PBF - Ścigając samego siebie
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Okolice Goodsprings
Nie zwalniając nawet na chwilę kroku Sunny wskoczyła zwinnie na jakiś głaz, z niego przeskoczyła na następny pnąc się siłą rozpędu w górę pobocza szosy. Jasnowłosy zabijaka podążał w ślad za nią, dysząc ciężko i ściskając z całych sił gotowy do strzału karabinek.
- Tam jest! - krzyknęła dziewczyna docierając do szczytu skalnego wzniesienia oddzielającego opłotki Goodsprings od położonych niżej połaci terenu porośniętego z rzadka kaktusami i kępami kolczastych krzewów. Przebierający żwawo nogami uciekinier był już w połowie niziny, zmierzając ku następnemu skalistemu wzniesieniu.
- Jeśli dopadnie kanionów, zwieje nam! - dodała śpiesznie Sunny przykładając kolbę Weatherby'ego do ramienia - Strzelaj!
Nie zwalniając nawet na chwilę kroku Sunny wskoczyła zwinnie na jakiś głaz, z niego przeskoczyła na następny pnąc się siłą rozpędu w górę pobocza szosy. Jasnowłosy zabijaka podążał w ślad za nią, dysząc ciężko i ściskając z całych sił gotowy do strzału karabinek.
- Tam jest! - krzyknęła dziewczyna docierając do szczytu skalnego wzniesienia oddzielającego opłotki Goodsprings od położonych niżej połaci terenu porośniętego z rzadka kaktusami i kępami kolczastych krzewów. Przebierający żwawo nogami uciekinier był już w połowie niziny, zmierzając ku następnemu skalistemu wzniesieniu.
- Jeśli dopadnie kanionów, zwieje nam! - dodała śpiesznie Sunny przykładając kolbę Weatherby'ego do ramienia - Strzelaj!
Strzelacie na dalekim zasięgu i zdyszani po dzikim biegu, więc otrzymujecie karę okolicznościową -2 do testu trafienia. Gość potrzebuje jednej tury, by wskoczyć pomiędzy dające sporą osłonę skały. Jak zadysponować Punktami Akcji? (Aravenie, sprawdziłem w podręczniku, każdy PA ponad wymagany daje premię +1).
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Okolice Goodsprings
Oboje obrońców złożyło się do strzału z wielką starannością, wstrzymując oddech i wybierając najlepszy w swym mniemaniu moment do pociągnięcia za spust. Myśliwskie karabiny trzasnęły sucho, raz za razem. Gnający ku zbawczym skałom więzień targnął się konwulsyjnie, kiedy dwa pociski 5,56 mm dosięgnęły jego pleców, zatoczył się zginając jednocześnie wpół. Widząc podpierającego się rękami Kajdaniarza, wciąż uparcie próbującego dostać się za skalny załom mogący zapewnić mu osłonę, strzelcy posłali uciekinierowi jeszcze po kuli.
Ponownie trafiony, skazaniec upadł ostatecznie na pylistą ziemię i znieruchomiał. Sunny przyjrzała mu się uważnie, po czym zerknęła za siebie zaniepokojona odgłosami strzałów dobiegających od strony Goodsprings.
- Co teraz? - zapytała podniesionym głosem, nie potrafiąc się zdecydować - Sprawdzamy drania czy wracamy do osady?!
Oboje obrońców złożyło się do strzału z wielką starannością, wstrzymując oddech i wybierając najlepszy w swym mniemaniu moment do pociągnięcia za spust. Myśliwskie karabiny trzasnęły sucho, raz za razem. Gnający ku zbawczym skałom więzień targnął się konwulsyjnie, kiedy dwa pociski 5,56 mm dosięgnęły jego pleców, zatoczył się zginając jednocześnie wpół. Widząc podpierającego się rękami Kajdaniarza, wciąż uparcie próbującego dostać się za skalny załom mogący zapewnić mu osłonę, strzelcy posłali uciekinierowi jeszcze po kuli.
Ponownie trafiony, skazaniec upadł ostatecznie na pylistą ziemię i znieruchomiał. Sunny przyjrzała mu się uważnie, po czym zerknęła za siebie zaniepokojona odgłosami strzałów dobiegających od strony Goodsprings.
- Co teraz? - zapytała podniesionym głosem, nie potrafiąc się zdecydować - Sprawdzamy drania czy wracamy do osady?!
