Strona 97 z 170

: 04 lutego 2014, 22:03
autor: Denver
czy jestem w stanie, na tyle zachować przytomność umysłu, żeby uznać kogoś za niewidzialnego, przewidzieć gdzie będzie, normalnym tempem wychodząc z dymu i rzucić Dymny obłok w jego przypuszczalną lokalizację? Czar jest szybki, tylko nie wiem czy ja jestem bystry :)

: 04 lutego 2014, 22:54
autor: deliad
Tak na oko to się da ocenić. Zakładając, że idzie do drzwi. Jednak w dymnym obłoku nic nie zobaczysz.

: 05 lutego 2014, 07:22
autor: Denver
on też nie - liczę raczej na kolejne zawirowania dymu właśnie, zaskoczenie a może nawet potknięcie czy jakiś inny błąd
Bazookh zatrzymał się gwałtownie, jego zwoje intensywnie pracowały, jak zawsze kiedy wyczuwał bliskie zagrożenie. A teraz kiedy cel podróży był tak blisko, a tak daleko jednocześnie, poczuł lekkie wzburzenie. Kto mógł zniszczyć księgę - bo był pewien, że to o nią chodziło - i to w domu jej właściciela? Dlaczego dopiero teraz? Dlaczego akurat wtedy, gdy przybyli tu wraz z kapłanem i gnomem? Domagał się odpowiedzi na te pytania i wiedział, że ten kto właśnie próbował się ulotnić będzie je znał. Szybko zaczął gestykulować przywołując zaklęcie Magicznego Obłoka. To powinno mu dać trochę czasu. Rzuciwszy czar, zaczął rozglądać się za czymś o szerokim polu rażenia - na przykład ławie.
A jak znajdzie, to rzuca magiczną siłę i będzie robił "sweep" Obłoka i liczy na cholerny spryt i szczęście :)

: 05 lutego 2014, 09:17
autor: deliad
Dom Gurgo Torophufa, 40 dzień kepon-ranu, przedpołudnie

Gurg złapał się za głowę i lamentując pomknął do kuychni po wiadro wody. Gusłek ruszył ostrożnym krokiem, zasłaniając usta i nos skrajem swojej obszernej czarnej szaty, na dół do pracowni alchemicznej.

Bzookh zmarszczył brwi i wymacał zawieszony na szyi amulet. Wypowiedział słowa czaru, a połowę salonu wypełniła ciemność.
Gdzieś w strefie mroku rozległ się wystraszony krzyk, szybko jednak umilkł. Krasnolud nie próżnował i wypowiedział kolejne zaklęcie po którym stojący przy drzwiach masywny dębowy wieszak, uniósł się w powietrze i poszybował w stronę kłębiącej się ciemności. Bazook zataczał łuki wieszakiem dbając o to, aby nie zagłębić go całkowicie w chmurze i nie stracić go z oczu co by przerwało działanie czaru. Nie trafił w nic.

- Hej stój!
- rozległ się głos gnoma dobiegający gdzieś po drugiej stronie dymnego obłoku, a zaraz po tym wykrzykiwanie słów znanego Bazookhowi zaklęcia. Zaklęcia żrącej plamy. Nie minął ułamek sekundy gdy rozległo się wycie bólu i trzask łamanej drewnianej konstrukcji.

Pochylony kapłan Piana wszedł do dużego pomieszczenia o ścianach z kamienia i pozbawionego okien. Prowadzące do niego drzwi były rozwarte na oścież. Pracownie alchemiczna gnoma była zrujnowana. Pobite zlewki, chłodnice, retory i probówki walały cię po blatach stołów i podłodze. Regały pozastawiane najróżniejszymi komponentami tak sypkimi jak i przypominając różne narządy powywracano. Wszystko to śmierdziało okrutnie i wyciskało z oczu łzy. Na środku tego "pobojowiska", leżał stos ksiąg płonący zielonkawym nienaturalnym płomieniem.
Bazookh rzuca dwa czary. W pierwszej rundzie dymny obłoczek (rzut na UM udany -12) i w drugiej rundzie magiczna siłę (rzut na UM udany - 55). Odpisuję 2 PM.

: 05 lutego 2014, 09:25
autor: namakemono
- Gasić, gasić, ratować! - krzyczał gorączkowo Gusłek, zabierając się do dzieła bez chwili zwłoki.
Szukam jakiejś płachty, żeby zdławić płomienie. Jeśli się nie uda, to poszukam wody.

: 05 lutego 2014, 10:17
autor: Denver
Bazookh obiega lub przebiega (powinien być przygotowany na efekt czaru, w końcu wie co rzucił) przez Obłok, nadal dzierżąc wieszak. Po drugiej stronie szuka dla owego wieszaka celu (innego niż gnom)

: 05 lutego 2014, 11:02
autor: deliad
Dom Gurgo Torophufa, 40 dzień kepon-ranu, przedpołudnie

Gusłek kaszląc i dławiąc się dymem podniósł z podłogi skórzany poplamiony fartuch i rzucił go stos książek. Gdy tylko trochę zdławił płomienie rozkopał księgi z tlącego się stosu i dogaszał je pojedynczo. Sytuacja wyglądała na opanowaną. Niektóre z ksiąg spaliły się niemal całkowicie, inne połowicznie, a niektóre jedynie się osmaliły.

