: 16 lipca 2017, 21:43
Ślepak powiódł o świcie wciąż pogrążoną w rozpaczy wdowę po Borlonie do Wielkiego Gothmeda w Srebrnej Przystani. Rybak był właśnie tego wyznania. Kapłani wzięli ciało, aby o zmierzchu zgodnie z kanonami wiary oddać Borlona wodzie, a w przypadku Ostrogaru - jeziorze Dan - Ugar. Milcarr z niechęcią wysupłał z chudego trzosa trzy katanki i wręczył bez słowa młodemu akolicie, bo wdowa nie bardzo była kontaktowa. Rozumiał ją trochę Ślepak, bo przecie bez rybaka czekały ją i dziatwę ciężkie czasy, ale w garść się musiała zebrać szybko, bo choć Milcarr obiecał że jej pomoże, to nie miał zamiaru jej jak bezrozumnej po Ostrogarze prowadzać, a głupio mu było ją przed świątynią ku opamiętaniu oćwiczyć.
Szczęściem Borlonowa zaczęła wracać do siebie po tym jak zaczęli się powoli kierować w stronę zaułków Chłopskiego Krocza. Przed sutenerą Milcarr był już niemal pewien, że nie będzie z nią tak źle. Dał jej jeszcze kilka złotych monet na odchodne, po czym powoli ruszył w stronę Kufla Bajarza, żebrząc po drodze. Chciał trochę rozpytać na dzielnicy o strzałki do dmuchawki, ale Eco miał jedyny egzemplarz, toteż nie przychodziło mu nic innego do głowy, jak udać się do miejsca spotkań. Miał nadzieję, że spotka tam kogoś z Surelian i będą mogli działąć dalej w tajemniczym śledztwie. Korciło go aby posmarować oczy święconą wodą, którą zdobył dla niego gwardzista, ale nie wiedział, kiedy może mu wpaść w ręcę kolejny flakonik, toteż trzymał buteleczkę na gorsze czasy.
Szczęściem Borlonowa zaczęła wracać do siebie po tym jak zaczęli się powoli kierować w stronę zaułków Chłopskiego Krocza. Przed sutenerą Milcarr był już niemal pewien, że nie będzie z nią tak źle. Dał jej jeszcze kilka złotych monet na odchodne, po czym powoli ruszył w stronę Kufla Bajarza, żebrząc po drodze. Chciał trochę rozpytać na dzielnicy o strzałki do dmuchawki, ale Eco miał jedyny egzemplarz, toteż nie przychodziło mu nic innego do głowy, jak udać się do miejsca spotkań. Miał nadzieję, że spotka tam kogoś z Surelian i będą mogli działąć dalej w tajemniczym śledztwie. Korciło go aby posmarować oczy święconą wodą, którą zdobył dla niego gwardzista, ale nie wiedział, kiedy może mu wpaść w ręcę kolejny flakonik, toteż trzymał buteleczkę na gorsze czasy.
Ponieważ Milcarr w zasadzie nic nie robi, to uda się Kufla w oczekiwaniu na innych, no chyba, że będzie mijał po drodze pechowy zaułek...