I jasnowłosy i Sunny mają identyczne parametry Koordynacji i Siewcy ołowiu! Każde z nich oddaje po dwa strzały, ale dziewczyna działa pierwsza, z racji wyższej Inicjatywy. Koordynacja 4, na 2k12 dwie piątki, do tego +1 za celowanie, -2 za drżące ręce, w sumie dwa razy po 8. Test obronny zbiega oparty na Konspirze 2 i Kamuflażu 1k6, z wynikami rzutu 4 i 4. Sunny dwukrotnie trafiła, choć bez efektu Bomby; zadała 9 i 7 ran (dwa krytyki).
Teraz strzela BG Aravena. Na 2k12 wyrzuciłem 1 i 5, w sumie pierwszy test na 4, drugi zaś 8. Zbieg się broni unikami, w sumie testy wyniosły 3 i 5. Dwa celne strzały, które zadały 8 i 5 ran.
Ugodzony czterema kulami, snajper Kajdaniarzy znieruchomiał bezwładnie o krok od kryjówki...
Teraz strzela BG Aravena. Na 2k12 wyrzuciłem 1 i 5, w sumie pierwszy test na 4, drugi zaś 8. Zbieg się broni unikami, w sumie testy wyniosły 3 i 5. Dwa celne strzały, które zadały 8 i 5 ran.
Ugodzony czterema kulami, snajper Kajdaniarzy znieruchomiał bezwładnie o krok od kryjówki...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Goodsprings, uliczki osady
Ściskający w rękach peemkę chudzielec omal nie stratował albinosa wyskakując z połamanej kukurydzy, wrzasnął niezrozumiale na widok przyciskającego dłoń do zakrwawionego boku towarzysza. W otwartych szeroko oczach chudzielca czaił się jakiś obłęd, którego blask zdjął albinosa zimnym dreszczem zalęknienia.
- Tam uciekli, za chatę! - krzyknął Śnieżek wymachując nieporadnie lufą swego ciężkiego rewolweru - Ten pękaty mnie postrzelił! Pomóż mi wstać!
Lecz ogarnięty dzikim szałem chudzielec nie zwrócił na prośbę białoskórego najmniejszej uwagi, przeskakując go wielkim susem zrodzonym z niezrozumiałej desperacji i gnając na złamanie karku za róg chaty Nicka.
- Poczekaj na mnie! - wrzasnął raz jeszcze albinos, próbując dotrzymać towarzyszowi niedoli kroku i pojękując jednocześnie z bólu promieniującego w ranie na boku.
Ściskający w rękach peemkę chudzielec omal nie stratował albinosa wyskakując z połamanej kukurydzy, wrzasnął niezrozumiale na widok przyciskającego dłoń do zakrwawionego boku towarzysza. W otwartych szeroko oczach chudzielca czaił się jakiś obłęd, którego blask zdjął albinosa zimnym dreszczem zalęknienia.
- Tam uciekli, za chatę! - krzyknął Śnieżek wymachując nieporadnie lufą swego ciężkiego rewolweru - Ten pękaty mnie postrzelił! Pomóż mi wstać!
Lecz ogarnięty dzikim szałem chudzielec nie zwrócił na prośbę białoskórego najmniejszej uwagi, przeskakując go wielkim susem zrodzonym z niezrozumiałej desperacji i gnając na złamanie karku za róg chaty Nicka.
- Poczekaj na mnie! - wrzasnął raz jeszcze albinos, próbując dotrzymać towarzyszowi niedoli kroku i pojękując jednocześnie z bólu promieniującego w ranie na boku.
Albinos nie zdążył oddać następnego strzału, bo zwalisty osiłek mu uciekł z pola widzenia. Chudzielec podejmuje pościg za parą zbiegów!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Goodsprings, Prospector Saloon
Uwolniony z więzów Ringo zaklął szpetnie, po czym przypadł do parapetu okna wyglądając na zewnątrz szeroko otwartymi oczami.
- Ja pierdolę! - wrzasnął łapiąc się za głowę na widok zaścielających szosę ludzkich szczątków - Zmietliście ich z powierzchni ziemi!
- Cobb uciekł! - krzyknęła Trudi wyślizgując się przez próg na zewnątrz - Jest gdzieś w osadzie!
