PBF - Okna Duszy

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 06 czerwca 2017, 13:03

Milcarr ocenił w myslach, czy rzeczywiście można by pomylić Borlona z elfką, bo wiedział, że jeśli elfka łże aby zdobyć czas to czekać ją będzie srogie lanie, a zapewne i napawająca zabójcę wstrętem pośmiertna sodomia, jeśli w pobliżu będzie Eco.

Uznał jednak, że sam poszkodowany może zaprzeczyć wersji kobiety

- Ona cię zdybała Borlon czy kto inny?
Jesli Borlon potwierdzi, że to nie ona, to ma spokój, ale jeśli wskaże na nią, to marny jej los. W świecie KC oćwiczenie kobiety nie jest raczej czymś nagannym :o, więc Ślepak przywali jej kilka gongów i przeszuka że by odnaleźć tę tajemniczą tubę.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 czerwca 2017, 17:41

Ostrogar, Chłopskie Krocze; 25 orakt-ran

Trzęsący się rybak otworzył szerzej swe ocalałe oko, wlepił je w przestraszoną kobietę mrugając ustawicznie. Na jego twarzy wyraz powątpiewania nałożył się czytelnym wzorem na grymas bólu.

- Musiałaby zażyć jakiś eliksir siły, żeby mnie powalić tak gracko na kolana - wystękał niepewnie - Chyba nie ona, tak mnie się zdawa, ale głowy nie dam...

- Klnę się na Boriego i jego awatarów, że nikomu nie uczyniłam niczego złego! - rozdygotana elfka wsunęła dłoń w sznurowany dekolt swego zdobionego złotymi nićmi kaftanika, ścisnęła w palcach noszony na piersiach amulet swego bóstwa - Ale widziałam wszystko z góry, spod tamtej krokwi!

Podnosząc drugą rękę ponad głowę, czarnowłosa piękność wskazała na fragment zadaszenia wyrastającego ponad mroczny zaułek, służącego jej chwilę wcześniej za prowizoryczne schronienie.

- Wspięłam się tam, zanim ów straszny człek zdążył wychynąć zza rogu tej starej szopy - nie czekając na uczynny gest któregokolwiek z mężczyzn, elfka zaczęła się podnosić z ziemi z niezgrabnością, która zupełnie nie pasowała do osobników jej gatunku i która jawnie dowodziła ogromu wstrząsu, jaki dziewczyna przeżyła - Spotkałam go w "Złotej Kuli", a wcale nie sprawiał złego wrażenia... chociaż teraz sobie myślę...

Poślizgnąwszy się w grząskiej ziemi, elfka przewróciła się na plecy, z jej ust popłynął króciutki jęk zaskoczenia.

- Co sobie myślisz, hę? - warknął rozdrażniony obrotem spraw Eco. Perspektywa sponiewierania dziewczyny wydawała się coraz mniej prawdopodobna, co porządnie popsuło gwardziście humor - Odpowiadaj!

Czarnowłosa elfka nie odpowiadała, leżąc na plecach w mokrej ziemi, wpatrując się szeroko otwartymi oczami w nocne niebo.
Borlonowi nie wydaje się, by to dziewczyna na niego napadła...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 06 czerwca 2017, 21:32

Mam nadzieję, że dziewczyna nie kropnęła nie tylko w błoto ale i w kalendarz, bo działyby się tu potem przy czynnym udziale Eco sceny nie do opisania na szanującym się forum:o
Na razie zakłądam, że elfka żyje;)
Ślepak upewnił się, że Borlon może sam stać po czym podszedł pomóc elfce. Nie tylko nie była winna napaści na Borlona, ale o mało sama nie padła ofiarą tajemniczego napastnika. Tak czy owak dla dwójki Surelian była jedyną osobą, która mogła pomóc odzyskać skradzione rybakowi pięć katanek.

