Strona 92 z 126

: 24 marca 2013, 10:01
autor: namakemono
- Prawdę rzekłszy my tu właśnieśmy w poszukiwaniu stałej posady zawędrowali. Skoro więc u jarla w szeregach miejsce jest, służba u niego dobra, zimno w zadek nie jest i miska pełna się znajdzie a i trzos powiększyć można, to i nie skorzystać by było niemądrze. Musim to z druhami obgadać, kto wie, jeśli jarl nas przyjąć skory, to może barwy jego wdziejemy. Na razie ciekaw jestem co będzie postanowione w sprawie przywleczonych przez nas zbójców. Czy na pierwszej gałęzi na konopnym sznurze zawisną, czy komuś mus będzie do jarla ich odstawić. A co władyka z nimi zrobić zechce to już mnie tak bardzo nie ciekawi, bo wiedza taka apetytu utratą grozi. Rzeknij no jeszcze, Hroth, coś o kopalni owej i o zbójcach w niej zaszytych. Siła ich? A może nagroda jakowaś za nich wyznaczona?

: 24 marca 2013, 18:18
autor: 8art
- Skoro skooma człowiekom w pustych głowach miesza, to po co człowieki lubują skoome. Księzycowy cukier człowiekom niegroźny, a człowieki muszą potem z kozami swawolić w lochu. Khajit nie rozumuje człowieków.

: 24 marca 2013, 20:02
autor: Keth
Rzeczna Puszcza, 11 dzień Ostatnich Siewów

Gerdur zerknęła z ukosa na Sivariaela, podobnie zresztą jak kilku innych wieśniaków ignorujących dotąd obecność altmera. Elf odniósł już wcześniej wrażenie, że otwarta jeszcze dzień wcześniej wrogość miejscowych przeszła teraz do wymuszonej tolerancji wobec niepożądanego gościa, którego nikt nie ważył się wyrzucić za drzwi. Naczelniczka poprzestała na tym spojrzeniu nie zaszczycając Sivariaela odpowiedzią, ale jej mąż najwyraźniej postanowił załagodzić nietakt, kolejny raz dowodząc znacznie większego od żony respektu wobec altmerów, w oczach miejscowych górali wszystkich bez wyjątku postrzeganych za znienawidzonych Thalmorczyków.

Hod przesiadł się do stolika zajmowanego przez Sivariaela i Neviersa, uśmiechając się półgębkiem i bez cienia szczerości.

- Raczcie wybaczyć, panie - oświadczył zerkając jednocześnie ponad ramieniem w stronę Gerdur - Żona ma wielce ma trosk na głowie tymi czasy, funkcja naczelniczki do lekkich nie należy, tedy czasami nerwy jej na wierzch wychodzą, jako teraz dla przykładu. Ale to dobra kobieta, nie miała jakiej zniewagi na myśli.

- Nigdy bym inaczej nie pomyślał - uśmiechnął się równie nieszczerze Sivariael, z zadowoleniem odnotowując błysk niepokoju w ciemnych oczach Hoda - Tedy powiedz mi, zacny człeku, co to za kopalnia, o której wspomniała twa małżonka. Idzie tu o jakoweś prastare wykopaliska może, o jakieś historyczne sprawy?

- Histeryczne chyba nie, panie elfie - wzruszył ramionami Hod - To zwyczajna kopalnia żelaza, przy szlaku za Helgen, już na ziemi jarla Falkretu. Parę lat temu przestano w niej kopać, bo się kruszec podobno skończył, tedy górnicy kilofy zabrali, a na północ poszli i na wschód, w tamtejsze góry. Wejścia do szybów deskami zabito, ale czas jaki temu nowi się tam pojawili mieszańcy, wam zresztą trochę pewnie znani. To ci zbóje, co tu do nas zachodzili co parę dni, oprychy pod wodzą Havara. Nam krzywdy żadnej dotąd nie uczynili, ale za innych na szlaku nie ręczę. Teraz się w wiosce nie pokazują, pewnikiem w lęku przed hersirami, tedy przyjmijcie raz jeszcze podziękowanie za to, żeście drużynników jarla do nas sprowadzili.
Oczywiście Wy wiecie, że sprawy mają się nieco inaczej - rzezimieszkowie najpewniej przestali zaglądać do wioski po tym jak im Neviers spuścił w drodze do Białej Grani krwawe manto. Wedle czasu gry było to zaledwie wczoraj przed południem, więc ci, którzy uszli z nieudanej zasadzki z życiem pewnie wciąż liżą w swej kryjówce rany!

