PBF - Czarne złoto

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 08 lutego 2014, 12:24

Fogg wychynął z cienia,przezornie chowając w zakamarkach swego ubioru dobyte ostrza. Nerwowo się usmiechając dołączył do ogólnej wesołości. O mały włos a doszło by pewnie do przeprawy z zakonnymi paniczykami. Na szczęscie oni sobie tylko żartowali....
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 lutego 2014, 13:40

6 Katesh 608 OR, tawerna "Winny Cycek"

Nieszczęsny właściciel "Cycka" musiał tego wieczoru znieść jeszcze jedno upokorzenie, albowiem próbujący przywrócić mu przytomność Grzmociciele sięgnęli od razu po najlepiej znany sobie sposób - wymierzając biedakowi kilka siarczystych policzków. Stękając i pocierając policzki mężczyzna pozbierał się z pomocą Longwortha z posadzki, rozbieganymi oczami szacując naprędce poczynione w piwniczce szkody.

- Tatku, wszystko z wami dobrze?! - na ostatnim stopniu schodów pojawiła się ogromnie przejęta Kira, ściskająca w dłoniach wielki mosiężny świecznik, który miał jej zapewne posłużyć za śmiercionośny oręż - Nikt was nie ukrzywdził? Wołać straż?

- Nikogo nie wołaj! - odpowiedział gospodarz dostrzegając znaczące skinięcie brata Murdocha - Mieliśmy tu szkodnika, ale już przegoniony, z wielką pomocą czcigodnych rycerzy i tych tu oto dżentelmenów.

Uświadomiwszy sobie znienacka, że poznane chwilę wcześniej urodziwe dziewczę jest potencjalną dziedziczką "Winnego Cycka", Hawke czym prędzej podparł właściciela pomocnym ramieniem.

- Nie wiem, czy i tak nie przyjdą, bo połowa gości nie zdzierżyła tego rwetesu i czmychnęła, a niektórzy z nich bez płacenia! - Kira postąpiła o krok do piwniczki, lustrując obecnych w niej mężczyzn nader podejrzliwym wzrokiem.

- Idź na górę i uspokój wszystkich - polecił jej ojciec - Dla tych, co zostali, kolejka piwa na nasz koszt! A wy, czcigodni, rzeknijcie, co to właściwie było, to coś w beczce?

- Skrzatuch, taki bardziej pospolity - odparł Murdoch - Różnie się go zwie, my wszelako ochrzciliśmy go mianem żłopnika. Żmijowy pomiot uwielbia dobre trunki, w nich się przeto nurza i w nich paskudzi, a nadto potrafi mącić w myślach odurzonych ludzi, podburzać ich do złego magicznym śpiewem, który tylko oni słyszą.

- Kiedy ten strzelec na górze rzekł, że śpiew w głowie wskazał mu waszego druha za mordercę, z miejsca nas to tknęło - dodał drugi rycerz - Stąd te poszukiwania w piwniczce.

- Ale ta wodna bańka... to jego przeobrażenie w ciecz... on wyzionął ducha? - dopytywał dalej wstrząśnięty gospodarz, z wdzięcznością wspierając się na ramieniu Longwortha.

- Gdzie tam - machnął ręką Murdoch - Zwykłym orężem skrzatuchowi ciężko zaszkodzić, co najwyżej można mu życie uprzykrzyć. Zmienił swą postać, by łatwiej mu było uciec, ale nie troskaj się nim, poczciwcze, albowiem tutaj już nie wróci. Będzie się bał, że morrowiańscy klerycy zastawią na niego pułapkę.
Bannister pragnie czym prędzej czmychnąć z "Cycka", iście na podobieństwo skrzatucha. Reszta idzie za jego przykłądem?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 08 lutego 2014, 14:46

Jeżeli Roganowi udało się zwinąć wino to idzie z Banisterem.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 08 lutego 2014, 15:17

