Nawet jesli piratem sie jest z dziada pradziada, to pirackie panstwo to raczej zdecentralizowany, kolorowy, chaotyczny konglomerat panstw - miast niz wprawnie zarzadzany geopolityczny twor.
Bardziej widze wyspy pirackie jako cos na wzor starozytnej Grecji, gdzie panstwa - miasta tocza wojny ze soba (i ze wszystkimi kupcami swiata;), a w obliczu niewypowiedzianego zagrozenia lacza czasem sily. Ale czy robia to pod wspolnym sztandarem, akceptowalnym przez kazdego z udzielnych krolow? Watpie. (starozytni grecy tez o ile mi wiadomo nie laczyli sie pod wspolnym znakiem, a raczej w obliczu wspolnego wroga). Dlatego tez obstaje przy wersji, gdzie piraci nie maja wspolnego godla/bandery, chyba ze znajdzie sie jakis megapirat z piratebay i narzuci jakis ustalony znak sila, tlukac innych watazkow po glowach hakiem zamiast dloni