: 24 marca 2013, 20:04
autor: Keth
Rzeczna Puszcza, 11 dzień Ostatnich Siewów

Hroth przechylił się ponad stołem trącając Hastura rączką tępego noża do krojenia sera i odrywając wzrok Redgarda od uśmiechającej się do niego figlarnie siostry kupca.

- Jakem rzeknął, wasza rajza na Czarnygłaz wielką się staje sposobnością, by sprawom nadać nowy bieg - oznajmił drużynnik przybierając poważny wyraz twarzy - Wieści w mig się rozejdą, że ktoś dwa tuziny rozbójników ubił, bo takiej jatki już dawno tu nie było. Inne zbóje z tonu spuszczą, ale jak w ślad za tą bitką nie pójdą następne, po czasie znów się rozzuchwalą.

- Chcesz u jarla zabiegać, by wydać rzezimieszkom otwartą wojnę? - zapytała Gerdur z błyskiem aprobaty w oku, odwracając głowę w stronę hersira - Zdałoby się naprawdę gościńce oczyścić, przywrócić handel z Brumą dla przykładu. Jeszcze rok temu przechodzili tędy kupcy z południa w drodze do Grani, a wiele złota zostawiali. Mało my drewna z tartaku sprzedali przyjezdnym? A tera przez to bezprawie bieda w oczy zagląda.

- Gerdur dobrze gada, a tak samo jako ja myśli - pokiwał głową Hroth - Wiem ci ja też, że na dworze jarla więcej jest takich, co dadzą posłuch naszym słowom. Czas już porządek zaprowadzić wokół Grani, nie lza dłużej czekać. Jeśli zaś do służby jarla tacy zuchowie wstąpią, na zbójów strach blady padnie, pomnicie me słowa.

- Zdałoby się jeno, coby opowieść czym jeszcze podeprzeć - wtrącił przysłuchujący się dotąd niemo rozmowie Faendal. Bosmer od dłuższej chwili nie tknął jadła ani napitku, ustawicznie ważąc coś w myślach, teraz jednak dołączył do konwersacji zwracając na siebie uwagę rozmówców.

- Czym znaczy się podeprzeć? - spytał Hroth zezując na leśnego elfa z ukosa - Mamy w pętach dwóch brańców, ci czerwonym żelazem przypaleni wielkim wrzaskiem wszem i wobec zaświadczą jak się sprawy miały.

- A mnie się zdawa, że jeszcze lepsiej by było, gdyby zaprzęgami do Czarnygłazu pojechać, a zebrać wszytkich tych obwiesiów i do Grani dostarczyć - potrząsnął głową Faendal - Jarl będzie wiedział, co dalej z nimi uczynić, a niechby nawet na murach wywiesić na powrozach. Rozbójnicy mają w mieście swoich szpiegów, swoich donosicieli. Pomyślcie jeno jaki na nich strach padnie jak się dwa tuziny ciał nad bramą za stopy uwiąże.

- Elf dobrze gada - klasnął w dłonie Hroth - Naczelniczko, pożyczycie parę zaprzęgów, a wołów? Jutro skoro świt poszliby my w góry po te trupy, a potem zawiezie się je do Białej Grani. A wy co pomiarkujecie, zuchy? Jak wam się ów pomysł widzi?

