Strona 93 z 126

: 25 marca 2013, 11:00
autor: Keth
Rzeczna Puszcza, 11 dzień Ostatnich Siewów

Alvor odczekał, aż jego młodszy brat nasyci żołądek, potem zaś rzucił garść złotych monet na stół opodal opartej o blat Delphine i podziękowawszy karczmarce skinieniem głowy wyciągnął Tronda za łokieć ze "Śpiącego Giganta". Młody góral nie wyglądał na zbyt zachwyconego zdecydowanymi poczynaniami brata, ale był zbyt zmęczony i osłabiony utratą krwi, by móc mu się oprzeć.

- Źle wyglądasz, mały, mus ci czym prędzej odpocząć - oznajmił Alvor schodząc po drewnianych schodkach na przecinającą wioskę drogę - Miałem ci ja złe przeczucia, kiedy padł ten pomysł pójścia do kurhanu za przewodnika, alem gębę na kłódkę trzymał. Teraz widzę, że przeczucia mnie nie myliły.

- Przecież jestem z powrotem - prychnął Trond, próbując zbagatelizować niespokojny komentarz starszego brata - Gdybyś ty widział, co ci obcy potrafią. To istni rzezacze, a na dodatek czarownicy, wszyscy jedni bez wyjątku. Pozabijali tych oprychów równie chwacko jak draugrów.

- Więc naprawdę spali tam draugrowie? - Alvor wzdrygnął się słysząc wzmiankę o nieumarłych, nakreślił na piersi stendarrski symbol ochrony przed złem - Zatem bogom dzięki, żeśmy się tam nigdy nie zapuszczali.

- Nie lękaj się, braciszku - odpowiedział Trond wskakując na zadaszony taras przylegający do chaty Alvora, będący jego kuźnią i warsztatem - Popatrz, co stamtąd przyniosłem.

Odrzuciwszy na bok płachtę brudnej płótna młody Nord odsłonił złożone przy masywnym kowadle żelazne topory, podniósł w górę jeden z nich ważąc broń w ręku i spoglądając na nią w blasku księżycowego światła.

- Przetopię je i wykuję dla siebie własną broń, z metalu starożytnych Nordów - oznajmił rozmarzonym głosem - Kto wie, może ten oręż pamięta czasy Talosa?

- Zaczniesz kuć od jutra - przesądził szorstkim głosem Alvor - A teraz marsz do łóżka, już posłane. Lecisz z nóg, mus ci odpocząć.
Trond wrócił do domu. Musicie jeszcze obgadać kwestię zapłaty za jego usługi oraz ewentualnego podziału łupów. Ponieważ zaś akcja ostatnio kuleje z powodu absencji BG, to zarazem dobra okazja, by nieco odchudzić drużynę. Trond pozostanie na bliżej nieokreślony czas w Rzecznej Puszczy, kując swój wymarzony oręż w roli NPC-a. Miejmy nadzieję, że niebawem Trihikilius powróci do nas w pełniejszym wymiarze, a wtedy młody góral znów dołączy do Was na górskich szlakach.

: 25 marca 2013, 11:17
autor: Keth
Rzeczna Puszcza, 11 dzień Ostatnich Siewów

Wymieniwszy półmiski na kufle piwa Hastur i Ahraveen przechylili się ponad stołem w stronę Hrotha, zapominając na chwilę o coraz bardziej doskwierającym im zmęczeniu i wypytując drużynnika o służbę pod jarlowskim znakiem.

- Nam sstała ssłużba sstrassnie nudna ssię zdawa - oznajmił jaszczur przyciskając się bokiem do Hrotha i oblizując paszczękę giętkim jęzorem. Hersir Balgruufa sprawiał wrażenie nieco skrępowanego taką bliskością argonianina, ale dzielnie walczył ze swymi emocjami, zerkając z ukosa na śmigający w powietrzu rozdwojony język gada.

