[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Wypuszczona przez barda strzała, przecięła mrok nocy, przelatując nad grzbietem bestii i znikając w leśnym gąszczu. Stwór nie czekał wszakże, aż Rodan po raz kolejny napnie łuk. W ułamku sekundy rzucił się na młodzieńca. Potężne szczęki sięgnęły ku wnętrznościom barda, rozdzierając częściowo skórzaną zbroję. Ta jednak wytrzymała, osłabiając znacznie siłę ciosu. Mimo tego, Rodan poczuł jak zęby stworu zagłębiają się w jego ciele, a zionący z paszczy przeciwnika zielony blask przesącza się do jego żył, osłabiając ranione ciało. Zaskoczony krzyknął o pomoc. Lecz już przy nim znalazł się Vagar, tnąc mieczem w łeb bestii. Ostrze Strażnika błysnęło w świetle ogniska tylko raz, a głowa upiornego psa potoczyła się po mchu polany. Rodan odetchnął z ulgą, nie tracił jednak czasu na słowa podzięki. Wiedząc, iż druhowie jego toczą śmiertelny bój, wziął na cel kolejną bestię.
Nętka ujrzała zionącą zielonym ogniem śmierć, która rzuciła się jej do gardła. W ostatnim odruchu dziewczyna cofnęła się, unikając ciosu. Ciało napastnika przemknęło tuż obok niej, owiewając ją grobowym tchnieniem. Palce czarownicy w pośpiechu dobyły jednej z magicznych kul, a usta jej poczęły wypowiadać słowa ochronnego zaklęcia. Ogar wszakże nie rezygnował. Gdy tylko łapy jego na powrót dotknęły ziemi, wykonał zwinny zwrot i rzucił się ku młódce, pryskając pianą z obrzydłego pyska. A jednak Naja Zielona musiała strzec wiedźmy w tej godzinie, bowiem udało jej się uskoczyć przed złowieszczym kłapnięciem szczęk. Jeszcze chwila i oto poczuła jak siła żywiołu Ziemi przepływa przez jej ciało, otaczając ją szczelnie obronną tarczą. Nim wszakże zdołała uczynić coś więcej, na bestię padł cień Vagara. Młody wojownik zdał się jej do posągu Boga Wojny podobny, gdy z płomiennym wzrokiem i rozwianym włosem wzniósł nad głowę miecz lśniący. Ostrze ze straszliwą siłą uderzyło w grzbiet psa ciemności, druzgocąc jego kręgosłup. Bestia zaskowyczała, po czym legła w powiększającej się, ciemnej kałuży krwi. Jeno jej pazurzaste łapy drapały ziemię jeszcze przez moment.
Amasis odskoczył gładko, unikając szarżującego ogara, zwinął się w locie, z właściwą swej rasie gracją, próbując ciąć stwora w biegu. Ten jednak był równie szybki i rzucił się w bok, unikając szponów Felidae. Stuha nie zamierzał jednak ustąpić. Jeżąc groźnie futro i prychając, rzucił się znów na wroga. Tym razem dopiął swego. Jego pazury przecięły potworny pysk, kreśląc w nim długie szramy. Bestia zaskomlała, plując krwią. Felidae spróbował wykorzystać sytuację, rzucając się w kierunku gardła przeciwnika. Ten jednak odskoczył szparko i ponownie rzucił się na kota, pragnąc rozszarpać go budzącymi grozę, potwornymi kłami. Amasis jednak znów okazał się szybszy. Tym razem uniknął ciosu o włos zaledwie. Złożył się do kolejnego ataku, obserwując potwora spod przymrużonych powiek.
[center]

[/center]
Kallan wyciągnął przed siebie kostur, rozpaczliwie pragnąc, by to co widział okazało się jeno niegroźnym majakiem. Lecz choć umysł Vilena przepełniał lęk, mięsnie, wyćwiczone w praktyce ho przejęły inicjatywę. Kostur wprawnym ruchem zablokował cios rozpędzonej bestii. Guślarz zachwiał się pod naporem jej ataku, ustał jednak na nogach. Kły ogara kłapały tuż przy jego gardle, nie zdołały go jednak dosięgnąć, natrafiając na twarde, sakwakowe drewno. Kallan modlił się tera, nie do Karadosa bynajmniej, lecz do Talda, by kostur wytrzymał nacisk potwornych szczęk. Jeszcze chwila i bestia puściła, opadając na cztery łapy. Nie dała jednak odetchnąć swej ofierze i skoczyła na nią ponownie. Tym razem Vilena także sparował cios, uderzając ogara w nos. Nie wyrządziło mu to wielkiej krzywdy, lecz najwyraźniej dało do myślenia. W ślepiach upiornego psa błysnęło bowiem coś na kształt prymitywnej przebiegłości, właściwej drapieżnikom. I Vilena wiedział, że stwór zastanawia się, jak go dopaść.
Rodan drżącymi dłońmi ujął łuk, pragnąc wypuścić kolejną strzałę. Wciąż czuł ból w miejscu, gdzie kły ogara przebiły zbroję. Zimno, krążące w jego żyłach sprawiało, iż drzewce łuku poddawało się z większym oporem niż zazwyczaj. Zdołał je jednak naciągnąć i... Psiajucha! Brzechwa strzały zawadziła o jego oko, podrażniając je boleśnie. Bard zaklął, wypuszczając odruchowo pocisk, który wzbił się w kierunku koron drzew i zniknął wśród liści. Pospiesznie sięgnął po koleją strzałę. Jego prawe oko piekło i łzawiło niemiłosiernie, sprawiając, iż całe otoczenie zdawało się rozmazane i nieostre. Mimo to młodzieniec zacisnął zęby, starając się trafić w kolejnego stwora. Tym razem Bogowie Światłości musieli prowadzić jego rękę, gdyż strzała utkwiła dokładnie w karku psa, który atakował Amasisa. Stwór zawył krótko i osunął się na ziemię.
[center]

