Strona 10 z 30
: 01 lutego 2012, 21:16
autor: tzeentch
1. Stosunek do zwykłych Dawców Imion (nie Adeptów ) - całkowicie zwykły
2. Religijność wiara w Pasje - Chorrolis, choć niezbyt żarliwie
3. Poczucie humoru - nieco sarkastyczne, czasami marudne
4. Stosunek do latających statków i parostatków T`skrangów - popiera postęp
5. Stosunek do bogactwa (dążycie do niego czy szukacie sławy) - chętnie zarówno pieniązki jak i sława
6. Stosunek do niewolnictwa - przeciwnik
7. Stosunek do cudzej własności - zręczny handlarz, który gotów jest się długo targować jeśli coś przypadnie mu do gustu. Brzydzi sie kradzieżą.
8. Stosunek do Therańskiego Imperium - wrogi, choć nie walczy otwarcie - stara się raczej unikać Theran
9. Dokładny opis wyglądu zewnętrznego waszych herosów (wzrost, waga, kolor oczu, ubiór, tatuaże, znaki szczególne, uzbrojenie, sposób poruszania, cele) - jak to krasnolud, dość niski, krępy, choć wśród swoich pobratymców uważany za raczej szczupłego. Jako dość zamożny rzemieślnik lub wyroby dobrej jakości i gustownie zdobione. W uszach nosi złote kolczyki, na szyji zaś masywny złoty łańcuch. W ciało wprawione są krwawe kamienie. Cześto spotykany jest w trakcie swej pracy w kuźni i wtedy ma na sobie niewyróźniający się fartuch kowalski. W czasie wolnym preferuje ubrania wygodne, jednak z klasą. W walce nosi długą kolczugę o srebrzystym połysku, posługuje się ciężką, szablą o ząbkowanym ostrzu, tarczą kryształową, zaś na głowie ma własnoręcznie wykuty, strasznie wyglądający hełm wzorowany bardziej na wytworach orków niż krasnoludów (nie mam nic dokładnie oddającego jego wygląd, ale cos w stylu tego na obrazku, lecz z pełną ochroną na glowę i oczywiście lepiej wykonany:
http://www.zbrushcentral.com/showthread ... gt0n-quot
Na codzień spokojny, raczej mrukliwy, może nawet nieco marudny. Lubi się chwalić swoimi wytworami i dokonaniami, jednak stara się nie przesadzać i nie wzbudzać niechęci rozmówcy. Poza tym, że jest biegłym Zbrojmistrzem jest także naprawdę dobrym kupcem i gdy sytuacja tego wymaga potrafi jednak być odpowiednio wygadany.
: 02 lutego 2012, 17:56
autor: Araven
Po chwili wewnętrznych narad Nomadzi z symbolami boga krwi atakują, spieszyli się w dużej części około 30-stu zostaje na koniach, szyjąc z refleksyjnych łuków w stronę waszego okrętu, strzały wbijają się w pokład. Durgash ryknął - koniec żartów ostrzelać ich z balist. Ogniste oszczepy poleciały w stronę nomadów, zmiatając kilku orków z siodeł. Około 15 wojowników z okretu powietrznego zeskoczyło na pokład okrętu rzecznego. Załoga opanowała pożar, dogasza jego resztki, szykując sie do walki. Co czynicie chowacie się za burtami okrętu powietrznego, czy zeskakujecie do płytkiej wody by walczyć z atakującymi orkami. Macie około pół minuty czasu nim spieszeni orkowie zaatakują okręt na rzece. To dosyć dobrze uzbrojeni wojownicy, w zbroje mają powpinane kościane ozdoby, także czaszki. Co czynicie? W tym czasie możecie zejść lub strzelać, ale wtedy do walki wręcz raczej nie włazcycie się, co nie wzbudzi uznania załogi żadnego z okrętów, co robicie? 1 strzał z łuku mozna oddać ew. 2 z uzyciem drugiego ataku i dołączyc do walki wręcz. Więc co robicie?
