będą podwójnie obstawione. Jeżeli chcecie uciekać, to najwyższy czas... Lub udowodnić swoją niewinność - spojrzał na zielarza. - Ja wam wierzę, ale tylko ja.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Kordava, kantorek kupca Galbro
Garro z trudem zachował kamienną twarz, kiedy jego wzrok padł na wysypane z mieszka metalowe krążki. Uzdrowiciel nie miał pojęcia, skąd w sakiewce zabitego gwardzisty znajdowały się surowe monety przygotowane do późniejszego wybicia; nie miał zresztą pojęcia o wielu sprawach, które coraz bardziej go trapiły.
Galbro okazał się bardziej gościnny i rozmowny niż Garro oczekiwał po kilku latach rozłąki, ale toczona w piwniczce rozmowa pobiegła w zupełnie nieoczekiwanym kierunku, gdy bystry aż zanadto kupiec zorientował się, że ma do czynienia ze zbiegłymi z lochu rzekomymi zabójcami. Medyceusz obawiał się przez chwilę w myślach, że któryś z barbarzyńców da się ponieść gwałtownej naturze i zadusi Galbra w zamiarze uciszenia niepożądanego świadka, ale Cymmeryjczyk i Aesir siedzieli za stołem z nienaturalnym wręcz spokojem, skupiając swą uwagę na przyniesionym do kantorka jadle.
Przybyły do domostwa późną porą niewolnik napędził uzdrowicielowi nie lada strachu, gdy jednak tajemnica ukryta za stukaniem do drzwi została ujawniona, Garro odprężył się nieznacznie i przestał stukać paznokciami w drewniany blat stołu.
- Taki jest nasz zamiar - skinął głową w stronę gospodarza - Chcemy dowieść naszej niewinności i doprowadzić pod szubienicę prawdziwego mordercę. Wybacz na chwilkę, przyjacielu...
Przechyliwszy się w stronę siedzącego obok Stygijczyka Garro wyszeptał Nehaherowi coś do ucha, na tyle cicho, by nikt prócz smagłego czarownika tego nie usłyszał. Przez twarz Galbro przemknął na ów widok jakiś cień mogący zdradzać niezadowolenie, ale uzdrowiciel niemal natychmiast odwrócił się w stronę kupca podejmując rozmowę.
- Jesteś człowiekiem roztropnym i obytym w mieście - skomplementował gospodarza Garro - Cóż nam doradzisz w takiej trudnej chwili?
Garro z trudem zachował kamienną twarz, kiedy jego wzrok padł na wysypane z mieszka metalowe krążki. Uzdrowiciel nie miał pojęcia, skąd w sakiewce zabitego gwardzisty znajdowały się surowe monety przygotowane do późniejszego wybicia; nie miał zresztą pojęcia o wielu sprawach, które coraz bardziej go trapiły.
Galbro okazał się bardziej gościnny i rozmowny niż Garro oczekiwał po kilku latach rozłąki, ale toczona w piwniczce rozmowa pobiegła w zupełnie nieoczekiwanym kierunku, gdy bystry aż zanadto kupiec zorientował się, że ma do czynienia ze zbiegłymi z lochu rzekomymi zabójcami. Medyceusz obawiał się przez chwilę w myślach, że któryś z barbarzyńców da się ponieść gwałtownej naturze i zadusi Galbra w zamiarze uciszenia niepożądanego świadka, ale Cymmeryjczyk i Aesir siedzieli za stołem z nienaturalnym wręcz spokojem, skupiając swą uwagę na przyniesionym do kantorka jadle.
Przybyły do domostwa późną porą niewolnik napędził uzdrowicielowi nie lada strachu, gdy jednak tajemnica ukryta za stukaniem do drzwi została ujawniona, Garro odprężył się nieznacznie i przestał stukać paznokciami w drewniany blat stołu.
- Taki jest nasz zamiar - skinął głową w stronę gospodarza - Chcemy dowieść naszej niewinności i doprowadzić pod szubienicę prawdziwego mordercę. Wybacz na chwilkę, przyjacielu...
Przechyliwszy się w stronę siedzącego obok Stygijczyka Garro wyszeptał Nehaherowi coś do ucha, na tyle cicho, by nikt prócz smagłego czarownika tego nie usłyszał. Przez twarz Galbro przemknął na ów widok jakiś cień mogący zdradzać niezadowolenie, ale uzdrowiciel niemal natychmiast odwrócił się w stronę kupca podejmując rozmowę.
- Jesteś człowiekiem roztropnym i obytym w mieście - skomplementował gospodarza Garro - Cóż nam doradzisz w takiej trudnej chwili?
Czy Bossończyk jest z nami czy poszedł w swoją stronę?
Siedzi z wami, gdyż nie deklarował osobnej akcji.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Przez chwilę odniosłem wrażenie, że Bossończyk się od nas w pewnym momencie odłączył.
Mam też pewną uwagę techniczną, która być może podniesie znacząco poziom gry, a na pewno przyda jej pewnej tajemniczości. Proponowałbym mianowicie zrezygnować z umieszczania części spoilerów w tekście posta i przestawić się na korespondencję z MG i innymi BG za pomocą PW, jeśli chce się zrobić coś, czego w opinii gracza nie powinni na razie wiedzieć inni gracze. Przykładem może być scenka, w której Garro wyszeptał coś do ucha Nehahera (treść szeptu poszła do Sigila na PW). Nie jesteśmy rodzonymi braćmi i może dojść do konfliktu interesów w drużynie (zwłaszcza z Bossończykiem nie chciałbym się dzielić każdą tajemnicą, dopóki go nie poznam bliżej, a nuż to wtyczka zabójcy).
Mam też pewną uwagę techniczną, która być może podniesie znacząco poziom gry, a na pewno przyda jej pewnej tajemniczości. Proponowałbym mianowicie zrezygnować z umieszczania części spoilerów w tekście posta i przestawić się na korespondencję z MG i innymi BG za pomocą PW, jeśli chce się zrobić coś, czego w opinii gracza nie powinni na razie wiedzieć inni gracze. Przykładem może być scenka, w której Garro wyszeptał coś do ucha Nehahera (treść szeptu poszła do Sigila na PW). Nie jesteśmy rodzonymi braćmi i może dojść do konfliktu interesów w drużynie (zwłaszcza z Bossończykiem nie chciałbym się dzielić każdą tajemnicą, dopóki go nie poznam bliżej, a nuż to wtyczka zabójcy).