Miasto Ag-Coto-Gar
-
czegoj
- Site Admin
- Reactions:
- Posty: 3844
- Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 11 times
- Kontakt:
Skutecznie podsycana ciekawość, odpowiednio dobrane plotki i legendy, opłacony bard (jeden, czy dwóch) i takie winnice stają się gratką dla tych osobników, o których wspominałeś (przynajmniej dla części). Podczas podróży podawane młode wino, które skutecznie uderza do głowy, lepiej niż niejeden nasz szampan. Nagle z zarośli wychodzący elfa, śpiewający biegle np. w języku orków, bo akurat taka jest wycieczka (o dziwo). To wszystko powoduje, że kiedy rano budzisz się masz wrażenie, że wczoraj przeżyłeś jedne z najpiękniejszych chwil w swym życiu. Dodaj do tego jeszcze magię iluzji, którą niektóre z elfów użyją i masz nie tylko wrażenie, ale jesteś o tym przekonany. Amatorom mocnych wrażeń, zawsze można zaserwować jaką utarczkę lub bitkę, a w zaroślach obok stoi już kapłan Graama leczący przypadkowe rany niedoszłego napastnika, bo przecież to wszystko dla podniesienia adrenaliny zwiedzających. Uwierz mi, elfy mają dużo większą możliwość stworzenia tam atrakcji turystycznej niż jedno biuro podróży aktualnie próbujące sprzedać chociażby wycieczkę do Disneylandu. Wiem, że to nie ten okres, ale elfy kojarzą mi się z pewną tajemniczością, z czymś do czego niektórzy będą dążyć za wszelką cenę. I jeśli tymi elfami są kupcy to będą wiedzieli jak sprzedać to coś.
-
czegoj
- Site Admin
- Reactions:
- Posty: 3844
- Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 11 times
- Kontakt:
Na portalu dzieje się wiele, ale trzeba uprawiać swój ogródek. Naniosłem kilka drobnych poprawek:
- Wprowadziłem jednak do uroków miasta możliwość zwiedzania winnic elfich i muru miasta. Oba miejsca mogą być na tyle interesujące, że warto wspomnieć w opisie miasta, iż bez ich zobaczenia wiele się traci.
- Wprowadziłem niewielki kult Arianny wśród elfów ze względu na drugą cechę najgorliwszych wyznawców (opis za chwilę na portalu). Chodzi mi o jeszcze większe podkreślenie wyjątkowości wina i owoców, z których jest stworzone. Opis zamknąłem (na razie) w księgach biblioteki miejskiej.
- Dodałem dodatkowy wpis dotyczący świętych ksiąg kultu Piana. Ta notka jest mi niezbędna do dalszego rozwoju miasta i osoby Tana Tschegola.
To tyle tytułem zmian. Teraz podam delikatną zajawkę historii Tana Tschegola i owych sił pilnujących miasta. Podkreślam, że jest to na razie pomysł i liczę na pomoc i sugestie.