: 03 lutego 2012, 11:08
autor: deliad
Darion gładził dokładnie ogoloną brodę, zwykł tak czynić gdy głęboko się nad czymś zastanawiał. Jego długie jasne włosy powiewały na wietrze. Złodziej pierwszy raz podróżował podniebnym okrętem i nie mógł wyjść z podziwu nad jego prędkością, zwinnością i ciszą z jaką przesuwał się wśród chmur. Darion miał tysiące pomysłów jak wykorzystać go w swoim fachu. Szybkie nocne zuchwałe naloty do majętnych siedzib, niepostrzeżone rabunki i ucieczka na wiszącej drabince z workiem pełnym łupów. To by było coś. Chwilę rozmyślań przerywał mu widok wykopalisk. Spod ziemi wystawał szczyt piramidy a srebrni Alaraowie mimo ataków ze strony psiogłowych nadal kontynuowali wykopaliska.
Piramida.... hmmm. Cóż mawiał o nich mój mistrz... Budowla będąca miejscem kultu, zazwyczaj krwawych bogów lub grobowcem wielkich władców. W skali trudności złupienie 8 na 10. Świątynna straż nie słynęła z pobłażliwości, a grobowce posiadały szeroki asortyment pułapek i tym podobnych utrudnień. Jednak łupy był zwykle wielce cenne. Świątynie słynęły z bogactw, a grobowce wielkich władców wypchane były skarbami jak bagniak galaretą.
Cóż jednak Srebrni Alarowie planowali znaleźć tutaj. Skarby? Po cóż dzikusom złoto. A może jakiś potężny, magiczny przedmiot. Byle tylko nie uwolnili przedwiecznego zła, które mogło zalęgnąć się w ruinach podczas pogromu.
Tymczasem na widnokręgu po błękicie nieba wspinał się tłusty, czarny słup dymu. Nie zwlekając okręt ruszył w tamtą stronę.
Im byli bliżej tym serce złodziej biło mocniej. Na lazurowej wstędze rzeki kopcił atakowany przez orki statek. Darion znał takie statki z dzieciństwa w końcu wychowywał się w rzecznej przystani.
Nadlatujący powietrzny statek spłoszył nomadów, którzy oddalili się od rzeki. Z okrętu spuszczono linowe drabinki, jedną z nich Darion zsunął się na płonący okręt. Wtedy zaatakowali orkowie..
Wątek techniczny:
1. Stosunek do zwykłych Dawców Imion (nie Adeptów ) - coś na kształt szlachty do poddanych, ale świadomy nie tylko swych praw ale także obowiązków
2. Religijność wiara w Pasje - wierzę, we wszystkie jednakowo słabo.
3. Poczucie humoru - zmienne, dostosowane do poziomu towarzystwa.
4. Stosunek do latających statków i parostatków T`skrangów - lubię wygody i nowe możliwości rozwijającej się techniki.
5. Stosunek do bogactwa (dążycie do niego czy szukacie sławy) - Pieniądze to cel życia. Duże pieniądze! Małymi nie warto się interesować. Zdobyte bogactwa są skrupulatnie gromadzone w krasnoludzkim banku, dziesiąta ich część trafi do pozostawionej w rodzinnym mieście matki.
Darion nie ma złudzeń będzie złodziejem póki nie uzbiera majątku. Resztę życia spędzi na radowaniu się zbytkami.
6. Stosunek do niewolnictwa - to wbrew wszystkim ideałom Dariona, sprzeciwia się jawnie i niejawnie też
7. Stosunek do cudzej własności - Własność cudza jest cudza póki nie stanie się własnością Dariona. Złodziej ma jednak swój kodeks, który można streścić w kilku słowach. Kradnie tylko duże pieniądze, nie okrada znajomych i świątyń, zasady podlegają widzimisię Dariona.
8. Stosunek do Therańskiego Imperium - to zło, ale zło konieczne. Daje możliwość jednoczenia się przeciw niemu.
9. Dokładny opis wyglądu zewnętrznego waszych herosów (wzrost, waga, kolor oczu, ubiór, tatuaże, znaki szczególne)
Zewnętrzny wygląd Dariona jest bardzo zmienny. Zmienia się wraz z miejscem w którym przebywa.
Darion jest średniowysokim człowiekiem o szczupłej posturze. Obecnie włosy mają kolor dojrzałej pszenicy i sięgają do ramion. Nos nieco długi, bystre spojrzenie. Na skroni ( sztuczny) tatuaż smoka. Chadza w skórzanej zbroi a walczy mieczem i łukiem.
