PBF - Narodziny legendy

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 26 marca 2013, 06:45

Nie mam tu nic konkretnego do roboty, dlatego nic konkretnego nie zadeklaruję. Nie ma powodu ukrywać tego, co tu zaszło, wszak są świadkowie a nie byłoby roztropnie dać się przyłapać na rozbieżności zeznań jeńców i zastanej sytuacji z naszymi opowieściami. Hastur jedynie będzie chodził i dyskretnie patrzył na ręce tym, którzy zanadto będą się interesować przebiegiem wypadków i przyglądać się śladom. Mam nadzieję, że nikt nie będzie chciał zapuszczać się wgłąb kurhanu. Jeśli natomiast tak się stanie, to przypomnę, że w pajęczynie jest jeszcze jedno ciało.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 marca 2013, 10:50

Czarnygłaz, 12 dzień Ostatnich Siewów

Żołnierze Hrotha i górale z Rzecznej Puszczy okazali się nie mniejszymi oportunistami od druhów Hastura, bez śladu skrępowania rabując wszystko, co tylko wpadło im w ręce. Początkowo nieufni i lekko zalęknieni unoszącą się w kurhanie aurą śmierci, szybko przekonali się o prawdziwości słów cudzoziemskich najemników. Pierwsze w dół szerokich kamiennych schodów poleciały trupy strażników tarasu i opryszków pokąsanych śmiertelnie przez ślizgacze, w ślad za nimi z ciemnych korytarzy poczęto wywlekać następne ciała.

Jedynie truchła draugrów pozostawiono tam, gdzie dosięgnął ich oręż najmitów, zadowalając się ściągnięciem z zezwłoków niektórych części prastarych pancerzy. Hastur zauważył, że dopuszczający się bezceremonialnego rabunku Nordowie mruczeli pod nosami modlitwy kierowane do Akatosha i Mary, mające w zamierzeniu chronić ich przed konsekwencjami świętokradztwa.

Wychowany w kultywującym zupełnie inne tradycje społeczeństwie, Redgard spoglądał na poczynania swych towarzyszy z mieszaniną przerażenia i niedowierzania, ze wszelkich sił starając się nie okazywać targających nim emocji. Miejscowi wydawali się nie przejawiać żadnego szacunku dla zmarłych, ale szukający gorączkowo w myślach usprawiedliwienia Hastur próbował tłumaczyć ich barbarzyńskim w gruncie sprawy stylem życia.

Skoro nie mieli nikogo mogącego wpoić im właściwe wartości, skąd mogli wiedzieć, że czynią rzeczy niegodne prawdziwego wojownika?

Lecz ostrożność nakazywała zachować owe współczucie dla siebie, a nie dzielić się opinią z pozostałymi. Barbarzyńscy czy nie, Nordowie byli przede wszystkim nader drażliwi i szybko wpadali w gniew.

Odarte z dobytku i odzienia ciała wrzucano na dwa pierwsze wozy, ich broń, zbroje i rzeczy osobiste na trzeci. Popijający co chwila miód z bukłaka Hroth chodził tam i z powrotem po smaganym wiatrem tarasie pokrzykując na swych ludzi i zacierając zziębnięte dłonie.

- Widziałem pająka! - oznajmił podniesionym głosem Sven, który wychynął znienacka z przedsionka Czarnygłazu. Młody bard miał dziwnie pobladłą twarz, ale starał się dzielnie trzymać mimo wstrząsu, jakiego doświadczył w pieczarze arachnoida - I ślady zębów jaszczura! Prawie mu łeb odgryzł, temu potworowi, zębami żuwaczkę urwał!
Grabież w pełnym tego słowa znaczeniu potrwa dobre dwie godziny. Uwijając się sprawnie z robotą wrócicie do wioski w południe, a jeśli niemal natychmiast wyprawicie się w dalszą drogę, macie pewne szanse na znalezienie się w Białej Grani tuż po zmroku. Alternatywą jest powrót na spokojnie do wioski, podział łupów, wycena i być może częściowa sprzedaż, a potem nocleg i wyruszenie do Grani 13 dnia Ostatnich Siewów.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 26 marca 2013, 11:20