Drużynnik posłał pytające spojrzenie ku kończącym syty posiłek cudzoziemskim najmitom.
No właśnie, jak się Wam widzi taki pomysł? Hroth chce zabrać wszystkie trupy z kurhanu i przewieźć je do Grani w celu wystawienia na widok publiczny. Wyraźcie ustami BG swe komentarze (albo nie wyrażajcie, ale mruki nie dostaną premii do Konwersacji, buhaha!). Przy okazji chciałbym nadmienić, że jecie na koszt właścicielki karczmy i sumienie podpowiada, że dobrze by było rzucić na stół grosiwem, inaczej szybko zaczniecie uchodzić w okolicy za mężnych herosów-niepospolitych sknerów.

: 24 marca 2013, 20:08
autor: Procjon
- Nie idzie pozostawiać przecie nieukończonej roboty. Może by tak najść przetrzebionych bandytów w ich kryjówce, a wykończyć zacnie, i dopiero opowiadać jarlowi? - elfowi łatwo udzieliła się prostacka gwara miejscowych.
Jeśli są ranni, można by ich łatwo wybić, a potem świecić na dworze jarla sławą pogromcy (tu wstaw imię herszta bandytów). Oczywiście sugestia dla tych, którzy chcą wstąpić na służbę u jarla. Kiedy upragniona przeze mnie aktualizacja statystyk?

: 24 marca 2013, 20:12
autor: Keth
Aktualizacja charakterystyk będzie miała miejsce po powrocie do Białej Grani i zakończeniu misji u tamtejszego czarodzieja.

Przepraszam, że aktualizacje nie pokrywały się idealnie z Waszymi wpisami z wcześniejszych godzin, ale byłem w pracy bez dostępu do neta i tam właśnie napisałem większość wstawek bez wiedzy, co tutaj zmajstrowaliście w międzyczasie. Dopiszę później dodatkowe wstawki odnoszące się do tych dialogów, które nie znalazły pokrycia w moich fabularkach!

: 24 marca 2013, 21:25
autor: Araven
Dobze gadas człowieku, trza ich przywieźć owych zbójów i pzry okazji troskę nassych rzeczy. Pani Gerdur pokryjemy kossta nasego pobytu, ssie zwycajnie nie godzi byśmy tu za darmo jedli.

: 25 marca 2013, 05:19
autor: namakemono
- Pomysł to i niezgorszy, co oczy zobaczą, to i w sercu lepiej zapadnie niźli sucha opowieść kilku nieznajomych, co tylko rozprawiają o tym, iluż to zbójów nie utłukli. Wyznam, że ku przestrodze uczynić tak by wypadało. Pomnijcie jeno inszą rzecz: każden jeden z owych trupów, co im tera wrony oczy wydziobują zapewne w okolicach rodzinę jakowąś posiadał. Przestroga przestrogą, ale karę oni już ponieśli żywoty postradawszy. Nie wiem czy godzi się rodziny owych dręczyć gnijącego męża, syna czy ojca widokiem i na palcem przez sąsiadów wytykanie skazywać. Ale jeśli wolą ważniejszych ode mnie będzie pokaz ze zbójców truchła uczynić, to pod kurhanem w stosie owe szczątki leżą, jeno na wóz je wrzucić.
Panowie gracze, co sądzicie o propozycji wstąpienia do jarlowej straży?

: 25 marca 2013, 07:41
autor: Procjon
Dziękuję, nie skorzystam jako że straż jarla raczej nie zajmuje się poszukiwaniem dwemerowych ruin.

: 25 marca 2013, 09:24
autor: Araven
Czasowo można by się do straży zaciągnąć, może się uda nam wynegocjować byśmy się włóczyli po jarlowych włościach bandytów tępiąc, niźli strzegli jakiegoś jednego miejsca.

: 25 marca 2013, 09:28
autor: namakemono
Ostateczne nad taką właśnie opinią pracujemy, więc moglibyśmy spróbować zaciągnąć się w charakterze płatnych czyścicieli.

: 25 marca 2013, 10:23
autor: Keth
Rzeczna Puszcza, 11 dzień Ostatnich Siewów

Przysłuchująca się rozmowie Gerdur zasępiła się nieco słysząc wyrażoną przez Hastura obawę, ale koniec końca stanęła po stronie drużynnika.

