PBF - Krwawe wilki
-
mastug
- Reactions:
- Posty: 1708
- Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
- Has thanked: 21 times
- Been thanked: 14 times
Od chwili wyjścia z namiotu dowódcy wasz towarzyszący wam nutehart milczał. Gdy wspomnieliście o mapie gwizdnął głośno na jednego z przechodzących nieopodal żołnierza i machnięciem ręki przywołał do siebie. "Rimrag, leć i przynieś z mojego naniotu mape, leży na komodzie. Bystro, bystro, na jednej nodze". Po czym zwrócił się do was:
-Przyodziać się jako oni to nie utruda bo tam kmiecie żadnych mundurów nie noszo. Tyko oficery u nich czerwone płaszcze majo. Ale wy nie malouki ani olbrzymy to nikt tam by z was oficiera nie zrobił. Czasami jak jest ich większa kupa to na łokcie albo na łby zawiązują czerwone szmaciane przepaski co by się w bitwie nie mylić. Gadam tylko o bandach bo jak najemna armia idzie to całkiem inna bajka. Kikor na chwilę zamilk, po czym najwyraźniej przypomniał sobie rozkaz dowódcy i znowu się odezwał:
- Co chceta w góry wziąć? kunie? strzały? suszone mięso? gadajcie to zaraz powiem oharom to wam wydadzo.
-Przyodziać się jako oni to nie utruda bo tam kmiecie żadnych mundurów nie noszo. Tyko oficery u nich czerwone płaszcze majo. Ale wy nie malouki ani olbrzymy to nikt tam by z was oficiera nie zrobił. Czasami jak jest ich większa kupa to na łokcie albo na łby zawiązują czerwone szmaciane przepaski co by się w bitwie nie mylić. Gadam tylko o bandach bo jak najemna armia idzie to całkiem inna bajka. Kikor na chwilę zamilk, po czym najwyraźniej przypomniał sobie rozkaz dowódcy i znowu się odezwał:
- Co chceta w góry wziąć? kunie? strzały? suszone mięso? gadajcie to zaraz powiem oharom to wam wydadzo.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- Z koniem sprawa jest godna rozważenia. Jak nam dezerter zbytnio będzie fikał to się go zwiąże i na konia wsadzi. Tylko żeby to był koń mały, silny i wytrzymały. Takie najlepiej się w górach sprawdzają. Weźmiemy jednego. Ja wybiorę. Teraz idę trochę zbroję przybrudzić. Nie chcę żeby wyglądała na zbyt kosztowną i za dobrze utrzymaną. Te pirackie obwiesie sprzętu nie szanują.
Nirgan nieco obawiał się, że jego zbroja będzie za bardzo rzucać się w oczy. Postanowił ją wybrudzić i skryć pod poszarpanym łachem. Postanowił także nie zabierać swojego dziennika, bo gdyby wpadł on w ręce piratów, byliby spaleni. Za duże ryzyko, choć pewenie większość z nich nie potrafi nawet czytać. Wziął kilka kart pergaminu i węgielek dla sporządzania notatek.
Nirgan nieco obawiał się, że jego zbroja będzie za bardzo rzucać się w oczy. Postanowił ją wybrudzić i skryć pod poszarpanym łachem. Postanowił także nie zabierać swojego dziennika, bo gdyby wpadł on w ręce piratów, byliby spaleni. Za duże ryzyko, choć pewenie większość z nich nie potrafi nawet czytać. Wziął kilka kart pergaminu i węgielek dla sporządzania notatek.
Nirgan szuka starych łachów. Chusty na głowę żeby ukryć krótko przystrzyżone włosy. Luźnej, cienkiej, połatanej tuniki pod którą schowa zbroję. Na nogę założy imitacje opatrunku i przy kontakcie z obcymi będzie udawał że kuleje. Wybiera konia bez żadnych wypaleń świadczących, że należy do armii. Oprócz tego zabiera swoją szablę, łuk i strzały. Włócznie zostawia. W sakwy podstawowy ekwipunek, jedzenie, bukłak wody, materiał na bandaże.