Jak wiadomo Pian i Katan to bóstwa charakterologicznie zupełnie odmienne. Dodatkowo Pian jest chaotyczny, co czyni jego poczynania bardzo nieobliczalnymi. Swego czasu Pian pod postacią orka uruk-hai postanawia napsuć trochę krwi na dworze poukładanego Katana. Przy pomocy swoich boskich mocy uwodzi jedną z córek aktualnego władcy i zachodzi ona w ciąże. Dziecko rodzi się zdrowe i piękne, jednak matka nie jest w stanie wskazać ojca. Przy pomocy własnych mocy i astrologów Katanowi (aktualnemu władcy) udaje się poznać tożsamość ojca. W swoim gniewie skazuje własne dziecko, na zamurowanie żywcem w jednej z komnat pałacu. Z samym dzieckiem już nie jest tak łatwo. Jest to potomek samego Katana na dodatek płci męskiej. Zostaje podjęta decyzja, że dziecko zostanie wychowane na kapłana Katana i nie zostanie mu zdradzona jego tożsamość. Dziecko wychowuje się dobrze, jednak nie przejawia zainteresowań w dziedzinie kapłaństwa, zwłaszcza tak srogiego bóstwa jakim jest Katan. Owszem chłonie wiedzę z należyta powagą, jednak brak w nim gorliwości kapłana. Nie pozostaje nic innego jak przekwalifikować na strażnika świątyni (gwardzista) i utrzymywać na dworze Katana do końca dni jego. Tan Tschegol zostaje gorliwym wyznawcą w wyniku czego dostępuje zaszczytu otrzymania cechy (zostaje półbogiem). Na nieszczęście o syna powolutku zaczyna walczyć ojciec. W przykładnym orku zaczynają się skłonności do picia, uciech i dóbr doczesnych. Nie rozumiejący tego Tschegol postanawia opuścić dwór i udać się daleko, żeby przemyśleć swoje rozterki. Dalszą cześć można w kawałkach znaleźć w opisie miasta. W każdym razie co następuje. Uwolniony z pod oka Katana dostaje się pod skrzydła Piana. Natchniony wizjami Taty zaczyna budować dla niego miasto, za pieniądze Katana i przy pomocy jego przemian. Nie mogąc na to patrzeć Katan chce go zabić doprowadzając prawie do obłędu. Jednak Tatuś nie daję za wygraną proponuję Katanowi swoisty układ. Katan pozwoli stworzyć miasto i stanie do pojedynku z Pianem o wpływy w nim. Nie wolno oddziaływać na miasto inaczej jak przez istoty zamieszkujące w nim a jednocześnie obaj będą go chronić przed zakusami nieprzychylnych sił. Taki zakład bogów o miasto śmiertelnych. Miasto staje się rozgrywką dwóch bogów, która zapewnia im rozrywkę i czyni miejscem ich potęgi i wpływów. Z jednej strony widać w nim wielu wyznawców Katana rządzących miastem cały rok (wiele praw). Z drugiej jeden dzień, kiedy miasto łamie wszelkie zasady i przechodzi pod całkowita kontrolę Piana. Z jednej strony karczma miejska uosobienie porządku z drugiej "elfia cnota" w której wszystko zdarzyć się może. Z jednej świątynia Katana i ratusz - ośrodki władzy z drugiej idealne prosperity Piana w postaci winnic, świątyni, i elfiej cnoty. To tyle tytułem zajawki. Dodam, że wzmianka w świętych księgach również ma swoje pewne uzasadnienie, jednak nie mogę zdradzić tutaj wszystkich szczegółów.
- Wprowadziłem jednak do uroków miasta możliwość zwiedzania winnic elfich i muru miasta. Oba miejsca mogą być na tyle interesujące, że warto wspomnieć w opisie miasta, iż bez ich zobaczenia wiele się traci.
- Wprowadziłem niewielki kult Arianny wśród elfów ze względu na drugą cechę najgorliwszych wyznawców (opis za chwilę na portalu). Chodzi mi o jeszcze większe podkreślenie wyjątkowości wina i owoców, z których jest stworzone. Opis zamknąłem (na razie) w księgach biblioteki miejskiej.
- Dodałem dodatkowy wpis dotyczący świętych ksiąg kultu Piana. Ta notka jest mi niezbędna do dalszego rozwoju miasta i osoby Tana Tschegola.
To tyle tytułem zmian. Teraz podam delikatną zajawkę historii Tana Tschegola i owych sił pilnujących miasta. Podkreślam, że jest to na razie pomysł i liczę na pomoc i sugestie.
