Strona 2 z 9

: 21 lutego 2016, 16:25
autor: Suriel
No właśnie, nie zastanawiałeś się nigdy dlaczego pladyni budzą taki paniczny strach we wszystkim co złe?
Po namyśle mogę poprawić że paladyn zamierza nawrócić wszystkich, łącznie z ryczyosłem. Poprawi to coś?

Ps. Badźmy ludźmi nawet święci mężowie odczuwają pokusy i popełniają błędy :P

: 21 lutego 2016, 22:45
autor: zmarly
Suriel, w tym konkretnym przypadku paladyn nawracać będzie w inny sposób :>
Swoją wstawkę fabularną dodam jutro.

: 22 lutego 2016, 19:58
autor: TatTvamAsi
Mam przyjemność zaprezentować wam świeżutko zrobioną mapkę miasta Calli. A oto i ona:

Obrazek

Piszę też opis miasta. Jak tylko skończę, to również się tu pojawi.

: 22 lutego 2016, 20:30
autor: Keth
Czuję ogromne uznanie dla miłośników DrecarE, którzy tak wiele wkładają w budowę tego systemu. Zapoznając się z inicjatywami takimi jak mapa TatTvamAsi czuję takie emocje jak te, które towarzyszyły mi w dawnych czasach podczas złotych lat Studia MAK.

I myślę, że DrecarE przy takim zapleczu naprawdę ma szanse na wybicie się w stopniu, który autorzy KC ostatecznie zaprzepaścili!

Asi, czy po spisaniu opisu miasta zgodzisz się na publikację tego artykułu na naszym mainie?

: 22 lutego 2016, 21:11
autor: TatTvamAsi
Wiesz, w sumie to zaczęłam to pisać jako dodatek do mapy - od podpunktów. Ale można zawsze edytować i zrobić coś ciekawego z tego.

: 23 lutego 2016, 00:15
autor: zmarly
[center]Dzielnica Aruan, Calli, 16 Pani Gorączki, 1599 rok Eonu Ilaxoul.[/center]

Był upalny, duszny poranek w Calli, gdy Ehecatlem An'harat, świeżo upieczony Syn Słońca medytował w ogrodach posiadłości należącej do jego rodu. W przeszłości zasadzono w nim mały gaj pomarańczowy na podobieństwo symbolu Holis - drzewa pomarańczowe tworzyły w nim kolorowy okrąg szeroki na 10 metrów. Na zewnątrz natomiast promienie były stworzone z drzew laurowych zasianych w taki sposób, by płomienie słońca zmniejszały się stopniowo w miarę, jak oddalały się od jego centrum. W samym środku zaś stary cytrynowiec rzucał masywny cień na zieloną, krótko ściętą trawę dookoła, efekt starannej pracy służby.

Było to jego miejsce sacrum, tak ciche w przeciwieństwie do gwarnego i wiecznie zatłoczonego centrum miasta. A paladyn do swojej praktyki potrzebował spokoju.

Każdego poranka oddawał się medytacjom ku czci Holis, które, podobnie jak reszta Aruan, uważał za główne bóstwo swego Lenja'karskiego panteonu. Ehecatlem zdawał się być całkowicie obojętny na otaczający go skwar, od którego służba chowała się jak najdalej we wszelkie możliwe cienie posiadłości. Była to jedna z cech, którą nabył podczas rytuałów inicjacyjnych Synów Słońca, choć kosztowało go to wiele wysiłku, odporności na ból i samozaparcia. Niestety nie każdy wychodził z tych obrzędów żywy.

Kontemplując wędrówkę Holis po nieboskłonie usłyszał w oddali odgłos zbliżających się kroków, a następnie wołanie:

- Witaj bracie w ten jakże piękny i radosny dzień! Wybacz, że przeszkadzam w twych powinnościach, lecz południe zbliża się wielkimi krokami, a chyba nie chcesz się spóźnić na rytualne walki? Pamiętaj, że dzisiaj to tobie przypadł zaszczyt honorowej straży przed Świętym Płomieniem podczas walk!

- Dzień dobry, Elehero. To już? Muszę jednak popracować nad poczuciem czasu. To myśląc rozprostował swe długie członki, po czym uścisnął bliźniaczkę. Pomyśleć, że w dzieciństwie byli jak dwie krople wody ze względu na jego dość delikatne rysy twarzy. Jedyne, co ich odróżniało, to charakter - Elehera zawsze była żywiołowa, i co za tym idzie, często nierozważna. Ehecatlem natomiast prawie zawsze był opanowany, jak przystało każdemu Aruan.

- Mam nadzieję, że jeszcze się nie spóźnimy?