Obie opcje mają wady i zalety. Niby zbytnio nam się nie spieszy, ale sprawy z Neviersem lepiej załatwić jak najszybciej. Zbytni pośpiech też nie jest wskazany, lepiej byłoby na spokojnie pozałatwiać wszystkie sprawy w wiosce, bo nie wiem czy będziemy tutaj jeszcze wracać. Dlatego mimo wszystko jestem za opcją noclegu w wiosce. Breton raz się nie wymknął to i drugi raz może też nie zwieje. Ale oczywiście poczekam na opinię reszty graczy i dostosuję się do opinii większości.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 marca 2013, 12:15

Czarnygłaz, 12 dzień Ostatnich Siewów

Stojącemu na straży Hasturowi czas ciągnął się niemiłosiernie, w przeciwieństwie do uwijających się jak w ukropie towarzyszy wyprawy. Dwie dziesiątki ułożonych byle jak na wozach ciał robiły odstręczające wrażenie, tworząc plątaninę sztywnych rąk i nóg, przykuwając spojrzenia szklistymi oczami. Trzeci wóz załadowany był jeszcze ciężej, piętrzyły się na nim sterty ekwipunku i zbroi oraz starych przedmiotów znalezionych w labiryncie katakumb, chociażby pogrzebowych urn ofiarnych czy narzędzi do mumifikowania zwłok.

Górale sprawiali w oczach Hastura wrażenie niewielkiej armii ludzkich mrówek, wspierani przez druhów Redgarda. Ledwie trzy godziny po rozpoczęcia plądrowania kurhanu wszyscy rabusie wrócili z powrotem na widokowy taras, zmęczeni i zlani gorącym potem. Większość rozsiadła się na zionących chłodem kamiennych stopniach tarasu, inni oparli się o wielkie wrota przedsionka.

- Nie łgaliście, zuchy - oznajmił Hroth kiwając głową w stronę Hastura - I niezwykłe miejsce. Aż mnie ciarki przechodzą jak sobie wspomnę te podziemia... i ten smoczy ołtarz.

- Byliście przy ołtarzu? - odpowiedział Hastur, który przez cały czas plądrowania Czarnygłazu pozostawał demonstracyjnie na zewnątrz kurhanu.

- Prastara świątynia, przerażająca do szpiku kości - syknął Hroth - Nic dziwnego, że strzegli jej draugrowie. To miejsce kultu Alduina i jakem je obejrzał, zaraz mi na myśl przyszedł ów smok, co Helgen spustoszył. Ciekawy jestem, gdzie on tera bywa.

- A Barr'teh nieciekawy - odparł kotołak otrzepując zakurzone nieco futro.
Jest południe, ale stojące w górze słońce nie zapewnia na tej wysokości ciepła. Wszyscy są porządnie wychłodzeni, ale akcja już dobiegła końca, teraz trzeba przewieźć ten makabryczny ładunek do wioski.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 26 marca 2013, 12:56

Wrócmy do wioski potem rano ruszymy ku Białej Grani, łupy sprzedajmy tu by ich nie taszczyć.
Ostatnio zmieniony 26 marca 2013, 14:41 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 marca 2013, 13:13

W drodze do Rzecznej Puszczy, 12 dzień Ostatnich Siewów

Droga powrotna do wioski okazała się znacznie wolniejsza i bardziej męcząca, ponieważ na pełnych trupów i zagrabionego dobytku wozach nie było dość miejsca, by członkowie wyprawy mogli na nich jechać. Wszyscy szli tym samym obok zaprzęgów i chociaż początkowo rozmowy nie cichły obracając się wokół niepokojących tematów smoka z Helgen oraz samego Czarnygłazu, po wjechaniu w lesiste niższe partie wzniesień wędrowcy umilkli przeczesując wzrokiem gęste zagajniki.

Choć nie zdawało się to zbyt prawdopodobne, zawsze istniało pewne ryzyko, że na szlaku pojawią się druhowie ubitych w kurhanie ludzi Arnulfa lub kręcący się po okolicy rębacze Havara. Zresztą prócz zwykłych bandytów pogórze Jerallu nawiedzały też inne niebezpieczeństwa, choćby żerujące przed nadejściem zimy niedźwiedzie czy polujące stadnie wilki.

