Strona 99 z 126

: 01 kwietnia 2013, 16:46
autor: Keth
W drodze do Białej Grani, 13 dzień Ostatnich Siewów

Usłyszawszy propozycję altmera jeździec wbił oczy w twarz elfa, a potem znienacka zaskoczył wszystkich swą reakcją, wybuchając krótkim, ale głośnym śmiechem.

- Zaiste kusząca propozycja - odparł, kiedy już przestał się śmiać - W tak zacnym towarzystwie przestalibyśmy się lękać o swą skórę, ale mus nam niestety wciąż drżeć z trwogi. Wleczecie się strasznie, przyjaciele, a nam mus nadłożyć kroku. Nim dojedziecie do Grani, my pewnie już będziemy się gotowić do drogi powrotnej.

Jeździec uniósł skrytą w skórzanej rękawicy dłoń, dając znak towarzyszom, że nadszedł czas podjęcia dalszej podróży. Omijając tkwiące w bezruchu zaprzęgi konni popędzili swe wierzchowce i pomknęli cwałem w górę gościńca, ku odległemu szumowi górskich kaskad.

- Będą w mieście za dwie godziny, może szybciej - oszacował na głos Neviers, spoglądając w górę na słońce - Ileż bym teraz dał za własnego konia.


Obrazek
I poszli z kopyta! Na obrazku powyżej przykładowa tarcza woja z Falkretu, żebyście wiedzieli jak ich godło wygląda w rzeczywistości!

: 01 kwietnia 2013, 18:53
autor: Araven
Ahraveen podszedł do jednego z herssirów, raczej do dowódcy, mysliss ze wassych coś złego sspotkało, do cego to dossło by ludzi jarla ktossik napadał. Strassne cassy. Cikeawe kogo jarl na possukiwania pośle.

: 01 kwietnia 2013, 21:03
autor: Keth
W drodze do Białej Grani, 13 dzień Ostatnich Siewów

Zachmurzeni hersirowie szybko stracili zainteresowanie dalszą rozmową, wyraźnie poruszeni tajemniczym zniknięciem swych druhów. Wróciwszy szybko na wozy zaczęli popędzać woły, chcąc czym prędzej dotrzeć do Białej Grani. Zaprzęgi ruszyły z turkotem, podskakując na kamienistej drodze i wprawiając w ruch leżące na nich martwe ciała.

- Pewnikiem ktoś ich napadł po drodze - mruknął pod nosem Neviers, który podjął podróż maszerując wzdłuż krawędzi traktu w towarzystwie argonianina - Ktoś albo coś... lecz mniemam, że zwierzę, nawet bardzo głodne, pozostawiłoby jakieś ślady, a tamten jeździec powiadał, że nie znaleźli niczego. Więc albo obstawiałbym zbójów albo...

- Albo co? - zasyczał Ahraveen zerkając na Bretona z ukosa.

- Albo zdradę - odparł ściszonym głosem Neviers, spoglądając na jaszczura porozumiewawczo - Niespokojne to czasy i nie wiadomo, kto tu komu bratem, a kto wrogiem. Słyszałeś przecie, co miejscowi opowiadają przy piwie. W Falkrecie rządzi młody jarl, ledwie co zastąpił na tronie wuja, którego podobno przemocą zmuszono, by ustąpił. Ten młody, Siddgeir, głośno się opowiada po stronie Cesarstwa, a Balgruuf podobno się przed cesarskimi opędza... kto wie, co oni tam za listy wieźli...

- Człowieki patrzają! - z przodu dobiegł podniesiony głos khajiita, myszkującego z upodobaniem w gęstwinie - Barr'teh złapał susła! Tłuściutkiego susła!
I tak mija Wam ta podróż...

: 02 kwietnia 2013, 20:13
autor: Keth
W drodze do Białej Grani, 13 dzień Ostatnich Siewów

Kiedy zaprzęgi wytoczyły się w końcu z lesistego pogórza opodal huczących ogłuszająco wodospadów, oczom wędrowców ukazała się błoga dla ich serc panorama Białej Grani. Opasane wysokimi murami miasto jawiło im się bezpieczną oazą, z dala od zbójów, smoków i draugrów. Pracujący na mijanych polach wieśniacy przyglądali się przejeżdżającej kawalkadzie wozów, a ich ostrożny spokój szybko przeszedł w graniczące z przerażeniem poruszenie, kiedy kilku plewiących najbliższe grządki chłopów zrozumiało jak makabryczny ładunek wieźli obcy.