: 03 lutego 2012, 17:57
autor: Araven
Techniczny:
Dziękuje za odpowiedzi na pytania, proszę o deklaracje czy walczycie wręcz czy strzelacie, albo to albo to. Opcji pośredniej nie ma. ew. Można zejść pod pokład. Rozliczę od razu 1 minutę, 3 sekwencje walki wręcz lub strzeleckiej po 2 tury w każdej sekwencji. Potencjalnie walka wręcz grozi większymi obrażeniami, ale i łucznik może oberwać jak będzie kiepsko strzelał i wystawiał się na pociski konnych łuczników czarnoodzianych Orków. Więc kto walczy wręcz? Ktio strzela? Kto się ew. ukrywa?
: 03 lutego 2012, 19:51
autor: deliad
Darion bije się wręcz, ale na statku. Nie mam zamiaru tworzyć tarczy o którą rozbije się szarża.
: 03 lutego 2012, 21:14
autor: tzeentch
Fauval nie jest uradowany perspektywą kolejnej rozróby. Jednak jako kupiec wie ile warta jest lojalna pomoc kolegom po fachu, którzy bronią sie przed rabusiami. Rad, nierad, idzie im na pomoc.
Krasnolud najlepiej jednak sprawdza się w walce wręcz. Nie mam jednak zamiaru kupować szarży "na klatę". Idę w zwartej grupie. I przed starciem aktywuję zdolności hełmu...
: 03 lutego 2012, 21:52
autor: Araven
Jasnowłosy Darion z tatuażem smoka zbrojny w miecz wylądował zwinnie na pokładzie statku rzecznego zeskakują z drabinki sznurowej, nieco mniej zwinnie na pokladzie statku kupców (i przemytników) wyladował krasnolud Fauvalul, jego hełm zaczął emanować aura strachu. Krysztalowa tarcza w lewej dóoni oraz runiczna szabla krwawy uśmiech w prawej, tak trasnolud czekąl na orków. Darion z gracją drapieżnika zacisnął dłoń na rękojeści miecza oczekując na wrogów. Widok z "Ważki" - tj. statku rzecznego, jest zgoła odmienny od tego jaki mieliście z pkładu Dumy Travaru. Na wprost siebie macie ponad 60 atakujących nomadów, większośc zeskoczyla z koni by zaatakować ważkę + nieco ponad 20-stu konnych łuczników trzymających się ztyłu i stzrelających do załogi Dumy travaru. Trwa walka strzelecka między okrętem powietrznym a konnymi łucznikami. Salwy oszczepów i bełtów lwcą z dumy travaru w stronę Orków, a oni sami zasypuja okręt gradem strzał. Jedna salwa poszła w stronę ważki, oberwaliście niegroźnie ale polała sie pierwsza krew w tym boju. Na pokładzie ważki jesteście Wy oraz jej załoga 3 krasnoludów, 1 elf, 2 ludzi i 8-śmiu T`skrangów i jeden obsydianin kamienny człowiek. Kilkunastu powietrznych żeglarzy i łupieżców walczy obok statku rzecznego w płytkiej wodzie lub przy brzegu.
Atakujący orkowie są zbrojni w czarne zbroje warstwowe z metalowymi płytkami, tarcze jazdy oraz ręczną broń, z bliska wielu ma emblematy czerwonej czaszki na broni i zbrojach. Zbrojni są w długie szable, czasem włócznie lub buzdygany lub topory.
Darion w ciągu pierwszej minuty (3x po 2 rundy) powaliłeś 2-chów orkowych nomadów oraz ciężko raniłeś trzeciego, masz 12 obrażeń (od strzały 3, z wyczerpania 3 - koszt talentów, 6 od cięcia szabli).
Fauvaul w ciągu pierwszej minuty (3x po 2 rundy) powaliłeś trzech orkowych nomadów, sam odnosząc 14 obrażeń (2 osd strzaly, 3 z wyczerpania - koszt talentów, 4 cięcie topora, 3 uderzenie buzdyganem).
