Wąskie uliczki slamsów, 40 dzień kepon-ranu, przedpołudnie
Barthur złapał za fraki oszołomionego upadkiem łucznika i cofnął się chowając pod dachem uszkodzonej szopy. Szopa musiał być jakim składzikiem na opał lub wędzarnią, bo w nozdrza uderzył zapach świeżego bukowego drewna i dymu. Barthur jednak nie myślał o takich rzeczach, tylko ścisnął mocniej w dłoni trzonek młota i zamierzył się na łucznika. Pech jednak chciał, że młot zahaczył o nisko wiszący strop i przeciwnik zdążył uchylić się przed śmiercionośną bronią. Wyszarpnął dwa długie noże i szykował się do walki na śmierć i życie, szukając sposobności do zanurzenia ostrzy w trzewiach wróżbity.
Huskun cofnął się w głębiej miedzy siedzące w kojcu świnie, gdy spostrzegł, że łucznicy zeskakują z dachów i zmieniają łuki na szable i noże. Cisnął kolejnym pocisk, który jak zawsze niezawodnie trafił w cel. Zamaskowany skrytobójca załapał się za ramie i krzyknął z bólu rozglądając się za przeciwnikiem i ruszył do szopy w której zniknął Barthur.
Balin sapnął z bólu, gdy musiał złamać kila tkwiących w nim strzał, żeby ściągnąć z pleców noszoną tam kuszę.
W kącie chałupy zapłakało dziecko. Siedząca tam kobieta uciszała je nerwowo głaszcząc po głowie.
- Sprowadź pomoc kobieto. Wezwij straże, a nagroda cię nie minie - powiedział siląc się na spokojny ton Balina -
jestem kapłanem Gotam-gora i szlachcicem, napadli mnie rozbójnicy. Pomóż mi, a już nigdy nie będziesz musiała żyć w tej norze.
Dla udowodnienia swoich słów Balin wzniósł symbol swojego boga i wypowiedział słowa zaklęcia. Poczuła jak przez jego ciało przepływa gorąca fala magicznej energii, zasklepiając jego rany. Po raz kolejny doznał kontaktu z boską mocą Gotam-gora, którego ostatnio tak zaniedbywał.
W tejże chwil do chałupy wbiegło dwóch zamaskowanych typów. Pierwszy z nich nie silił się nawet na maskowanie. Był półorkiem o kaprawych wąskich oczach. Widząc krasnoluda uśmiechnął się szczerząc wielkie orcze kły i rzuciła na niego z szablą i nożem w dłoniach.
Technicznie:
Huskun kryje się w cieniu chlewika i rzuca czarny pocisk. Rzut na UM 30 - udany. Pocisk zadał by 70 obrażeń, ale zbój wykonał udany rzut na odp. nr 9, wiec dostał 35 obrażeń. Odpisuję 1 PM, aktualnie pozostało ich 97. W polu widzenie nie pozostał żaden cel.
Barthur ukrył się do szopy, do której wejście otworzyło się po uszkodzeniu dachu. Wciągnął tam ze sobą łucznika. Zaatakował młotem półtoraręcznym więc musiał puścić ofiarę. Wyrzuciłem na Tr 92 co spowodowało, że chybił. Na domiar złego do szopy włazi jeszcze jeden zbój.
Balin rzuca leczenie lekkich obrażeń. Rzut na UM udany- 24. Leczy 30 obrażeń (10/ +10/POZ). Czyli ma 71 na 150 obrażeń. Odpisuję 10 PM, pozostało 39. Do chałupy wbiegają zbóje. Jest ich dwóch, a za chwilę będzie i trzeci, więc Balin zamiast ładować kuszę sięga po topór i tarczę.
Czekam na deklaracje, wykorzystanie zdolności profesjonalnych, czarów itp.