Uzbrojona w rewolwer barmanka doskoczyła do pojękującego głośno Cheta, ściskającego obiema rękami swą obolałą głowę, potem wyprostowała się spoglądając ponad nasypem szosy i poletkiem kukurydzy na rozciągające się w dole domostwa osadników. Echo wystrzałów odbiło się suchym trzaskiem od ich ścian.
- Biały i wariat pobiegli za nim! - rzuciła podniesionym głosem Trudi - Musimy pomóc!
Uwolniony z więzów Ringo zaklął szpetnie, po czym przypadł do parapetu okna wyglądając na zewnątrz szeroko otwartymi oczami.
- Ja pierdolę! - wrzasnął łapiąc się za głowę na widok zaścielających szosę ludzkich szczątków - Zmietliście ich z powierzchni ziemi!
- Cobb uciekł! - krzyknęła Trudi wyślizgując się przez próg na zewnątrz - Jest gdzieś w osadzie!
Uzbrojona w rewolwer barmanka doskoczyła do pojękującego głośno Cheta, ściskającego obiema rękami swą obolałą głowę, potem wyprostowała się spoglądając ponad nasypem szosy i poletkiem kukurydzy na rozciągające się w dole domostwa osadników. Echo wystrzałów odbiło się suchym trzaskiem od ich ścian.
- Biały i wariat pobiegli za nim! - rzuciła podniesionym głosem Trudi - Musimy pomóc!
Barmanka pobiegła w ślad za albinosem i chudzielcem, czy pastor zechce do niej dołączyć?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Goodsprings, uliczki osady
Świat wirował w oczach dyszącego spazmatycznie chudzielca, gnającego przed siebie w zamiarze rozstrzelania każdego celu mającego dość odwagi, by stanąć mu na drodze. Ściskana w rękach peemka jawiła mu się bronią ostatecznego unicestwienia, nie tylko zdolną uśmiercić dowolnego przeciwnika, ale i zmazać z wątpliwego honoru chudzielca sromotę, jaką mężczyzna dopiero co się okrył.
Spowolniony bólem i upływem krwi osiłek dotarł na zagrody dla koźlorogów, zatrzymał się tam nawołując rozpaczliwie w stronę wyprzedzającego go o dobre kilkanaście metrów Cobba. Chudzielec wystrzelił zza rogu chaty Nicka niesiony niczym na skrzydłach swą wściekłością i poczuciem przemożnego wstydu.
Ujrzawszy go krwawiący silnie Kajdaniarz wrzasnął ponownie, po czym rzucił się prosto na zamknięte drzwi najbliższego domostwa wyłamując je masą swego ciała z zawiasów i wpadając z donośnym hałasem do środka. Huk pękającego drewna zlał się w jedno z piskiem jakiejś przerażonej kobiety i potokiem wściekłych przekleństw.
Chudzielec zawarczał bezrozumnie, wlepił spojrzenie w wyłamane drzwi śledząc jednocześnie kątem oka uciekającego Cobba, docierającego właśnie do uliczki wiodącej ku szopce Sekuritrona Victora.
Świat wirował w oczach dyszącego spazmatycznie chudzielca, gnającego przed siebie w zamiarze rozstrzelania każdego celu mającego dość odwagi, by stanąć mu na drodze. Ściskana w rękach peemka jawiła mu się bronią ostatecznego unicestwienia, nie tylko zdolną uśmiercić dowolnego przeciwnika, ale i zmazać z wątpliwego honoru chudzielca sromotę, jaką mężczyzna dopiero co się okrył.
Spowolniony bólem i upływem krwi osiłek dotarł na zagrody dla koźlorogów, zatrzymał się tam nawołując rozpaczliwie w stronę wyprzedzającego go o dobre kilkanaście metrów Cobba. Chudzielec wystrzelił zza rogu chaty Nicka niesiony niczym na skrzydłach swą wściekłością i poczuciem przemożnego wstydu.
Ujrzawszy go krwawiący silnie Kajdaniarz wrzasnął ponownie, po czym rzucił się prosto na zamknięte drzwi najbliższego domostwa wyłamując je masą swego ciała z zawiasów i wpadając z donośnym hałasem do środka. Huk pękającego drewna zlał się w jedno z piskiem jakiejś przerażonej kobiety i potokiem wściekłych przekleństw.
Chudzielec zawarczał bezrozumnie, wlepił spojrzenie w wyłamane drzwi śledząc jednocześnie kątem oka uciekającego Cobba, docierającego właśnie do uliczki wiodącej ku szopce Sekuritrona Victora.