- Nikt nie powiedział, że będąc hersirem trza na murach Smoczej Przystani wystawać - odparł Hroth - Irileth nie raz wspominała, że sama uczyniłaby porządek na gościńcu, gdyby jej było wolno zaciągnąć na jakiś czas pod sztandar Grani najemników dość mężnych, by jej dotrzymali kroku. Mus wam wiedzieć, że Irileth bardzo trudno dotrzymać kroku, ale jeśli to prawdziwie prawda, coście tam w Czarnygłazie wyczyniali, to chyba byście się zdali.

- Rzeknij tedy cośś jessce o zapłacie - zapytał Ahraveen mocząc jęzor w kuflu piwa i przewracając z błogością ślepiami - Na co liccyć mogą ci, co jarlowi ssłużą?

- Tu nic wam przyobiecać nie mogę - odparł ostrożnie Hroth - Mus wam rozmówić się z Irileth, a z samym jarlem, jeśliście służby chętni.
Na razie brak szczegółów co do służby najemnej w Grani. Wieczór coraz późniejszy. Nie wiem, czy macie jeszcze jakieś tematy do obgadania z miejscowymi czy nie - jeśli nie, możemy chyba przejść do kwestii noclegu.

: 25 marca 2013, 11:28
autor: namakemono
Jeśli nikt inny nie będzie się kwapił do zapłaty za jadło i popitek, to Hastur pokryje koszty, o ile zawartość mieszka jest wystarczająca.

: 25 marca 2013, 11:29
autor: Keth
Rzeczna Puszcza, 11 dzień Ostatnich Siewów

Hastur nie wątpił, że żądni barwnych opowieści górale gotowi byli siedzieć w karczmie do białego rana, ale Gerdur niezawodnie wyczuła, że pogromcy draugrów zaczynają padać z nóg. Podnosząc się z ławy zaklaskała donośnie w dłonie, urywając w jednej chwili gwar ożywionych rozmów.

- Dajmy im już spokój - przesądziła zdecydowanym tonem - Inakszej zara z ław nam pospadają. Delphine, wskaż im miejsca do spania, niechaj odpoczywają, bo przecie każdy widzi jak ciężki mieli dzień.

- Wszystko już naszykowane do spania! - odkrzyknął zza kontuaru Orgnar. Słysząc jego słowa Redgard ziewnął bezwiednie, w ostatniej chwili przesłaniając usta dłonią. Jego wzrok pobiegł w stronę Camilii, akurat na czas, by podchwycić ostatnie spojrzenie młodej Cyrodiilki wyciąganej pod ramię z karczmy przez Luciana.

Brat dziewczyny bez wątpienia zdążył spostrzec słane Hasturowi przez Camillę spojrzenia i postąpił tak jak należało się na jego miejscu spodziewać, niemalże siłą wyprowadzając gorącokrwistą siostrę do własnego domu.

Widząc to ciemnoskóry wojownik westchnął skrycie, nie potrafiąc się pogodzić z myślą, że w kwestii przytulania do ciepłego prężnego ciała pozostał mu do dyspozycji jedynie Barr'teh.
Miejscowi zbierają się do domów. Jest Was sześciu (z Neviersem włącznie), a pokoje są dwuosobowe. Jak się dzielicie? Co z zapłatą za kolację i nocleg? Rzucając na stół 20 septimów pokryjecie koszty, rzucając dwa razy więcej zrobicie dobre wrażenie! Dla przypomnienia, z samego kurhanu wynieśliście 150 septimów w złocie, do tego dochodzi gotówka znaleziona przy zbójach (muszę to jeszcze dobrze policzyć).

: 25 marca 2013, 11:48
autor: namakemono
Hastur może do pokoju przygarnąć Sivariaela, żeby biedakowi któryś wątroby nie zjadł na śpiocha albo kozika pod żebro nie wsunął, bo jak pamiętam takowe deklaracje były.

