Mruf robi tu ordynarny plagiat z tymi Punktami Łaski

I to plagiatuje... sam siebie

bo identyczną rzecz zrobił w swoim systemie autorskim pt. Cień Z Południa, stąd mogę zapewnić jako świadek przed każdym sądem iż pomysł nie jest zerżnięty z WFRP. Zbieżnośc nazw przypadkowa i niezamierzona...
Z tą dywersyfikajcą magii czarodziejowej i kleryckiej jest spory problem moim zdaniem. Bo w oryginalnym opisie magii KCtowej stało iż energia magiczna/Potencjał Magiczny to naturalna siła która istnieje (poza pewnymi wyjątkami) we wszystkich wymiarach, sferach egzystencji, światach, rzeczach, obiektach, bytach i istotach które rodzą się i umierają w świecie KC (w tym także bogów, martwiaków, demonów i wszelkich innych cudaków). Jest to logiczne wytłumaczenie tego dlaczego klechy rzucają czary w oparciu o PM a nie o coś innego jak np. przemiany półboskie czy coś tam. No i teraz jakbyśmy chcieli wstawiać odrębną kategorię magii dla kleru to trzeba by zmienić (tj. przeredagować) zasady rządzące światem. Nie wiem - ew. coś w stylu tego że klerycy po wstapieniu do stanu duchowego wyrzekają się "brudnej", przeziemnej mocy, przyrodzonej wszystkim istotom i zobowiązują się tylko i wyłacznie czerpać moc od boga. Tylko nie zabardzo wiem wyobrażam sobie jak to miało by się odbywać? Mieli by sobie wycinać jakąś część mózgu, przysadkę mózgową lub trzustkę albo wątrobę? - bo to zależy który organ uznamy za źródło do "odczuwania" magii przeprzywającej przez rzeczywistość. Może poddają się trepanacjom czaszki by nie wystawiać się na pokusę korzystania z normalnego PM?

Z tego co pamiętam w podręcznikowym wydaniu podjęto próbę pogodzenia tych sprzeczności i w celu większego zróżnicowania obu magii - mimo iż wszystkim pozostawiono możliwość normalnego powolnego, regenerowania PM w czasie snu lub relaksu, to od tej pory czarodzieje - zgodnie ze swoją metodyką mogli skorzystać z ćwiczeń medytacyjnych by odzyskiwać większe ilości PM a klerycy mieli możliwość modlenia się tzw. iluminację czy boskie oświecenie, które przywracało im całość zurzytego ostatnio potencjału. No plus do tego dochodziły takie rożne kwestie że klerycy rzadko kiedy uczą się nowych czarów metodą scholastyczną - jesli sobie zasłużą w czasie sesji to MG wceilając się w role ich boga objawia im nowe formuły czarów jako nagrodę za ich poświęcenie. Ale coś podobnego było już chyba w oryginalnej edycji z MiMów.
Ja osobiście, po głebszych przemyśleniach stwierdziłem że jest to dosyć skomplikowany problem i nie chcąc robić rozpierduchy w rzeczywistości KC zostawiłem to tak jak jest, uwzględniając te wszystkie medytacje i iluminacje.
Od biedy można by wprowadzić rozróżnienie w sposobach wyliczania osobistego PM - uwzględnić iż u kleryków większą wagę w ich osobistej mocy ma WI niż UM czy coś w tym stylu. No generalnie ponieważ magia w KC jest taką samą energią jak prąd elektryczny czy promieniowanie elektromagnetyczne - tj. występującą naturalnie prawie wszędzie i potrafiącą oddziaływać ze wszystkim z czym się zetknie - ktoś kto chce czarować siłą rzeczy musi się tą energią posłużyć (a ona w dodatku jest nierozłącznie związana z UM) - robią tak przecież nawet bogowie kiedy nie korzystają akurat z Przemian. Wiec każdy kto czary rzuca bez PM tak naprawdę nie rzuca czarów tylko robi coś innego - ziszcza cudy tudziez robi coś w stylu Przemiany.
A jak słusznie zauważyli przedmówcy - prawdziwe problemy pojawiają się dopiero przy półbogu i druidzie. Wszak druid czci cała Przyrodę - to byłyby Punkty Łaski Matki Natury, nie tylko bogów; półbóg dla odmiany jest kapłanem samego siebie - to by trochę ciekawie wyglądało jakby półbóg zastanawiał się ile to Punktów Łaski powinien sobie przydzielić za pozyskanie tylu a tylu wyznawców