Co teraz, Bartku? Wpadasz do domku w ślad za osiłkiem czy gonisz przywódcę bandy?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Chudzielcowi ciężko było ocenić sytuację i zdecydować czy wpaść do domu czy pogonić za Cobbem, a ból z nienawykłych do wysiłku płuc nie ułatwiał sprawy.
Wystarczył jeden przebłysk myśli i mężczyzna już wiedział co czynić. Wrzasnął na całe gardło:
- Vic!!!!! Łap Cobba!!! Za nim jest list gończy!!
Tylko na tyle starczyło mu czasu, skoczył bowiem w stronę domku z którego rozchodziło się pandemonium wrzasków, a w którym zniknął kajdaniarz...
Wątek techniczny
Chudzielec o ile to możliwe powstrzyma rządze krwi, bo spodziewam się, że osiłek ma już zakładnika/ów.
Mam może przy sobie coś co wygląda jak granat, lub co mogłoby za niego uchodzić w półmroku domostwa, np okrągły kamień itp? Jeśli tak zanim skocze do środka wturlam coś wrzeszcząc "granat!", licząc na to, że osiłek wyskoczy z domku. Wtedy walę serią aż zostanie z niego krwawa miazga.
Jak podstęp się nie uda, bądź nie będzie opcji jego zastosowania, to wpadam do środka krzycząc jakieś bzdury typu "daj madafakers!"
Wystarczył jeden przebłysk myśli i mężczyzna już wiedział co czynić. Wrzasnął na całe gardło:
- Vic!!!!! Łap Cobba!!! Za nim jest list gończy!!
Tylko na tyle starczyło mu czasu, skoczył bowiem w stronę domku z którego rozchodziło się pandemonium wrzasków, a w którym zniknął kajdaniarz...
Wątek techniczny
Chudzielec o ile to możliwe powstrzyma rządze krwi, bo spodziewam się, że osiłek ma już zakładnika/ów.
Mam może przy sobie coś co wygląda jak granat, lub co mogłoby za niego uchodzić w półmroku domostwa, np okrągły kamień itp? Jeśli tak zanim skocze do środka wturlam coś wrzeszcząc "granat!", licząc na to, że osiłek wyskoczy z domku. Wtedy walę serią aż zostanie z niego krwawa miazga.
Jak podstęp się nie uda, bądź nie będzie opcji jego zastosowania, to wpadam do środka krzycząc jakieś bzdury typu "daj madafakers!"
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Goodsprings, uliczki osady
Tocząc wokół siebie dzikim wzrokiem chudzielec złapał prawą dłonią za metalową puszkę poniewierającą się przy drzwiach chaty, cisnął ją do środka z całej siły trafiając w jakiś mebel, od którego pojemnik odbił się pośród metalicznego trzasku.
- Granat, kryj się! - wrzasnął na całe gardło mężczyzna, ujmując peemkę ponownie oburącz w ręce i celując rozdygotanymi dłońmi w wejście do domku.
Odpowiedział mu kolejny ryk wściekłości, jeszcze wyższy krzyk przerażonej kobiety, a potem donośny trzask innych wyważanych drzwi, dobiegający z przeciwnej strony budynku.
Tocząc wokół siebie dzikim wzrokiem chudzielec złapał prawą dłonią za metalową puszkę poniewierającą się przy drzwiach chaty, cisnął ją do środka z całej siły trafiając w jakiś mebel, od którego pojemnik odbił się pośród metalicznego trzasku.
- Granat, kryj się! - wrzasnął na całe gardło mężczyzna, ujmując peemkę ponownie oburącz w ręce i celując rozdygotanymi dłońmi w wejście do domku.
Odpowiedział mu kolejny ryk wściekłości, jeszcze wyższy krzyk przerażonej kobiety, a potem donośny trzask innych wyważanych drzwi, dobiegający z przeciwnej strony budynku.
Blef chyba się udał, bo hałas sugeruje, że ranny osiłek czmychnął innym wyjściem na przeciwną stronę domku!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Goodsprings, uliczki osady
Chudzielec obiegł róg domku na tyle szybko, by dostrzec plecy i pośladki gramolącego się przez ogrodzenie następnego domostwa mężczyzny. Wytatuowany Kajdaniarz obejrzał się przez ramię w tej samej chwili, w której ścigający go furiat wyciągnął przed siebie peemkę i wdusił jej spust próbując utrzymać podskakującą w rękach broń na tyle stabilnie, by przynajmniej częścią pocisków razić zbiega.
