Strona 95 z 170
: 01 lutego 2014, 20:54
autor: Dobro
- Ooo i właśnie przybywamy, jaśnie pani - gnom skłonił się w pół, niemal zamiatając szatą podłogę. - Aby ofiarować swoją pomoc. To my zobaczymy, co się tam dzieje, a Piann z pewnością nas wspomoże. Ekhm... czy jest jeszcze coś, co powinniśmy wiedzieć, o pani? - zapytał Drayaharus, chrząkając wymownie.
: 01 lutego 2014, 23:08
autor: Araven
Dobrze Pani, zrobimy jak radzisz. Pamiętaj, że masz w nas sojuszników.
W razie problemów wal do nas jak w dym. Miłego dnia życzę, my już pójdziemy.
Opóźnij śledztwo na ile zdołasz. Do widzenia.
: 03 lutego 2014, 07:10
autor: Denver
Bazookh, obejrzawszy towary znachora, uznał, że zmarnował już dość czasu. Zastanawiał się, jak uniknąć odwrócenia ról i postanowił spić sobie jeszcze po kuflu piwa w dwóch napotkanych karczmach. Do tego, nie wracał droga najkrótszą, lecz tu i ówdzie skręcił czyniąc bezsensowne zygzaki. Ostatecznie dotarł do "Rezolutnego goblina" i mógł zdać krótką relację z poczynionych obserwacji.
: 03 lutego 2014, 09:39
autor: deliad
Karczma "Rezolutny goblin", 40 dzień kepon-ranu, wczesne przedpołudnie
Przed samym południem większość Nieulękłych powróciła do Rezolutnego goblina. Dotarł tam Balin i Drayaharus oraz Bazookh.
Barthur przez cały czas wypytywał ludzi o Elissę, tak jak mu nakazał to robić Gusłek. Jednak żaden z porannych bywalców karczmy nie znał kobiety o takim imieniu. Karczmarz też tylko wzruszył ramionami.
Bazookh przypatrywał się jego poczynaniom z iskrą zainteresowania w oku.
Barthur siedział nieco zniechęcony niepowodzeniami, gdy usłyszał dochodzące spod ławy pochrapywanie. Najwyraźniej ktoś wybrał ich "lożę", na miejsce noclegu, a zrobił to tak sprytnie, że nikt go wcześniej nie wypatrzył.
Pod ławą leżał zawinięty w bury płaszcz gnom alchemik, który przepisywał czary Gusłka. Dopiero intensywniejsze szturchańce przywróciły go do przytomności, a raczej półświadomości. Gnom wyglądał jak wymemłany przez szczerbatego smoka rycerz. Piwo i niuchnięcie białego proszku z małej sakiewki przywróciło go do rzeczywistości. Zaraz pokraśniał na twarzy i zakrzyknął o śniadanie.
Jadł przypatrując się Barthurowi i przysłuchując się jego rozmowom z gośćmi karczmy.
- Szukasz Elissy? To się sporo spóźniłeś, przecież ona od dawna nie żyje.
Gariella nie miała nic więcej do dodania, więc tanowi wrócili do karczmy. Dotarł tam też Bazookh. Czekam na Ketha czy jeszcze chce o czymś rozmawiać z kapłanem Katana.
: 03 lutego 2014, 18:21
autor: 8art
- Mówże gnomie jaśniej. Jak to nie żywa? Godoj mi tu szybko huncwocie! - Barhtur momentalnie nadstawił ucha, słysząc gnomie wyznanie, które mogło rzucić trochę światła na zagadkę. Wyglądało że zapity alchemik wiedział dużo więcej niż się można było spodziewać.
Wątek techniczny
Ja obstawiam,że burmistrz jest wampirkiem:)
Sorry za małą aktywność, ale maleństwo daje nam popalić. Kolki, zaparcia to już niemal chleb mój powszedni, także niemal całą uwagę skupiam na synku.
: 03 lutego 2014, 18:35
autor: Araven
Córka burmistrza, nie może nam dać zgody na zbadanie ruin świątyni, śledztwo jeno opóźnić może.
Co nam dalej czynić trzeba, macie jakoweś pomysły i gdzie ten huncwot Huskun?
Techniczny:
Nie wiem, a burmistrz nie jest półorkiem, wampir był chyba półelfem?
