: 03 października 2013, 00:10
Moja przygoda z RPG w ogóle zaczęła się na zimowisku harcerskim, kiedy podczas jakiejś przerwy w innych wydarzeniach mój ówczesny zastępowy zapytał kto chce zagrać w nową grę. Chodziło o Cyberpunka, ale bez zasad, podręczników i kart postaci - mieliśmy tylko kostkę k6 i wyobraźnię MG. Pamiętam ze grałem specem od materiałów wybuchowych, który zginął, gdy kolega z drużyny postanowił rozbroić bombę. Tu był epizod, graliśmy może pół godziny, a może godzinę. Ale połknąłem bakcyla i zacząłem szukać.
Niedługi czas potem w nowym liceum, do którego poszedłem podszedł do mnie kumpel i mówi, ze wyglądam na kogoś kto lubi RPG, a właśnie potrzebują nowego gracza. Od razu się zgodziłem, choć nie wiedziałem dokładnie w co mieliśmy grać. A chodziło oczywiście o KC. Mieliśmy tylko 4 numer z tworzeniem postaci, oni ogólnie znali zasady i był u nas w mieście pewien doświadczony MG, który "ma wszystkie MiM-y i trzeba je od niego wyciągnąć". Okazało się jednak ze nie miał nr 1, który z czasem zdobyliśmy z jakiegoś alternatywnego źródła. Dodam tylko, że wspólnie z 3 innymi osobami (jedna się wykruszyła, kilku nowych doszło) z pierwszej ekipy wciąż gramy w RPG, ale aktualnie tylko ja (z innymi drużynami) prowadzę okazjonalnie KC.
Niedługi czas potem w nowym liceum, do którego poszedłem podszedł do mnie kumpel i mówi, ze wyglądam na kogoś kto lubi RPG, a właśnie potrzebują nowego gracza. Od razu się zgodziłem, choć nie wiedziałem dokładnie w co mieliśmy grać. A chodziło oczywiście o KC. Mieliśmy tylko 4 numer z tworzeniem postaci, oni ogólnie znali zasady i był u nas w mieście pewien doświadczony MG, który "ma wszystkie MiM-y i trzeba je od niego wyciągnąć". Okazało się jednak ze nie miał nr 1, który z czasem zdobyliśmy z jakiegoś alternatywnego źródła. Dodam tylko, że wspólnie z 3 innymi osobami (jedna się wykruszyła, kilku nowych doszło) z pierwszej ekipy wciąż gramy w RPG, ale aktualnie tylko ja (z innymi drużynami) prowadzę okazjonalnie KC.