- Powiadasz, że w "Złotej Kuli" obkurwieniec siedział? A gdzie miał ten swój warsztat? Chyba pora mu wizytę złożyć i wyjaśnić aby prawych ludzi i niewiast nie nachodził.
Zabójca pomoże wstać z błota dziewczynie, jeśli elfka żyje. Jesli nie, to szybko rozejrzy się za tym, co mogło ją zabić.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 czerwca 2017, 11:11

Ostrogar, Chłopskie Krocze; 25 orakt-ran

Czarnowłosa elfka nawet nie drgnęła, chociaż całe jej odzienie zdążyło już przesiąknąć błotnistą wodą. W umyśle podejrzliwego z natury Milcarra natychmiast pojawiła się bliżej niesprecyzowana świadomość jakiegoś nieszczęścia, choć mieszaniec wciąż jeszcze nie wiedział, co dziewczynę zbiło z nóg.

- Eco, ona chyba nie dycha... - sarknął z pewną nutą niedowierzania - Sam zobacz...

- Posuń się, sprawdzę - gwardzista przyklęknął obok nieruchomej postaci, zaczął bezceremonialnie uderzać kobietę w policzki wierzchem prawej dłoni - Prawdę powiadasz, chyba wyzionęła ducha!

Milcarr cofnął się o krok porażony odkryciem, zrównał się z pojękującym cicho Borlonem.

- Mogła być na coś chora - rzucił ostrzegawczym tonem - Jakaś zaraza przywleczona przez cudzoziemców. Mało takich przypadków się zdarza? Ty jej lepiej za bardzo nie obmacuj, bo jeszcze jakieś paskudztwo chwycisz!

Strażnik odburknął coś niezrozumiale, przestał potrząsać dziewczynę. Próbując przeniknąć spojrzeniem zwyczajnych ludzkich oczu gęstniejącą ciemność pochylił się jeszcze bardziej nad ciałem.

- A to co? - powiedział niepewnie - Zobacz sam, za jej uchem. Co to jest?

Borlon zrobił krok do przodu, w głąb zaułka. Coraz bardziej zaniepokojony Milcarr wyciągnął rękę chcąc ocapić okaleczonego towarzysza pod ramię, ale nie zdążył.

Wydawszy z siebie głębokie westchnienie rybak zwalił się w jednej chwili z nóg, niczym ciśnięty z wozu wór korzeni agawy. Runął przy wtórze głośnego plaśnięcia twarzą w błoto tuż za plecami gwardzisty, ochlapując go brudną wodą i rozmiękłymi odpadkami.

- Kurwości, co jest?! - wrzasnął przestraszony Eco.
Jeśli dziewczyna była chora na śmiertelną w skutkach chorobę, to paskudztwo rozprzestrzenia się z przerażającą szybkością!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 czerwca 2017, 14:32

Ostrogar, Chłopskie Krocze; 25 orakt-ran

Ostrzeżenie Milcarra zjeżyło gwardziście jego krótko przystrzyżone włosy. Czym innym był dla Eco rozszalały gnoll wymagający szybkiego wzięcia w łyki, czym innym awanturujący się ludzki przekupień na targowisku, a czym innym podstępna i mordercza choroba. Z takim przeciwnikiem nie sposób było walczyć na sposoby stosowane przez ostrogarską straż, tu trzeba było kapłanów i leków, najlepiej magicznych.

Zrywając się na równe nogi i odskakując od ciała jeszcze piękniejszej po śmierci elfki, zdenerwowany Eco przypomniał sobie znienacka prorocze słowa jakiegoś kapłana, który ledwie kilka dni wcześniej krzyczał w porcie do zgromadzonego na nabrzeżu tłumu.

- Winniśmy wzbronić im przystępu do tego najpiękniejszego z wszystkich miast świata! - gromki głos niskiego tęgiego kleryka niósł się po całej okolicy budząc ożywienie wśród schodzących ze statków pielgrzymów - Ciemne ludy z Walgaru, dzikusy z Elmanalu! Przynoszą nam obcą kulturę, wstrętne wierzenia nie przystające mieszkańcom obyczajnego świata! Co gorsza, w ciałach ich lęgną się pierwotniaki i pasożyty, dla nich nieszkodliwe, dla nas mogące grozić śmiercią w męczarniach!

Spłoszone charyzmatyczną przemową duchownego, z powierzchni portowego akwenu poderwały się stadnie kaczki, jęły krążyć ponad głową rozgniewanego wieszcza kwacząc przeraźliwie.

