: 25 marca 2013, 11:00
Rzeczna Puszcza, 11 dzień Ostatnich Siewów
Alvor odczekał, aż jego młodszy brat nasyci żołądek, potem zaś rzucił garść złotych monet na stół opodal opartej o blat Delphine i podziękowawszy karczmarce skinieniem głowy wyciągnął Tronda za łokieć ze "Śpiącego Giganta". Młody góral nie wyglądał na zbyt zachwyconego zdecydowanymi poczynaniami brata, ale był zbyt zmęczony i osłabiony utratą krwi, by móc mu się oprzeć.
- Źle wyglądasz, mały, mus ci czym prędzej odpocząć - oznajmił Alvor schodząc po drewnianych schodkach na przecinającą wioskę drogę - Miałem ci ja złe przeczucia, kiedy padł ten pomysł pójścia do kurhanu za przewodnika, alem gębę na kłódkę trzymał. Teraz widzę, że przeczucia mnie nie myliły.
- Przecież jestem z powrotem - prychnął Trond, próbując zbagatelizować niespokojny komentarz starszego brata - Gdybyś ty widział, co ci obcy potrafią. To istni rzezacze, a na dodatek czarownicy, wszyscy jedni bez wyjątku. Pozabijali tych oprychów równie chwacko jak draugrów.
- Więc naprawdę spali tam draugrowie? - Alvor wzdrygnął się słysząc wzmiankę o nieumarłych, nakreślił na piersi stendarrski symbol ochrony przed złem - Zatem bogom dzięki, żeśmy się tam nigdy nie zapuszczali.
- Nie lękaj się, braciszku - odpowiedział Trond wskakując na zadaszony taras przylegający do chaty Alvora, będący jego kuźnią i warsztatem - Popatrz, co stamtąd przyniosłem.
Odrzuciwszy na bok płachtę brudnej płótna młody Nord odsłonił złożone przy masywnym kowadle żelazne topory, podniósł w górę jeden z nich ważąc broń w ręku i spoglądając na nią w blasku księżycowego światła.
- Przetopię je i wykuję dla siebie własną broń, z metalu starożytnych Nordów - oznajmił rozmarzonym głosem - Kto wie, może ten oręż pamięta czasy Talosa?
- Zaczniesz kuć od jutra - przesądził szorstkim głosem Alvor - A teraz marsz do łóżka, już posłane. Lecisz z nóg, mus ci odpocząć.
Alvor odczekał, aż jego młodszy brat nasyci żołądek, potem zaś rzucił garść złotych monet na stół opodal opartej o blat Delphine i podziękowawszy karczmarce skinieniem głowy wyciągnął Tronda za łokieć ze "Śpiącego Giganta". Młody góral nie wyglądał na zbyt zachwyconego zdecydowanymi poczynaniami brata, ale był zbyt zmęczony i osłabiony utratą krwi, by móc mu się oprzeć.
- Źle wyglądasz, mały, mus ci czym prędzej odpocząć - oznajmił Alvor schodząc po drewnianych schodkach na przecinającą wioskę drogę - Miałem ci ja złe przeczucia, kiedy padł ten pomysł pójścia do kurhanu za przewodnika, alem gębę na kłódkę trzymał. Teraz widzę, że przeczucia mnie nie myliły.
- Przecież jestem z powrotem - prychnął Trond, próbując zbagatelizować niespokojny komentarz starszego brata - Gdybyś ty widział, co ci obcy potrafią. To istni rzezacze, a na dodatek czarownicy, wszyscy jedni bez wyjątku. Pozabijali tych oprychów równie chwacko jak draugrów.
- Więc naprawdę spali tam draugrowie? - Alvor wzdrygnął się słysząc wzmiankę o nieumarłych, nakreślił na piersi stendarrski symbol ochrony przed złem - Zatem bogom dzięki, żeśmy się tam nigdy nie zapuszczali.
- Nie lękaj się, braciszku - odpowiedział Trond wskakując na zadaszony taras przylegający do chaty Alvora, będący jego kuźnią i warsztatem - Popatrz, co stamtąd przyniosłem.
Odrzuciwszy na bok płachtę brudnej płótna młody Nord odsłonił złożone przy masywnym kowadle żelazne topory, podniósł w górę jeden z nich ważąc broń w ręku i spoglądając na nią w blasku księżycowego światła.
- Przetopię je i wykuję dla siebie własną broń, z metalu starożytnych Nordów - oznajmił rozmarzonym głosem - Kto wie, może ten oręż pamięta czasy Talosa?
- Zaczniesz kuć od jutra - przesądził szorstkim głosem Alvor - A teraz marsz do łóżka, już posłane. Lecisz z nóg, mus ci odpocząć.
Trond wrócił do domu. Musicie jeszcze obgadać kwestię zapłaty za jego usługi oraz ewentualnego podziału łupów. Ponieważ zaś akcja ostatnio kuleje z powodu absencji BG, to zarazem dobra okazja, by nieco odchudzić drużynę. Trond pozostanie na bliżej nieokreślony czas w Rzecznej Puszczy, kując swój wymarzony oręż w roli NPC-a. Miejmy nadzieję, że niebawem Trihikilius powróci do nas w pełniejszym wymiarze, a wtedy młody góral znów dołączy do Was na górskich szlakach.