Ograniczają nas trochę tutaj charaktery bóstw i sam system KC. Gdyby przyjąć proponowany wysoki poziom rozluźnienia w strukturach i zależnościach u bóstw stricte chaotycznych, jak proponowałeś, po jakimś czasie doprowadziło by to do ich zaniku - tak mi się przynajmniej wydaje.
ale ci bogowie istnieją, dają wyznawcom nieraz niezłe moce albo mają bardzo przyjemny etos (jak Pian). Luźna struktura nie musi zatem prowadzić do zaniku.
Znów przy bogach o charakterach praworządnych prowadziło by to do ich szybkiego wzrostu.
tez nie zawsze. Rygor moze odstraszac ludzi (elfy, orki, półolbrzymy...) , a bezpośrednia konfrontacja to zawsze walka z innym bogiem, a nie tylko jego wyznawcami. Może się nie opłacić
Ból jest z tymi charakterami w KC taki że w sumie bóstwa chaotyczne nie powinny praktycznie wcale mieć wyznawców ponieważ im na tym raczej nie zależy.
Moze im zalezec jak najbardziej, chocby z czystej prózności
Taki bóg szaleństwa Nata - Kranta zsyłający powoli szaleństwo na swoich wyznawców sam podcina pod sobą gałąź bo kto w miarę normalny będzie chciał oszaleć w imię boga. Znajdą się tacy, ale to będą promile populacji.
To pachnie opisem z parodii? Wyznawcy Nata-Kranty nie musza byc szaleni, moga innych doprowadzać do obłedu. Myslę, ze opisanie tego bóstwa na forum jest pewnym wyzwaniem. W miarę rozwoju dyskusji na pewno uda nam się dla niej znaleźć pewną niszę.
Generalnie w ogóle przyporządkowanie bóstw do charakterów uważam za dalece chybiony pomysł. Po prostu zawęża to strasznie możliwości takiej istoty do zachowań w ramach charakteru.
Kurcze, to chyba o to chodzi

? Charakter pokazuje czym się aka istota czy bóstwo kieruje. Przy wiekszosci NPC wystarczy napisac jaki maja charakter i juz MG wie co z nimi robić.
Takie przyporządkowanie ogranicza także graczy. Szalony (z różnych przyczyn) palladyn może chcieć potajemnie wyznawać Nata-Krantę(czemu nie) ! I w imię tego bóstwa walczyć. Przecież to bóstwo jest szalone z definicji.
ale w świecie gdzie bogowie istnieją naprawdę to on długo tego ukrywac nie będzie
I nie zapominajmy o pewnej ciekawej profesji jaką jest półbóg.
O tak, ale to nie tylko schizmy, ale i wzmacnianie istniejacych bogów.
Dla mnie każdy gracz powinien 'po trochu' wierzyć w każde bóstwo czyli zwykły politeizm (a'la grecki czy rzymski). W sumie prowadzi to do fajnych sytuacji w grze gdy gracz przed bitwą modli się do Asteriusza, składa mu w ofierze miedziaka czy ile tam może, a gdy chce przekąć to klnie na pustkę Hasar-Gruna, a jak się targuje to woła imię Oriaka.
Ciekawe, tylko to by chyba troche inny swiat był ? Chyba, zeby faktycznie to tak traktować, ze wiekszosc społeczenstwa zwraca się po troche do wszystkich bogów, a tylko niektórzy (np. BG) idą za etosem jednego, jedynego, wybranego ?