: 25 marca 2013, 11:49
autor: Keth
Zadecyduje jeszcze w imieniu reszty, kto śpi z kim, na własną odpowiedzialność (z pełną świadomością lokując na przykład w jednym pokoju Llorvasa i Neviersa). Kiedy tylko będę miał pełną informację na temat podziału łóżek, ruszę do przodu z akcją!

: 25 marca 2013, 11:54
autor: namakemono
Dobra, Kotołak z Neviersem (chodzi mi o to, że ktoś musi pilnować Neviersa, żeby głupot nie narobił, a mam wrażenie, że Kotołak może wykazać się czujnością). Czyli zostaje elf i jaszczur. Może być? Ewentualnie zamienić miejscami Llorvasa i Barrteha, żeby nad bretonem wisiała groźba zjedzenia wątroby. To już do decyzji MG.

: 25 marca 2013, 12:02
autor: Keth
Rzeczna Puszcza, 11 dzień Ostatnich Siewów

Odczekawszy, aż Sivariael wniesie do współdzielonego z Hasturem pokoju swe sakwy, Redgard złapał za koniuszek ogona mijającego go leniwie kotołaka. Kocur prychnął zaskoczony wrażeniem ucisku w czułym na dotyk ogonie, okręcił się na łapach wbijając w człowieka otwarte znienacka szeroko ślepia.

- Pójdziesz spać z Bretonem, sierściuchu - oznajmił ściszonym głosem miecznik, zerkając ponad ramieniem khajiita na podnoszącego spod ławy wędrowny worek Neviersa - Miej baczenie na to, że on ma nasz kamień. Śpij z jednym okiem otwartym, wiem że tak potrafisz. Jeśli pozwolisz mu pierzchnąć, do końca naszej znajomości będziesz żył na suchej karmie.

Barr'teh zachichotał słysząc groźbę przyjaciela, a chichot ów - zapożyczony od znanych kocurowi ludzi - zabrzmiał w gardle futrzastego drapieżcy iście nieludzką nutą.

- Hastur się nie troska, Barr'teh popilnuje - kotołak nastroszył dumnie uszy, a potem oblizał bezwiednie prawą łapę - Ale tylko jednym okiem, drugie musi śpikać.
Podział łóżek zatwierdzony, niniejszym zamykam 11 dzień Ostatnich Siewów. Swoją drogą, to dopiero trzeci dzień czasu gry, a sam scenariusz został do tej pory zrealizowany na poziomie... 1%! ;)

: 25 marca 2013, 12:05
autor: Araven
Jak to 1% to naprzód ku przygodzie, cholera nie zjadłem żadnej wątroby, trzeba to naprawić.

: 25 marca 2013, 12:07
autor: namakemono
Ło matulu! zaplanowałeś scenariusz na 7000 postów? Toż to emerytura nas zastanie! Ale zabawa jest przednia, więc nawet jak do 10 000 postów się wydłuży, to nie będę narzekał.

: 25 marca 2013, 13:25
autor: Procjon
3 dni czasu gry=1500 postów=70 stron=4 miesiące naszego czasu=1% przygody, więc:
300 dni czasu gry=150000 postów=7000 stron=400 miesięcy naszego czasu (33 lata i 4 miesiące!!)= cała przygoda.
Czy ty Keth lekko nie przesadzasz? :)

: 25 marca 2013, 16:27
autor: Keth
Rzeczna Puszcza, 12 dzień Ostatnich Siewów

Hastur obudził się z silnym bólem głowy i piekącymi niemiłosiernie powiekami, ale usiadł na posłaniu nie chcąc sobie pozwolić nawet na chwilę lenistwa. Wciąż zmęczone wydarzeniami poprzedniego dnia mięśnie zdawały się płonąć żywym ogniem, ale ciemnoskóry miecznik tylko zacisnął usta, pocierając oczy czubkami palców.

