Wiem, że temat już trochę przebrzmiał i obudziłem się poniewczasie, ale mówiąc prawdę miałem ostatnio trochę roboty i go w większości przegapiłem...
Szkoda, bo chciałbym się wypowiedzieć, z uwagi na to, iż śledziłem BaM od początku (później trochę w kratkę) ale generalnie aż do końca czy też do momentu aktualnego - jeśli wolicie. Więc można powiedzieć, że jestem zorientowany w temacie i to nawet całkiem nieźle.
Nie chcę w tym miejscu punktować co było nie tak, czy co było OK - nie chodzi przecież o szczegóły. Zresztą taka wypowiedź prowadziłaby jedynie do sporów o zasadność tego, czy czegoś innego. Podoba mi się, iż dyskusja jak na razie jest merytoryczna i można porozmawiać spokojnie. Więc nie zamierzam tego jakoś psuć.
Jest jednak pewna kwestia na którą myślę, warto zwrócić uwagę, a która pojawiła się na tej sesji. I sądzę, że problem nie dotyczy tylko 8arta, ale także wielu MG. Podejrzewam, np. Koszal, że też popełniasz podobny błąd i dlatego Memento Ci kiepsko ciągnie.
Kwestia dotyczy historii i opowieści. Mianowicie wielu MG wydaje się, że to oni na sesji są jedynymi narratorami - w efekcie narzucają swoje widzenie postaci, swoje ujęcia czy swoje rozwiązania narracyjne i fabularne graczom. W BaM widać to było znakomicie, choćby w tym aspekcie, o którym pisał już Lightstrorm - MG nie szanował tutaj koncepcji postaci, często jej nie rozumiał, zmieniał ją a jego decyzje nie raz były dla owej koncepcji destruktywne. Innymi słowy: MG bawił się z BG jak z własnymi BNami. A to wedle mnie jest bardzo, bardzo zły nawyk...
Trzeba bowiem przede wszystkim zrozumieć, że to nie MG jest jedynym narratorem - gracze są współnarratorami. MG nie opowiada im historyjki, której oni mają biernie się poddać. To gracze opowiadają swoje opowieści. Każda postać jest taką opowieścią - MG jest po to by umożliwić tym historiom zaistnienie, połączyć je w jeden wątek, zakreślić kanwę i zakres opowieści i pilnować, by wątki dobrze się splatały. Jak dla mnie, dobry MG powinien przede wszystkim zacząć sesję nie od wymyślania scenariusza ale od przemyślenia bohaterów graczy. Zrozumienia koncepcji postaci - tego do czego dążą, co chciałyby przeżyć. Później zaś może zapytać się: "Jak mogę pomóc im rozwinąć skrzydła?" Jak sprawić, żeby gracze stanęli na wysokości zadania i wycisnęli z tych postaci jak najlepszą opowieść? Tego nie da się zrobić działając wbrew graczom a jedynie współpracując z nimi. I tylko zrozumienie koncepcji postaci umożliwia sukces w tym zakresie.
Nie można traktować bohaterów jak zależnych od siebie elementów opowieści. Każdego z nich stworzyła inna osoba, z którą mam się jako MG bawić wspólnie, a nie której twórczością mam się bawić. Mam nadzieję, że łapiecie różnicę? Dla mnie jest to sprawa kluczowa. Zawsze zaczynam od wczucia się w postacie moich graczy, poznania ich, zrozumienia o co im naprawdę chodzi, co stanowi ich sedno. Jasne, konfrontuje je ze światem, te konfrontacje często prowadzą do przemian wewnętrznych, ale zawsze zgodnie z dynamiką i zamysłem postaci gracza - a nie z moją własną wizją.
Dlatego, według mnie, należy się wystrzegać tego, co np. zrobiłeś tutaj 8art - zmieniania zalet postaci w jej wady (co np spotkało Thomasa - gdy jego mentor zwrócił się przeciw niemu) czy niszczenia zalet postaci (zniszczenie domeny i mienia Xawiera) tylko dlatego, że Ci to pasuje do scenariusza. Hej, zauważ, że to co psujesz czy przerabiasz może być dla kogoś ważnym elementem spajającym jego bohatera. Poza tym nie po to są cechy pozycji by MG rozwalił je w pierwszej sesji. One są mocnymi stronami postaci, jej zaletami i nie powinno się ich wykorzystywać przeciwko postaci - chyba, że sama zrobi naprawdę karygodny błąd lub poświęci coś z własnej woli.
Rozumiem, że z powodów osobistych może Ci się, 8art, podobać takie podejście - fajnie w końcu czasem zabawić się w boga. Ale ono tak naprawdę działa przeciwko Tobie i sprawia, że gracze czują się sfrustrowani, zawiedzeni, rozczarowani. A chyba nie o to tutaj chodzi, prawda? Każdy MG u którego lubiłem grać zawsze podchodził do postaci tak, jak to wyżej opisałem. Lightstorm tez tak robi i dlatego jego sesja hula, aż miło.
Tak więc jak dla mnie to kwestia właściwych relacji - szanujmy siebie nawzajem. Szanujmy swoje koncepcje: zarówno MG jak i graczy. Sesja RPG jest opowieścią, którą tworzymy razem i wymaga trochę współpracy, ok?
Oczywiście od graczy także należy nieco wymagać - np. stworzenia interesujących, niepowtarzalnych konceptów postaci. Prób wyciśnięcia z nich jak najwięcej, przekształcenia swych bohaterów w ciekawy, żywy fragment opowieści. Ja zwykle zabijam postacie graczy, którzy tego nie robią, bo nie chce mi się poświęcać czasu na prowadzenie osobom, które nie są twórcze i oczekują, że zrobię wszystko za nich... Ale - znów - właściwy przepływ informacji jest źródłem sukcesu - zawsze o tym informuję, przed sesją. W efekcie każda z osób grających u mnie wie, czego oczekuję, jaka będzie konwencja, jakie zmiany wprowadzam etc. Wiecie, nie można wziąć danego świata, poprzerabiać go sobie jak się chce, nic nikomu nie powiedzieć i uważać, że to jest w porządku. Jak można oczekiwać, że gracze dograją się do czegoś o czym nie wiedzą - zwłaszcza gdy znają system, a MG zmienia założenia podręcznikowe nic nikomu nie mówiąc?
To po prostu nie jest fer względem drużyny i pozbawia graczy możliwości dopasowania się. Co innego, jeśli gracz z własnego lenistwa nie zna założeń - lub też nie chce mu się czytać tego, co zmienił MG a o czym informuje. No ale wtedy sam jest sobie winny i można rzucić na niego hordę Tancerzy Czarnej Spirali...
To tyle mych wniosków, które rzuciły mi się w oczy podczas obserwowania BaM. I zgadzam się, ta sesja nie ma przyszłości. Ale uważam, że jeśli 8art byłbyś w stanie zmienić nieco swoje podejście i trochę lepiej poznać system który prowadzisz - tak by nie walczyć z nim, lecz umieć go wykorzystać - to może być naprawdę fajnie. Tak więc mam nadzieję, że cała ta rozmowa jest dla Ciebie wartościowa (ja zawsze lubiłem pogadać o sesji po sesji) i przede wszystkim życzę wielu świetnych sesji w przyszłości. W końcu błędy są po to by się na nich uczyć i dzięki temu rozwijać się, a moja pierwsza sesja w WoDa też bynajmniej nie była arcydziełem.
Niemniej właśnie - zawsze warto słuchać graczy i tego, co im się podoba, a co nie. Ja tak robię i dzięki ich pomocy mogę być coraz lepszym MG. Czego zresztą nam wszystkim życzę!