Wasza broń i umiejętności zbierają krwawe żniwo wśród kultystów Boga krwi, tym razem giną oni ku jego chwale. Na pokładzie Ważki jej załoga oraz Wy jesteście wymieszani z Orkami, pokład zaczyna być śliski od krwi. W płytkiej wodzie blisko okrętu trwa mordercza walka, Orkowie sa rośli 1,80 do 2.10 ale trolle z Dumy Travaru sa jescze wyższe. Po rozliczeniu starcia
Goldharta zobaczę jak wyglada morale obu stron. I czy dojdzie do kolejnego starcia.
Proszę o fabularne opisy walk a Goldharta o deklarację co czyni, walczy wręcz czy strzela z łuku z Maelin z pokładu Dumy Travaru.
: 04 lutego 2012, 09:11
autor: deliad
Morale to podstawa przy walc z przeważając liczebnie przeciwnikiem.
Darion chwacko podbiegł do burtu statku.
- Nie wpuszczać wroga na pokład! Ha Ha.
Doskoczył do gramolącego się przez burtę orka. Przeraźliwa bliznowata twarz orka wyszczerzyła krwi. Dario jednym ciosem wbił miecz w jego oczodół penetrując mózg.
Wtedy rozległ się świst i stuknięcie a w piersi Dariona pojawił się strzała.
Cios na szczęście nie był zbyt mocny. Człowiek wyrwał strzałę i wrócił do walki. Tymczasem kilka orków wdarło się na pokład i zapanował chaos. Darionowi udało się powalić jeszcze jednego orka i jednego mocno poradzić zanim przeszedł do defensywy.
: 04 lutego 2012, 12:54
autor: Araven
Wobec braku deklaracji Goldharta, przyjmuje, że strzela ze swego łuku z Maelin z pokładu okrętu powietrznego.
Goldhart - zastrzeliłeś 2 konnych łuczników i zraniłeś kolejnego, sam odnosząc 10 obrażeń (1 z wyczerpania za unik, oraz 5 + 4 z dwóch strzał jakimi oberwałes w korpus).
Starcie zakończyło sie znaczącym zwycięstwem Dumy Travaru i Ważki oraz ich załóg nad Orkami służącemu Krwawemu Bogu, straty załóg okrętów to 10% siły żywej tj. 3 zabitych na Dumie Travaru i 2 zabitych na Ważce, oraz odpowiednio 3 rannych na Dumie Travaru i 3 rannych na Ważce. Straty Orkowych nomadów uwzględniając Wasz wkład w walkę to 40% siły żywej tj. dwudziestu kilku zabitych, część z balist na okręcie powietrznym i kilkunastu rannych. Orkowie uchodzą w stronę Złoziemia. Co czynicie? Pomoc Ważce i jej załodze czy pościg? Czy coś innego?
TECHNICZNY:
Ponawiam pytanie, czy kontynuujemy grę bo zainteresowanie bardzo marne, posty sporadyczne, zapał do dalszego prowadzenia tego pbf-u z racji na brak zaangażowania Graczy maleje mi prawie do zera. Więc co zawieszamy aż zaczniecie mieć czas, sam go ostatnio mam coraz mniej, kończymy czy gramy dalej?
: 04 lutego 2012, 17:20
autor: Goldwin
Wstrzymał oddech po naciągnięciu cięciwy i powoli wodził czubkiem grotu wraz z poruszającym się jeźdźcem. Lekkie drgnienie palców i strzała pomknęła z cichym sykiem. Daleki okrzyk bólu i wykrzywiona twarz spadającego z siodła ukazała celność z jaką posłał pocisk.
Doświadczenie uczyło iż nie należy zbyt długo pozostawać nieruchomym podczas oddawania strzału, pół kroku w bok uchroniło go przed nadlatującym bezpośrednio pociskiem. Chociaż nie do końca. Akurat owe kilka centymetrów wystarczyło aby wystawić się na kolejną, wypuszczoną widać mniej wprawną ręką. Stęknął gdy łopatkę rozorał ostry grot.
Splunął za burtę.
- Wać mać...
Szybkim ruchem nałożył kolejną strzałę na cięciwę jednocześnie szukając gdzie ją posłać. Lekko pochylił się przez burtę opierając się biodrami. Konny prawie znikł pod kilem statku gdy dźwięcznie zagrała uwolniona cięciwa. Kolejny trup zaległ w pyle równiny.