- Na nas pora. O brzasku mus nam być do drogi gotowym. Szczęściem było Was poznać panowie rycerze, bo niechybnie żeście wojaka uratowali. Byłaby w karczmie draka bez Waszej interwencji, z której my byśmy co prawda bez uszczerbku wyszli, ale ten żołnierz... Byłby go Rogan rozniósł na kułakach. Niech Wam Morrow sprzyja. - Stryker nie miał zamairu zarywać nocy, tym bardziej, że jutro czekał ich wielki dzień i nie wypadało mącić swojej z mozołem budowanej reputacji podkrążonymi z niewyspania oczyma, bo teraz bardziej niźli na wizerunku grzmocących co się rusza bardziej chodziło co by w ważnych ludziach mniemanie wzbudzić, że jest się profesjonalnym najmitą a potem dopiero jebaką.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 lutego 2014, 16:18

...niźli na wizerunku grzmocących co się rusza bardziej chodziło co by w ważnych ludziach mniemanie wzbudzić, że jest się profesjonalnym najmitą a potem dopiero jebaką.
A ja byłem pewien, że nazwa Grzmociciele wzięła się od Waszego upodobania go grzmocenia na prawo i lewo pięściami :P

Herudaio
Reactions:
Posty: 105
Rejestracja: 12 stycznia 2014, 19:59

Post autor: Herudaio » 08 lutego 2014, 16:19

Hawke ciągle podtrzymywał gospodarza, kiedy grupa szła do góry po schodach cały czas pod czujnym okiem jednej z córek właściela "Winnego Cycka".
Nathaniel który prowadził wydawał się prawie biec po schodach. Zapasowa ostrożność nigdy nikomu nie zaszkodziła, a ręka nieoddzielona od ciała zawsze jest na wagę złota.

Właściciel sapnął ciężko sadzany przy stole niedaleko wejścia do piwnicy. Grzmociciele sprawnie zebrali odzienie wierzchnie ciągle czekające na nich od feralnego incydentu z pijanym strzelcem. Longsworth idący z tyłu niby przypadkiem prawie wpadł na Kirę wychodząc z tawerny, zgrabnie wyhamowując przed dziewczyną i delikatnie pochylając się w jej stronę.
- Nie martw się o Ojca, nic mu nie będzie, a Wasz piwniczny gość nie powinien Was więcej nękać. Bywaj piękna Kiro, do następnego razu.
Przywołując swój drugi najbardziej uwodzicielski uśmiech na twarz, Hawke chwycił za brzeg kapelusza z delikatnym skinieniem głowy w geście pożegnania i pognał za kompanami. Jutro miał być ważny dla nich wszystkich dzień.
"I ask only for an enemy worth fighting,
and a cause worth fighting for."
- Spartan prayer

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 lutego 2014, 17:43

6 Katesh 608 OR, nocne ulice Clockers Cove

Powrót na Mały Ostrów okazał się dłuższy niż Bannister początkowo zakładał, ponieważ podekscytowanym niezwykłymi wydarzeniami Grzmocicielom nie zamykały się usta, a w ich rękach krążyła tam i z powrotem jedna z dwóch butelek wyśmienitego wina, które Rogan Vain zabrał z jakiegoś stojaka w piwniczce w "Cycku". Żaden z młodzieńców nie widział nigdy wcześniej na oczy żywego skrzatucha, martwego zaś tym bardziej, toteż konwersacja dotyczyła w głównej mierze tego właśnie tematu.

- I siedział w tej beczce całkiem golusieńki, zauważyliście? - zaznaczył Hawke przekazując częściowo opróżnioną butelkę wina w ręce Leta - Jak żem mu przydzwonił tym prętem po grzbiecie, tak się okręcił w locie, że mu fujarę widać było przez chwilę.

- Pewnie, że widziałem - wtrącił sardonicznym tonem Phineas - Niby mały jak dziecko i pokurczony, a mimo to miał pałę większą od twojej, Nathaniel.