- Ciekawym wielce, co jarl rzeknie jak zobaczy tę pryzmę trupów - powiedział do cudzoziemskich najmitów Hroth, poklepując bok wozu ukrytą w rękawicy dłonią - Trza to wielce chwacko rozegrać, zbójom słusznego strachu napędzić. Dwie dziesiątki zwłok wywieszonych na miejskich murach, toż to będzie piękny widok!

- Wojak myśli, że wiszące trupy to piękny widok? - zdziwił się po raz kolejny khajiit - Barr'teh lubi spozierać na wypatroszone króliki albo sareny, ale ubite człowieki nie są wcale smakuśne. Wojak myśli, że jarl będzie człowieków patroszył?

- Zaiste niezwykły ten wasz druh - skwitował pytanie kotołaka Hroth, oglądając się z ukosa na Hastura i Ahraveena - Widzi mi się, że musicie mieć z niego wiele pociechy, prawda?
Z racji zmęczenia rozmowy powoli cichną, ale jakaś tam konwersacja ciągle ma miejsce. Do Rzecznej Puszczy jakieś pół godziny drogi. Ktoś chce zarzucić dla zabicia czasu ciekawym tematem?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 marca 2013, 13:32

Rzeczna Puszcza, 12 dzień Ostatnich Siewów

Zjeżdżające w stronę mostu na rzece wozy szybko zwróciły na siebie uwagę strzegących wioski hersirów, toteż ponad dachami chat rozszedł się dźwięk wygrywanego na rogu ostrzegawczego sygnału. Kto żyw wyległ czym prędzej na ulicę, otaczając pośród okrzyków i głośnych modlitw załadowane makabrycznym ładunkiem wozy. Spiętrzone jeden na drugim trupy sprawiały niezwykłe wrażenie, w sporej mierze dzięki swej bladoskórej nagości.

- Zaprzęgi z ciałami na łączkę za wioską! - poleciła Gerdur, która jako jedna z nielicznych w wiosce kobiet nie okazała na widok licznych zwłok przejęcia - I przypilnujcie, żeby się tam dzieci nie kręciły.

Hod zeskoczył z kozła wozu, uściskał krótko żonę szepcząc jej coś do ucha. Naczelniczka skwitowała jego słowa lekkim skinięciem głowy, wyzwoliła się z uścisku męża podchodząc żwawym krokiem do Hrotha.

- Oboje wiemy, że nie powinniśmy zanadto zwlekać z wyjazdem do Grani - powiedziała oglądając się w ślad za wyprowadzanymi na pobliską łączkę wozami - W dzień bywa chłodno, a nocą prawdziwie już zimno, ale zwłoki i tak szybko zaczną śmierdzieć.

- Jeśli nawrócimy teraz i ruszymy do miasta, nie zdążymy tam przed zmierzchem, a ludzie chcieliby jeszcze odpocząć - odparł drużynnik - Niech ci się nie zdawa, Gerdur, że te trupy same się na wozy zataszczyły, trzeba je było wytargać z podziemi, a prawdziwie ogromne te podziemia, ten cały Czarnygłaz. Urobiliśmy się po łokcie.

- Myślisz, że lepiej będzie przenocować i ruszyć do miasta z rana? - Gerdur spojrzała na Hrotha z nutką niechęci na twarzy, wyraźnie niezadowolona z perspektywy spędzenia nocy w niedalekim towarzystwie dwudziestu martwych ciał.

- Wiem, co ci chodzi po głowie, ale się nie lękaj - machnął ręką Hroth - Oni są martwi na śmierć, sztywni jak kamienie. Zresztą wystawię nocą wartę przy wozach, nic złego nie ma prawa się zdarzyć.

- A co z trzecim wozem? - zmieniła temat naczelniczka, wskazując palcem na oblegany przez górali zaprzęg załadowany łupami - Sporo tego przywieźliście.

- Bo też sporo było - kiwnął z zadowoleniem głową drużynnik - Trzeba wszytko na ziemię zwalić, posortować i rozdzielić. Ci rzezacze z Brumy prawdziwie spustoszyli ten kurhan, Gerdur, wysiekli tam wszytko, co żywe lub nie do końca umarłe. To nie byle chłystki, którym trzeba tłumaczyć, za który koniec włócznię się trzyma.