- Ależ skąd! Spójrz, twoja broń już czeka, razem zresztą z ulubieńcem - uśmiechając się, wskazała ręką na szablara prowadzonego spokojnie w jego stronę przez Siwja. Trzeba było przyznać, że bestia poruszała się wyjątkowo dostojnie mimo swej wielkości.

- Ronag!

Mówiąc to młody Syn Słońca podszedł żwawym krokiem do wierzchowca i objął jego głowę w przyjaznym geście. Czarna bestia nie osiągnęła jeszcze swej pełnej wielkości, jednak już budziła podziw i szacunek wśród pospólstwa. Sam kot zdawał się być tylko odrobinę zainteresowany widokiem swego jeźdźca. Nic dziwnego, te stworzenia zawsze najlepiej czują się podczas rytualnych polowań, tych jednak w mieście nie było zbyt wielu ostatnimi czasy.
Na siodle wisiały przytroczone jego okrągła tarcza wraz z włócznią, obie inkrustowane złotem, włócznia zaś oprócz zdobień posiadała dodatkowo ostrze z obsydianu, które, wypolerowane, raziło przypadkowych ludzi odbitym światłem.

Przwdziawszy swój ekwipunek jednym wprawnym ruchem zajął miejsce w siodle, po czym wyciągnął rękę ku siostrze i uśmiechając się rzekł:

- Czekasz na zaproszenie? Walki na nas nie zaczekają.

Uradowana Elehera kiwnęła z aprobatą głową pełną czarnych, prostych do ramion włosów i zaśmiała się. Chwyciła potem smukłą, acz silną rękę Syna Słońca usadawiając się tuż za nim na Ronagu, po czym ruszyli w stronę coraz silniej prażącego słońca gawędząc radośnie.

I z całej tej trójki tylko szablar był niezadowolony z nadprogramowego bagażu.
Nie bijcie, dopiero raczkuję z pbf-ami :) Wszelkie sugestie mile widziane.
Nie lękaj się, albowiem dobrze Ci wyszło. Rozbiłem tylko tekst na wyraźniejsze bloki, żeby nie zlewał się w całość i wstawiłem dolny komentarz w ramkę. Tak trzymaj, a będzie z Ciebie rasowy pebeefman!

: 23 lutego 2016, 09:28
autor: Sigil
Jak dla mnie całkiem nieźle, jak na pierwszy wpis. Naprawdę! :)

Masz co prawda kilka drobnych błędów gramatycznych (np. nie "skwar, nie od którego", a "skwar przed którym" ), ale to są drobiazgi, które zwykle mijają, gdy się więcej pisze, więc nie ma się czym przejmować. No i przecinki - nad przecinkami musisz nieco popracować. Pamiętaj, że jeśli masz dwa orzeczenia w zdaniu to zawsze między nimi musi być gdzieś przecinek, dzieląc zdanie złożone na dwa zdania proste.

Poza tym jednak opis jest żywy, dynamiczny, ciekawy i stworzony z wyobraźnią. Jest barwny, dobrze zarysowuje kontekst w jakim występuje postać i jej otoczenie. Więc jak dla mnie to co najważniejsze w nim jest - a reszta to tylko kwestia doszlifowania umiejętności pisania. ;)

Pamiętaj tylko o tym, o czym już pisał Ci Keth w zielonej ramce: rozbijaj tekst na bloki, bo łatwiej się czyta. :)

: 24 lutego 2016, 23:21
autor: Zin-Carla
[center]Dzielnica Świątyń, Ostatni Ouxo Szarej Pani, 1599 rok Eonu Ilaxoul.[/center]

Ciężki zapach obfitych kadzideł wypełniał nieduży pokój wydrążony w czarnym obsydianie. Dym ślizgał się po powierzchni nieprzeniknionego kamienia, sprawiając wrażenia jakby wydobywał się bezpośrednio z lustrzano-czarnych ścian. Dymiące zwierciadła - twarz Bogini Taris. Każdy kto tu przychodził, drżał jak małe dziecko, przepełniony strachem przed pierwotną ciemnością. Przed nieznanym. Przed niewypowiedzianą tajemnicą. Przed ciszą i zaklętą w niej mądrością.

Na wyrzezanych w kamieniu półkach stały liczne manuskrypty i księgi. Pokój był skromny lecz przenikała go woń tajemnicy. Gdzie nie gdzie paliły się ociekające woskiem białe świece, jak płomyki jaśniejących gwiazd umysłu w nieprzeniknionej ciemności. Na ciepłym wciąż jeszcze łożu unosiła się woń ciał, jeszcze niedawno splecionych w uścisku. Czarne i białe zasłony falowały spokojnie zwisając wokół przywodząc na myśl dwa filary. Panowała absolutna cisza.

