Ostrogar, karczma "Amarys"; 23 orakt-ran
Reszta nocy minęła wręcz niepostrzeżenie i tak szybko, że strzegący karczmy surelianie poczuli zdumienie, kiedy za zamkniętymi okiennicami "Amarysa" rozległy się pokrzykiwania i śmiechy zmierzających do portu rybaków, gotowiących się na połów o brzasku. Jakiś czas później odgłosy ich rozmów zastąpione zostały turkotem kupieckich wózków zmierzających na liczne ostrogarskie targi i bazary.
- Niedługo będzie świtać, zacni panowie - Baruba Dargaras wychynął z piwniczki odziany w noszony za dnia ubiór, zerknął z przestrachem na zakrwawiony opatrunek Unga - My już do kuchni idziemy, niedługo przyjdą klienci na śniadanie... rzeknijcie zatem, proszę, czy owa mara na zawsze już przepędzona? Straszna ta noc była niczym żadna inna wcześniej, klnę się na wszystko, co święte. Pimpin ma siwy kosmyk za uchem, a moja żona chyba się o dziesięć lat postarzała. Co wyście tu takiego uczynili?
- Wszystkie znaki zaświadczają o tym, że twe troski dobiegły końca - odpowiedział Surelion, spoglądający od dłuższej chwili na jakiś zawinięty w sukno czworokątny przedmiot leżący na sąsiednim łóżku - Gnębiące cię koszmary brały się od pewnej niezwykłej rzeczy, którą znaleźliśmy na dachu. Nim opuścimy twe domostwo, usłyszysz, gdzie ją zabraliśmy. Aby zaufanie gości powróciło, upewnij się, że wszyscy jak najszybciej usłyszą tę radosną wieść: przedmiot będący źródłem sennych majaków został stąd zabrany.
- Ale cóż to było takiego? - gnom zdumiał się niepomiernie, złapał rękami za głowę ściskając skronie - Skąd to się tam wzięło?
- Istnieją w naszym świecie pewne tajemnice, których maluczcy nie powinni zgłębiać - odpowiedział pouczającym tonem półbóg - Niechaj zagadka tego przedmiotu nie zaprząta twych myśli. Aby się jednak upewnić, że był to jedyny powód tych koszmarów, przez kilka następnych dni będzie u ciebie gościł jeden z moich uczniów. Przyślę go dzisiaj przed wieczorem. Zadbaj, aby niczego mu nie zabrakło.
- Ależ oczywiście, zacny panie! - zapewnił czym prędzej Dargaras - Jadła i trunków będzie miał w dostatku i najlepszą puchową pościel! Czy... czy to coś tam leży, pod suknem?
- Dargarasie, Dargarasie! - Surelion pogroził gnomowi palcem, chociaż uśmiechał się przy tym wyrozumiale - Umysł niegotowy na zgłębienie tajemnic wszechświatów popada w szaleństwo w obliczu skrywanej prawdy. Idź teraz do kuchni i przygotuj dla nas sute śniadanie, albowiem ogromnie strudziła nas ta pracowita noc. Kiedy się już posilimy, poczynimy ostatnie uzgodnienia, a potem odejdziemy zabierając ze sobą powód majaków.
Nadszedł świt, napastnik już nie wrócił. Załatwiłem Wam śniadanie na koszt gospodarza, proszę bardzo, nie ma za co. El Farhugor ma w Południowej Dzielnicy dwa magazyny zbożowe, trzy oberże, warsztat zbrojmistrzowski, mały warsztat szkutniczy i burdel dla niziołków. Domyślam się, że po śniadaniu opuścicie karczmę, tak? Najlepiej byłoby chyba przenieść majaksę do tajemnej świątyni, a potem puścić w ruch Ketrasa, Milcarra i resztę - niech szukają informacji, możliwości identyfikacji, kowala zdolnego zrobić podróbkę. Macie może inne pomysły? Dodatkowe deklaracje?