: 04 marca 2018, 16:00
[center]Salon Myśliwski, przed północą, 13 maj 1996[/center]
Hrabia obserwował wymianę zdań pomiędzy dwoma kainitami z zainteresowaniem, które miłośnicy sportu przejawiają zwykle względem tenisa. Wydawało się, że nie odczuwał potrzeby wtrącania się, dopóki Gangrel i Brujah nie zakończyli swej krótkiej dysputy.
- Cieszę się, że doszliśmy do konsensusu- uśmiechnął się. - A teraz, skoro zasady naszej współpracy zostały ustalone, proponuję zadbać o to, by były także przestrzegane.
Odstawił pusty kielich i spojrzał w stronę drzwi. Zebrani podążyli za jego wzrokiem, odnosząc wrażenie, że czarownik kogoś oczekuje. Istotnie, po kilkunastu sekundach do salonu weszła Jaśmine, ubrana tym razem w luźną, czarną szatę, przewiązaną pasem w formie srebrzystego węża, który podkreślał talię dziewczyny. Zarówno obszerny dekolt jak i zwiewność materiału zdradzały, że pod spodem była zupełnie naga. W rękach niosła wschodnią tacę z laki, na której znajdowało się kilka przedmiotów. Jej bose stopy stąpały cicho, po posadzce nakrytej skórami zebr i gepardów, gdy zbliżyła się z gracją do oczekujących. Postawiła swe brzemię na stoliku obok, skłaniając się lekko, co sprawiło, iż szata ujawniła nieco więcej, niż wprzódy. Morten przywołał się do porządku, łapiąc się na tym, iż gapi się w rozcięcie materiału. Podniósł wzrok, a jego spojrzenie napotkało oczy Jaśmine, przyglądającej mu się prowokacyjnie.
[center]
[/center]
- Dziękuję ci, moja droga -odezwał się hrabia, spoglądając nie na nią, lecz na Brujah. Metalowiec przeniósł wzrok na czarownika, orientując się, iż tamten przygląda mu się z pewnego rodzaju satysfakcją. Przez chwilę miał dziwne wrażenie, że tych dwoje dzieliło ze sobą jakiś sekret... No ale przecież musieli mieć wiele wspólnych tajemnic - uświadomił sobie, pozwalając ulecieć temu osobliwemu odczuciu.
Algol skierował uwagę gości ku tacy, wskazując ją dłonią. Leżały na niej dwa kawałki pergaminu, cztery czarne, kogucie pióra zakończone stalówkami i kałamarz. Czarownik odezwał się:
- Zgodnie z ustaleniami, jakie poczyniliśmy tej nocy, spiszemy cyrograf. Będzie on zawierał zasady naszej współpracy w Sorte Kirke. Jego moc wejdzie w życie od chwili podpisania go, sprawiając, iż każdy, kto zechce zdradzić naszą koterię, ściągnie na siebie gniew demonów, ujeżdżających wichry nocy.
Gdy tylko wypowiedział ostatnie słowa, od strony kominka dobiegło łomotanie. Po chwili coś trzasnęło i wewnątrz paleniska pojawiły się języki ognia. Algol nie zwrócił jednak na te fenomeny najlżejszej uwagi, tak jakby stanowiły najzupełniej naturalną oprawę jego słów.
- Uprzedzam państwa, cyrograf, który zamierzam sporządzić jest potężnym narzędziem Sztuki. Wszyscy podpiszemy go krwią, co sprawi, iż duchy zemsty bez trudu odnajdą wiarołomcę. Wszakże nie jest mym celem zyskanie więcej, niż mi obiecaliście. Dlatego proponuję, by madame Isabele zechciała obejrzeć zarówno pergamin jak i pióra, upewniając się, dzięki mocy Nadwrażliwości, że nie kryją one żadnych niespodzianek. Pergamin wykonano z dziewiczej skóry dziewięciomiesięcznego kozła, zabitego na nowiu. Atrament zaś z mandragory, dragonsblood i ludzkich kości. Stalówki są na tyle ostre, byście zdołali zranić się bez przeszkód. Później możecie cisnąć je w ogień. Nie dbam o to.
- Postanowienia nasze spiszę na waszych oczach, byście mieli pewność, iż tekst nie skrywa niczego, nad to, cośmy ustalili. Tak, nie mam powodu by wam ufać i nie oczekuję, iż wy zaufacie mi. Potomkowie Kaina mają zdradę we krwi. Wierzę jednak, że ten dokument powstrzyma klątwę obecną w waszych żyłach, tak, byśmy mogli wykonać zadanie.
- Proponuję, by cyrograf zakończył swe działanie godzinę po tym, jak wszyscy opuścimy Sorte Kirke. Chciałbym móc bezpiecznie wrócić do domu - uśmiechnął się lekko, sięgając po pióro.
- Ach i jeszcze jedno. Nie przyjmę w tym momencie odmowy. Wszelką próbę uniknięcia podpisania cyrografu uznam, za przyznanie się do oszustwa. A cena za oszustwo w Fekete Hat bywa niezwykle bolesna...