- Porozmawiamy u mnie, chodź - Gerdur obrzuciła witających się z Llorvasem cudzoziemców uważnym spojrzeniem, a potem pociągnęła Hrotha za rękaw w kierunku swojej chaty.
Jesteście z powrotem w Rzecznej Puszczy. Gerdur była za natychmiastowym wywiezieniem zwłok do Grani, Hroth okazał sprzeciw. Hastur i Ahraveen są za zostaniem na jeszcze jeden nocleg w wiosce, a co na to Barr'teh, Sivariael i Llorvas?

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 26 marca 2013, 14:30

- Racja, Hroth. Ludzie są wyczerpani, a trupy byle zbójów nie mają zazwyczaj ochoty wstawać, tylko zacni wojownicy wierzący w Alduina doznawali przed wiekami tego wątpliwego zaszczytu.
Jestem za zostaniem. Prześpijmy się, a rano lećmy do Białej Grani.
Ostatnio zmieniony 26 marca 2013, 20:07 przez Procjon, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 marca 2013, 21:26

Rzeczna Puszcza, 12 dzień Ostatnich Siewów

Wyprzęgnięte z wozów woły zapędzono pośród okrzyków i gwizdów do obejść, a większość wieśniaków i nie pełniących akuratnie służby hersirów zgromadziła się wokół wyładowywanych z trzeciego zaprzęgu zdobyczy. Stare zardzewiałe ostrza przechodziły z rąk do rąk, oglądane uważnie i ważone w dłoniach; napierśniki i hełmy szacowano pod względem wartości zawartego w nich metalu. Prym w tych szacunkach wiedli rzecz jasna Alvor i Lucian Valerius, obeznani w takich sprawach.

- Tych urn lepiej było nie przywozić, jeszcze jaką klątwę na nas ściągną - burknęła Hilda, podeszła wiekiem matka Svena, obracając w dłoniach odlaną z cyny małą urnę zwieńczoną pokrywką z topornym smoczym łbem na wierzchu.

- Cichajcie matulu - odparł niechętnie wioskowy bard, oglądając się jednocześnie tęsknym wzrokiem ku stojącej między hersirami Camilii. Piękna Cyrodiilka śmiała się dźwięcznie z jakiegoś zasłyszanego właśnie żartu, wodząc wielkimi oczami po stertach zbroi leżących u stóp swego brata.

Ahraveen wyminął zbiegowisko gapiów i wspiął się na schodki "Śpiącego Giganta", dołączając do siedzącego na ich szczycie Llorvasa. Dunmer nie założył tego dnia swego żelaznego pancerza, siedział w kucki w lnianym odzieniu i przeszywanicy spoglądając na wóz i górali zmrużonymi czerwonymi oczami.

- Zdrowie lepssiejsse? - zagadnął jaszczur, ale Llorvas nie odpowiedział, poprzestając na twierdzącym kiwnięciu głową.

- Nevierss sstrassnie sshardział - ciągnął dalej rozumny gad, kucając obok elfiego druha - Tssa mieć na niego oko.
Muszę się jak najszybciej zabrać za inwentaryzację łupów, a nie będzie to wcale krótka lista, oj nie! ;)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 marca 2013, 21:40

Rzeczna Puszcza, 12 dzień Ostatnich Siewów

Zadowolony z decyzji o spędzeniu jeszcze jednego dnia w górskiej wiosce, Sivariael wniósł swą podróżną torbę z powrotem do wynajętej wcześniej izby, pozdrawiając gotującego coś w żeliwnym kociołku Orgnara.

Wciąż nie znający intencji swych nowych towarzyszy podróży, altmer obawiał się nieco poprzedniego noclegu, ale Hastur okazał się mało kłopotliwym współlokatorem - Sivariael wiedział, że zawsze mógł trafić gorzej, chociażby w towarzystwo opryskliwego i szorstkiego dunmera, który mimo wspólnego dziedzictwa krwi wydawał się altmerowi bardziej obcy niż łuskowaty argonianin.

Zmęczony ponowną wyprawą do kurhanu, Sivariael posiedział chwilę z przymkniętymi oczami na krawędzi kuszącego miękkością posłania, znienacka jednak pewna myśl sprawiła, że otworzył swe migdałowe oczy.