Jak wiadomo Pian i Katan to bóstwa charakterologicznie zupełnie odmienne. Dodatkowo Pian jest chaotyczny, co czyni jego poczynania bardzo nieobliczalnymi. Swego czasu Pian pod postacią orka uruk-hai postanawia napsuć trochę krwi na dworze poukładanego Katana. Przy pomocy swoich boskich mocy uwodzi jedną z córek aktualnego władcy i zachodzi ona w ciąże. Dziecko rodzi się zdrowe i piękne, jednak matka nie jest w stanie wskazać ojca. Przy pomocy własnych mocy i astrologów Katanowi (aktualnemu władcy) udaje się poznać tożsamość ojca. W swoim gniewie skazuje własne dziecko, na zamurowanie żywcem w jednej z komnat pałacu. Z samym dzieckiem już nie jest tak łatwo. Jest to potomek samego Katana na dodatek płci męskiej. Zostaje podjęta decyzja, że dziecko zostanie wychowane na kapłana Katana i nie zostanie mu zdradzona jego tożsamość. Dziecko wychowuje się dobrze, jednak nie przejawia zainteresowań w dziedzinie kapłaństwa, zwłaszcza tak srogiego bóstwa jakim jest Katan. Owszem chłonie wiedzę z należyta powagą, jednak brak w nim gorliwości kapłana. Nie pozostaje nic innego jak przekwalifikować na strażnika świątyni (gwardzista) i utrzymywać na dworze Katana do końca dni jego. Tan Tschegol zostaje gorliwym wyznawcą w wyniku czego dostępuje zaszczytu otrzymania cechy (zostaje półbogiem). Na nieszczęście o syna powolutku zaczyna walczyć ojciec. W przykładnym orku zaczynają się skłonności do picia, uciech i dóbr doczesnych. Nie rozumiejący tego Tschegol postanawia opuścić dwór i udać się daleko, żeby przemyśleć swoje rozterki. Dalszą cześć można w kawałkach znaleźć w opisie miasta. W każdym razie co następuje. Uwolniony z pod oka Katana dostaje się pod skrzydła Piana. Natchniony wizjami Taty zaczyna budować dla niego miasto, za pieniądze Katana i przy pomocy jego przemian. Nie mogąc na to patrzeć Katan chce go zabić doprowadzając prawie do obłędu. Jednak Tatuś nie daję za wygraną proponuję Katanowi swoisty układ. Katan pozwoli stworzyć miasto i stanie do pojedynku z Pianem o wpływy w nim. Nie wolno oddziaływać na miasto inaczej jak przez istoty zamieszkujące w nim a jednocześnie obaj będą go chronić przed zakusami nieprzychylnych sił. Taki zakład bogów o miasto śmiertelnych. Miasto staje się rozgrywką dwóch bogów, która zapewnia im rozrywkę i czyni miejscem ich potęgi i wpływów. Z jednej strony widać w nim wielu wyznawców Katana rządzących miastem cały rok (wiele praw). Z drugiej jeden dzień, kiedy miasto łamie wszelkie zasady i przechodzi pod całkowita kontrolę Piana. Z jednej strony karczma miejska uosobienie porządku z drugiej "elfia cnota" w której wszystko zdarzyć się może. Z jednej świątynia Katana i ratusz - ośrodki władzy z drugiej idealne prosperity Piana w postaci winnic, świątyni, i elfiej cnoty. To tyle tytułem zajawki. Dodam, że wzmianka w świętych księgach również ma swoje pewne uzasadnienie, jednak nie mogę zdradzić tutaj wszystkich szczegółów.
Ostatnio zmieniony 05 listopada 2009, 23:50 przez czegoj, łącznie zmieniany 1 raz.
Ciekawie 
Jedno mi troche zgrzyta: nie miał zapału, zeby byc kapłanem Katana, a miał na dośc, zeby stać się półbogiem - cząstką katana? To dość ważny element opowieści więc trudno byłoby go wykreslić. dlatego w mojej opinii warto by to czyms podbudowac. ... no i samo to , że w koncu stał sie tym półbogiem, czy to nie powinno bardziej determinowac jego działania?