Niewielki pistolet maszynowy zaterkotał donośnie, sypiąc z wyrzutnika komory mnóstwem dymiących łusek spadających na ziemię pośród metalicznego szczęku.
Trafiony w plecy i uda osiłek wrzasnął głucho i oklapnął w jednej chwili, przewieszony przez ogrodzenie domostwa w sposób, który w każdych innych okolicznościach mógłby uchodzić za komiczny, a który teraz wzbudził w chudzielcu jedynie westchnięcie nieudawanej ulgi.
Nagły zgrzyt deptanego żwiru sprawił, że strzelec okręcił się na pięcie gotów ponownie pociągnąć za spust.
- Ej! - krzyknął z nutą przestrachu w głosie albinos, wyglądający zza rogu chaty - Dorwałeś go? A gdzie Cobb?!
- Chyba spierdolił... - jęknął chudzielec, oglądając się jednocześnie w stronę uliczki, w której chwilę wcześniej zniknął przywódca Kajdaniarzy.
Chudzielec obiegł róg domku na tyle szybko, by dostrzec plecy i pośladki gramolącego się przez ogrodzenie następnego domostwa mężczyzny. Wytatuowany Kajdaniarz obejrzał się przez ramię w tej samej chwili, w której ścigający go furiat wyciągnął przed siebie peemkę i wdusił jej spust próbując utrzymać podskakującą w rękach broń na tyle stabilnie, by przynajmniej częścią pocisków razić zbiega.
Niewielki pistolet maszynowy zaterkotał donośnie, sypiąc z wyrzutnika komory mnóstwem dymiących łusek spadających na ziemię pośród metalicznego szczęku.
Trafiony w plecy i uda osiłek wrzasnął głucho i oklapnął w jednej chwili, przewieszony przez ogrodzenie domostwa w sposób, który w każdych innych okolicznościach mógłby uchodzić za komiczny, a który teraz wzbudził w chudzielcu jedynie westchnięcie nieudawanej ulgi.
Nagły zgrzyt deptanego żwiru sprawił, że strzelec okręcił się na pięcie gotów ponownie pociągnąć za spust.
- Ej! - krzyknął z nutą przestrachu w głosie albinos, wyglądający zza rogu chaty - Dorwałeś go? A gdzie Cobb?!
- Chyba spierdolił... - jęknął chudzielec, oglądając się jednocześnie w stronę uliczki, w której chwilę wcześniej zniknął przywódca Kajdaniarzy.
Długa seria oparta jest na Gardzie i zużywa 3 Punkty Akcji. Chudzielec ma w sumie 8 PA, więc wykonuję serię mierzoną z premią +5 do trafienia. Peemka ma parametr +0 do Precyzji na bliskim zasięgu, zadaje 2k4+1 ranę, w długiej serii dodatkowo +1k6 ran.
Garda 1, Siewca ołowiu 1... niziutkie predyspozycje do działań militarnych... Rzucam 1k6, wynik 6. Z Gardą i premią z PA to razem 12. Teraz unik zbiega: Konspira 2, Kamuflaż 1k6, wynik rzutu 1 (akurat tutaj Bartkowi sprzyjały kostki, bo w Czarnym Złocie dla odmiany... ale to nie ta bajka!). Porównanie testów daje nam układ 12:3, a więc wbrew wszelkiemu rachunkowi prawdopodobieństwa jednak będzie Bomba! Sprawdzam obrażenia: na 2k4 wyszło 1 i 4, na 1k6 2, w sumie broń zadała 8 ran, ale wysokie trafienie (czyt. zasada Bomby) pozwoliło podwoić obrażenia do 16, co w połączeniu z raną zadaną przez albinosa wystarczyło do uśmiercenia skazańca!