Wieść rozniosła się po okolicy niczym błyskawica i kiedy zaprzęgi zaczęły zbliżać się do wiodącego ku głównej bramie miasta mostku na rzece, na poboczach kamiennej drogi wyrósł istny tłum gapiów, szepczących pomiędzy sobą i kreślących na piersiach święte znaki Arkaya.

Przybysze z Rzecznej Puszczy urośli w oczach norskich chłopów do rangi posłańców śmierci, przywożących do miasta ładunek budzący zimne ciarki i mrożący wielu ludziom krew w żyłach.

- Wieści szybko się roznoszą - powiedział ściszonym głosem hersir powożący pierwszym zaprzęgiem - Jeno patrzeć jak wysadzą na nas jacyś pociotkowie tych, coście ich pochlastali w górach.

Obrazek
Moi drodzy, dajcie znać, jeśli uważacie, że za bardzo przeginam w wątkach konwersacyjnych i opisowych. Chciałbym znaleźć dobre wyważenie pomiędzy interakcją z otoczeniem i wygrzewem, ale nie wiem, czy mi się to udało. Patrząc wstecz widzę, że 75% treści sesji obraca się bardziej wokół wątku konwersacji, negocjacji i dywagacji, a nie rzezania, sieczenia i tłuczenia! Jak Wam to odpowiada?

: 02 kwietnia 2013, 20:28
autor: Procjon
Elfowi nie przeszkadza, jako że w rzezaniu skuteczny nie jest.

: 02 kwietnia 2013, 20:44
autor: Araven
Te opisy są super, dla mnie jest ok.

: 02 kwietnia 2013, 21:56
autor: Keth
Biała Grań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Kiedy ciągnięte w górę wozy dotarły już do dolnych dzielnic miasta za główną bramą, otaczał je zbity tłum mieszkańców i drużynników jarla, podchodzących do zaprzęgów i spozierających na wiezione w pryzmach trupy szeroko otwartymi oczami.

Hersirowie Hrotha już pod bramą rozpuścili wieści co do pochodzenia zwłok, zadbali też o to, by strzegący murów żołnierze - ich bliscy druhowie i towarzysze broni - zadbali o bezpieczny przewóz ciał pod miejski ryneczek. Turkotu opasanych żelazem kół nie zakłócał żaden harmider, żaden rwetes podniesionych głosów - wyciągający spod odzienia amulety gapie odprowadzali zaprzęgi w ciszy, co najwyżej szepcząc między sobą niespokojnie. Dopiero tuż przed rynkiem przed pierwszy wóz wystąpiło kilku mężczyzn w nabitych metalowymi płytkami skórzniach, pod bronią i wyraźnie upojonych mocnym trunkiem.

- Co tam wieziecie za nieboraków, co? - zakrzyknął jeden z nich, podnosząc dłoń i wstrzymując zaprzęg - Mor jaki na wsi grasuje, choróbsko zabija?

- Choróbsko zwane ostrą stalą - odburknął jeden z idących przodem hersirów, gestem ręki nakazując mężczyznom zejść z drogi - Wszyscy jak jeden mąż rzezimieszkowie, których wam podobni winni na gościńcach rzezać.

- Nam podobni? - rosły mężczyzna skrzyżował ramiona na piersiach z wyniosłą miną, rzucił hersirowi wyzywające spojrzenie - A nie jest to aby wasza powinność, jarlowych wojaków? Nie wam jarl żołd wypłaca?

- Ten pyskaty to Vilkas, a taki jak kropla podobny obok to jego brat Farkas - powiedział do Llorvasa siedzący obok w koźle drużynnik - A obok Torval. To Towarzysze, najemnicy z Jorrvaskru, a po mojemu zwykłe opoje i lenie.

- Zejdźcie z drogi i nie wstrzymujcie nas, bo jarl na nas czeka! - huknął wiodący zaprzęgi żołdak i trzej Towarzysze usłuchali go w końcu niechętnie, poszturchując się łokciami i wygłaszając jakieś nie do końca pochlebne opinie pod adresem hersirów.