A ogólnie to naprawdę fajny pomysł
Jedno mi troche zgrzyta: nie miał zapału, zeby byc kapłanem Katana, a miał na dośc, zeby stać się półbogiem - cząstką katana? To dość ważny element opowieści więc trudno byłoby go wykreslić. dlatego w mojej opinii warto by to czyms podbudowac. ... no i samo to , że w koncu stał sie tym półbogiem, czy to nie powinno bardziej determinowac jego działania?
A ogólnie to naprawdę fajny pomysł
-
czegoj
- Site Admin
- Reactions:
- Posty: 3844
- Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 11 times
- Kontakt:
Zostanie półbogiem można umotywować w dwojaki sposób.
1. Najgorliwsi wyznawcy nie muszą być klerykami. Można być gorliwym wyznawcą i nie należeć do kasty kapłańskiej. Odbywając ceremonię (zwyczajnie wylosował tę cechę)
2. Należy do rodziny Katana. Jest bezpośrednim potomkiem samego avatara boga na Orchii, cechę ta otrzymał niejako z przydziału.
1. Najgorliwsi wyznawcy nie muszą być klerykami. Można być gorliwym wyznawcą i nie należeć do kasty kapłańskiej. Odbywając ceremonię (zwyczajnie wylosował tę cechę)
2. Należy do rodziny Katana. Jest bezpośrednim potomkiem samego avatara boga na Orchii, cechę ta otrzymał niejako z przydziału.
Mogłoby go to determinować i może nawet zdeterminowało. Zakładając, że dwa zdarzenia zaszły blisko siebie (zostaje półbogiem i zaczyna przejawiać skłonności do uciech). W wyniku tej dezorientacji postanawia zajrzeć w głąb siebie (wyjeżdżając z dworu) chce poszukać ciszy i skupeinia oraz nowych dusz dla swojego Pana. Niestety wpada z deszczu pod rynnę. Z rączek jednego w objęcia drugiego.no i samo to , że w koncu stał sie tym półbogiem, czy to nie powinno bardziej determinowac jego działania?
Ceche moze dostać, może powtarzac ceremonie co tydzień, aż sie uda. Sama cecha nie jest jednak rownóznaczna z profesją półboga. Bopiero daje na nia pewne szanse zalezne od WI i ZW, czyli od zaangazowania w wiarę. Stąd mój zgrzyt.1. Najgorliwsi wyznawcy nie muszą być klerykami. Można być gorliwym wyznawcą i nie należeć do kasty kapłańskiej. Odbywając ceremonię (zwyczajnie wylosował tę cechę)
Do "przydziału" jestem jakos nie przekonany...2. Należy do rodziny Katana. Jest bezpośrednim potomkiem samego avatara boga na Orchii, cechę ta otrzymał niejako z przydziału.
Kilka uwag ode mnie.
Winnie produkują wino - ale te najlepsze gatunki wychodzą poza miasto i nie są w nim sprzedawane. Kierowane są do elfich miast/domen tak aby nieelfy nie mogły go spróbować. Dlatego miejscowy burmistrz stara się dokładnie patrzeć na ręce (a właściwie w beczki) jakie wino z miasta wychodzi. Tu rodzi się możliwość przemytu wina (tego najlepszego) z miasta.