Sivariael leżał na sąsiednim posłaniu, przekręcony na bok i oddychający rytmicznie. Redgard przyglądał się przez chwilę altmerowi, rozważając w myślach kolejny krok. Rozsądek wzywał, by jak najszybciej dostarczyć do Białej Grani runiczny kamień poszukiwany przez czarodzieja jarla, ale na przeszkodzie w realizacji tego planu stała oczywiście ponowna wyprawa do Czarnygłazu.

Hastur miał pewne wątpliwości co do pomysłu Faendala, ale musiał ustąpić w obliczu połączonych sił Hrotha i Gerdur. Zbyt ostentacyjna prezentacja skuteczności cudzoziemskich najemników mogła w opinii miecznika zagrozić ich bezpieczeństwu, bo prawdą było, że niemal wszyscy z nich pochodzili ze Skyrimu i zapewne wywodzili się z rodzin zamieszkujących okoliczne sioła.

- Elfie, pora wstawać - powiedział Redgard przeciągając się z trzaskiem kości - Słyszysz, Siva? Pora wstawać!

Człowiek podniósł się z posłania i naciągnął na siebie nogawice, co chwila pocierając bezwiednie piekące z niewyspania powieki.
Nadszedł nowy piękny dzień! Pora przeliczyć drużynę, sprawdzić czy przypadkiem ktoś się nocą nie ulotnił, zjeść coś i ruszać w drogę. Odnośnie obliczeń Procjona - w świetle tych danych stwierdzenie "Przygoda Waszego życia" nabiera zupełnie nowego znaczenia!

: 25 marca 2013, 17:46
autor: 8art
Khajit wylizywal dokladnie siersc czekajac az Nievers zalegnie w poslaniu. Z doswiadczenia wiedzial, ze czekanie poplacalo, bo rzadko kiedy jakis czlowiek zgadzal sie wpuszczac dobrowolnie kotolaka do lozka. Ale gdy ludzie spali wslizgiwanie sie pod posciel przychodzilo duzo latwiej i mozna bylo cala noc korzystac cieploty spiacych i nieczego nie domyslajacych sie ludzi.

Wiec gdy kotolak w mroku nocy w koncu dostrzegl, ze oddech Nieversa splycil sie i wyrownal Barr'teh bezszelestnie wstal wsunal w szpare miedzy gorna czescia drzwi a framuga monete, tak aby spadla jesliby ktos otworzyl drzwi i sprawdzil dokladnie okienko czy aby napewno nie dalo sie go otworzyc. Potem wsunal sie pod koldre i na wszelki wypadek zawinal ogon wokol kostki bretona. Czlowiek emanowal tak przyjemnym cieplem, ktore w moment wprawilo Barr'teha w plytki, czujny sen.

Watek techniczny

Kotolak spi czujnie jednak na wszelki wypadek, przygotowal kilka "alarmow", gdyby Nievers postanowil dac noge w nocy. Jesli okienko sie otwiera, to tez robie cos podobnego jak z drzwiami.

: 25 marca 2013, 18:12
autor: namakemono
Witaj nowy dzionku! Porannągimnastykę sobie odpuszczę, poranną ablucję też sobie odpuszczę, myłem się zaledwie kilka tygodni temu. Idąc za radą Ketha należy przeliczyć drużynę, pomyśleć o śniadaniu i zastanowić się co dalej.

: 25 marca 2013, 19:58
autor: Procjon
- Yaaa.... Nie mam sztyletu pod żebrami? Dzieńdobry wszystkim - elf przeciągnął się. - Witaj, Hastur. Neveirs żyje, nie zwariował? A miałem nadzieję...
Idę sprawdzić co u reszty, zwłaszcza Neveirsa, zjadam śniadanie, jeśli jest opcja nabycia czegoś długo zachowującego świeżość jak np. suszone mięso, to kupuję, myję twarz itd. A potem do Czarnygłazu i Białej Grani!