Rzeczna Puszcza, 12 dzień Ostatnich Siewów
Zjeżdżające w stronę mostu na rzece wozy szybko zwróciły na siebie uwagę strzegących wioski hersirów, toteż ponad dachami chat rozszedł się dźwięk wygrywanego na rogu ostrzegawczego sygnału. Kto żyw wyległ czym prędzej na ulicę, otaczając pośród okrzyków i głośnych modlitw załadowane makabrycznym ładunkiem wozy. Spiętrzone jeden na drugim trupy sprawiały niezwykłe wrażenie, w sporej mierze dzięki swej bladoskórej nagości.
- Zaprzęgi z ciałami na łączkę za wioską! - poleciła Gerdur, która jako jedna z nielicznych w wiosce kobiet nie okazała na widok licznych zwłok przejęcia - I przypilnujcie, żeby się tam dzieci nie kręciły.
Hod zeskoczył z kozła wozu, uściskał krótko żonę szepcząc jej coś do ucha. Naczelniczka skwitowała jego słowa lekkim skinięciem głowy, wyzwoliła się z uścisku męża podchodząc żwawym krokiem do Hrotha.
- Oboje wiemy, że nie powinniśmy zanadto zwlekać z wyjazdem do Grani - powiedziała oglądając się w ślad za wyprowadzanymi na pobliską łączkę wozami - W dzień bywa chłodno, a nocą prawdziwie już zimno, ale zwłoki i tak szybko zaczną śmierdzieć.
- Jeśli nawrócimy teraz i ruszymy do miasta, nie zdążymy tam przed zmierzchem, a ludzie chcieliby jeszcze odpocząć - odparł drużynnik - Niech ci się nie zdawa, Gerdur, że te trupy same się na wozy zataszczyły, trzeba je było wytargać z podziemi, a prawdziwie ogromne te podziemia, ten cały Czarnygłaz. Urobiliśmy się po łokcie.
- Myślisz, że lepiej będzie przenocować i ruszyć do miasta z rana? - Gerdur spojrzała na Hrotha z nutką niechęci na twarzy, wyraźnie niezadowolona z perspektywy spędzenia nocy w niedalekim towarzystwie dwudziestu martwych ciał.
- Wiem, co ci chodzi po głowie, ale się nie lękaj - machnął ręką Hroth - Oni są martwi na śmierć, sztywni jak kamienie. Zresztą wystawię nocą wartę przy wozach, nic złego nie ma prawa się zdarzyć.
- A co z trzecim wozem? - zmieniła temat naczelniczka, wskazując palcem na oblegany przez górali zaprzęg załadowany łupami - Sporo tego przywieźliście.
- Bo też sporo było - kiwnął z zadowoleniem głową drużynnik - Trzeba wszytko na ziemię zwalić, posortować i rozdzielić. Ci rzezacze z Brumy prawdziwie spustoszyli ten kurhan, Gerdur, wysiekli tam wszytko, co żywe lub nie do końca umarłe. To nie byle chłystki, którym trzeba tłumaczyć, za który koniec włócznię się trzyma.
- Porozmawiamy u mnie, chodź - Gerdur obrzuciła witających się z Llorvasem cudzoziemców uważnym spojrzeniem, a potem pociągnęła Hrotha za rękaw w kierunku swojej chaty.
Jesteście z powrotem w Rzecznej Puszczy. Gerdur była za natychmiastowym wywiezieniem zwłok do Grani, Hroth okazał sprzeciw. Hastur i Ahraveen są za zostaniem na jeszcze jeden nocleg w wiosce, a co na to Barr'teh, Sivariael i Llorvas?