Wino jako takie można wzmacniać czarami (więc niektórzy winiarze czy jaki ich tam nazwać) są alchemikami i druidami. W przypadku podpadnięcia gildii winiarzy można zostać podtrutym odpowiednio przystosowanym alkoholem lub zatrutym permanentnie - rośnie więc mroczny i mocno ukryty handel środkami dodawanymi do wina i mogącymi sprowadzić czyjeś zauroczenie , choroby lub śmierć. Oczywiście wiele z tych specyfików to tylko malinowy sok ale kupujący nie musie tego wiedzieć (a 5 szt.zł. nie chodzi piechotą
) Przecież jest tyle smaków że nie każdy, nawet wyuczony, wyczuje zmianę smaku napoju.. Sama gildia powinna zwalczać wszystkich, którzy by chcieli w okolicy założyć winnice - i jednocześnie nie są elfami , elfom pomaga się w takim wypadku. W winnicach powinny być strzeżone odpowiednio mocno (magia) receptury na produkcję dobrego winiacza (rodzaje drewna do beczek, rodzaje winogron, czas leżakowania, użyte przyprawy i magia) i np. BG mogliby taki produkt starać się ukraść. Równie dobrze może być zlecenie na kradzież samych krzewów winogron i przetransportowanie ich w stanie nienaruszonym do zleceniodawcy. Samych winnic przed obcymi mogą chronić magicznie opętane zwierzęta oraz obdarzone ruchem rośliny.
Uwaga co do mapy planu miasta - jest tam ok 5tys mieszkańców, więc raczej nie ma sensu przedstawiać tak dokładnie budynków, tylko oznaczyć obszary zabudowane. Zwykle w mieście ok 30-40% mieszkańców w samym obrębie murów nie mieszka - więc i pod murami należałoby zaznaczyć zabudowania (wypalane w razie ew. oblężenia) i odpowiedni opis w ramach samego miasta - kto zamieszkuje, co tam można spotkać, kogo itp.
Przyjmując prawo Katana (ehh nie lubię tego) powinny być możliwe do spotkania świątynie innych bóstw (jakieś pomniejsze kapliczki) i zachowanie mieszkańców względem humanoidów innych wyznań. Wspomniana w tekście kaplica wielowyznaniowa - cokolwiek to znaczy jest raczej nieszczególnym rozwiązaniem.
. Dlatego proponowałbym to rozdzielić jako kapliczki stojące to tu to tam z pojedynczymi kapłanami opiekującymi się takimi przybytkami. To trochę ubarwi raczej jednorodność wyznania. Np pochód wyznawców Asteriusza idący przez dzielnice zamieszkaną przez wyznawców Katana. Na skutek tego dochodzi do zamieszek na tle religijnym podsycanym przez elfy wyznające Piana. Do wszystkiego dołączają się strażnicy miejscy starający się rozdzielić zwaśnione strony. Mogłoby być wesoło dzięki temu
.
Każda brama powinna mieć swoją nazwę - i tu aż rzuca się aby brama prowadząca do winnic nazywała się Winna Brama, lub podobnie, także jakaś brama powinna się nazywać od założyciela, czyli Tseghola. I Brama Portowa - także aż się prosi. I jeszcze Brama Żałobników prowadząca na cmentarz. Buduje to lepszy klimat (i opis dla graczy jest ciekawszy gdy mówi się im że spotkanie będzie w karczmie położonej przy Brami Żałobników) Jednak wydaje mi się, że w tak krótkim murze w ogóle więcej niż jedna, może dwie bramy nie powinny istnieć.
Dla ubarwienia mapy proponuje zaznaczyć także poziomice żeby gracze wiedzieli czy miasto jest na stoku, czy w jakimś dołku.
Z okolicznym miast orkowi chłopi powinni zwozić (za pozwoleniem swojego pana) dobra na dni targów. I odpowiedni kontrast do biednych chłopów w postaci olśniewających karawan elfów zwożących wino do miasta.
Ważna rzeczą w każdym mieście są legendy. Nie tylko te wesołe (jak wspomniana w tekście opieka założyciela nad miastem( ale także mogące przerazić czy przestraszyć. I tak mogą zostać spotkane duchy ludzi, którzy w tej czy w innej knajpie zapili się na śmierć. Lub też możliwość osunięcia się na ludzi murów w przypadku jak ten mur podsikują.
.