-
mastug
- Reactions:
- Posty: 1708
- Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
- Has thanked: 21 times
- Been thanked: 14 times
Nirgan przechodził pomiędzy końmi oglądając boki i zady szukając takiego który nie miał by wypalonej wojskowej pieczęci. Oczywiście nie mogło obyć się bez głupich docinek głównego koniuszego który to do krzątających się po zagrodzie krzyknął:
- Patrzcie jaki ogier się znalazł, końskie zady ogląda! Kobyłki szuka co by se ulżyć! Ale wybredny jaki! Ignorując głupawe żarty ohara, półork dokładnie przejrzał stadninę. Wybrał jednego. Niski, czarny, górski koń spełniał wszystkie wymagania. Silny, juczny, przyzwyczajony do górskich przepaści ale przed wszystkim bez wypalonej obozowej pieczęci. Sprawnie założył mu uzdę i ciągnąc za lejce doprowadził do głównego koniuszego przewidując, że zabranie konia musi wiązać się z dopełnieniem jakiś formalności.
- "Tyś od Kikora" - po skinieniu głowy Nirgana ohar zawiesił podkowę na gwoździu pod tabliczką z wyrytym imieniem waszego dziesiętnika, po czym dał znak ręką, że można zabrać konia.
Po uwiązaniu zwierzęcia i spakowaniu w sakwy ekwipunku zajął się przygotowaniami do maskarady. Stare łachmany dla siebie i towarzyszy znalazł bez większego trudu. Przez kilka minut za pomocą ziemi i węgieli z ogniska doprowadził swoją zbroję i siebie do stanu który uznał za wystarczająco brudny.
W tym samym czasie Gharik w towarzystwie Kikora i łowcy oczekiwał na powrót posłańca z mapą. Niezręczną ciszę przerwał dziesiętnik "Coby przeleźć przez góry i żeby was za wilków nie brali to waszo sowe będzieta musieli ubić".
- Sowę? -zapytał Ahran
- Sowy to zwiad czerwonych. Zawsze jest ich paru. Pochowane siedzo po krzakach albo w skałach i na obóz baczą. Gapią się gdzie patrole wypuszczamy i czerwonym donoszą. Sowy na nich wołamy bo czasami jak sowy hukają albo jak jakieś inne ptactwo gwizda. Pewnikiem za wami który pójdzie. Jak sowa doniesie że wy z obozu to was ukatrupią.
Znowu zapadła niezręczna cisza, którą szczęśliwie przerwało nadejście posłańca. Kikor ścisnął w ręce mapę po czym przycisnął ją do piersi Gharika mówiąc "masz". Ork po rzuceniu okiem na mapę ruszył za Kikorem w kierunku namiotów z zopatrzeniem. Na rozkaz wydano dla każdego z was po dwa pełne kołczany i żelazne racje na tydzień. Zwykłe wędzone mięso, które także otrzymaliście, powinno wam wystarczyć na tydzień ale w odróżnieniu od żelaznych racji zepsuje się w ciągu kilkunastu dni. Dostaliście dodatkowo po dwa bukłaki z wodą.
Gdy przy bramie Kikor zobaczył brudnego i obdartego Nirgana aż zaklął: - "Kuresko ładnie żeś się przystroił, twój fart, zara cię tu nie będzie bo za taki mundur to byś karnie do rana w kółko po obozie latał z głazem nad głową".
Jeden z strażników otwrzył bramę. Przed wami wysokie, pokryte śniegiem górskie szczyty, za wami namioty obozu.
- Patrzcie jaki ogier się znalazł, końskie zady ogląda! Kobyłki szuka co by se ulżyć! Ale wybredny jaki! Ignorując głupawe żarty ohara, półork dokładnie przejrzał stadninę. Wybrał jednego. Niski, czarny, górski koń spełniał wszystkie wymagania. Silny, juczny, przyzwyczajony do górskich przepaści ale przed wszystkim bez wypalonej obozowej pieczęci. Sprawnie założył mu uzdę i ciągnąc za lejce doprowadził do głównego koniuszego przewidując, że zabranie konia musi wiązać się z dopełnieniem jakiś formalności.