Na podłodze przed kadzielnicą klęczała półnaga dziewczyna o bladej skórze pokrytej rytualnymi tatuażami. Jej imię było Zyanya , lecz imion miała o wiele więcej, wiele i jednym ukrytym. Na jej zgrabnych, nagich piersiach falowała wraz z oddechem spokojnie niewielka koncha z morskich głębin, zawieszona u szyi. Kobieta była drobnej postury i o pięknych rysach twarzy, lecz piękno często chodzi na schadzki z niebezpieczeństwem. Pod czujnym okiem Czarnej Matki.

Kościane ostrze przesunęło się po powierzchni złotego kielicha, nad którym unosiła się silna woń świeżej krwi młodzieńca, który przed chwilą przyszedł błagać ją o święte spotkanie z Matką Mądrości. Jego rozbiegane oczy szybko znalazły sens po wypiciu kilku łyków z naczynia, w którym święte rośliny zechciały złożyć swą moc. Zagubione dzieci zawsze przychodziły do swej Matki. Szukając w jej ramionach schronienia i rozkoszy. Odchodziły później i przychodziły inne. Zawsze oddalając się z lekko przerażonym wzrokiem, gdyż czasem ujrzeli i zrozumieli zbyt wiele.

Piła szybko by pochwycić życiodajną esencje zanim się ulotni. Cena za przetrwanie nigdy nie przywodziła stręczących myśli. Każda istota, skoro istniała miała swój cel i powód. Ona to wiedziała, ona, Bogini zrozumienia, która ciszą witała radość i ciszą żegnała smutek swych dzieci.

Spod opadającego głęboko kaptura zajaśniały karmazynową czerwienią piękne oczy wypełnione zrozumieniem wzorów stworzenia. Lekki uśmiech rozchylających się warg ukazał biel kłów. Zganiła się szybko za ta chwilę własnej przyjemności. Usiadła w medytacyjnej pozycji i wdychając dym kadzideł oddała się rozmyślaniom, czując jak jej ciało budzi się przez kontakt z esencją życia. Przeniosła swój wzrok na czarne zwierciadło i zatopiła się w sekretach, skrytych za woalem zgiełku tego świata. Śpiewała pieśni ciszy do swej Matki, która odpowiadała tylko tym, którzy milczeli...

: 25 lutego 2016, 22:38
autor: Keth
Świetne wprowadzenie, Zin-Carla, bardzo przyjemnie się czytało. Dzięki takim właśnie wstawkom człowiek może naprawdę poczuć klimat DrecarE - powiem szczerze, że czuję właśnie taki charakterystyczny dreszczyk, który kojarzy mi się z czytaniem pierwszych MiMów właśnie; w czasach, gdy krok po kroku odkrywałem nic innego jak Kryształy Czasu.

Czekamy teraz na Mystica (o ile nadal pozostaje chętnym do zabawy kandydatem). Osobiście nie mogę się doczekać tej sesji.

P.S. Ta wstawka Zin-Carli jest tak dobra, że aż szkoda jej nie wykorzystać w szerszym ujęciu. Sigilu, a może się dogadacie we dwoje? Carla udostępni Ci wprowadzenie, a Ty opiszesz profesję hieroduli (hieroduły?) jako autor systemu i zrobimy z tego artykuł na maina spod znaku DrecarE? Jak myślicie?


[EDIT] Nie sądziłem, że moja propozycja wprawi Was w aż takie osłupienie! :o

: 01 marca 2016, 13:20
autor: TatTvamAsi
[center]WAŻNA INFORMACJA: Sesję zaczynamy 10 marca.[/center]

: 01 marca 2016, 14:20
autor: Sigil
Rozbawiłeś mnie Keth tym ostatnim komentarzem.

Niemniej jeśli o mnie chodzi, idea jest zacna i nie mam nic przeciwko, a nawet sporo za. Chętnie się podejmę, jeśli Zin-Carla się oczywiście zgodzi. Zwłoka w odpowiedzi wynikała więc raczej nie z osłupienia, co po prostu z braku czasu. Parę dni mnie nie było, ale już wracam. I czekam na początek sesji z niecierpliwością. :)

Bdw. słowo to pisze się jako hierodula (hierodula, hieroduli, hierodulę etc.). Choć zastanawiam się, czy nie zmienić go na Devadasi... Ale to w sumie szczegół.

: 01 marca 2016, 17:00
autor: Zin-Carla
No jasne, ja nie mam nic przeciwko.

