: 22 lipca 2015, 23:34
Mad Dog osunął się na poszarpane i dziurawe siedzenie pasażera. Chwilę po wejściu do ciężarówki wygrzebał z niego dwa robale wielkości połowy jego pięści. Strzelbę ułożył na prawej nodze, lufą do góry, skierowaną za okno. Nie odzywał się kolejne minuty drogi - jak zawsze wolał milczeć i przemyśleć sprawy, niż pierdzielić o głupotach.
Po nieco spokojniejszych kilometrach postanowił się zdrzemnąć. Cóż, w jego wieku, nawet te 20 minut było jak nieskażona powojennym gównem mineralna prosto z butelki, lekko gazowana. Obudziło go walenie w szybę i w sumie nieprzyjemny głos.
- Co jest, w mordę? - rzucił nieco oszołomiony mężczyzna.
Spojrzał w stronę szefa konwoju i parsknął. Jakoś go nie lubił, chociaż nie miał ku temu powodów. Ot, przeczucie starego człowieka.
- No, to sobie strzelimy pogawędkę, heh - powiedział do Maxa i sam otworzył drzwi ciężarówki, przeciągając się, gdy był już na spalonej słońcem ziemi.
- Podwyżka? - zapytał ironicznie Perry'ego. Przeczuwał jednak, że rozmowa nie będzie przebiegała w pokojowym, jak na teksańskiej kolacji, tonie.
Po nieco spokojniejszych kilometrach postanowił się zdrzemnąć. Cóż, w jego wieku, nawet te 20 minut było jak nieskażona powojennym gównem mineralna prosto z butelki, lekko gazowana. Obudziło go walenie w szybę i w sumie nieprzyjemny głos.
- Co jest, w mordę? - rzucił nieco oszołomiony mężczyzna.
Spojrzał w stronę szefa konwoju i parsknął. Jakoś go nie lubił, chociaż nie miał ku temu powodów. Ot, przeczucie starego człowieka.
- No, to sobie strzelimy pogawędkę, heh - powiedział do Maxa i sam otworzył drzwi ciężarówki, przeciągając się, gdy był już na spalonej słońcem ziemi.
- Podwyżka? - zapytał ironicznie Perry'ego. Przeczuwał jednak, że rozmowa nie będzie przebiegała w pokojowym, jak na teksańskiej kolacji, tonie.