: 03 lutego 2014, 18:37
autor: 8art
No racja
: 04 lutego 2014, 00:18
autor: Keth
Świątynia Katana, 40 dzień kepon-ranu, wczesne przedpołudnie
Wsłuchany w ostrzegawcze słowa katanickiego kleryka Huskun przełknął zaledwie kilka kęsów wybornego mięsiwa, bo chociaż za co dzień nie odmawiał sobie kulinarnych przyjemności, tym razem z kretesem postradał apetyt. Goblin nawet nie pisnął w trakcie kurtuazyjnego spotkania, najchętniej zaś zapadłby się pod ziemię i to w taki sposób, by ryjąc pod nią tunel do karczmy przypadkiem nie wzbudzić podejrzeń żadnego ze strzegących katanickiej hadry rezharów.
Kiedy wspólny posiłek dobiegł w końcu wytęsknionego końca, zaklinacz niemal zerwał się ze swego miejsca zajmując pozycję o krok za plecami swego mistrza i kłaniając się nisko gospodarzowi.
- Świątobliwy Gusłaku, na nas już czas... chyba... - wybąkał Huskun strzelając jednocześnie na wszystkie strony w poszukiwaniu śladu zasadzki, którą mógł przecież mimo wszystko zastawić przewrotny i zapewne okrutnie przebiegły kthan Sernag.
Kuropatwa była pyszna, ale teraz priorytetem jest jak najszybszy powrót do "Rezolutnego goblina"!
: 04 lutego 2014, 00:27
autor: Keth
Pozakulisowe dywagacje
Opierając się na wszystkich dotychczasowych informacjach zakładam, że burmistrz padł ofiarą klątwy Czaszkogłowego i ulega przemianie, a jego córka urzęduje pod "nieobecność" przedstawiciela królewskiej władzy próbując jednocześnie ratować ojca (bo tak naprawdę wciąż nie wiemy, czy Senil i Gariella to ta sama osoba, prawda?). Ciągle nie znamy okoliczności linczu na kapłanach Morglitha, a myślę, że wiedza taka mogłaby rzucić dużo więcej światła na późniejsze wydarzenia.
Wygląda na to, że katanici faktycznie chcą zawładnąć miastem pospołu z duchowieństwem Pana Umarłych. Teraz pojawia się bardzo ważne pytanie - gdzie i jak sprawdzić, czy niedysponowany ariański kapłan może przenieść swe pełnomocnictwa na pianickiego sojusznika; mówiąc inaczej, jak wcisnąć Gusłka do rady miejskiej na zasadzie zastępstwa? Umieszczenie Gusłka w radzie co prawda podniosłoby ciśnienie innych członków, ale zarazem dało nam do ręki niezły oręż ułatwiający kontrolowanie sytuacji w mieście.
Następna kwestia to Gromko. Ja go wcale nie wygoniłem, ja właśnie zaczynałem przedstawiać pewien intratny układ, kiedy jeden taki gnom z drugim krasnoludem przepłoszyli mi rozmówcę! (łotry i nicponie). Jak w miarę szybko odnowić znajomość z hobbitem, ktoś ma jakiś pomysł? Zaintrygowały mnie jego ostatnie słowa, muszę je zbadać!
Zważywszy na naszych pryncypałów oraz coraz mocniej zarysowany podział sił chyba jednak trzeba będzie zrezygnować z tańczenia na linie całkowitej neutralności i zacząć gromadzić wokół siebie siły "dobra". Nie ukrywam, że po spotkaniu z kapłanem Katana będę się czuł spokojnie dopiero w obstawie pary (lub dwóch par) paladynów! Czarni rycerze i tak staną murem za świątyniami Katana i Morglistha, a przecież z racji naszej misji to nasi najwięksi wrogowie w tej przygodzie.
: 04 lutego 2014, 06:36
autor: namakemono
Zatem może trzeba będzie zorganizować następne spotkanie z przedstawicielami szajki. Mimo, że obecność Gusłka byłaby mocno niepoprawna politycznie, to może jednak okazać się bardzo pomocna albo wręcz niezbędna. No ale poczekajmy na rozwój wydarzeń.
Wciśnięcie Gusłka do rady byłoby świetnym ruchem, ale nie wydaje mi się, żeby było łatwe do zrealizowania. Gdyby tak było, wolne miejsce już byłoby obsadzone lub sam zainteresowany wspomniałby o tym, że szuka godnego zastępcy na swoje miejsce. Ale warto o to powalczyć, więc trzeba będzie szybko spotkać się z niedomagającym kapłanem.