: 04 marca 2016, 09:26
autor: Mystic
[center]Dzielnica Świątyń, Calli, 16 Wężowej Pani (Ilaxo), 1599 rok Eonu Ilaxoul[/center]

MezXtli powoli schodził po kamiennych stopniach Świątyni, nagły podmuch wiatru rozwiał jego kruczoczarne, długie włosy. Zanurzony w swych myślach nie zwrócił na to uwagi - wciąż próbował rozwikłać zagadkę snu poprzedniej nocy...

A nie był to sen jak jeden z wielu. W swych odczuciach był znacznie silniejszy, z pojawiającymi się w nim obcymi postaciami i urywkami zdarzeń. Jakby kilka dni ścisnąć do paru chwil i wyświetlić przed oczyma wyobraźni wszystkie naraz. Tyle pytań, tyle niewiadomych... Co oznaczają te obce postacie z innych krain? Co robię w tej komnacie...? Z tego mętliku niewiele dało się wydobyć, za dużo treści w zbyt krótkim czasie.

Poranna medytacja w Świątyni od nowa pozwoliła odtworzyć ten wir obrazów i wrażeń, tym razem nieco wolniej i wyraźniej. Hm... czarnoskóra postać, cóż to za gość z dalekich krajów? I jakaś mroczna kapłanka? Wiedział już, że sen traktował o jego rodzinnym Calli, rozróżniał nawet niektóre budowle czy pomniki. Czuł, że to co wyłowił z tego barwnego kalejdoskopu miało niebawem nastąpić. W Świątyni modlił się też do swego bóstwa o zrozumienie i ukazanie tajemnicy tego snu, po to głównie tu przybył. Przekaz otrzymany od Toarais był enigmatyczny:

"Nadchodzą nowe prądy w nurcie twego życia, bądź gotów na zmiany".

Oczekiwał czegoś więcej, bo podobne poczucie wyniósł już z wydarzeń poprzedniej nocy. Cóż, bogowie mają swe fanaberie - najwyraźniej miało mu to wystarczyć. Mimo tego, odczucie tajemniczości, zagadki i niepewności wciąż ściskało mu trzewia.

...ocknąwszy się z zamyślenia skonstatował, że zdążył już dotrzeć do głównego placu w dzielnicy Alinur położonego obok ogrodu Ixmihcan. Ten fragment drogi od Świątyni aż dotąd pokonał niemal automatycznie, wpół świadomie, pogrążony w świecie wyobrażeń. Plac nie był zbytnio zatłoczony, przemieszczające się po nim postacie kapłanów i Aruan zmierzały w swoich kierunkach, każdy goniąc swoje sprawy. Przebłyski tamtego snu nakładały się na rzeczywistość - jego zielone oczy znów zaświeciły się delikatnym blaskiem i sprawiły wrażenie nieco nieobecnych. Momentami trudno było mu odróżnić który obraz jest tym realnym:
O, obok tego domu będziemy przechodzić. Będziemy?! Zastanawiło go użycie liczby mnogiej w tym zdaniu.

...ale przecież kierował swe kroki do Uniwersytetu położonego nieopodal. Chciał spotkać się tam ze swoim znajomym i spytać go o poradę w związku ze snem. MezXtli dopiero teraz zauważył, że z roztargnienia wybrał dłuższą, nieco okrężną drogę. Poprawił więc swoją rozwianą, indygową szatę i włosy, i przyspieszył kroku, gdyż cienie budynków i ludzi stały się krótkie i wąskie, a to oznaczało, iż słońce zbliżało się już do zenitu. Wszak planował być na miejscu znacznie wcześniej...

Dał o sobie znać również jego żołądek - od rana nic nie jadł, na medytacje przecież udał się na czczo. Zaczepił więc o lokalny sklepik i kupił garść suszonych owoców. Kęs po kęsie czuł jak coraz bardziej osadza się w świecie realnym, a fantastyczne, nierealne kolory wprost ze świata snów zaczęły gasnąć.

Emocje też nieco osłabły na sile i tak pokrzepiony pospieszył na spotkanie ze znajomym.

: 04 marca 2016, 13:16
autor: Sigil
Brak mi tu tylko jakiegoś opisu postaci. Zupełnie nie wiem jak ona wygląda i przez to nie umiem sobie jej zwizualizować.

: 04 marca 2016, 16:16
autor: TatTvamAsi
Podpisuję się również pod uwagą Sigila, prosząc o opis postaci. Cieszę się z tego, że każda z waszych wstawek jest obszerna i na bardzo dobrym poziomie, odpowiednio przedstawia postać i to, czym się głównie zajmuje. I życzę, żebyście pisali co raz lepiej! :)