Strona 10 z 36
: 22 kwietnia 2013, 16:47
autor: maciej
Faceman,Desmond-zostajecie czy wychodzicie?
: 22 kwietnia 2013, 22:22
autor: Dobro
Trzymam się blisko Lobo, w razie czego mu pomogę. Póki co nie mieszam się tez w przemowę, troll musi być przekonany, że sam chce wstąpić w szeregi Armii zbawienia...
: 23 kwietnia 2013, 02:59
autor: koszal
Won stąd! Nie macie szacunku dla tajemnicy spowiedzi?
-ryknął oburzony kapłan poganiając kompanów do wyjścia.
: 25 kwietnia 2013, 12:35
autor: maciej
Korzystając z momentu nieuwagi ze strony bladolicego kaznodziei,więzień poderwał się z krzesła i raptownie ruszył w kierunku drzwi,próbując przebiec miedzy stojacymi.
: 25 kwietnia 2013, 16:20
autor: Procjon
Desmond zerwał z pleców wysłużony karabin i z miejsca wypalił w nogi więźnia.
: 26 kwietnia 2013, 16:46
autor: Dobro
Faceman zdziwiony reakcją Desmonda podniósł w górę ręce na znak, że nie chce mieć nic do czynienia ze strzelcem. Odnotował sobie w pamięci fakt, że Desmond się nie pierdoli i od razu przechodzi do rzeczy.
To był fakt, który spodobał się Vocalowi.
: 27 kwietnia 2013, 17:10
autor: koszal
Lobo błyskawicznie dobył swojego osobiście błogosławionego gnata wypalając w plecy potępionej duszy.
mam to swoje szybkie dobycie
: 07 maja 2013, 11:44
autor: maciej
Powiedzenie że człowiek strzela a Bóg kule nosi najwidoczniej sprawdzało się nawet po zagładzie świata,gdy ludzie tylko okazjonalnie wierzyli w istnienie Wszechstwórcy oraz odnajdywali pokrzepienie w Słowie Bożym. Albinos był z całą pewnością człowiekiem bogobojnym i głęboko wierzącym,jednak tym razem dobry i sprawiedliwy Pan postanowił sobie z niego zakpić.
W małym pomieszczeniu odgłos strzału z wielkiego rewolweru przypominał odgłos grzmotu. Ogromna kula kalibru 0.357 wydostała się z lufy z ogromną prędkością i zrobiła potężną dziurę w ścianie,prawie muskając ramię Facemana. Odpryski drzazg poszybowały w powietrze by po swobodnym locie upaść na zakurzoną podłogę. Desmond mocował się z karabinowym pasem gdy tymczasem więzień sadząc ogromne susy całą masą ciała uderzył w drzwi,niemal wyrywając je z zawiasów. Mimo rany w nodze pędził w podskokach przez Cieniste Piaski,kierując się w stronę wyrwy w murze. Obaj azylanci i tracker wypadli z bronią gotową do użycia za uciekinierem. Jakież było ich zdumienie kiedy spostrzegli że cała mieścina gapi się na całą sytuację nic sobie nie robiąc z ucieczki korsarza. Stojący kilka metrów dalej szeryf trzymając się pod boki rechotał w niebogłosy i pokazując w stronę Trolla rzekł z usmiechem
-Łapcie go panowie,jest wasz-wyszczerzył się do misjonarza.-Tylko za szybko go nie ustrzelcie-dodał.
: 07 maja 2013, 14:37
autor: koszal
Przeklęty pomiocie szatana! -zaryczał w gniewie białowskóry boży sługa. Schował rewolwer do kabury i ruszył pędem za uciekinierem dopuszczając do swego serca grzeszne myśli niecnych uczynków, jakich miał zamiar dopuścić się pochwyciwszy gagatka, który zakpił z jego wiary.

: 07 maja 2013, 15:54
autor: Procjon
- Spokojnie, panie Lobo - powiedział bez emocji Desmond, przymierzając się do strzału w stronę biegnącego człowieka.
Strzelam do niego tak, żeby nie zabić, ale możliwie utrudnić poruszanie, potem biegnę za nim.
Gdy podbiegnę na jakieś pięć metrów, ściągam karabin i zatrzymuję go krzykiem, a jak to nie zadziała, po prostu dam mu kolbą w łeb.
Udało mi się strzelić zanim wybiegł?
: 07 maja 2013, 17:18
autor: maciej
Uciekający Troll poruszał się całkiem sprawnie jak na rannego. Nie był jednak dość szybki. Odwrócił się słysząc za sobą ciężkie kroki i zdołał tylko dojrzeć jak wielka blada pięść opada w dół. Przed oczami rozbłysnęły mu wszystkie możliwe kolory. Uciekinier zwalił się w piach mamrocząc coś niezrozumiale pod nosem.
Desmond nie oddał żadnego strzału.
: 07 maja 2013, 18:29
autor: Procjon
Desmond szybko podbiegł do miejsca zajścia i wycelował w leżącego. Krzyknął do najbliższego mieszkańca wioski:
- Ty! Przynieś mi tu szybko jakąś linę!
Jak dostanę linę, natychmiast zwiążemy mu ręce i nogi i zaniesiemy do wioski. Trzeba go opatrzyć, żeby nam pacjent za szybko nie wykitował.
: 07 maja 2013, 19:54
autor: Dobro
- No i mamy gagatka - mruknął Faceman, podchodząc jako ostatni. Ręce trzymane w kieszeniach marynarki z palcami na zewnątrz miały dać wszystkim do zrozumienia, że mężczyzna przewidział z góry wynik tego spotkania i ani chwili nie bał się o niepowodzenie całej akcji.
- Dobrze się spisałeś, ojcze Lobo. Jestem pełen podziwu - dodał głośniej, kiwając z uznaniem głową. Po chwili Faceman podszedł do leżącego Trolla i spytał nonszalanckim głosem:
- A dokąd to? Zostawiłeś wodę na ogniu?
: 07 maja 2013, 19:55
autor: koszal
Słuszna myśl!
- z wyrazem aprobaty na twarzy dla słów Desmonda kapłan podniósł z ziemi rannego i zaciskając mu ręce na kaftanie uniósł go przed sobą w górę, po czym patrząc mu w oczy niesiony nienawiścią dokończył-
Powieśmy grzesznika!
: 14 maja 2013, 06:32
autor: maciej
-NIE!!-darł się w niebogłosy więzień,widząć zbliżajacego się z każdą sekundą straszliwego kaznodzieję który z okrutnym usmiechem na twarzy wiązał w dłoniach wisielczą pętle.
-NIE!! LUDZIE,RATUJCIE!!-wydzierał się Troll-POWIEM...POWIEM WSZYSTKO...WSZYSTKO CO CHCECIE.
Kiedy ponury,blady kaznodzieja stanął z gotowym stryczkiem nad bandziorem,na spodniach leżącego pojawiła się ciemna śmierdząca plama. Misjonarz z niesmakiem zmarszczył nos.
-Tak szybko?Dupa zazwyczaj puszcza po wieszaniu...