: 04 września 2015, 19:52
Wysłuchawszy opowieści Vilberga, Tańczący po Czarnej Spirali zamyślony zwiesił nieco Łeb i pogrążył się w myślach. Cała ta opowieść przywiodła doń wspomnienia, które tak dawno zakopał na dnie swego umysłu. Wspomnienia, których obecność wywoływała ból. Równie silny co przeklęte srebro.
Też znalazł się w podobnej sytuacji. Dawno, dawno temu. Zaginiony brat. Pomoc wieszczki. Wyprawa. Tyle, że nie posiadał ani drużyny, ani zasobów. Był sam. Ale gdy brat jego go potrzebował, nie wahał się ni chwili. Wyruszył na poszukiwania, na ratunek. Gdyby wtedy wiedział to co dziś jest dane mu wiedzieć, być może wszystko skończyło by się inaczej. Być może wcale nie stał by się bestią, która budziła powszechną niechęć. Być może...
Nie, wcale nic by się nie zmieniło. To był jedyny sposób, by go ocalić. I dziś zrobiłbym dokładnie to samo. Moja klątwa to mała cena za jego życie. I chociaż mycie jaj językiem bywa uciążliwe, jestem pewien, że dziś zrobił bym to samo...
Spojrzał ukradkiem w stronę Vilberga, który sączył piwo. Nie lubił kiedy czuł wobec kogoś sympatię, a ten, swoją opowieścią, właśnie sobie jej nieco zaskarbił. Właściwie Tańczący podjął już decyzję. Wiedział, że i tak zgodzi się na wyprawę, niezależnie od wysokości wynagrodzenia.
No chyba, że jego stawka okaże się kolejną tego wieczoru obelgą pod jego adresem.
Wtedy i pięć takich historii nie pomoże, będę odgryzał dupy.
Też znalazł się w podobnej sytuacji. Dawno, dawno temu. Zaginiony brat. Pomoc wieszczki. Wyprawa. Tyle, że nie posiadał ani drużyny, ani zasobów. Był sam. Ale gdy brat jego go potrzebował, nie wahał się ni chwili. Wyruszył na poszukiwania, na ratunek. Gdyby wtedy wiedział to co dziś jest dane mu wiedzieć, być może wszystko skończyło by się inaczej. Być może wcale nie stał by się bestią, która budziła powszechną niechęć. Być może...
Nie, wcale nic by się nie zmieniło. To był jedyny sposób, by go ocalić. I dziś zrobiłbym dokładnie to samo. Moja klątwa to mała cena za jego życie. I chociaż mycie jaj językiem bywa uciążliwe, jestem pewien, że dziś zrobił bym to samo...
Spojrzał ukradkiem w stronę Vilberga, który sączył piwo. Nie lubił kiedy czuł wobec kogoś sympatię, a ten, swoją opowieścią, właśnie sobie jej nieco zaskarbił. Właściwie Tańczący podjął już decyzję. Wiedział, że i tak zgodzi się na wyprawę, niezależnie od wysokości wynagrodzenia.
No chyba, że jego stawka okaże się kolejną tego wieczoru obelgą pod jego adresem.
Wtedy i pięć takich historii nie pomoże, będę odgryzał dupy.
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]