- "Tyś od Kikora" - po skinieniu głowy Nirgana ohar zawiesił podkowę na gwoździu pod tabliczką z wyrytym imieniem waszego dziesiętnika, po czym dał znak ręką, że można zabrać konia.
Po uwiązaniu zwierzęcia i spakowaniu w sakwy ekwipunku zajął się przygotowaniami do maskarady. Stare łachmany dla siebie i towarzyszy znalazł bez większego trudu. Przez kilka minut za pomocą ziemi i węgieli z ogniska doprowadził swoją zbroję i siebie do stanu który uznał za wystarczająco brudny.
W tym samym czasie Gharik w towarzystwie Kikora i łowcy oczekiwał na powrót posłańca z mapą. Niezręczną ciszę przerwał dziesiętnik "Coby przeleźć przez góry i żeby was za wilków nie brali to waszo sowe będzieta musieli ubić".
- Sowę? -zapytał Ahran
- Sowy to zwiad czerwonych. Zawsze jest ich paru. Pochowane siedzo po krzakach albo w skałach i na obóz baczą. Gapią się gdzie patrole wypuszczamy i czerwonym donoszą. Sowy na nich wołamy bo czasami jak sowy hukają albo jak jakieś inne ptactwo gwizda. Pewnikiem za wami który pójdzie. Jak sowa doniesie że wy z obozu to was ukatrupią.
Znowu zapadła niezręczna cisza, którą szczęśliwie przerwało nadejście posłańca. Kikor ścisnął w ręce mapę po czym przycisnął ją do piersi Gharika mówiąc "masz". Ork po rzuceniu okiem na mapę ruszył za Kikorem w kierunku namiotów z zopatrzeniem. Na rozkaz wydano dla każdego z was po dwa pełne kołczany i żelazne racje na tydzień. Zwykłe wędzone mięso, które także otrzymaliście, powinno wam wystarczyć na tydzień ale w odróżnieniu od żelaznych racji zepsuje się w ciągu kilkunastu dni. Dostaliście dodatkowo po dwa bukłaki z wodą.
Gdy przy bramie Kikor zobaczył brudnego i obdartego Nirgana aż zaklął: - "Kuresko ładnie żeś się przystroił, twój fart, zara cię tu nie będzie bo za taki mundur to byś karnie do rana w kółko po obozie latał z głazem nad głową".
Jeden z strażników otwrzył bramę. Przed wami wysokie, pokryte śniegiem górskie szczyty, za wami namioty obozu.
Jeszcze jakieś deklaracje? Coś jeszcze chcecie załatwić przed wymarszem?
Ostatnio zmieniony 12 września 2013, 22:35 przez mastug, łącznie zmieniany 1 raz.
-
mastug
- Reactions:
- Posty: 1708
- Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
- Has thanked: 21 times
- Been thanked: 14 times
Rysowana odręcznie dlatego nie wygląda - ale jest moja. Mam ją też w lepszej rozdzielczości i bez pergaminowego tła
Ostatnio zmieniony 12 września 2013, 13:18 przez mastug, łącznie zmieniany 1 raz.
-
mastug
- Reactions:
- Posty: 1708
- Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
- Has thanked: 21 times
- Been thanked: 14 times
Kikor widząc, że myślami jeszcze jesteście w obozie rzucił:
- Ślady so od północnej strony ostrokoła, pokaże wom - po czym klepnął konia, który ruszył kłusem w kierunku bramy.
Orkus Czerwony 15/03/9455 - ranek
Obóz warowny WART- WARKIR - palisada północna.
Całą drogę Ahran i Gharik wcierali w siebie i swoje zbroje w sadze i piach. Po dotarciu na miejsce wyglądali nie lepiej niż Nirgan. Dziesiętnik wskazał miejsce obok ostrokołu- to ponoć tu - poklepał Ahrana po ramieniu - od tera tyś przewodnik.
Rozejrzał się wokół , splunął i po dłuższej chwili rzekł ze śmiertelnie poważną miną - jak was dopadną to w imię Katana wymordujta ile się da, rąbta, tnijta i gryźta tylko się żywcem wziąć nie dajta.
Przyłożył zaciśniętą pięść do czoła, na co odpowiedzieliście tym samym, odwrócił się i pośpiesznym krokiem poszedł w kierunku bramy.