Zawinięte troskliwie w bawełniane szarpie, pajęcze jaja spoczywały bezpiecznie w drewnianej szafce, do której altmer wcześniej je schował, ale przysuwając jedno z nich do nosa Sivariael zauważył, że jajo zaczyna wydzielać nieprzyjemny zapach zdradzający pierwsze oznaki rozkładu. We wnętrzu karczmy panowało przyjemne ciepło, które prócz ewidentnych zalet miało też wady, przede wszystkim zgubny wpływ na organiczne szczątki, a do nich właśnie zaliczały się pajęcze jaja.
Jeśli Sivariael nie chce stracić alchemicznego składnika z powodu zepsucia, musiałby jeszcze tego samego dnia zabrać się za przygotowanie jajecznej pasty, którą da się rozsmarować na ostrzach broni. Alchemia elfa nie jest zbyt wysoka, ale może coś z tego będzie!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 26 marca 2013, 21:43

- Barr'teh się znudził dziś. Oglądanie truposzczaków, to zadna zabawa, - Kotołak przeciągnał grzbiet i ziewnął leniwie.

Całą drogę powrotną myślał o jakiejś miłej odmanie od rutynowego patrolu. W kociej głowie pojawiały się obrazy Barr'teha ganiającego miejscowe kundle, bydło, lub przyczajonego na myszy, gdzieś w stodole. O ile polowanie na myszy w opinii człowieków nie było niczym zgorszym, to swawole z psami, tudzież innymi domowymi zwierzetami było przyjmowane w najlepszym wypadku krzykiem, choc częściej niezrozumiałą dla khajita agresją i napredce wyciąganymi niewadomo skąd widłami i kłonicami.

do tego pewnie pozostanie im zostać w Rzecznej Puszczy jeszcze jedną noc, podczas której pewnie znów będzie musiał mieć tylko jedno spikające oko, a drugim łypać na Nieversa. Ale odbije sobie z nawiązką w drodze do Białej Grani. Zapoluje na grubszego zwierza, a dziś tylko połapie trochę myszy.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 26 marca 2013, 22:04

Zabieram się do roboty, nie mam zamiaru zmarnować tak cennego składnika. Na ile mniej więcej porcji starczy taka ilość jajeczek?

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 27 marca 2013, 07:40

-Trza iść może na tą kopalnie i dokończyć tych zbójów, ale najpierw do jarla pojechać można i pokazać mu te trupy, albo... najpierw do kopalni jechać i jeszcze trochę ścierw na wozy dorzucić co Wy na to?
Na służbę do jarla można iść ale chyba jedynie jako wolna grupa najmitów szukająca band po lasach a nie do miasta czy fortu jakowegoś.
Llorvas chcę jak najlepiej wypocząć, odzyskać moc, chcę kupić jakiś inny pancerz, strzały ogólnie uzupełnić ekwipunek, płacę za Nasz pobyt tutaj monetami z kurhanu, no chyba, że już nie są używane.
No nareszcie mam czas na PBF-y masakra normalnie!
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 marca 2013, 11:26

Rzeczna Puszcza, 12 dzień Ostatnich Siewów

Orgnar wyciągnął z zaplecza niewielki żeliwny garnek, podał go Sivariaelowi z błyskiem nieustępliwej podejrzliwości w oczach i z grymasem niechęci na twarzy. Altmer westchnął w duchu widząc tę reakcję, wiedział jednak, że trzeba mu będzie przyzwyczaić się do podobnego zachowania miejscowych, a nocami cały czas dawać baczenie na plecy.

Elf wyszedł czym prędzej z "Giganta", okrążył szerokim łukiem tłoczących się przy cmentarnych łupach gapiów przecinając drogę i schodząc na brzeg szemrzącej melodyjnie rzeczki. Dzień był wciąż pogodny, ale woda niesłychanie zimna. Drewniane koło pobliskiego tartaku obracało się z poskrzypywaniem zanurzone w wartkim nurcie.

Ponad ośnieżonymi wierzchołkami okolicznych gór niosło się przenikliwe zawołanie wielkiego orła.