- Weź pod uwagę jedno, Hasturze - oznajmiła, po raz pierwszy zwracając się do Redgarda z użyciem jego imienia - Bez względu na to, ilu z tych zbirów miało tu rodziny, na ich nożach ciągle znajdziesz krew niewinnych, czy to przejezdnych kupców czy górali, którzy z nimi weszli w zwadę. My niczego nie pragniemy bardziej niźli pokoju, a górskie bandy pokoju nie ścierpną. Trza nam uczynić wszytko, by inni gorzką odebrali lekcję, choćby i za cenę cierpienia onych rodzin.

Odwróciwszy się w stronę Faendala naczelniczka kiwnęła bosmerowi z aprobatą głową.

- Weźmiemy jutro trzy wozy, mój, Hildy i Alvola - zdecydowała - Z pomocą wojów Hrotha pozbiera się zwłoki i wszystko, co się przydać może, a potem wywiezie do Białej Grani. Niechaj zbóje wiedzą, że nie mogą się czuć na tych ziemiach bezkarnie.

- Wyście tu władni wydawać rozkazy, niechaj się zatem podług nich stanie - odparł Hastur, starannie skrywając swój brak przekonania co do słuszności słów Gerdur.
Decyzja zapadła, następnego dnia z wioski wyruszy wyprawa do kurhanu mająca zebrać zwłoki bandytów oraz pozostawione w drodze łupy drużyny. Dajcie znać, kto chce tam wrócić, a kto chętniej zostałby w Rzecznej Puszczy?

: 25 marca 2013, 10:30
autor: Araven
Ahraveen rad był z takich ustaleń, na wozach Faenadala łupy przywieźć można, jaszczur mimo, że polubił Rzeczną Puszczę wolał ruszyć ku siedzibie jarla do Białej Grani, liczył, że mag tamtejszy tajemnice miecza draugra rozwikła, i zapłata za płytkę runiczną czekała.

: 25 marca 2013, 10:41
autor: namakemono
- Niech i tak będzie. Rzekłem tylko jak ja to widzę, decyzja i tak nie w moich rękach. A wy czyńcie tak, żeby wam było z korzyścią.
Nie za bardzo mam powód, żeby wracać, ale jeśli większość będzie chciała iść, to dołączę.

: 25 marca 2013, 10:45
autor: Keth
Rzeczna Puszcza, 11 dzień Ostatnich Siewów

Propozycja Sivariela początkowo nastroiła Hoda sceptycznie, ale w oczach mężczyzny prócz niepewności pojawił się też błysk ożywienia. Splatając razem palce i postukując nimi w blat stołu Nord spojrzał z ukosa na swych rozmówców. Neviers wzruszył w odpowiedzi ramionami, oparł się bokiem o drewnianą ścianę popatrując z ciekawością na kilka przebywających w karczmie młodych dziewcząt o gibkich kształtach i splecionych w warkocze jasnych włosach.

- Ta kopalnia leży już na ziemi władyki Falkretu, tedy wątpię, by Hroth zechciał was wesprzeć swymi wojami - powiedział Hod - Jarl Siddgeir się z jarlem Balgruufem nie lubi, bo nasz władyka przyjacielem był jarla Dengeira, który jakoby musiał ustąpić siostrzeńcowi. Stąd nasi drużynnicy pewnikiem nie wejdą za granicę Falkretu, by Siddgeir nie uznał ten za przejaw wrogości.

- Chcesz tedy powiedzieć, że jeśli nam po głowie wytrzebienie bandytów chodzi, nic od Grani za to nie dostaniemy, ani złota ani pomocy, bo owa kopalnia to kłopot jarla Falkretu? - odezwał się Breton odrywając spojrzenie od bioder jednej z dziewcząt.

- Tak właśnie... - zasępił się Hod.
Jeśli chcielibyście dobić bandę Havara, będziecie musieli zrobić to najpewniej na własną rękę, bo hersirowie z Białęj Grani raczej nie zechcą przekroczyć granicy ziem Falkretu - sprawy natury politycznej...