Od ceglanych ścian kamienic odbił się gromki śmiech rozbawionych żartem Grzmocicieli. Gorąca letnia noc sprawiła, że na ulice portowego miasta wyległo wielu nie potrafiących zasnąć mieszkańców i przejezdnych, w sporej mierze zaczepnych z natury bądź szukających okazji do szybkiego zarobku, wszelako grupka sześciu uzbrojonych mężczyzn skutecznie odstraszała każdego potencjalnego kandydata do zwady.

- Nie ciągnijcie tak z tej flaszki, bo rano nie dacie rady zwlec się z barłogu - przestrzegł swych druhów Reynard - Jak który zawali zlecenie od tego kupca, porachuję mu kości.

- Nie drżyj jak osika o nas, bo wcale nie trza - odparł zaczepnym tonem Książę - W przeciwieństwie do ciebie my głowy mamy z żelaza, my nie rzygamy po drugim kubku wina ani nie leżymy po trzecim pod stołem jak jaki kloc.

Pnące się w górę wzgórza ubite uliczki pełne były ciemnych zakamarków, ale bliskość Ostrowu sprawiła, że gromadka młodych ludzi straciła na chwilę swą zwyczajową czujność, rozleniwiona żartobliwą atmosferą oraz uderzającym do głów winem. Niewielki człekokształtny cień, który wystrzelił znienacka z mijanego zaułka wprost pod nogi Bannistera nie przypominał przyczajonego w mroku ulicznego zbira, w jednej jednak sekundzie przywiódł zaskoczonym mężczyznom na myśl przegnanego z tawerny skrzatucha.

- Kurwości! - zawrzasnął Reynard dostrzegając intruza kątem oka w chwili, kiedy ten już sięgał ręką za połę rozpiętego płaszcza mężczyzny.
Czekam niecierpliwie na szybkie deklaracje...

Herudaio
Reactions:
Posty: 105
Rejestracja: 12 stycznia 2014, 19:59

Post autor: Herudaio » 08 lutego 2014, 18:23

Hawke odskoczył na krzyk Reynarda i jego wzrok szybko spoczął na małym humanoidzie.
- Co do cholery...
Zaklął robiąc jeszcze krok do tyłu i szykując rękę po rapier, gotowy puścić się w pogoń za szkodnikiem, jeśli Reynard sobie z nim nie poradzi.
"I ask only for an enemy worth fighting,
and a cause worth fighting for."
- Spartan prayer

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 08 lutego 2014, 18:27

Phinneas odskoczył w bok sięgając szybkom ruchem do pochewek skrywających dobrze wyważone noże do rzucania. Gotowy był w każdej chwili cisnąć nimi w napastnika.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 08 lutego 2014, 18:28

Rapier ze świstem wyskoczył z pochwy, gotów by wiedziony ręką Strykera zewrzeć się z wrogiem:

- Kurwości! Dawać go tu!

Trzeci obejrzał się szybko, sprawdzając czy mają do czynienia tylko z jednym złodziejaszkiem, czy większym gangiem. Na wszelki wypadek wyciągnął też postolet.

Wątek techniczny

Rozjerzę się wokół aby zorientować się czy to nie jakaś grubsza awantura. Jeśli nie to dawaj na gobbera (bo to chyba gobber).

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 lutego 2014, 18:42

6 Katesh 608 OR, nocne ulice Clockers Cove

Chudy jak szczapa wyrostek w naciągniętej prawie po nos wełnianej czapce krzyknął przestraszony, kiedy w kiepskim świetle gazowych lamp zabłysły dobyte przez niektórych Grzmocicieli ostrza.

- Nie bijcie! - wrzasnął strwożonym głosem Alnor Grimes, zasłaniając się na wszelki wypadek rękami - To jeno ja! Nie bijcie!

- To czego się zasadzasz w zaułkach, nicponiu jeden?! - huknął Reynard łapiąc chłopca za kołnierz - Czemu w domu nie siedzisz, jeno się po ciemku po ulicach włóczysz? Znowu cię mamy ratować z jakowejś opresji?

- Wszędzie was szukamy, tatko kazał i tatka druhowie - wyrzucił z siebie Alnor rozglądając się jednocześnie nerwowo na boki - Kazali nam was wypatrywać, a przestrzec czym prędzej. Chłopaki z sąsiedztwa po całym Ostrowie krążą i oczyska za wami wypatrują.