Obrazek
Na ryneczku przyjdzie Wam zostawić zaprzęgi i udać się w górę schodów na piechotę. Droga już znajoma, obok posągu Talosa i znów w górę stopni do bramy majestatycznej Smoczej Przystani.

: 02 kwietnia 2013, 22:07
autor: 8art
Watek techniczny

Mnie takie opisy, smaczki, dialogi pasuja jak najbardziej. Buduja klimat i pozwalaja lepeij wczuc sie w postac, a przeciez o to chodzi. Sam jako MG i mlody padawan zapatrzony w mistrza Ketha staram sie ich przemycac w swoich pbfach jak najwiecej opisow:)

: 03 kwietnia 2013, 09:20
autor: namakemono
Jak dla mnie wyważenie jest idealne. Opisówka jest obszerna, ale idealna, żeby poznać świat i dobrze się w niego wczuć. Sieczki jest wystarczająco, żeby dać upust swoim żądzom mordu, dzięki opisom wiedząc za co i po co się morduje. Wzorowo! :)

A wracając do fabuły: Wiem, że te trupy mają być przestrogą, chociaż ja wolałbym uniknąć tych gapiących oczu. Nie za bardzo zależy mi na rozgłosie. No ale zadanie to zadanie. Teraz czym prędzej pozbyć się tego śmierdzącego ładunku, a potem zakończyć questa z kamienną tablicą.

: 03 kwietnia 2013, 10:14
autor: mordimer00
Scenki i opisy są jak najbardziej pożądane a szczególnie w wykonaniu Ketha.
Llorvas udaję się po schodach, zabiera ze sobą swoje rzeczy a to co zostało to niech przypilnują tego hersirowie a my idziemy pogadać.

: 03 kwietnia 2013, 12:34
autor: 8art
- Barr'teh musi pogadać z khajit'hami. - Kotołak nie bardzo chciał wchodzić w obręb murów Grani. Za to rozglądał się za znajomymi jurtami pobratymców, mając nadzieję, że kupcy jeszcze nie ruszyli w dalszą podróż. Tym razem miał dużo słonecznych krążków, za które chciał nabyć pyszny księżycowy cukier

: 03 kwietnia 2013, 13:03
autor: Keth
Smocza Przystań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Wysoko sklepiona sala tronowa rozbrzmiewała echem głosów i szczękiem metalu, bo przybycie niespodziewanych gości zwabiło do rozległego pomieszczenia nie tylko jarla i jego najstarszego syna, ale też wielki tłumek żądnych wieści dworzan.

- Dwudziestu pobitych łotrów - powtórzył ostatnie słowa hersira jarl Balgruuf, wysłuchawszy w skupieniu opowieści drużynnika, którego Hroth obarczył odpowiedzialnością za bezpieczne dowiezienie makabrycznego ładunku do Białej Grani - I wszyscy zginęli z ręki tych oto wojowników. Zaiste, nieczęste to wydarzenie.

Płowowłosy władyka przyjrzał się po kolei stojącym przed tronem cudzoziemcom, z kamiennym obliczem, w którym nic nie dało się wyczytać. Hastur zdzierżył przenikliwe spojrzenie Balgruufa, a kiedy pan Białej Grani jął lustrować wzrokiem Ahraveena, Redgard pozwolił sobie na dyskretne zerknięcie na boki. Wśród otaczających biesiadne stoły i wielkie podłużne palenisko dworzan rozpoznał znajomą twarz cesarskiego setnika i nadwornego czarodzieja Farendala. Doradca jarla Avenicci i nie odstępująca Balgruufa o krok Irileth stali po obu stronach tronu, rozważając w skupieniu zasłyszaną opowieść.

- Dwóch nadto pojmano żywcem, panie - dodał hersir przerywając ciężkie milczenie - Na powrozach przywiedzeni, siedzą teraz pod strażą w lochu i na sąd czekają.

- Wierzcie mi, że kara ich nie minie - oznajmił po krótkiej chwili władyka - Zwłoki ostawcie na wozach na rynku, ogrodźcie strażą, coby nikt do nich nie podchodził, ale niechaj każdy ma możność zobaczyć, co przywieziono. Proventusie, poślij kogoś po kapłana Arkaya, mus mi coś u niego wyjaśnić.