Jeszcze jedna rzecz - miasto nie będzie istniało jeśli nie będzie balwierzy, zdunów, kołodziejów (?) i silnej cechu .... bednarzy! W takim mieście to podstawa! I brak bednarskiej ulicy byłby SKANDALEM
Jest port więc będą i szkutnicy, tak więc w okolicach będzie produkowany węgiel drzewny i pozyskiwana smoła.
Jest mała szansa, że miasto ma własny bilon (jakaś tam część złota) i trzeba będzie przy zakupach (to buduje klimat) przeliczać - oczywiście na niekorzyść przyjezdnych
.
btw.
Strona z zaj... mapami średniowiecznych miast tyle ze zrobienie podobnej wymaga czasu i pada z piórkiem. Lub skanu zrobionej ręczenie mapki.
http://historic-cities.huji.ac.il/search_a_z.html
Winnie produkują wino - ale te najlepsze gatunki wychodzą poza miasto i nie są w nim sprzedawane. Kierowane są do elfich miast/domen tak aby nieelfy nie mogły go spróbować. Dlatego miejscowy burmistrz stara się dokładnie patrzeć na ręce (a właściwie w beczki) jakie wino z miasta wychodzi. Tu rodzi się możliwość przemytu wina (tego najlepszego) z miasta.
Wino jako takie można wzmacniać czarami (więc niektórzy winiarze czy jaki ich tam nazwać) są alchemikami i druidami. W przypadku podpadnięcia gildii winiarzy można zostać podtrutym odpowiednio przystosowanym alkoholem lub zatrutym permanentnie - rośnie więc mroczny i mocno ukryty handel środkami dodawanymi do wina i mogącymi sprowadzić czyjeś zauroczenie , choroby lub śmierć. Oczywiście wiele z tych specyfików to tylko malinowy sok ale kupujący nie musie tego wiedzieć (a 5 szt.zł. nie chodzi piechotą
Uwaga co do mapy planu miasta - jest tam ok 5tys mieszkańców, więc raczej nie ma sensu przedstawiać tak dokładnie budynków, tylko oznaczyć obszary zabudowane. Zwykle w mieście ok 30-40% mieszkańców w samym obrębie murów nie mieszka - więc i pod murami należałoby zaznaczyć zabudowania (wypalane w razie ew. oblężenia) i odpowiedni opis w ramach samego miasta - kto zamieszkuje, co tam można spotkać, kogo itp.
Przyjmując prawo Katana (ehh nie lubię tego) powinny być możliwe do spotkania świątynie innych bóstw (jakieś pomniejsze kapliczki) i zachowanie mieszkańców względem humanoidów innych wyznań. Wspomniana w tekście kaplica wielowyznaniowa - cokolwiek to znaczy jest raczej nieszczególnym rozwiązaniem.
Każda brama powinna mieć swoją nazwę - i tu aż rzuca się aby brama prowadząca do winnic nazywała się Winna Brama, lub podobnie, także jakaś brama powinna się nazywać od założyciela, czyli Tseghola. I Brama Portowa - także aż się prosi. I jeszcze Brama Żałobników prowadząca na cmentarz. Buduje to lepszy klimat (i opis dla graczy jest ciekawszy gdy mówi się im że spotkanie będzie w karczmie położonej przy Brami Żałobników) Jednak wydaje mi się, że w tak krótkim murze w ogóle więcej niż jedna, może dwie bramy nie powinny istnieć.
Dla ubarwienia mapy proponuje zaznaczyć także poziomice żeby gracze wiedzieli czy miasto jest na stoku, czy w jakimś dołku.
Z okolicznym miast orkowi chłopi powinni zwozić (za pozwoleniem swojego pana) dobra na dni targów. I odpowiedni kontrast do biednych chłopów w postaci olśniewających karawan elfów zwożących wino do miasta.
Ważna rzeczą w każdym mieście są legendy. Nie tylko te wesołe (jak wspomniana w tekście opieka założyciela nad miastem( ale także mogące przerazić czy przestraszyć. I tak mogą zostać spotkane duchy ludzi, którzy w tej czy w innej knajpie zapili się na śmierć. Lub też możliwość osunięcia się na ludzi murów w przypadku jak ten mur podsikują.