Altmer umył wyciągnięte z zawiniątka jajeczka w czystej wodzie, a potem rozkroił na płaskim kamieniu każde z nich, wyciskając kleistą zawartość do pożyczonego od Orgnara garnka. Uzyskana w ten sposób cuchnąca pasta miała nieprzyjemny brązowożółty kolor i gęstą konsystencję. Zamieszawszy w garnku klingą swego sztyletu, elf wyczyścił starannie ostrze broni i wrócił do karczmy niosąc ostrożnie naczynie.

Sivariael nie był wyjątkowo uzdolnionym znawcą alchemii, ale zdarzyło mu się zgłębić treść kilku ksiąg poświęconych temu tematowi. Stamtąd właśnie zapożyczył pomysł na pastę z pajęczych jaj, mającą jakoby trujące właściwości w kontakcie z krwią ofiary.

Żeliwny garnczek wylądował nad paleniskiem, bacznie obserwowany przez siedzącego na ławie obok elfa.
Spryt 8, Alchemia 5 (czyli brak bonusu), poziom trudności zwykły (jeden składnik). Wykonałem utajniony rzut 4k20, więc elf sporządzi nieprzyjemnie pachnącą maść do smarowania ostrzy (w liczbie sześciu porcji), ale nie będzie wiedział, czy specyfik działa, póki nie przetestuje go w praktyce! Tak czy owak, Alchemia wzrasta do 6.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 marca 2013, 11:46

Wykaz łupów ze starej wieży strażniczej

Przy ciele Ingrid niepełna zbroja futrzana warta 64 septimy (bez hełmu), dwuręczny topór (OBR 21, waga 24, cena 60); mieszek z 9 septimami, żelazny sztylet (OBR 5, warty 6 septimów).

Przy ciele Gudurfa niepełna zbroja rzemieniowa (bez hełmu) warta 55 septimów. Długi łuk (OBR 7, cena 20), 20 żelaznych strzał (OBR 8). Mieszek z 7 septimami, żelazny sztylet (OBR 5, warty 6 septimów).

Ansgar miał na sobie kompletną zbroję żelazną (napierśnik OCH 27, waga 30, cena 125; hełm OCH 16, waga 5, cena 35; karwasze i nagolenniki OCH 11, waga 6, cena 25; tarcza żelazna OCH 22, waga 12, cena 35 septimów), do tego 14 septimów w gotówce, stalowy topór (OBR 10, waga 12, cena 45).

W wieży można znaleźć dodatkowe 60 septimów oraz dwa szklane flakony wypełnione ciemnozielonym płynem i zalane lakiem, sprawiające wrażenie niczego innego jak eliksirów!

Wykaz łupów z katakumb

Dokładne przeszukanie żywych trupów zaowocuje odnalezieniem nie tylko małego rubinu, ale i 34 złotych septimów, zaszytych rytualnie w odzieniu zmumifikowanych wojowników. Oprócz tego weszliście w posiadanie siedmiu zardzewiałych mieczy i pięciu tępych toporów, niewiele w praktyce wartych (mogący uchodzić za fachowca w tej kwestii Trond wyceniłby sztukę takiej broni na pięć septimów, na pewno nie więcej).

Wykaz łupów z ołtarza

Macie dwuręczny miecz rzeźnika z sarkofagu, macie pięć kompletów zardzewiałych żelaznych zbroi (do uniesienia maksymalnie jedna na grabieżcę), sporo starych toporów i mieczy, diadem z miedzi i złota, mały kryształ dusz, runiczną tabliczkę, 150 septimów wyprutych z pasów draugrów oraz znalezionych w urnach ofiarnych na podwyższeniu ołtarza, do tego jeszcze cztery ładne ametysty (leżące w tych samych urnach).
Powyżej umieściłem kopie postów z gry, opisujących zebrane przez Was łupy. Przyjmuję, że tym samym to Wasza własność, natomiast dodatkowe zdobycze wyciągnięte z kurhanu przez górali należą do nich jako zapłata za udział w wyprawie.

Trondowi jesteście winni siedem septimów za pracę przewodnika, do tego zabrał sobie trzy ciężkie topory draugrów. Pytanie, jaki dla niego przewidujecie ewentualny udział w pozostałych łupach?

Przejrzyjcie teraz tę listę i zadeklarujcie, kto co bierze, co ze złotem (20 septimów z wspólnej puli już poszło dla Delphine). Czekam na odpowiedzi.

ODPOWIEDZ