Eco nie miał pojęcia, czym właściwie były pierwotniaki, lecz uznał naprędce, że musiały to być jakieś odrażające demoniczne symbionty przeistaczające ciała nosicieli w źródło ostatecznego splugawienia. Przypomniawszy sobie teraz zasłyszaną w porcie tyradę, cofnął się jeszcze szybciej od nieruchomych ciał elfki i Borlona, a tężejąca mu od krótkiej chwili męskość zwiotczała w mgnieniu oka.
Jak elfka, to może przypłynęła z Elmanalu, a kto wie, jakie tam grasują piekielne pierwotniaki!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 07 czerwca 2017, 21:55

Milcarr był strwożony nie byle jak. Elfka i Borlon wyzionęli ducha niemal jednocześnie. O ile jeszcze śmierć rybaka można było zrzucić na karb odniesionych ran, to elfka zdawała się jeszcze pacierz temu zdrowa jak ryba. Zbyt szybko aby to jakaś choroba mogła być, chyba że jakowaś taka co magiczną istotę miała.

Zabójcy inne rozwiązanie mysli zaprzątało. Omiótł wzrokiem dachy kamienic. Może kto strzelał z jakiej dmuchawki strutej mastugowym dekoktem, ale tedy widać by było strzałki. Przezornie przyległ do ściany, gdy przypomniał sobie zdziwone pytanie Ec: "Zobacz sam za jej uchem"...

- Skryj się lepiej... - syknął ostrzegawczo, bo wolał dmuchać na zimne.
Milcarr sprawdzi co z Borlonema potem co jest za uchem elfki.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 07 czerwca 2017, 22:16

Co to paskudztwo ją wzięło? Zaraza jakaś okropna Milcarr widziałeś aby coś tak szybko śmierć przyzywało? Zdezorientowany gwardzista rozglądał się na boki jakby chciał dojrzeć pierwotniaków maszerujących w pulsacyjnych ruchach do do jego butów.

Z drugiej strony czy to nie dziwne, że elfka która widziała sprawce wyzionęła ducha?

Spalić ją trzeba co by zaraza się nie rozprzestrzeniła. Dobrze by było jakby jakiś kapłan ją zobaczył albo medyk
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 czerwca 2017, 13:46

Ostrogar, Chłopskie Krocze; 25 orakt-ran

Pokrywająca oczy Milcarra nadnaturalna zaćma czyniła z nożownika prawdziwego kalekę, lecz w rzadkich chwilach, kiedy graamicka woda święcona krótkotrwale usuwała klątwę, nadludzkie oczy mieszańca krwi potrafiły przeniknąć bez trudu nawet ciemność pełnej nocy. W głębokim mroku późnego wieczora mężczyzna dostrzegł zatem bez trudu to, co Eco miał na myśli wspominając o dziwnym odkryciu za uchem nieruchomej elfki.

- Co to za paskudztwo?!

Przyciskając się do najbliższej ściany zabójca odwrócił głowę w stronę wtopionego w błoto Borlona i natychmiast ostatecznie utrwalił się w strasznych podejrzeniach.

Zdezorientowany Eco wciąż szamotał się sam ze sobą pośrodku zaułka, nie mając najmniejszego pojęcia o prawdziwej naturze niebezpieczeństwa i Milcarr zrozumiał w jednej chwili, że wie już, kto w tym bezimiennym zaułku umrze jako następny.
:o

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 08 czerwca 2017, 15:11

- Kryj się cielebuniu jeden!!! - wrzasnął Ślepak, widząc, że strażnik nic nie zrobił sobie z wypowiedzianego wcześniej ostrzeżenia. Strzałka w ciele rybaka, wystrzelona najpewniej z dmuchawki upewniła Milcarra, że Borlon i elfka istotnie zeszli z tego świata wskutek nie tyle choroby przenoszonej przez robactwo, ale wskutek mocnej trucizny. Mężczyzna ocenił po ranie z której strony musiał dmuchać wprawny zabójca.