Garda 1, Siewca ołowiu 1... niziutkie predyspozycje do działań militarnych... Rzucam 1k6, wynik 6. Z Gardą i premią z PA to razem 12. Teraz unik zbiega: Konspira 2, Kamuflaż 1k6, wynik rzutu 1 (akurat tutaj Bartkowi sprzyjały kostki, bo w Czarnym Złocie dla odmiany... ale to nie ta bajka!). Porównanie testów daje nam układ 12:3, a więc wbrew wszelkiemu rachunkowi prawdopodobieństwa jednak będzie Bomba! Sprawdzam obrażenia: na 2k4 wyszło 1 i 4, na 1k6 2, w sumie broń zadała 8 ran, ale wysokie trafienie (czyt. zasada Bomby) pozwoliło podwoić obrażenia do 16, co w połączeniu z raną zadaną przez albinosa wystarczyło do uśmiercenia skazańca!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Okolice Goodsprings
Jasnowłosy zabijaka zdecydował w jednej chwili, klepnął dziewczynę lekko w ramię pokazując jednocześnie lufą karabinka w stronę osady.
- Wracaj do Goodsprings, pomóż reszcie - powiedział nie znoszącym sprzeciwu tonem, przewieszając jednocześnie przez ramię swoją broń - Sprawdzę tego gościa i do was dołączę.
Sunny nie kazała sobie dwa razy powtarzać tego samego, zawróciła w miejscu biegnąc w stronę miasteczka pozostawiając jasnowłosego samego na krawędzi skały. Strzelec oszacował wzrokiem najlepszą drogę zejścia w dół zbocza, przedostał się tam po kilku minutach ostrożnego balansowania i równie ostrożnego stawiania stóp.
Postrzelony kilkakrotnie Kajdaniarz nadal leżał nieruchomo, najwyraźniej martwy. Jasnowłosy zbliżył się do niego truchtem, uważnie przyglądając się nie tylko bezwładnemu ciału jak i swemu otoczeniu. Łachy piachu wyzierające spod skalistej powierzchni konkurowały o miejsce z kępami kolczastych krzewów i najeżonych grubymi igłami kaktusów. Tu i ówdzie bystre oczy człowieka dostrzegały niewielkie padlinożerne ptaki o czarnych piórach, spoglądające na leżącego skazańca z wyraźnym zainteresowaniem z wysokości gałązek krzewów.
Zbliżywszy się do Kajdaniarza zabijaka zdjął karabinek z ramienia, wycelował jego lufę w głowę mężczyzny odwracając go kopnięciem buta na plecy.
Zakrwawiona dziura ziejąca na boku czaszki mężczyzny dowodziła niezbicie jego zgonu, podobnie jak głębokie rany na karku i plecach. Zyskawszy tę pewność strzelec zarzucił Weatherby'ego na ramię i przykucnął obok zwłok przeszukując je pośpiesznie.
Jasnowłosy zabijaka zdecydował w jednej chwili, klepnął dziewczynę lekko w ramię pokazując jednocześnie lufą karabinka w stronę osady.
- Wracaj do Goodsprings, pomóż reszcie - powiedział nie znoszącym sprzeciwu tonem, przewieszając jednocześnie przez ramię swoją broń - Sprawdzę tego gościa i do was dołączę.
Sunny nie kazała sobie dwa razy powtarzać tego samego, zawróciła w miejscu biegnąc w stronę miasteczka pozostawiając jasnowłosego samego na krawędzi skały. Strzelec oszacował wzrokiem najlepszą drogę zejścia w dół zbocza, przedostał się tam po kilku minutach ostrożnego balansowania i równie ostrożnego stawiania stóp.
Postrzelony kilkakrotnie Kajdaniarz nadal leżał nieruchomo, najwyraźniej martwy. Jasnowłosy zbliżył się do niego truchtem, uważnie przyglądając się nie tylko bezwładnemu ciału jak i swemu otoczeniu. Łachy piachu wyzierające spod skalistej powierzchni konkurowały o miejsce z kępami kolczastych krzewów i najeżonych grubymi igłami kaktusów. Tu i ówdzie bystre oczy człowieka dostrzegały niewielkie padlinożerne ptaki o czarnych piórach, spoglądające na leżącego skazańca z wyraźnym zainteresowaniem z wysokości gałązek krzewów.
Zbliżywszy się do Kajdaniarza zabijaka zdjął karabinek z ramienia, wycelował jego lufę w głowę mężczyzny odwracając go kopnięciem buta na plecy.
Zakrwawiona dziura ziejąca na boku czaszki mężczyzny dowodziła niezbicie jego zgonu, podobnie jak głębokie rany na karku i plecach. Zyskawszy tę pewność strzelec zarzucił Weatherby'ego na ramię i przykucnął obok zwłok przeszukując je pośpiesznie.