[center]
[/center]
Hrabia obserwował wymianę zdań pomiędzy dwoma kainitami z zainteresowaniem, które miłośnicy sportu przejawiają zwykle względem tenisa. Wydawało się, że nie odczuwał potrzeby wtrącania się, dopóki Gangrel i Brujah nie zakończyli swej krótkiej dysputy.
- Cieszę się, że doszliśmy do konsensusu- uśmiechnął się. - A teraz, skoro zasady naszej współpracy zostały ustalone, proponuję zadbać o to, by były także przestrzegane.
Odstawił pusty kielich i spojrzał w stronę drzwi. Zebrani podążyli za jego wzrokiem, odnosząc wrażenie, że czarownik kogoś oczekuje. Istotnie, po kilkunastu sekundach do salonu weszła Jaśmine, ubrana tym razem w luźną, czarną szatę, przewiązaną pasem w formie srebrzystego węża, który podkreślał talię dziewczyny. Zarówno obszerny dekolt jak i zwiewność materiału zdradzały, że pod spodem była zupełnie naga. W rękach niosła wschodnią tacę z laki, na której znajdowało się kilka przedmiotów. Jej bose stopy stąpały cicho, po posadzce nakrytej skórami zebr i gepardów, gdy zbliżyła się z gracją do oczekujących. Postawiła swe brzemię na stoliku obok, skłaniając się lekko, co sprawiło, iż szata ujawniła nieco więcej, niż wprzódy. Morten przywołał się do porządku, łapiąc się na tym, iż gapi się w rozcięcie materiału. Podniósł wzrok, a jego spojrzenie napotkało oczy Jaśmine, przyglądającej mu się prowokacyjnie.
[center]
[/center]- Dziękuję ci, moja droga -odezwał się hrabia, spoglądając nie na nią, lecz na Brujah. Metalowiec przeniósł wzrok na czarownika, orientując się, iż tamten przygląda mu się z pewnego rodzaju satysfakcją. Przez chwilę miał dziwne wrażenie, że tych dwoje dzieliło ze sobą jakiś sekret... No ale przecież musieli mieć wiele wspólnych tajemnic - uświadomił sobie, pozwalając ulecieć temu osobliwemu odczuciu.
Algol skierował uwagę gości ku tacy, wskazując ją dłonią. Leżały na niej dwa kawałki pergaminu, cztery czarne, kogucie pióra zakończone stalówkami i kałamarz. Czarownik odezwał się:
- Zgodnie z ustaleniami, jakie poczyniliśmy tej nocy, spiszemy cyrograf. Będzie on zawierał zasady naszej współpracy w Sorte Kirke. Jego moc wejdzie w życie od chwili podpisania go, sprawiając, iż każdy, kto zechce zdradzić naszą koterię, ściągnie na siebie gniew demonów, ujeżdżających wichry nocy.
Gdy tylko wypowiedział ostatnie słowa, od strony kominka dobiegło łomotanie. Po chwili coś trzasnęło i wewnątrz paleniska pojawiły się języki ognia. Algol nie zwrócił jednak na te fenomeny najlżejszej uwagi, tak jakby stanowiły najzupełniej naturalną oprawę jego słów.
- Uprzedzam państwa, cyrograf, który zamierzam sporządzić jest potężnym narzędziem Sztuki. Wszyscy podpiszemy go krwią, co sprawi, iż duchy zemsty bez trudu odnajdą wiarołomcę. Wszakże nie jest mym celem zyskanie więcej, niż mi obiecaliście. Dlatego proponuję, by madame Isabele zechciała obejrzeć zarówno pergamin jak i pióra, upewniając się, dzięki mocy Nadwrażliwości, że nie kryją one żadnych niespodzianek. Pergamin wykonano z dziewiczej skóry dziewięciomiesięcznego kozła, zabitego na nowiu. Atrament zaś z mandragory, dragonsblood i ludzkich kości. Stalówki są na tyle ostre, byście zdołali zranić się bez przeszkód. Później możecie cisnąć je w ogień. Nie dbam o to.
- Postanowienia nasze spiszę na waszych oczach, byście mieli pewność, iż tekst nie skrywa niczego, nad to, cośmy ustalili. Tak, nie mam powodu by wam ufać i nie oczekuję, iż wy zaufacie mi. Potomkowie Kaina mają zdradę we krwi. Wierzę jednak, że ten dokument powstrzyma klątwę obecną w waszych żyłach, tak, byśmy mogli wykonać zadanie.
- Proponuję, by cyrograf zakończył swe działanie godzinę po tym, jak wszyscy opuścimy Sorte Kirke. Chciałbym móc bezpiecznie wrócić do domu - uśmiechnął się lekko, sięgając po pióro.
- Ach i jeszcze jedno. Nie przyjmę w tym momencie odmowy. Wszelką próbę uniknięcia podpisania cyrografu uznam, za przyznanie się do oszustwa. A cena za oszustwo w Fekete Hat bywa niezwykle bolesna...
[center]
[/center]
Obecni: Algol, Isabela, Morten, Claus
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]