- Tam musi być obkurwieniec! Dowcipniś w rzyć jebion!
Po lokalizacji strzałki i po tym jak wcześniej stały ofiary oceniam skąd musiał strzelać zabójca. Chowam się tak, żebym był w martwym polu. :o Jeśli jestem dość blisko Eco, to Milcarr pchnie go nogą (lub mówiąc innaczej pociągnie ze sparty), żeby wpadł gdzieś, gdzie będzie miał zasłonę.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 czerwca 2017, 17:37

Ostrogar, Chłopskie Krocze; 25 orakt-ran

Ściany po obu stronach zaułka były nierówne, usiane wklęśnięciami wszędzie tam, gdzie od kamienia odpadło przetykane sitowiem błoto i glina. Milcarr doskoczył błyskawicznie do jednego z takich miejsc, wcisnął się z całej siły w przypadkową wnękę, oplótł palcami dłoni rękojeść kindżału. Zaalarmowany jego krzykiem Eco runął w przeciwną stronę, przesadził dzikim susem stygnące ciało Borlona i schronił się za dziurawym wiklinowym koszem na odpadki.

- Widziałeś go?! - krzyknął rozzłoszczony miejski strażnik - Skąd strzela?!

- Z głębi zaułka, zza węgła, skurwysyn jeden! - nożownik zaryzykował szybkie wystawienie głowy z wnęki, upewnił się, że wolna przestrzeń między ścianami sąsiadujących ze sobą domostw pozostawała pusta i że nikt nie próbował na pozycje surelian szarżować - Ani chybi zatrute ma strzałki, to dlatego tak zwalają z nóg!

Zarówno w zaułku jak i na ulicy panowała kompletna cisza, chociaż Milcarr pewien był, że za ścianami starych odrapanych ruder roiło się od nadstawionych bacznie uszu. W Chłopskim Kroczu nikt zdrowy na rozumie nie wpychał się pomiędzy walczące o terytorium i wpływy miejskie gangi; tutaj każdy wolał czekać, aż potyczki dobiegną końca, by potem spokojnie rabować stygnące zwłoki.

Właściciel zabójczej dmuchawki musiał być naprawdę dobry w swoim fachu, co Milcarr przyjął do wiadomości ze sporą dozą zawodowej zazdrości. Czarnowłosa elfka została ugodzona malutką strzałką tuż za uchem, zaś Borlon prosto w ucho, co świadczyło dobitnie o wielkiej celności strzelca. Poruszając się w ciemności i ukrywając w głębi zagraconego ciasnego zaułka, napastnik stanowił śmiertelne niebezpieczeństwo dla każdego, kto spróbowałby stawić mu czoła.
Na razie w zaułku zapanował spokój. Obaj zeszliście chyba z linii ostrzału, nikt nie krzyczy, nikt nie strzela. Zapadła szarpiąca nerwy ciężka cisza. Co teraz?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 08 czerwca 2017, 21:29

Jeśli Milcarr zna okolicę i wie, że może bardzo szybko okrążyć zaułek i wejść od drugiej strony, to da znak Eco, żeby zajął czymś zabójcę, a sam spróbuje zaatakować od tyłu. Ewentulanie wymyśli jak się dostać za węgieł niezauważony, np po okolicznych daszkach, tudzież choćby nawet przez czyiś lokal.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 09 czerwca 2017, 10:04

Ostrogar, Chłopskie Krocze; 25 orakt-ran

- Co za penis! Gotujący się ze złości Eco przytulił się do czarnej butwiejącej scianki jednej z czynszówek, plecami zaś oparł się do wiklinowego kosztyka. Poczuł jak ręką trafił prosto w lepką i śmierdzącą breje, kiedy wiklinowa bryła zachiwała się pod naciskiem gwardzisty. Powąchana ręka mówiła jedno - fekalia i błoto.

- To żem miejsce wybrał! Milcar atakujemy na 3 dziada? Oczy powoli przeszły w tryb nocny. Wcześniej widziana przez gwardzistę ciemność oświetlana promieniami kaganów z ulic była czarna jak dupa rybaka z równika teraz zdałą się być zbiorem różnych kształtów których granice widoczne były tylko kilka metrów przed nosem mężczyzny. Zobaczył jak Ślepak pokazuje mu rekami jakieś znaki. Nie musiał długo dedukować co chciał mu przekazac jego jeszcze żywy towarzysz. Eco sam wpadł na to samo, wolałby obkrążyć zabójce niż być jego przynętą.