- No to już dwóch mniej... - sapnął lekko naciągając kolejny raz łuk.
Już na końcu grotu widział piechura dobiegającego z dzikim wyrazem twarzy do burty Ważki gdy poczuł ostry ból w boku. Strzała pomknęła przed siebie, odbiła się od hełmu piechura i poszybowała dalej lekko rysując twarz biegnącego kilka metrów dalej.
- Szlag by to, celują do mnie jak do kaczki...
Ogólnie deklaracji nie było ale wszystko zgodnie z założeniami. Goldhart tym razem nie miał ochoty angażować się w bezpośrednie starcie upatrując większe szanse w dystansowej walce z przeważającym przeciwnikiem.
: 04 lutego 2012, 20:28
autor: Araven
Opcje macie następujące, niewiele dający pościg za uchodzącymi nomadami, przeszukanie pola walki w celu zdobycia łupów lub/i jeńców, nawiązanie kontaktów z załogą Ważki (okrętu rzecznego), można im zaproponować naprawę przy małym rzecznym nadbrzeżu w stanicy w Erwie. To kolesie co bywali na Złoziemiu, sie mogą przydać, Fauvaul słusznie w nich obrotnych kupców wietrzy. Takie kontakty mogą być cenne i dla wywiadu Travaru i kupca Omasu, który ponoć tym wywiadem kieruje, ale tego nikt oficjalnie nie przyzna. Zacznijcie coś działać, macie pewien dług u Elfów Yeshandi. Nadal nie widomo czego szukają srebrni Alerowie, macie ich znak ponoć gwarantujacy nietykalność z ich strony. Zdobyliście także tajemniczą księgę w walce z psiogłowymi ale chyba wszyscy o niej zapomnieli. Co robicie?
: 05 lutego 2012, 08:35
autor: deliad
Warto sprawdzić tą księgę. Polećmy też nad zamek tego samozwańca.
: 05 lutego 2012, 11:21
autor: tzeentch
Fauval szykowal sie do odparcia szarzy wrogow. Biegla ich tam cala kupa, a nie wygladali na jakichs od pluga oderwanych chlopow, lecz na twardych wojownikow. To mogla byc ciezka przeprawa. Gdy wrogowie byli juz tylko kilka metrow od niego, krasnolud skoncentrowal sie i dzieki mocy helmu przeciwnikow zalala fala strachu. Nikt nie uciekal, jednak kilku orkow wyraznie zwolnilo i impet natarcia oslabl. Fauval bez wahania wykorzystal to szybkim cieciem ciezkiej szabli rozcial niemal na pol pierwszego ze zblizajacych sie przeciwnikow. Oslonil sie tarcza, kolejny cios zablokowal szabla, jednak wrogow bylo zbyt wielu. Cofal sie krok za krokiem rozdajac ciosy na prawo i lewo, jednak sam takze zostal raniony w ramie jakas nadlatujaca strzala, a szturujace z samobojczym zacieciem orki zdolaly trafic go takze 2 razy w prawe udo. Na szczecie ciosy oslabione zostaly przez krasnoludzka kolczuge. Przeciwnicy, ktorzy zadal swe ciosy gorzko zaplacili za wejscie w zwarcie z krasnoludem. Jego ostra niczym brzytwa szabla zbierala obfite zniwo usmiechajac sie krwawo swym zebatym ostrzem.
Ktoregos z rannych orkow, najlepiej kilku, wziasc na przesluchania. Fauval jako obrotny kupiec nie przepusci takze okazji do nawiazania kontaktow z wlascicielem barki (o ile jest on na niej obecny, jesli nie to kapitan, lub oficerowie)...
Odnosnie kontynuacji - nie widze problemu. Akcja posuwa sie do przodu...
Jaki dlug u elfow? Tzn. oni nam sa dluzni przysluge za pomoc dzieciom, tak?
: 05 lutego 2012, 14:29
autor: Araven
tzeentch napisał(a):
Ktoregos z rannych orkow, najlepiej kilku, wziasc na przesluchania. Fauval jako obrotny kupiec nie przepusci takze okazji do nawiazania kontaktow z wlascicielem barki (o ile jest on na niej obecny, jesli nie to kapitan, lub oficerowie)...