Bazookh wbiegł w dymny obłok przypominając sobie ustawienie mebli i położenie drzwi do kuchni. Gdy tylko ciemność przesłonił mu oczy usłyszał jak wieszak ciężko ląduje na ziemi. Kilka kroków, delikatne otarcie ramienia i wtargnął do kuchni. Przy wyłamanym oknie stał gnom gestykulując i wykrzykując słowa zaklęcia. Krasnolud podbiegł do okna i zobaczył niziutką zamaskowaną postać przeskakującą przez metalowy zardzewiały płot wprost na ulicę oraz wykwitającą na jego kapturze zieloną żrącą plamę.

: 05 lutego 2014, 11:06
autor: deliad
Araven masz pewność, że złożony chorobą jest kapłan Arianny, co do burmistrza to nie macie stu procentowej pewności. Nie potwierdziliście dokładnie, czy ulegający przemianie jegomość jest burmistrzem.
Barthur i Huskun wyrazili ochotę wyruszenia na poszukiwanie kontaktu z Mrocznymi. Gusłek wspominał kiedyś o karczmie "Pod łosiem", gdzie brał od nich pożyczki. Możecie rozpocząć poszukiwania właśnie tam. Czy ktoś jeszcze chce do nich dołączyć? Jeżeli nie to czy ma inne plany.

: 05 lutego 2014, 11:46
autor: Araven
Balin pójdzie z Barthurem i Huskunem jako ubezpieczenie, negocjacje zostawi Huskunowi.
Ogólnie nie mamy koncepcji działania, jakoś trzeba to ogarnąć.
Kapłan Arianny - choroba?
Burmistrz - klątwa?
Wąpierz - klątwa?
Senil?
Mroczni.
Co tam jeszcze?
Trzeba spisać komplet spraw i je jakoś rozdzielić, bo każdy coś robi i nie bardzo wiadomo co jest grane.

: 05 lutego 2014, 12:06
autor: namakemono
Teraz gnom niech szybko sprawdza co się spaliło i czy ta księga, po którą przyszliśmy ocalała. A Gusłek czym prędzej wraca do Bazookha by pomóc w rozprawie z zamachowcem lub w pościgu za nim.

: 05 lutego 2014, 12:14
autor: Denver
No właśnie - czy Bazookh widzi sens w pościgu? może zdąży rzucić jakiś czar? Czy gość zwiał i już?

: 05 lutego 2014, 12:22
autor: deliad
Uciekinier jest za płotem, ok 10 metrów od was. Czyli możesz spokojnie rzucić czar o zasięgu średnim lub dalekim. Pościg też wchodzi w grę, choć jeszcze nie wiesz czy jesteś szybszy od uciekiniera.

: 05 lutego 2014, 14:09
autor: Denver
Ale sposobem "na wąpierza", czyli podstawiając mu nogi za pomocą Magicznej siły i przy wsparciu gnoma, powinno być ok.
Bazookh miał wyraźnie pecha, jego plan pochwycenia wandala spełzł na niczym, księga została zniszczona. Zdesperowany, rozpaczliwie opracował nowy plan, wspominając udane działania na placu świątyni Czaszkogłowego, postanowił powtórzyć sukces - zagestykulował i wyrzekł słowa mocy, po czym zaczął przeszkadzać rzezimieszkowi w ucieczce, a to podstawiając nogę (ciągnąć za nogi), a to szarpiąc za kapotę, uznał też ,że może uda się ściągnąć mu kaptur, co mogło by pomóc w jego identyfikacji. Uznawszy, że gnom wie, jaki czar został rzucony i co zamierza Bazookh, sam krasnolud udał się w krótki i przerywany szarpaniem pościg, licząc też po cichu, że Gusłek zdąży go wspomóc z daleka.

: 05 lutego 2014, 15:00
autor: deliad
Dom Gurgo Torophufa, 40 dzień kepon-ranu, przedpołudnie


Bazookh ponownie rzucił zaklęcie i wykonał gest łapania, który miał spowodować szarpnięcie za nogę uciekającego zbiega. Jednak niszczyciel źródeł pisanych mknął dalej przed siebie. Czar go nie sięgnął. Widać niszczący jego kaptur kwas dotarł do skóry bo nerwowo zdarł z siebie płaszcz i odrzucił go na ziemię. Krasnolud przez chwilę widział krągłą twarz uciekającego hobbita o ciemnej kędzierzawej czuprynie.
Cel oddalał się z szybkością kiepsko rokującą na szanse pochwycenia go.

Gnom także chciał rzucić jakiś czar, ale posłyszawszy nawoływania Gusłka ruszył z pełnym wiadrem wody do piwnicy. Wybiegając z kuchni zwołał.
- Ten parch to Gromko! Jeden z mrocznych. Jeszcze go dopadnę.
Rzut na UM - 59 więc Bazookh rzucił magiczną siłę, niestety ten czar ma zasięg bliski i nie sięgnął uciekiniera. Czy Bazookh od razu ściga zbiega, jeżeli tak, to będzie miał stratę wielkości jakiejś półtora rundy.

: 05 lutego 2014, 17:51
autor: Denver
ściga - może zdąży wejść jeszcze w zasięg czaru.