Przytaknął tylko szybko dajac znak towarzyszowi, zebrał się powoli gramoląc się za koszem. Niestety zachaczył dupą o ściane koszyka a ten zaczął się przewracać.

Eco niewiele myślać złapał koszyk i użył jako prowizoręcznego pawęża, przykucnął tak aby gabaryt wiklinowego muru zasłonił całe jego ciało. Skurczony jak szczur wciskający się w szparkę. W przykucu stawiał powolne kroki w kierunku węgła, ostrożnie przesuwajac kosz. Kiedy minął powabną i kuszącą go w każdym nieżywym calu elfkę, zerknął na Milca - ale ten znikł gdzieś z pola widzenia.

- Zaraz Cię dopadne dziadiu Orstrogarski! Krzynął zwracając na siebie jeszcze bardziej uwage - w nadziej, że da towarzyszowi chwilę na obkrążenie opresora.
Technicznie: łapie ten kosz wiklinowy. Zapewne jest wielkości beczki.
Łapie go od spodu i od góry, kucam przed nim i powoli przesuwam się w kierunku opresowa. Staram się wykorzystać kosz jako przenośną ścianę ;) Wzdycham tylko mijajac Elfkę, mam nadzieje, że nie była chora bo zmaierzam po nią wrócić!
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 czerwca 2017, 11:42

Ostrogar, Chłopskie Krocze; 25 orakt-ran

Błoto pryskało spod łapci Milcarra, gdy ten wielkimi susami umykał z pułapki w zaułku. Chociaż wyczulone uszy nożownika desperacko nasłuchiwały odgłosu tnących powietrze strzałek, mieszaniec nie poczuł żadnego delikatnego ukłucia, żadnego uderzenia. Skręciwszy raptownie w ulicę przyśpieszył jeszcze bardziej, pognał na złamanie karku w kierunku następnego w kolejności zaułka zamierzając okrążyć skrytobójcę i dopaść go z przeciwnej strony.

Modląc się w myślach o łaskawość i miłosierdzie boskiego Sureliona, zabójca posłał kopniakiem w powietrze jakieś zbutwiałe skrzynki po warzywach, śmiertelnie przeraził liżącego rybie ości kota. Gdzieś zza ścian kiepsko pobielonej rudery dobiegały wściekłe okrzyki Eco, starającego się za wszelką cenę przykuć uwagę napastnika.

Milcarr nie wątpił, że teraz wszyscy mieszkańcy okolicznych domów byli już postawieni na nogi i że zerkali na ulicę zza uchylonych nieznacznie drzwi, ale nadal nikt nie poważył się wystawić nogi na zewnątrz.

Okrążywszy do połowy ruderę mieszaniec zwolnił gwałtownie, jął się dla odmiany zwinnie skradać nie chcąc zaalarmować przeciwnika odgłosem swych kroków. Ściskany w dłoni kindżał łaknął krwi, podobnie jak gniewne serce nożownika. Czarnowłosa elfka była dla Milcarra nikim, chociaż bardzo mu przypominała kogoś bliskiego. Sprawy miały się inaczej z Borlonem. W Chłopskim Kroczu prawdziwe męskie przyjaźnie należały do rzadkości, lecz czasem się trafiały. Poczciwy z natury i pracowity Borlon nie był dla Milcarra przyjacielem z prawdziwego zdarzenia, ale stanowił solidną jego namiastkę w dzielnicy nędzy i zbrodni.

Teraz zaś leżał martwy w błocie i odpadkach, pozostawiwszy w niszczejącej suterenie chorą żonę z siódemką równie podupadłych na zdrowiu dzieci.

Milcarr nie zamierzał okazywać mordercy litość, lecz kiedy okrążył ruderę do końca, jego uleczonym na jakiś czas oczom ukazał się kompletnie opustoszały zaułek.

- Milcarr, to ty?! - zza wiklinowego kosza posuwającego się powoli w głąb zaułka dobiegł podniesiony głos gwardzisty - Masz go?!

Nożownik opuścił uzbrojoną w nóż rękę, prychnął z narastającą złością.