Odnosnie kontynuacji - nie widze problemu. Akcja posuwa sie do przodu...
Jaki dlug u elfow? Tzn. oni nam sa dluzni przysluge za pomoc dzieciom, tak?
Techniczny:
1. Przesłuchanie Orków - Wynajęli ich wojownicy z zamku Han na Złoziemiu, mieli zniszczyć Ważkę - rzeczny statek nim dopłynie na wody pod kontrolą Travaru. Statek współpracuje z wrogimi wobec zamku Han siłami, tj. z rodem Acoma, ściślej z jego władczynią Lady Marą Acoma. Nic więcej nie wiedzą. kapitan statku rzecznego o nazwie wazka to T`skrang o zielonkawym zabarwieniu skóry - zabijaka, korsarz, kupiec, przemytnik Tsuran z aropagoi Vstrimon (jeden z 5-ciu największych rodów - odłamów T`skrangów w Barsawii). Tsuran dziękuję Wam za walkę w obronie jego okrętu i załogi, obecnie musi naprawic statek - macie jakies propozycje w tej kwestii? Tsuran jest i włascicielem i kapitanej rzecznej łajby.
2. Księga - napisana w starozytnym języku, prawdopodobnie landyjskim, jeden z agentów Omasu obecny na powietrznym okręcie oferuje się, że ją odczyta, część dopisków jest uczyniona stosunkowo niedawno. Po jakimś czasie ten agent tj. Andreus z Travaru - półelf, chce kupic księgę za 200 szt złota, to duża suma. Chce tez potwierdzenia z Waszej strony, że pzrechodzicie na służbę jego szefa obsydianskiego kupca Omasu. Pokazał wam oficjalna zgodę Rady travaru na to byście mogli zacząć pracować dla jego szefa. Słyszeliście pogłoski, że Omasu to nie tylko bogaty kupiec a szef wywiadu Travaru, to jak za wynagrodzenie 500 (plus premia do 500) sztuk złota możecie pracowac jako agenci Omasu w słuzbie wolnego miasta Travar...
3. T`skrang Tsuran - on moze sporo wiedzieć o złoziemiu, Andreus zasugerował wam byscie go lepeij poznali, co jest zgodne z intencjami Fauvaula, pzry odrobinie inwencji pewnie można nieźle zarobić.
4. Propozycja Dariona by lecieć nad zamek Han, trudna do realizacji, nad złoziemiem bywają okropne burze, poza tym Duma Travaru to duzy wojenny statek, może byc łatwo rozpoznany i bylibyście spaleni. Musicie cos wykombinować by sie tam dostać jako najemnicy, lub poszukiwacze zaginionych artefaktów np. albo coś innego. 
5. Elfy Yeshandi - tak mają u was pewien dług, ze względu na ocalenie dzieci. Podobno jakiś ich odłam żyje na Złoziemiu.
6. Wszystko wskazuje, że na Złoziemiu wybuchnie walka o władzę, są tam enklawy istot nie zdominowane przez Horrory, i ich konstrukty. te siły to zamek Han, Ród Acoma, Orkowi nomadzi, Elfy Yeshandi, psiogłowi, Srebrni Alerowie, są pewnie i inne. Co nieco możeuda się dowiedziec z owej księgi ale to wymaga czasu - zwłaszcza ostatnie dopiski moga byc cenne. Dobrym informatorem i może wspólnikem może być kapitan Tsuran... Co też czynicie?
: 05 lutego 2012, 14:30
autor: Goldwin
Fakt, księga wyleciała mi z głowy, ale warto ją obadać 
Przychylam się do zdania Fauvala o zasięgnięciu "języka". Dobrze wiedzieć czy to tylko banda zbójników, czy też może jakiś patrol, zwiad czegoś większego. Pomóc kupcom też się przyda, może będziemy mieli kolejnych zobowiązanych za pomoc
Złota nigdy dość a przysług jeszcze mniej.
Można też wykorzystać znak nietykalności i spróbować się porozumieć z Alerami o co biega w tym zamieszaniu. Było nie było, psiogłowi zaleźli nam już za skórę a dobrze wiedzieć co Srebrni tam knują...