Jeszcze jedna rzecz - miasto nie będzie istniało jeśli nie będzie balwierzy, zdunów, kołodziejów (?) i silnej cechu .... bednarzy! W takim mieście to podstawa! I brak bednarskiej ulicy byłby SKANDALEM
Jest mała szansa, że miasto ma własny bilon (jakaś tam część złota) i trzeba będzie przy zakupach (to buduje klimat) przeliczać - oczywiście na niekorzyść przyjezdnych
btw.
Strona z zaj... mapami średniowiecznych miast tyle ze zrobienie podobnej wymaga czasu i pada z piórkiem. Lub skanu zrobionej ręczenie mapki.
http://historic-cities.huji.ac.il/search_a_z.html
-
avnar
- Reactions:
- Posty: 1140
- Rejestracja: 29 kwietnia 2009, 20:39
- Has thanked: 2 times
- Been thanked: 8 times
Taaa, wygląda na to że przy odrobinie własnych chęci, jakiemuś ciekawemu pomysłowi i wsparciu użytkowników forum, można byłoby klepać miasta jedno za drugim. Takim INICJATYWOM mówię 3xTAK. Wypadałoby więc wystartować z nową osadą?? Bo ta wydaje się już dość rozbudowana:). Po wprowadzeniu pomysłów Garfieldsa i rozbudowie legendy tana Tshegoja to może być świetny artykuł do 2 numeru KCetowca:).
Garfields: pomysły świetne a link do tych historycznych map rewelacyjny. Prawdę mówiąc to pod te mapy można byłoby robić opis, bo chyba prawa do nich już są przedawnione:)??
Garfields: pomysły świetne a link do tych historycznych map rewelacyjny. Prawdę mówiąc to pod te mapy można byłoby robić opis, bo chyba prawa do nich już są przedawnione:)??
Ostatnio zmieniony 11 listopada 2009, 06:26 przez avnar, łącznie zmieniany 1 raz.
Z życia świątyni Piana
Latem 9438 roku do jednego z wyższych kapłanów świątyni Piana, Tana Adlera Pobożnego wpłynęło oficjalne pismo, że starszy bibliotekarz, kapłan Tfelinion przychodzi do pracy owiany oparami alkoholu. Autor pisma, naczelny bibliotekarz Wielkiej Biblioteki Ag-Coto-Gar zdeklarowany abstynent (sic!) Tan Boner informował że w owych oparach wyczuł zapach krasnoludzkiej gorzałki i wnosił z najuniżeńszą prośbą o natychmiastowe ukaranie winnego.
Jego Świątobliwość Adler westchnął głęboko i zaczął dyktować odpowiedź. Rzeczywiście czyn starszego bibliotekarza zasługuje na najwyższe potępienie. Ale z powodów innych niż sugeruje Tan Boner. Nie można bowiem dłużej tolerować by kapłani Piana raczyli się podrzędnymi trunkami, pomijając takie specjały jak produkowane w najlepszych winnicach Orchii przednie wina. Wszystko produkowane na bazie winogron jakich nigdzie indziej nie uwidzi żaden koneser tego królewskiego trunku. Kolenbrum, słomiane wino którego najlepszy smak wyczuwa się tylko przy piciu go z pucharu oznaczonego symbolem Piana, słodkie wino korzenne z winogron nadcopulusańskich czy też Rubinowe Cotogarskie leczące wszelkie dolegliwości żołądkowe czy nawet Żeglarskie dla pospolitego ludu. Bibliotekarz Tfelinion znał przecież dobrze te wina więc czemu właśnie krasnoludzka gorzałka? No i najcięższe wykroczenie, kapłan Tfelinion nie wypił nawet grama Likierowego, wina którym zachwyca się sam Kartan!