: 04 lutego 2014, 08:26
autor: deliad
Karczma "Rezolutny goblin", 40 dzień kepon-ranu, przedpołudnie
Gnom władował sobie w usta kawał wędzonej szynki dzika i przeżuwał jednocześnie chichocząc. Gdy wreszcie skończył i przełknął, do karczmy weszli Gusłek i Huskun. Ich miny sugerowały, że spotkanie nie przebiegło po ich myśli.
- Wybaczcie żart - powiedział gnom -
coś mam dobry humor z rana. Musi wam chodzić o inną Elissę. Ta o której ja mówię, była alchemiczką i mieszkała ponoć w okolicach Rotgan-kir jakieś pół wieku temu. Mam gdzieś w domu księgę zawierającą recepturę jej eliksiru. Trudny jak odbudowa imperium reptiliońskiego - gnom wybuchnął śmiechem z trafnego porównania.
-
Frakiego, krasnoludzkiego kupca? On ją jeszcze pamięta, bo ponoć sprzedawał jej odczynniki i esencje- opowiadał gnom dalej zajadając -
wam jednak musi chodzić o inną Elissę.
Tak na marginesie, żeby zostać członkiem rady miejskiej trzeba spełnić kilka warunków. Po pierwsze trzeba być poważanym mieszkańcem, danego miasta. Najłatwiej potwierdzić to nieposzlakowaną opinią oraz posiadaniem domu. Po drugie niezbędne jest poparcie jakiejś znaczącej frakcji miasta np. cechu, klasy zawodowej lub po prostu tłuszczy. Po trzecie trzeba zdobyć zgodę pozostałych członków rady.
Druga opcja jest łatwiejsza. Czyli zastępstwo za niedomagającego członka rady. Największa trudność leży w tym żeby przekonać pozostałych członków rady miejskiej, że kapłan Arianny w rzeczywistości powierzył ową funkcję Gusłkowi. Podpis na pergaminie nie wystarczy, a Hirmin leży bez przytomności.
Jednak gdyby to się udało oraz powróciłby burmistrz, do czasu rozsądzenia sprawy przez króla mielibyście większość głosów, bo burmistrz decyduje w przypadku remisu. Sprawa może ulec zmianie jeżeli król powoła kapłana Morghlitha na członka rady miejskiej, ale do tego czasu możecie "uporządkować" sprawy w mieście.
: 04 lutego 2014, 08:34
autor: namakemono
- Dzięki przyjacielu, wielceś mi był pomocny. Czy byłbyś łaskaw pożyczyć mi tę księgą, o której wspomniałeś? A pamiętasz może do czego ów eliksir miał służyć?
No to już wiemy, gdzie skierujemy pierwsze kroki. Trzeba odwiedzić Fakiego. Dość pilnie.
: 04 lutego 2014, 09:03
autor: deliad
Karczma "Rezolutny goblin", 40 dzień kepon-ranu, przedpołudnie
Gnom dalej zajadał śniadanie i między kęsami odpowiadał na pytania.
- Pamiętam, że trudno byłoby na nim zarobić. Coś tam miał leczyć. Likantropię, wampiryzm czy też inną przemianę. To droga księga i unikatowa, zawiera mnóstwo receptur. Takich rzeczy się nie pożycza.
: 04 lutego 2014, 09:05
autor: namakemono
- Przyjacielu, przynieś zatem ów wolumin, będę go studiował przy tobie, a wiele czasu mi to nie zajmie. I jeśli nie masz nic przeciwko, przepiszę sobie ten przepis.
Czyżbyśmy mieli lekarstwo dla naszego niedomagającego?
: 04 lutego 2014, 09:32
autor: deliad
Karczma "Rezolutny goblin", 40 dzień kepon-ranu, przedpołudnie
Gnom zakończył śniadać, przetarł usta i rzuciła na blat kilka srebrniaków.
- Mogę pozwolić skorzystać Ci z mojej księgi odpłatnie. To rzadki egzemplarz więc zapłacisz mi za to dwadzieścia sztuk złota, a jeżeli chcesz zrobić sobie kopię receptury, to zapłacisz jeszcze trzydzieści sztuk złota. Nie będę nosił księgi, bo ciężka i zbyt cenna żeby zabierać ja na spacery. Przyjdziesz do mnie z własnym zestawem do pisania. Jeżeli chcesz to choćby i teraz - powiedział alchemik i wstał od stołu.