Ahran kilka minut krążył wokół miejsca wskazanego przez Kikora. W końcu przykucnął, rozgarnął trawę i pokazując palcem miejsce na ziemi powiedział: - Solidne buty, podkute z nacięciem na obcasie. Pewnie zaznaczone co by mu kto nie ukradł. Tak czy inaczej ślady są wyraźne - spojrzał w kierunku szczytów - prosto tam idzie, na wschód.
Podniósł się po czym ruszył we wskazanym przez siebie kierunku. Głowę miał opuszczoną, wypatrywał na ziemi śladów buta z zaznaczonym obcasem.
- Ślady so od północnej strony ostrokoła, pokaże wom - po czym klepnął konia, który ruszył kłusem w kierunku bramy.
Orkus Czerwony 15/03/9455 - ranek
Obóz warowny WART- WARKIR - palisada północna.
Całą drogę Ahran i Gharik wcierali w siebie i swoje zbroje w sadze i piach. Po dotarciu na miejsce wyglądali nie lepiej niż Nirgan. Dziesiętnik wskazał miejsce obok ostrokołu- to ponoć tu - poklepał Ahrana po ramieniu - od tera tyś przewodnik.
Rozejrzał się wokół , splunął i po dłuższej chwili rzekł ze śmiertelnie poważną miną - jak was dopadną to w imię Katana wymordujta ile się da, rąbta, tnijta i gryźta tylko się żywcem wziąć nie dajta.
Przyłożył zaciśniętą pięść do czoła, na co odpowiedzieliście tym samym, odwrócił się i pośpiesznym krokiem poszedł w kierunku bramy.
Ahran kilka minut krążył wokół miejsca wskazanego przez Kikora. W końcu przykucnął, rozgarnął trawę i pokazując palcem miejsce na ziemi powiedział: - Solidne buty, podkute z nacięciem na obcasie. Pewnie zaznaczone co by mu kto nie ukradł. Tak czy inaczej ślady są wyraźne - spojrzał w kierunku szczytów - prosto tam idzie, na wschód.
Podniósł się po czym ruszył we wskazanym przez siebie kierunku. Głowę miał opuszczoną, wypatrywał na ziemi śladów buta z zaznaczonym obcasem.
jesteście jeszcze blisko obozu, jakieś deklaracje?
Ostatnio zmieniony 13 września 2013, 00:59 przez mastug, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Młody wojskowy po raz ostatni spojrzał na obóz, po czym odwrócił się i ruszył za zwiadowcom. Nie był najlepszy w tego typu podchodach. Ciężka zbroja chrzęściła i utrudniała poruszanie. Tym bardziej teraz gdy brud wniknął pomiędzy łuski. Na samą myśl o przeprawie przez góry, wspinaczkach, ostrych zajściach i Katan tylko wie co jeszcze oblewał go zimne poty.
Żeby odwrócić uwagę od tych niedogodności ściągnął łuk i niósł go w dłoni razem ze strzałą. Jednocześnie skrycie sprawdził czy jego wydrążony w środku bursztyn przylega do skóry na nadgarstku. Mocowały go tam skórzana bransoleta.
- Słuchajcie musimy mieć wspólną historyjkę w razie gdybyśmy trafili na patrol wroga. Jesteśmy niedobitkami załogi Porannej Bryzy, pirackiej szebeki, której kapitanem był Rungur Szczerbaty. Grabiliśmy rybacką wioskę po tej stronie gór gdy natarli na nas katańscy. Udało nam się ujść i po drodze zabraliśmy konia i prowiant. Chcemy przejść na drugą stronę gór i zaciągnąć się na inny statek piracki. Katańczycy nas zaskoczyli, bo nasza czujka zamiast pilnować drogi chędożyła dziewki. Podejrzewamy, że jemu też udało się uciec i chcemy mu odpłacić pięknym z nadobne. Ta czujka to oczywiści nasz dezerter. Ja się nazywam Nil Szkorbutnik, Ty Gharik jesteś Ghar Wyjec, a ty zwiadowco Ahus Sokole Oko, bo siedziałeś zawsze na bocianim gnieździe. Zapomnijcie także o jakimkolwiek salutowaniu, stawaniu na baczność i innych wojskowych zachowaniach. Ahus rozglądaj się za jakimś dogodnym miejscu na zasadzkę. Te sowy mogą mieć już nas na oku.