Niewybaczalne! Wszystkie te wina pochodzą z Winnicy Arcykapłana Rainiera, obdarzonego przez swego boskiego patrona ponadnaturalnym smakiem.
Starszy bibliotekarz musi zostać przywołany do porządku i wybić sobie z głowy ten ohydny nałóg bo w przeciwnym razie trzeba będzie go naprawdę solidnie ukarać. Zaś w jadalni należy wywiesić napis "Przed obiadem wypić pucharek wina - to jak medykowi wyjąć złocisza z kieszeni".
Tan Adler spojrzał niecierpliwie na klepsydrę i sięgnął za ikonę Piana gdzie w tajemnicy przed innymi trzymał butelczynę Rubinowego...
Latem 9438 roku do jednego z wyższych kapłanów świątyni Piana, Tana Adlera Pobożnego wpłynęło oficjalne pismo, że starszy bibliotekarz, kapłan Tfelinion przychodzi do pracy owiany oparami alkoholu. Autor pisma, naczelny bibliotekarz Wielkiej Biblioteki Ag-Coto-Gar zdeklarowany abstynent (sic!) Tan Boner informował że w owych oparach wyczuł zapach krasnoludzkiej gorzałki i wnosił z najuniżeńszą prośbą o natychmiastowe ukaranie winnego.
Jego Świątobliwość Adler westchnął głęboko i zaczął dyktować odpowiedź. Rzeczywiście czyn starszego bibliotekarza zasługuje na najwyższe potępienie. Ale z powodów innych niż sugeruje Tan Boner. Nie można bowiem dłużej tolerować by kapłani Piana raczyli się podrzędnymi trunkami, pomijając takie specjały jak produkowane w najlepszych winnicach Orchii przednie wina. Wszystko produkowane na bazie winogron jakich nigdzie indziej nie uwidzi żaden koneser tego królewskiego trunku. Kolenbrum, słomiane wino którego najlepszy smak wyczuwa się tylko przy piciu go z pucharu oznaczonego symbolem Piana, słodkie wino korzenne z winogron nadcopulusańskich czy też Rubinowe Cotogarskie leczące wszelkie dolegliwości żołądkowe czy nawet Żeglarskie dla pospolitego ludu. Bibliotekarz Tfelinion znał przecież dobrze te wina więc czemu właśnie krasnoludzka gorzałka? No i najcięższe wykroczenie, kapłan Tfelinion nie wypił nawet grama Likierowego, wina którym zachwyca się sam Kartan!
Niewybaczalne! Wszystkie te wina pochodzą z Winnicy Arcykapłana Rainiera, obdarzonego przez swego boskiego patrona ponadnaturalnym smakiem.
Starszy bibliotekarz musi zostać przywołany do porządku i wybić sobie z głowy ten ohydny nałóg bo w przeciwnym razie trzeba będzie go naprawdę solidnie ukarać. Zaś w jadalni należy wywiesić napis "Przed obiadem wypić pucharek wina - to jak medykowi wyjąć złocisza z kieszeni".
Tan Adler spojrzał niecierpliwie na klepsydrę i sięgnął za ikonę Piana gdzie w tajemnicy przed innymi trzymał butelczynę Rubinowego...
Ostatnio zmieniony 12 listopada 2009, 20:35 przez venar, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia
-
czegoj
- Site Admin
- Reactions:
- Posty: 3844
- Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 11 times
- Kontakt:
Oj Venar, Venar to już historie okołomiejskie się tworzą. Wszystko jest ok, ale jakbym to ja napisał, to by mi powiedzieli, że za bardzo w bibliotekarstwo idę - hehe (zawód wyuczony - bibliotekarz, zawód wykonywany - bibliotekarz). Tak czy inaczej trzeba będzie jeszcze zrobić przykładową kartę win z karczmy miejskiej.
Kto by pomyślał, ze to miasto taką popularność zdobędzie? - hehe