Zabity snajper ma przy sobie myśliwski sztucer z lunetą, 12 naboi 0.308, sprężynowy nóż, plecak z dwiema mięsnymi konserwami, butelkę wody, sztućce, zwiniętą metalową żyłkę, paczkę papierosów i zapalniczkę. Na sobie mocne wojskowe buty i kamizelkę kuloodporną z napisem SW-RNK (gdzie SW to zapewne Służba Więzienna).
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Goodsprings, uliczki osady
Posykujący z bólu albinos wyminął ściskającego dymiącą peemkę chudzielca, dopadł skrzyżowania uliczek zasłaniając się rewolwerem i wyglądając za róg następnego domostwa.
Joe Cobb przemknął tuż obok metalowej szopy robota i piął się w górę porośniętego krzewami niewielkiego wzgórza na obrzeżach Goodsprings. Sam Sekuritron stał nieruchomo przed swoim blaszakiem, niczym metalowa zabawka pozbawiona elektrycznego zasilania. Jego kontrolne światełka paliły się przygaszonym blaskiem, a niewielka antenka komunikacyjna usytuowana na szczycie korpusu zastygła w bezruchu, chociaż podczas wcześniejszej konwersacji z chudzielcem ustawicznie kręciła się wokół własnej osi.
- Ty cholerna kupo złomu! - jęknął chudzielec na widok ewidentnie wyłączonego z użytku robota - Musiałeś się akurat teraz spierdolić?! A przeglądu nie chciałeś!
Joe Cobb obejrzał się ponad ramieniem, uniósł w górę zaciśniętą prawą dłoń w geście oczywistego tryumfu, docierając w dwóch wielkich susach na szczyt wzniesienia. Chudzielec i albinos spojrzeli na niego z bezsilną wściekłością, bo skazaniec znajdował się daleko poza zasięgiem ich broni. Na takim dystansie mógłby go skutecznie dosięgnąć jedynie wielkokalibrowy karabin myśliwski, a takim żaden z mężczyzn nie dysponował.
Przywódca więziennej bandy pogroził stojącym przy szopie Victora pięścią i krzyknął coś, czego ci nie dosłyszeli.
- Skurwiel! - wydyszał chudzielec - Żeby go chuj strzelił!
Posykujący z bólu albinos wyminął ściskającego dymiącą peemkę chudzielca, dopadł skrzyżowania uliczek zasłaniając się rewolwerem i wyglądając za róg następnego domostwa.
Joe Cobb przemknął tuż obok metalowej szopy robota i piął się w górę porośniętego krzewami niewielkiego wzgórza na obrzeżach Goodsprings. Sam Sekuritron stał nieruchomo przed swoim blaszakiem, niczym metalowa zabawka pozbawiona elektrycznego zasilania. Jego kontrolne światełka paliły się przygaszonym blaskiem, a niewielka antenka komunikacyjna usytuowana na szczycie korpusu zastygła w bezruchu, chociaż podczas wcześniejszej konwersacji z chudzielcem ustawicznie kręciła się wokół własnej osi.
- Ty cholerna kupo złomu! - jęknął chudzielec na widok ewidentnie wyłączonego z użytku robota - Musiałeś się akurat teraz spierdolić?! A przeglądu nie chciałeś!
Joe Cobb obejrzał się ponad ramieniem, uniósł w górę zaciśniętą prawą dłoń w geście oczywistego tryumfu, docierając w dwóch wielkich susach na szczyt wzniesienia. Chudzielec i albinos spojrzeli na niego z bezsilną wściekłością, bo skazaniec znajdował się daleko poza zasięgiem ich broni. Na takim dystansie mógłby go skutecznie dosięgnąć jedynie wielkokalibrowy karabin myśliwski, a takim żaden z mężczyzn nie dysponował.
Przywódca więziennej bandy pogroził stojącym przy szopie Victora pięścią i krzyknął coś, czego ci nie dosłyszeli.
- Skurwiel! - wydyszał chudzielec - Żeby go chuj strzelił!
Osiłek z pistoletami opóźnił Was dostatecznie, by Cobb zdołał wyjść poza zasięg broni, a robot w ogóle nie wszedł do akcji, najwyraźniej wyłączony jakimś cudacznym zbiegiem okoliczności z użytku!