Strona 2 z 7
: 29 stycznia 2009, 09:28
autor: venar
Tym razem nie było walki z Kostuchem, była za to walka wewnętrzna o Margusa vel Anaruka o jego wiarę. Drużynowy kapłan namawiający go do przejścia na wiarę w Gothmeda. Rozterki Margusa, "nieczyste" aczkolwiek skuteczne metody Kazara dały wreszcie pożądany efekt i Margus definitywnie zrezygnował z Morglitha. Nieufność Leonidasa do Kazara i żal do Margusa spowodowała drobny rozłam w drużynie. Nie wiadomo jak to się dalej ułoży, zwłaszcza po wizycie Kostucha i rozmowie z Leonidasem. Niezrozumiałe (dla barbarzyńcy) słowa i zachowanie Kostucha spowodowało wiele pytań i wątpliwości.
Postawienie na nogi świątyni Gothmeda w Ongin-Garze w oczekiwaniu na Kostucha też przydało niepewności. Jednakże (co dziwne) nic się nie zdarzyło. Nie było więcej niespodziewanych wizyt i to przez kolejne dwa tygodnie.
Natomiast po przybyciu na wyspę Tana Kastora okazało się, że czeka ich przykra niespodzianka. Czterej kapłani z miejscowej świątyni Gothmeda zostali zamordowani a ich serca wycięte z piersi. Wstępne przesłuchania nie przyniosły żadnych wyjaśnień. Co dalej? poczekają na właściwych kapłanów, którzy przejmą świątynię i oddadzą sprawę im? Czy może zechcą sami wyjaśnić całą sprawę? I jakie będzie dalsze postępowanie barbarzyńcy, wyznawcy Morglitha, który czyje się zdradzony przez Margusa. Zobaczymy, już niedługo...
: 29 stycznia 2009, 10:49
autor: czegoj
To mi zaczyna śmierdzieć telenowelą a nie dobrą nawalanką - hehe
: 29 stycznia 2009, 17:06
autor: leobardis
Podążam teraz ścieżką Gothmeda - to fakt, ale zastępy Morglitha nadal będą zasilane moimi ofiarami. Obawiam się tylko , że teraz to większość z nich to będą wyznawcy Morglitha

. Mam nadzieje że Leonidas będzie mnie wspierał swoim ramieniem jak dotychczas (bo ja na pewno będę go wspierał) i drużyna znów będzie drużyną. Eldarion na razie nas toleruje jako drużynę i to mnie cieszy - czekamy teraz na Leonidasa

: 30 stycznia 2009, 10:43
autor: saganpl
Toleruję to dobre słowo , bo nie zapomniałem co się wydarzyło w górach. Jesteśmy drużyną na dobre i na złe B)
Nie uyznaję metod krasnoluda aczkolwiek twój "wybór" jest na moją korzyśc. Z założenia słudzy morglita nie są moimi faworytami
: 06 lutego 2009, 11:52
autor: venar
Po ostatnich wydarzeniach drużyna postanowiła poczekać w mieście na wieści od Kastora oraz nowych kapłanów, którzy przejmą piecze nad świątynią. Jednakże kolejne wydarzenia zweryfikowały ich plany. Rankiem następnego dnia, w pobliskim lesie grzybiarze znaleźli rycerza, wyznawcę Gothmeda a jednocześnie brata zamordowanego przełożonego świątyni. Ów rycerz ciężko ranny został przez nich zaniesiony do świątyni. Po wstępnych oględzinach okazało się, iż rycerz ma kilka niezbyt głębokich ale precyzyjnych ran, dodatkowo spowodowanych zatrutym ostrzem. Wszelkie leczące próby kapłana okazały się bezskuteczne jakby jego ciało posiadało własną antymagię nie dopuszczającą wszelkich czarów. Drużynowy czarodziej wraz z miejscowym alchemikiem zrobili antidotum na truciznę trawiącą ciało rycerza (trucizna używana przez zabójców zrzeszonych przy świątyni Morglitha), jednakże nie zdążyli już jej podać.
Zły, sfrustrowany i smutny kapłan resztę dnia poświęcił na modlitwach w świątyni, natomiast Leonidas wraz z Eldarionem postanowili obejrzeć miejsce, w którym znaleziono Gothmedczyka. Na miejscu nie znaleźli żadnych istotnych śladów, ale dowiedzieli się że w okolicy znajduje się stare cmentarzysko, które postanowili odwiedzić. Grobowiec jaki tam się znajdował, oznaczony symbolem Morglitha, skrywał schody w głąb, jednakże nie zdecydowali się na eksplorację.
Następnego dnia, do miasta przybył stary przyjaciel drużyny Tan Kastor odświeżając znajomość. Tymczasem kapłan wciąż zły, rozesłał wieści jakoby znał tożsamość zabójców i już wkrótce odpowiedzą za swoje zbrodnie. Nocą, kiedy to Kastor, Leonidas i Eldarion hucznie świętowali spotkanie a Kazar poszedł spać, świątynię odwiedziło dwóch zabójców. Tylko przypadek (identyfikowanie przedmiotu magicznego przez Margusa) nie doprowadził do tragdii. Mrgus za pomocą własnych umiejętności oraz potężnego diademu magicznego zdołał przegonić zabójców, którzy okazali się być również czarnoksiężnikami. Sam ranny, zdołał dotrzeć do Kazara i powiadomić go o zdarzeniach w świątyni. Cała ta sytuacja zmieniła plany Kazara. Wiedząc że cała sytuacja może się znów powtórzyć, postanowił przejść do kontraataku i odwiedzić stary cmentarz i grobowiec na nim.
Czy eksploracja cmentarza przyniesie rozwiązanie? Czy drużyna poradzi sobie na nieprzyjaznym terenie? I czy grobowiec to na pewno to miejsce w którym ukrywają się zabójcy?
Dowiemy się już niebawem...
: 06 lutego 2009, 12:59
autor: czegoj
Ty zacznij powieść pisać, o naszych przygodach, to może jeszcze coś zarobisz na tym. Jeśli tak by się stało, całość idzie ku chwale naszego wspólnego dzieła - portalu.B):D
: 06 lutego 2009, 13:14
autor: leobardis
Proponuje do każdego streszczenia dodać adnotacje "copyright by venar"