- Przestrzec? - Stryker wsunął rapier z powrotem do pochwy, pochylając się nad niespokojnym chłopcem - A przed czym?

- Bo po kwartale łaziły trollaki, tuż przed zmierzchem. Te same, coście im dali wycisk w porcie, ale nie same jedne. Więcej ich było, a wkurwione nie na żarty. I przewodził im jeden taki straszniście dziwny, alem się mu nie przyglądał z bliska, coby mnie tamci z portu nie rozpoznali. Mniejszy był od nich i skórę miał śnieżnobiałą, a ślepia krwiste całe, prawdziwie czerwone.

Któryś z Grzmocicieli zmełł w ustach przekleństwo, ale Trzeci uciszył kompanów uniesioną szybko ręką.

- I gdzie są teraz te trollaki? - zapytał młodzieniec zaczynając się jednocześnie rozglądać w ten sam sposób, co Alnor Grimes.

- Poszły precz gdzieś do portu, ale chyba tu jeszcze wrócą, panie Stryker - odparł zmieszanym tonem chłopiec - Bo Finch Borloch to jest matoł od urodzenia i żadne lanie na to nie pomaga. Jak go wzięli na spytki, to im powiedział, że tu nikt was nie zna i na pewno tu nie mieszkacie i żeby mu dali święty spokój, bo tu same harde zakapiory mieszkają i nawet straszone braniem na męki nie wyznają, gdzie macie swoją kryjówkę. No to go sprali, ale potem czmychnęli jak się rwetes podniósł i wrzask o straż miejską, a stary Kerrigan wyciągnął spod łóżka kuszę.
To nie gobber, tylko jeden z Waszych lokalnych fanów!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 08 lutego 2014, 19:29

Watek techniczny

Ja bym sam na nich napadł a potem dał drapaka. Nie będą nam się jakieś trolaki po dzielni pałętać. A gdzie ten dzieciak, co go obili? Został porwany? Jeśli tal to może spróbujemy go odbić?

Może uda mi się napisać fabularkę później:/

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 08 lutego 2014, 19:33

Kurwości popularni się robimy. Jak komu pomagasz to potem dostajesz wpierdol za to.
Do rana chyba nie wrócą, potem zaś znikamy z miasta na jakiś czas.
Co szukamy tych trollaków, czy spać idziemy ?, jak pójdzie na ostro możemy nie wykonać roboty dla kupca.
Z trollakami się załatwimy potem, po mojemu.
Ostatnio zmieniony 08 lutego 2014, 20:34 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 08 lutego 2014, 19:59

- W rzeczy samej, niebywale dobrze się składa, żeśmy się do pozamiejskiej roboty najęli. Znikniemy na czas jakiś to i trollakom w głowach ostygnie. Nie to, żebym się jakichś nieludzi obawiał, co to, to nie, ale po co uliczny teatrzyk robić. Jak się napatoczą to im mordy raz jeszcze obijemy, bo jak się dopraszają, to niekulturalnie by było odmawiać. Ale i nadmierna popularność nam bardziej zaszkodzi niż w interesach naszych pomoże. Rad bym już w naszym zaciszu się znaleźć. A ty, Alnor, do swoich wracaj. Podziękuj za troskę, a jakby co, wiesz gdzie nas szukać. Dobrześ się spisał, ani chybi zdolny nicpoń z ciebie wyrośnie.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 08 lutego 2014, 20:09

- Macie racje. Jeszcze im damy bobu dzikusom. - Nath przyznał rację kumotrom, a potem wysupłał zza paska Koronę i rzucił Alnorowi: - Naści tu złocisza Alnor, boście się dobrze spisali, tylko... Masz się z chłopakami podzielić łotrze, bo samojeden żeś nas nie wypatrywał.

Watek techniczny

Zgoda, spadamy spac, a trolaki spacyfikujemy po powrocie z misji. Ale straż to warto dziś wystawić.

ODPOWIEDZ