- Uciekł!
Jak powyżej, na tyłach rudery nikogo nie ma. Strzelec najpewniej uciekł w międzyczasie, czmychnął na sąsiednią ulicę. I co teraz?

Co do pytania Suriela o śledztwa straży, IMHO straż miejska pochyla się nad każdym zabójstwem, natomiast status społeczny ofiary przesądza o gorliwości w dochodzeniu. Morderstwo z zaułka zostanie odnotowane przez skrybę ze strażnicy, a jak nie znajdą się żadne ślady mogące pomóc zidentyfikować zabójcę, to się sprawę umorzy. Teoretycznie Eco jako strażnik miejski powinien zgłosić ten przypadek przełożonym, jak nie od razu to najdalej z rana.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 09 czerwca 2017, 13:23

- Zabił obkurwieniec tylko tych co w sprawę zamieszani byli. Elfkę jako tę co w karczmie spotkał i Borlona jako świadka przypadkowego. Nas ostawił bośmy trudniejszym nieco celem byli, a i o sprawie gówno wiemy.

Mieszaniec uderzył dłonią w kiepski ceglany mur, aby dać upust złości i bezsile.

Śmierć Borlona wstrząsnęła zabójcą, a zapewne jeszcze bardziej wstrząśnie liczną rodziną rybaka. To z z tego co złowił Borlon żyła jego podupadła na zdrowiu rodzina. Jak nic stracą suterenę i pójdą na bruk. Szczęście, jeśli do nowego katańskiego roku wszyscy dożyją. Rybak niejednokrotnie mu pomógł, teraz przyszła pora aby honorowy dług spłacić i zająć się tymi, którzy stracili męża i ojca. Takie było niepisane prawo ulicy.

Jeszcze nie wiedział dokładnie jak to zrobi, ale modlił się do swego Pana, aby natchnął, jego prostego chłopaka ze slumsów geniuszem. W myślach Ślepaka kiełkował już pewien plan.

- Słuchaj Eco. Ja muszę Borlona do domostwa zabrać, co by go jego kobieta pochować mogła jak przystało w obrządku. Zachowaj tę strzałkę, co nią elfkę ustrzelił, bo to niespolita broń i pewnikiem na trop skurwysyna może nas naprowadzić. Idź i zwiń Oltafa z karczmy. Spotkamy się później.
Eco zabierze Borlona do jego domu, aby uchronić go przed gwałtem. Zostawi Eco na romantyczne te-a-te z chłodzącą się w rynsztoku elfką. Niech tylko uważa, żeby jej piachu zbyt dużo nie naleciało tu i ówdzie, bo będzie ból potem:o

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 09 czerwca 2017, 15:43

- Obszczymór jeden! Eco wychylił się w końcu za wiklinowego kosza. Obrócił się i ze złości odepchał sprawnym ruchem wiklinowy koszyk, który pognał prędko w stronę muru gubiąc w powietrzy nakrywę.

Po kilku krokach które zrobił w miejscu, podszedł do muri i do wiszącej w zaułku długiej płachty. Poszukał dyndajacego kawałka i wytarł upaskudzoną dłoń.


Zdenerowany roglądał się do okoła miał wrażenie, że coś mu umyka. Trapiło go ciągle, że może jakiś top jest tuz pod ich nosem a oni tego nie widzą.

Może coś jeszcze tutaj zobaczymy? Trzeba przeszukać to miejsce. Milca rzuć okiem może zobaczysz coś jeszcz w tych ciemnościach? Może coś mu wypadło? Może jeszcze coś widzisz? Zarzucił szybko pytaniami towarzysza.
Plan działania: 0)podchodze bardzo blisko Milca i pytam się go na ucho. Gdzie się chce poźniej spotkać. 1) chowam strząłki w jakieś płytno i do mieszka.
2. Szukam partolu strazników i zgłaszam martwą elfkę. 3. Niech ją sciagną z ulicy i niehc na mnie czeka w lochac strażnicy. Nie wiem na kogo trafie, ale jeżel będzie to mój znajomek odegram to bardziej jak prośbę niż rozkaz. 4. Idę zwinąć Oltafa
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

ODPOWIEDZ