bo jeszcze ktoś z tego scenariusz do filmu zrobi hihi

: 06 lutego 2009, 14:36
autor: czegoj
Tak na pewno i to w odcinkach - hehe
: 08 lutego 2009, 13:04
autor: saganpl
heheheh coś w tym jest
: 13 lutego 2009, 14:35
autor: czegoj
Halo Panie Venar już dobrze popołudniu dnia następnego, a tu co?
: 13 lutego 2009, 15:39
autor: venar
Kapłan-Wojownik, Barbarzyńca-Złodziej, Wojownik-Mag, Wojownik i Gwardzista wyruszyli sprawdzić doniesienia o domniemanej kryjówce zabójców na zapomnianym cmentarzu. Nie przygotowani, śmiało weszli na teren wroga, co skutkowało już w pierwszej rundzie wyeliminowaniem gwardzisty. Jednakże kolejne próby ataku już były dużo skuteczniesze. Po raz kolejny okazuje się, że różnorodność profesji jest niezwykle skuteczna wobec jednolitego przeciwnika. Czterech zabójców i Kapłan pomimo walki na swoim terenie poniosło porażkę. Wprawdzie drużyna okupiła to agonią gwardzisty oraz zatruciem i ciężkimi ranami barbarzyńcy oraz kapłana to generalnie pokonała wroga. Pokonała ale czy zwyciężyła? Ufność barbarzyńcy (przypomnę, wyznawca Morglitha) spowodowała ucieczkę kapłana - przywódcy grupy. Po walce sfrustrowany kapłan, spalił cały przybytek, z truchłami zabójców w środku. Ale nie tylko, z płomieni dobywały się przerażające krzyki żywych trawionych ogniem. Kim byli? Kolejni wyznawcy Morglitha skrywający się za niezbadanymi drzwiami? A może potencjalne ofiary ku czci Pana Śmierci? Nigdy się nie dowiemy...
Zwycięstwo z trudem odniesione, nie dla wszystkich jednak miało słodki smak. Dwie noce później, kapłan poczuł strach, lub wręcz panikę. Mimo że był to tylko sen wizja którą ujrzał nie napawała optymizmem. Co znaczy? Kim była postać którą ujrzał? I o kim była mowa w słowach, które usłyszał? Czas, nieubłagany czas, który niebawem przyniesie odpowiedź....
: 13 lutego 2009, 16:43
autor: saganpl
No cóż faktycznie weszliśmy bez przygotowania i planu.....ale to nasza specjalność hehhe:P:D:D. Dawno nie było tak "żywiołowej" sesji co jednak ma też drugą stronę medalu- dawno też nie było tak chaotycznej:(. Co chwilę jakieś błędy i niezrozumienia na linii mistrz gracze:(:(. Odwiedził nas tez "niezwyciężony" Kastor tym razem jako gracz na sesji. Pomimo nieobecności na wielu wciąż niedościgniony w walce i magii. Kolejna potyczka za nami i następne przed nami.................

: 13 lutego 2009, 18:29
autor: czegoj
Kastor może i niepokonany, ale jednak oberwał. Warto było czekać na taką walkę

. W sumie szkoda, że bez łupów, ale przy Leonidasie, to my dużo nie pozbieramy na morglitowych ludkach. Jeśli chodzi o Khazara, to trochę może się i przestraszył, ale jak myślicie długo to będzie trwało? Obstawiam, że do następnej walki. W całej tej wczorajszej zadymie jest jeden plus. Znów mi bliżej do elfa

, co może nie cieszy Khazara ale mnie jako gracza dość. Miałem nadzieję, że ten krasnolud wyjdzie na "ludzi" a przy Margusie to raczej niemożliwe.
: 13 lutego 2009, 19:56
autor: leobardis
Margus zawsze chodzi swoimi drogami, tylko nielicznych szanuje i... obdarza autorytetem?
Nie mniej jednak sukces Khazara w przekonaniu Margusa na swoją wiarę może równać się z pewnego rodzaju cyrografem albowiem Margus nigdy nie należał do pokornych i dobrych duszyczek a odważę się tu powiedzieć że nawet blisko mu do ewidentności (przynajmniej w jego mniemaniu).
Śmierć kapłana Moghlitha , Gotmeda , Seta czy Sharami - nie ma dla niego żadnego znaczenia , ważne aby ta śmierć była PIĘĘĘĘKNAAAA!!!
Żałuje tylko jednego - że nie był tam z Wami (sztylet kapłana

).
: 26 lutego 2009, 14:08
autor: czegoj
Co Venarze z wczorajszych występów streszczenia nie będzie?