Żeby odwrócić uwagę od tych niedogodności ściągnął łuk i niósł go w dłoni razem ze strzałą. Jednocześnie skrycie sprawdził czy jego wydrążony w środku bursztyn przylega do skóry na nadgarstku. Mocowały go tam skórzana bransoleta.
- Słuchajcie musimy mieć wspólną historyjkę w razie gdybyśmy trafili na patrol wroga. Jesteśmy niedobitkami załogi Porannej Bryzy, pirackiej szebeki, której kapitanem był Rungur Szczerbaty. Grabiliśmy rybacką wioskę po tej stronie gór gdy natarli na nas katańscy. Udało nam się ujść i po drodze zabraliśmy konia i prowiant. Chcemy przejść na drugą stronę gór i zaciągnąć się na inny statek piracki. Katańczycy nas zaskoczyli, bo nasza czujka zamiast pilnować drogi chędożyła dziewki. Podejrzewamy, że jemu też udało się uciec i chcemy mu odpłacić pięknym z nadobne. Ta czujka to oczywiści nasz dezerter. Ja się nazywam Nil Szkorbutnik, Ty Gharik jesteś Ghar Wyjec, a ty zwiadowco Ahus Sokole Oko, bo siedziałeś zawsze na bocianim gnieździe. Zapomnijcie także o jakimkolwiek salutowaniu, stawaniu na baczność i innych wojskowych zachowaniach. Ahus rozglądaj się za jakimś dogodnym miejscu na zasadzkę. Te sowy mogą mieć już nas na oku.
My jesteśmy na południowo zachodnej części wyspy i musimy przejść na północno wschodnią? Jesteśmy bliżej wybrzeża czy raczej na środku. U piratów życie kwitnie na wybrzeżach, które miasto piratów jest od nas najbliżej?
Ostatnio zmieniony 13 września 2013, 06:49 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Analizując mapę dochodzę do wniosku, że najłatwiej przejść przez góry, kierując się na północ, bo tam się łańcuch górski rozszczepia. Przekroczył pierwszą odnogę. Następnie wzdłuż rzeki mniej więcej w jej połowie na zachód przez druga odnogę gór do tej zatoki z wyspą przy zachodnim krańcu Świętej Puszczy. Dalej do najbliższego portu, czyli przez świętą puszczę do rzeki ( nie mogę się rozczytać ...wróg) i wzdłuż niej do portu na południe od Malbag-dum.
Jeżeli nasz dezerter widział mapę ruszy pewnie tamtędy. Jeżeli nie to ruszy na wschód przez Kryształowe Góry. A wtedy pozostaje się zastanowić, czy nie zrezygnować z tropienia, bo pewnie i tak zgubimy ślady na skale i nie ruszyć w.w. droga, aby go ubiec i poczekać na niego po drugiej stronie. To na razie do przemyślenia. Obecnie należy skupić się na zgubieniu/zarżnięciu szpiegów.
Jeżeli nasz dezerter widział mapę ruszy pewnie tamtędy. Jeżeli nie to ruszy na wschód przez Kryształowe Góry. A wtedy pozostaje się zastanowić, czy nie zrezygnować z tropienia, bo pewnie i tak zgubimy ślady na skale i nie ruszyć w.w. droga, aby go ubiec i poczekać na niego po drugiej stronie. To na razie do przemyślenia. Obecnie należy skupić się na zgubieniu/zarżnięciu szpiegów.
-Przed nami trudy lądowego życia,kamraci-warknął przez zęby Gharik,kwaśno sie przy tym usmiechając.
-No to panie Ahus,prowadź i obyś dobrze mapy wyspy spamiętał jak te morskie,cobyśmy drogę do najbliższego przyjaznego portu znaleźli.
-No to panie Ahus,prowadź i obyś dobrze mapy wyspy spamiętał jak te morskie,cobyśmy drogę do najbliższego przyjaznego portu znaleźli.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"