[/center]
Vagar czuł wreszcie, że żyje, walczy i zwycięża. Tym razem nie musiał osłaniać się tarczą! Ogień boju wypełniał jego żyły, a kolejni przeciwnicy padali z ręki młodego Strażnika. Jego miecz zbroczony był ciemną krwią, która plamiła także ziemię wkoło. Czuł, że się uśmiecha, a właściwie szaleńczo szczerzy zęby w grymasie, zapowiadającym wrogom śmierć. Położywszy drugiego z psów mroku, rozejrzał się szybko po polu bitwy. Ujrzał, jak strzała Rodana trafia trzeciego ogara i jak Kallan broni się rozpaczliwie przed czwartym, parując jego ciosy. Bez lęku rzucił się, by wspomóc towarzysza gdy wtem z gardła ostatniego stworu dobyło się upiorne wycie.
[center]

[/center]
Przeraźliwy dźwięk runął na spadkobierców Olfenu, odbierając im przez moment władzę w członkach. Vagar zatoczył się, czując jak opuszczają go siły. W tym czasie stwór wykonał błyskawiczny zwrot i pognał w stronę lasu.
Kallan jęknął i złapał się za głowę, czując, jak przeraźliwe zawodzenie wwierca się w jego umysł. Ostatkiem sił walczył o zachowanie świadomości. Gdzieś, wewnątrz niego pojawiło się przeświadczenie, iż opór nie ma sensu. Guślarz zacisnął zęby starając się przeciwstawić fali rozpaczy i beznadziei, która go znienacka ogarnęła. Nętka także zachwiała się, tracąc na moment kontrolę nad ciałem. Jedynie Rodan i Amasis oparli się zaklęciu. Bard wypuścił kolejną strzałę w ślad za umykającym potworem. Jej grot wbił się w bok bestii, która jednak nie zwolniła biegu. Felidae rzucił się, mając nadzieję, iż dopędzi wroga, zanim ten dotrze do ciemnej ściany lasu. Nie miał jednak szans. Wkrótce ogar zniknął wśród gęstych paproci. Stuha zaś zatrzymał się na skraju polany, nie chcąc oddalać się za bardzo od towarzyszy.
Vagar potrząsnął głową, odzyskując nagle władzę w członkach. Nętka także otrząsnęła się ze skutków złego czaru, unikając upadku na zieloną darń. Jedynie Kallan wyglądał, jakby nie do końca doszedł do siebie. Nim jednak ktokolwiek zdołał coś przedsięwziąć, z boru dobiegło ponownie upiorne wycie. Tym razem jednak nie niosło w sobie paraliżującej siły, lecz przestrogę. Wszyscy odczuli niepokój, który gwałtowną falą wzniósł się bijąc o ściany ich świadomości. Ledwie zaś minęło chwil parę, ponuremu zewowi odpowiedział kolejny, z zachodu. Za nim zaś ozwało się granie piekielnych ogarów i dźwięk rogu, zwiastujący łowy. I choć nikt nie obwieścił im tego, młodzi wędrowcy wiedzieli, że to oni są zwierzyną. Lęk potworny, nieznany ich serca zmroził, zachęcając do ucieczki w ciemny, splątany gąszcz lasu.
[center]

[/center]
Efekty walki:
Amasis: Żywotność: pełna, Energia: 11 na 12;
Kallan: Żywotność: pełna, Energia: pełna; kara -20 S.W.
Nętka: Żywotność: pełna, Energia: 3 na 6;
Rodan: Żywotność: 2 obrażenia (cała pula ran lekkich poszła sobie w diabły!), Energia: pełna, kara -10 S.F.
Vagar: Żywotność: pełna, Energia: pełna;
Dźwięk rogów i ujadanie Ogarów Cienia na chwilę paraliżuje wszystkich obecnych. Potem zaczynacie odczuwać ogromny strach, który skłania Was do ucieczki z tego miejsca. Jedyną osobą, która nie odczuwa tego efektu jest Rodan, z racji tego, iż ma przy sobie Kamień Królowej. Strach narasta stopniowo (jakieś 3 rundy) więc:
Testy S.W. dla wszystkich:
Amasis - nie zdany. Masz około 30 sekund na reakcję, zanim strach odbierze ci zdolność racjonalnego myślenia i rzucisz się w panicznej ucieczce w las.
Kallan - krytyczny pech! Naprawdę to nie MG jest złośliwy, lecz kości! Masz tylko jedną rundę na sensowne działanie, nim panika nie pogna Cię do lasu! Dodatkowo nadal czujesz rozpacz i zwątpienie, co sprawia, że trudniej Ci się skupić i zebrać w sobie (kara -20 do SW nadal działa).
Nętka - sukces. Czujesz narastającą panikę, lecz jesteś w stanie jasno myśleć. Czujesz, że zmusza cię ona do ucieczki przez las, lecz na razie opierasz się temu efektowi. Nie wiesz jednak jak długo dasz radę.
Rodan - Klejnot Królowej chroni cię całkowicie przed efektami strachu.
Vagar - nie zdany. Masz około 30 sekund na reakcję, zanim strach odbierze ci zdolność racjonalnego myślenia i rzucisz się w panicznej ucieczce w las.