Rządca Białej Grani kiwnął głową przyjmując do wiadomości polecenie, obrócił się w miejscu przywołując do siebie krótkim ruchem dłoni jednego ze służących.

- Wy zaś wiedzcie, żeście się wykazali wielkim męstwem - ciągnął dalej Balgruuf, wstając z tronu i spoglądając z wysokości podwyższenia na cudzoziemskich najemników - Rządca Avenicci zadba o to, byście zostali wynagrodzeni. Nakarmić ich i naszykować pokoje w Przystani, by mieli gdzie spocząć. Irileth, pozwól ze mną, obejrzymy te zbójnickie ścierwa.


Obrazek
Audiencja dobiegła końca, ale jeśli ktoś chce wyrazić jakiś komentarz ustami swego bohatera, to doskonały moment.

: 03 kwietnia 2013, 13:16
autor: 8art
(Rozumiem jednak, ze khajit jest na audiencji)

Kotołak poczuł nagły impuls aby powiedzieć coś, co mogło w oczach człowieków zwiększyć estymę najemników. Dość się już nasłuchał ludzi, aby wiedzieć co rzec w takiej chwili:

- Jeszcze chodzących kościów rozdrapaliśmy i grubego pająkczaka! - głośno rzekł kocur, tak aby usłyszał jarl, po czym z zadowoleniem spojrzał po kamratach czekając godnej pochwały. Chcąc się przypodobać możnowładcy, Khajit zaczął grzebać za pazuchą:

- Barr'teh złapał dobrego, tłustego susłaka. Khajit chce dać jarlowi jako pyszny prezent. Susłak smaczny, w sam raz na jarlowe zęby. - kotołak uśmiechnął się pusząc się z dumy jak paw i wyciągnął plon wcześniejszego polowania.

Edit. Kurde wstawilem posta zaraz po Twoim updacie Keth:) moze jednak kotolak pojdzie do ziomkow po audiencji (o ile nie trafido loszku;)

: 03 kwietnia 2013, 13:29
autor: Keth
Smocza Przystań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Nieoczekiwany prezent wprawił jarla w prawdziwe zdumienie, ale jak przystało na prawdziwego władykę, Balgruuf nie okazał nieobyczajnych emocji, skłaniając lekko głowę i strzelając donośnie palcami. Na znak ów jakiś dworzanin podszedł czym prędzej do kotołaka i odebrał od niego martwe zwierzę marszcząc nos na dowód, że oprawianie dziczyzny nie należało do jego codziennych obowiązków. Podawany naprędce z rąk do rąk, suseł trafił w końcu w ręce jakiegoś kuchcika, ten zaś jął oglądać stworzenie wielce krytycznym okiem, być może zastanawiając się już, w jaki sposób podać ową zdobycz na wieczerzę, by okazała się godna półmiska władcy Białej Grani.

- Przyjmij moje podziękowanie, zacny kocurze - powiedział bez mrugnięcia jarl - Hojny to dar i wielce smakowicie się prezentuje. Zechciej w zamian wraz z druhami zakosztować jadła w mojej kuchni. Rozgośćcie się, rządca Avenicci niebawem was odwiedzi.

Proventus Avenicci ponownie przywołał do siebie jakiegoś dworzanina i wyszeptał mu do ucha kilka słów. Dworak wyprężył się służbiście, a potem podszedł do najemników mijając szerokim łukiem zmierzającego ku wyjściu jarla i jego świtę.

- Pozwólcie za mną, zacni panowie - powiedział służący, wskazując dłonią przejście do pałacowej kuchni - Rządca nakazał mi, bym zadbał o wasze żołądki i podniebienia.
Prezent przyjęty, pewnie wywarł na jarlu niezwykłe wrażenie! I co teraz z Barr'tehem - do kuchni czy od razu do obozowiska Ri'saada?

: 03 kwietnia 2013, 13:31
autor: Procjon
- Nie zasluguja nasze prostackie podniebienia na dania z kuchni samego jarla, lecz zapewne nikt nimi nie pogardzi - oblizal sie Sivariael.